Strona główna Blog Strona 5817

Whitney Houston – I Will Always Love You: The Best of Whitney Houston (2012), recenzja Łukasza

Jak recenzować czyjąś składankę największych przebojów? Trudno. Jak recenzować składankę największych przebojów kogoś, kto już nie żyje? Trudniej. A jedna spróbuje, bo album I Will Always Love You – The Best of Whitney Houston to zbiór naprawdę wielkich dzieł.

One Direction – Take Me Home (2012), recenzja Filipa W.

Ogólnoświatowa mania na One Direcion trwa. Ich debiut, Up All Night, jest trzecim (zaraz po 21 Adele oraz Red Taylor Swift) najlepiej sprzedającym się albumem 2012 roku. Wiadomo, że po takim świetnym starcie grupa nie zakończy działalności. A więc już dziś (niecały rok po Up All Night) możemy wybrać się do sklepów po Take Me Home.

Calvin Harris – 18 Months (2012), recenzja Łukasza

Calvin Harris z dnia na dzień, czy też z miesiąca na miesiąc stał się jednym z najgorętszych nazwisk dj-skich i producenckich. Wszystko za sprawą hitu We Found Love, który stworzył dla Rihanny. Wszyscy już się trochę przejedli Davidem Guettą, więc Harris znalazł sobie własne miejsce. I stał się gwiazdą.

Gwiazdą wśród producentów, bo jak sam stwierdził, nie przepada za śpiewaniem. A szkoda, bo jak pokazuje utwór Feel So Close z recenzowanego właśnie albumu 18 Months, Calvin ma całkiem miły, ciepły głos.

Jednak po kolei. 18 Months wcale nie jest debiutanckim albumem brytyjskiego DJ-a. Jest to jego trzeci studyjny krążek po Ready for the Weekend z 2009 i I Created Disco z 2007. Wspomniane dwa albumy były zupełnie inne niż ten. Zawierały kompozycje bardziej house’owe i nie miały na pokładzie takiego tabunu gwiazd. To wszystko zmieniło się, dzięki We Found Love. Muszę też dodać, że ja również jestem fanem post-wefoundlove’ym, tzn. twórczość Harrisa poznałem dopiero po przeczytaniu jego nazwiska w tytule hitu Rihanny (feat. Calvin Harris).

Hit, który spędził 10 tygodni na szczycie Billboard Hot 100 upozycjonował Harrisa tak, że wszystkie gwiazdy same teraz do niego się zgłaszają po to, aby stworzył dla nich coś dobrego. Calvin jednak zna swoją wartość i sam wybiera z kim chce pracować. I tak na krążku mamy wydane jeszcze w 2011 roku Bounce z Kelis czy Feel So Close z wokalem Calvina. W tym czasie Harris miał stworzyć album podobny do dwóch poprzednich, jednak na fali popularność „mógł” sobie pozwolić na więcej. I tak do współpracy zaprosił Ne-Yo (Let’s Go), Example (We’ll Be Coming Back), Florence Welch (Sweet Nothing) czy Ellie Goulding (I Need Your Love). Sam Harris wypowiada się na temat tego albumu bardziej jako o składance największych hitów aniżeli studyjnym krążku. Bo rzeczywiście, bardziej to wygląda na Harrisa i współpracę z zaproszonymi gośćmi, znalazło się tutaj nawet miejsce dla wspomnianego już We Found Love, a I Need Your Love Ellie Goulding umieściła na swoim krążku Halcyon.

Mnie osobiście do gustu przypadły kolaboracje z Kelis, Florance Welch czy Example. To naprawdę świetne, taneczne kawałki. Świetnie sprawdzają się również instrumentalne kawałki (bez wokali) takie jak Iron (stworzone z Nicki Romero), School (baaardzo chilloutowe) oraz Awooga. Nie lubię natomiast Let’s Go z Ne-Yo oraz kawałków z brytyjskimi raperami – Drinking from the Bottle z Tinie Tempah oraz Here 2 China z Dillonem Francisem i Dizzee Rascalem. Here 2 China w ogóle jest najsłabszym i najbardziej nijakim utworem z tego krążka. Podsumowując, 18 Months to naprawdę dobry, brytyjski album. Świetny zamiennik dla wszystkich znudzonych Davidem Guettą. Harris – w moim przekonaniu – jest dużo lepszy od zmanierowanego i wyświechtanego Guetty, który nadużywa wciąż tych samych beatów i sampli.

Rising Star: Kim jest Lykke Li?

Lykke Li ostatnimi czasy zyskała drugie „muzyczne życie”. A wszystko za sprawą remixu jej piosenki I Follow Rivers zrobionego przez The Magician. Kim jest? Skąd pochodzi? I jaki posiada dorobek artystyczny? Zapraszam do zapoznania się z krótką notką odnośnie Lykke Li, która nieco przybliży jej osobę.

Christina Aguilera – Lotus (2012), recenzja Filipa W.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem fanem Christiny Aguilery. Słuchanie jej muzyki od zawsze było dla mnie przyjemnością. Lubię nawet jej poprzedni album – niedocenione Bionic. Niestety – komercyjna klapa. Również krytycy byli w tym przypadku pół na pół. Kryśka biorąca wówczas udział w produkcji filmu Burlesque (zagrała w nim również Cher) zwyczajnie nie miała czasu na promowanie Bionic. Teraz powraca z nowym materiałem. Czy tym razem uda jej się zaczarować młodsze pokolenie swoją muzyką?