Strona główna Blog Strona 5801

Christina Aguilera – Bionic (2010), recenzja Łukasza Mantiuk

Recenzję Bionica już pisałem. Zaraz po premierze krążka, który pokochałem od razu. Od pierwszego przesłuchania. Co zmieniło się przez dwa lata? Nic, nadal geniusz.

Christina Aguilera – Bionic (2010), recenzja Filipa Wiącka

Dwa lata po zapowiedzi elektronicznej Christiny Aguilery w postaci piosenek z Keeps Gettin’ Better – A Decade of Hits (przypomnienie: 2008) ukazał się długo oczekiwany krążek Bionic. Zmieszany przez krytyków z błotem, komercyjna klapa, bla bla bla… Nie chcę być niemiły, ale mało otwarci i ograniczeni ludzie nie nadążyli za wokalistką i nie zrozumieli tego, że chce się rozwijać.

Christina Aguilera – Keeps Gettin’ Better: A Decade of Hits (2008), recenzja Filipa Wiącka

Na 10-lecie wydania przeboju Genie in a Bottle Christina Aguilera postanowiła przypomnieć nam swoją twórczość. Składanka Keeps Gettin’ Better: A Decade of Hits to prawdziwy rarytas. Nie przypominam sobie innego artysty, który by tak odważnie żonglował gatunkami. Już teraz polecam włączyć sobie kawałek Keeps Gettin’ Better. Warto przygotować się do szalonej przejażdżki z wokalistką.

Christina Aguilera – Back to Basics (2006), recenzja Łukasza Mantiuk

Kilkadziesiąt minut temu Zuzanna chwaliła w niebiosa Back to Basics. Ja też będę to robić. Więc jak nie lubicie tego krążka, to lepiej nie czytajcie, bo specjalnie otworzyłem słownik wyrazów bliskoznacznych, by znaleźć wszystkie synonimy słowa geniusz i arcydzieło. Nie wiem dlaczego, ale nie było tam hasła ‘Christina Aguilera’.

Christina Aguilera – Back to Basics (2006), recenzja Zuzanny Janickiej

Na początku była niewinną dziewczynką pamiętającą czasy Klubu Myszki Miki. Później zrzuciła ubranie, zaczęła zachowywać się kontrowersyjnie i wulgarnie i kazała mówić na siebie Xtina. A przy okazji nagrała krążek o jakim jej fani mogli tylko pomarzyć. Perfekcyjny pod każdym względem. Szczery, bezkompromisowy. Więc kiedy w sieci pojawił się teledysku do pierwszego singla promującego Back to Basics (Ain’t No Other Man), nikt nie mógł uwierzyć, że to ta sama osoba.