Kilka lat temu trafiłam gdzieś na takie zdanie: Pokaż mi, czego słuchasz, a powiem ci, kim jesteś. Osoba, która to wymyśliła, powinna przyjść do mnie do domu i popatrzeć na moją płytową biblioteczkę. Zawrót głowy gwarantowany.
Nie chodzi tu może o ilość płyt, dorównującą tej, jaka występuje w sklepach, ale o różnorodność. Nie zamykam się na jeden gatunek, jestem ciekawa świata. To moja największa zaleta. Spokojna Norah Jones obok tanecznej Shakiry? Skromny Fink obok miksującej gatunki, głośnej M.I.A? Klasyczna Mary J. Blige obok nowoczesnej Katy B? Jasne, że tak. Mój świat byłby nudny i ubogi, gdybym całymi dniami słuchała tylko Christiny Aguilery. Choć, oczywiście, bardzo ją cenię. Zresztą jak wielu innych artystów, o czym przekonacie się za chwilę.
- Imię i nazwisko
- Zuzanna Janicka
- Wiek
- 20 lat
- Miasto
- aktualne Poznań, rodzinne Płock
- Zajęcie
- studentka finansów i rachunkowości, blogerka muzyczna
- Drugie hobby po muzyce
- książki – kryminały; sport – śledzę poczynania reprezentacji Niemiec w piłce nożnej
ARTYŚCI
1. The one and only… CHRISTINA AGUILERA
Aguilerę kojarzyłam od dziecka. Jednym z moich pierwszym wspomnień związanych z jej osobą, była lektura krótkiego artykułu, opisującego jej metamorfozy za czasów Stripped. Jakiś czas później wsłuchałam się w jej piosenki. Zachwycałam się mocą Fighter, przesłaniem Beautiful i w końcu wspaniałym retro klimatem Ain’t No Other Man. Kilka lat temu nie kupowałam tylu płyt, co dzisiaj, dlatego też dobrze pamiętam moment, kiedy stałam w kolejce do kasy mocno ściskając jedyny egzemplarz Back to Basics, jaki udało mi się znaleźć w Empiku. Christinę podziwiam nie tylko za ogromny talent (jeden z największych głosów naszych czasów), ale i odważne metamorfozy. Od grzecznej Christiny z Klubu Myszki Miki po nieco wulgarną Xtinę. Od eleganckiej Baby Jane po elektroniczną Madame X. Robi wrażenie.
- TOP3 płyt
- Stripped, Bionic, Back to Basics
- TOP5 piosenek
- Walk Away, Fighter, Birds of Prey, Mercy on Me, The Voice Within
http://www.youtube.com/watch?v=8x7Ta89QLo4
2. COLDPLAY
Brytyjska grupa z niesamowicie przystojnym Chrisem Martinem na wokalu przez długi czas w ogóle mnie nie interesowała. Zmieniło się to nagle. Posłuchałam albumu Viva la Vida, potem trafiłam na zupełnie inne (jakże pozytywne i kolorowe) Mylo Xyloto. Chciałam jednak więcej i więcej. Szybko zapoznałam się z ich pozostałymi albumami i wsiąkłam na dobre. Wokal Chrisa działa na mnie uspokajająco i odprężająco. Zachwycają mnie również melodie, tworzone przez pozostałych członków grupy (Martina w sumie też – uwielbiam, gdy gra na pianinie). Czasem jest przebojowo (God Put the Smile Upon My Face, Charli Brown, Viva La Vida), czasem melancholijnie i spokojnie (The Scientist, O, Fix You). Z niecierpliwością wyczekuję ich kolejnej płyty, oraz polskiego koncertu. Tym razem pojawię się na nim na 100%.
- TOP3 płyt
- A Rush of Blood to the Head, Viva la Vida, Parachutes
- TOP5 piosenek
- Green Eyes, A Rush of Blood to the Head, O, Violet Hill, Moving to Mars
http://www.youtube.com/watch?v=RB-RcX5DS5A
3. MARIAH CAREY
Wokalistka, która sprzedała więcej płyt, niż niejedna inna piosenkarka. Dziś jednak szalenie niedoceniana i ignorowana. Jakie macie skojarzenia, kiedy pada jej nazwisko? Ja kilka lat temu z pewnością odpowiedziałam przynudzająca diva. Potem jednak przesłuchałam jej płyty i moje zdanie o niej się zmieniło. Wprawdzie nie sądzę, bym (wyobraźmy sobie taką abstrakcyjną sytuację) została przyjaciółką Carey gdybyśmy kiedykolwiek się spotkały, ale nie mogę nie podziwiać jej niezwykłego głosu i nie doceniać jej wkładu we współczesną muzykę. Średnio przekonują mnie najnowsze albumy Mariah, ale te z lat 90. zajmują honorowe miejsce w mojej domowej płytotece. Bo jak tu nie docenić pełnych pasji i miłości do muzyki Butterfly czy Music Box? Ballady, które umieściła artystka na swoich pierwszych krążkach, autentycznie zachwycają (My All, Looking In, Hero), a szybsze piosenki porywają do tańca (Emotions, Someday).
- TOP3 płyt
- Emotions, Music Box, Mariah Carey
- TOP5 piosenek
- Hero, My All, Vision of Love, Looking In, The Wind
https://www.youtube.com/watch?v=0IA3ZvCkRkQ
4. EDITORS
Na brytyjski zespół Editors trafiłam w takim okresie mojego życia, nad którym nie chcę się teraz rozwodzić. Łatwo nie było, ale ukojenie udało mi się znaleźć w mocniejszej, rockowej muzyce. Szczęśliwie na drodze stanęli Editorsi. Szybko pochłonęłam ich czwarty krążek The Weight of Your Love, który jest moim ulubionym wydawnictwem sygnowanym nazwą zespołu. Mroczny świat Editors mnie zaczarował, a głęboki głos Toma Smitha przyprawiał o ciarki. Szybko zapoznałam się z pozostałymi ich płytami, a także kupiłam bilet na jeden z polskich październikowych (2013 rok) koncertów. Do dzisiaj miło wspominam to wydarzenie. Mój pierwszy koncert po przeprowadzce. Magiczne chwile pełne wspaniałej muzyki, spędzone wśród ludzi, którym muzyka nie jest obojętna.
- TOP3 płyt
- The Weight of Your Love, An End Has a Start, In This Light and on This Evening
- TOP5 piosenek
- The Weight, Sugar, These Streets Are Still Home to Me, Bones, The Phone Book
https://www.youtube.com/watch?v=FC8e0-praSI
5. FINK
Jestem fanką serialu The Walking Dead. W jednym z odcinków usłyszałam Warm Shadow Finka. Tak mi się jego twórczość spodobała, że z dnia na dzień stałam się jego fanką. Uwielbiam akustyczne, lekkie, ale emocjonalne brzmienia z Distance and Time i Biscuits for Breakfast. Kocham zadziorny charakter Sort of Revolution. Wielokrotnie nie mogłam spać przez piosenki z perfekcyjnego, olśniewającego Perfect Darkness, a w tym roku co i raz powracam do różnorodnego Hard Believer, prawie płacząc za każdym razem przy Shakespeare czy Green and the Blue. Już nie mogę doczekać się jego przyszłorocznego koncertu. Do zobaczenia przy barierkach.
PS. Fink to posiadacz najpiękniejszego męskiego wokalu.
PS.2. Jest niesamowicie sympatycznym człowiekiem, który nie olewa swoich fanów i stara się mieć z nimi kontakt. czy wasza Katy Perry zgodziłaby się na udzielenie wam wywiadu? Wątpię. A Fink? Prosisz – masz. Mój wywiad z Finkiem znajdziecie tutaj.
- TOP3 płyt
- Hard Believer, Perfect Darkness, Sort of Revolution
- TOP5 piosenek
- Shakespeare, Berlin Sunrise, Move on Me, Warm Shadow, Pilgrim
https://www.youtube.com/watch?v=mrtTke5KvgA
Nie są to oczywiście wszyscy, którzy w jakimś tam stopniu na mnie wpłynęli i sprawili, że nie wyobrażam sobie życia bez ich twórczości. Na kolejnych miejscach z pewnością znalazłyby się jeszcze takie wokalistki jak Alicia Keys, wspaniała Norah Jones, klasyczna Diana Krall, skromna, sympatyczna Katie Melua, kobieta kameleon, czyli Madonna, Amy nie-do-podrobienia-Winehouse, Shakira czy Toni Braxton. Wśród panów błyszczałby sięgający po bluesa Hugh Laurie (Brytyjczyk z iście południowoamerykańską duszą) i rewelacyjny Woodkid. Jeśli chodzi o zespoły, jestem fanką takich grup jak Goldfrapp, The National, The Pretty Reckless, The Black Keys i Mumford & Sons. Hmm…to i tak nie wszyscy.
PŁYTY
(kolejność przypadkowa)
CHRISTINA AGUILERA – STRIPPED
Powiedzmy, że masz trzynaście lat i jara cię imprezowa muzyka puszczana w radiu Eska. Jak zareagowałbyś na album Stripped? Wyłączyłbyś przy pierwszej piosence, czy dał szansę muzyce z pogranicza r&b, soulu i hip hopu? Ja na szczęście wybrałam druga opcję. Płyta Stripped otworzyła mi uszy na inne brzmienia, dlatego określam ją mianem najważniejszego wydawnictwa w swoim życiu. Każda piosenka ma w sobie coś, co mi się podoba, co zwraca uwagę. Waleczny Fighter, absolutnie zachwycające Walk Away, podtrzymujące na duchu The Voice Within, niesamowicie smutne I’m OK czy feministyczne Can’t Hold Us Down towarzyszą mi od lat, zarówno poprawiając humor, jak i wprawiając w refleksyjny nastrój.
Call me a bitch cause i speak what’s on my mind
KATE BUSH – HOUNDS OF LOVE
Dzieło wybitne? Czy przesadą jest nazwać tak piąty album brytyjskiej ikony Kate Bush? Uważam, że nie. Płyta Hounds of Love powstawała w rodzinnej wsi artystki, w sprzyjającym twórczym eksperymentom otoczeniu. Nie jest to jednak tak lekki album, jak Aerial. Hounds of Love to płyta mocniejsza, mniej teatralna niż The Dreaming, ale staranniej wykonana. Nie ma tu ani jednego zbędnego dźwięku, wszystko ma swoje miejsce i wszystko na swoim miejscu jest. Warto zwrócić uwagę na drugą (koncepcyjną!) część płyty, której punktem kulminacyjnym jest przeszywające nagranie Hello Earth. Piąty krążek Kate Bush pokazał mi, że muzyki należy słuchać w skupieniu, pozwalając, by każdy, choćby najmniejszy pojedynczy dźwięk, docierał do nas w swoim czasie.
Not a soul on the ice, only me skating fast
COLDPLAY – A RUSH OF BLOOD TO THE HEAD
Drugi album brytyjskiego zespołu Coldplay na moją półkę trafił przypadkiem. Na początku nie robił dużego wrażenia, ale doceniłam go po przesłuchaniu Mylo Xyloto. Stwierdziłam wówczas, że jednak nie ma to jak surowe, rockowe brzmienie. A Rush of Blood to the Head to album przemyślany i dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Bogaty w dźwięki i emocje. Wrażliwszy. Przyjemny, ale przede wszystkim jakiś. Zajmujący, nie pozwalający przejść obok siebie obojętnie oraz… idealny. Godzinami potrafię siedzieć, patrzeć w okno i zasłuchiwać się w takich balladach jak The Scientist czy Amsterdam. Najwięcej emocji wywołuje u mnie nagranie Green Eyes. Za każdym razem kiedy jej słucham, czuję się tak, jakby Coldplay grał ją tylko dla mnie (tak, mam zielone oczy). Magia.
The green eyes, you’re the one that I wanted to find
THE NATIONAL – TROUBLE WILL FIND ME
Żadna muzyka tak szybko do mnie nie trafia, jak smutna muzyka. Łatwiej odnajduję się w spokojnych, melancholijnych czy nawet depresyjnych brzmieniach. Dlatego też zakochałam się w twórczości najsmutniejszego bandu świata – The National. Ich płyta Trouble Will Find Me docierała do mnie powoli. W końcu na szczęście mnie odnalazła. Indie rockowe piosenki The National składają się na płytę pięknie jesienną. Ich album to skromny, oszczędny krążek, którego wielką siłą zdaje się być postać obdarzonego ciepłym, niskim głosem Matta Berningera, wyśpiewującego niewesołe utwory o różnych odcieniach miłości. Robi to w tak przejmujący i emocjonalny sposób, że kompozycje te brzmią bardzo intymnie i sprawiają wrażenie, że potrafiłyby zmiękczyć najtwardsze serce.
If I stay here trouble will find me
GOLDFRAPP – FELT MOUNTAIN
Album, który już w trakcie pierwszego przesłuchania powalił mnie na kolana i sprawił, że miałam ciary. Goldfrapp odczarował moje nie najlepsze zdanie o muzyce elektronicznej. Podczas słuchania Felt Mountain, debiutanckiej płyty Alison i Willa z 2000 roku, w ogóle nie czuć, że duet specjalizuje się w takiej muzyce! Mamy tu odrobinę jazzu, muzyki kabaretowej. Jednak najpiękniejszy jest sam klimat albumu: jest tajemniczo, momentami psychodelicznie. Minimalistycznie a zarazem bogato w przeróżne dźwięki. I ten wokal Alison… Rozmarzyłam się. Felt Mountain to magiczny album. Każda piosenka jest inna, ale razem tworzą nastrojową całość. Kocham!
No sound in my head. I forget who I am
Do innych płyt, które kocham, wielbię, bez których nie mogę żyć, zaliczam: Amy Winehouse Back to Black, Madonna Erotica, Hugh Laurie Let Them Talk, Queens of the Stone Age …Like Clockwork, Norah Jones Little Broken Hearts, Duffy Rockferry, Mumford & Sons Sigh No More, Woodkid The Golden Age.



