Wraz z końcem roku przyszedł czas na kolejne muzyczne podsumowania. Sprawdźcie, jak prezentują się zestawienia Billboard!
2022 powoli dobiega końca. Był to niewątpliwie owocny rok dla branży muzycznej, który przyniósł wiele niespodzianek i pamiętnych momentów. Jak co roku swoje podsumowanie zaprezentował Billboard, prezentując zestawienie w trzech kategoriach: artysta roku, piosenka roku oraz album roku.
Tytuł artysty roku zdobył Bad Bunny. Portorykańczyk niewątpliwie królował na playlistach świeżym, latynoskim brzmieniem. Sukces zawdzięcza swojemu ostatniemu albumowi Un Verano Sin Ti, który na 13 tygodni podbił ranking Billboard 200. Tuż za nim na podium uplasowała się Doja Cat, a następnie Harry Styles. Pierwsza dziesiątka prezentuje się następująco.
Artysta/artystka roku:
Bad Bunny
Doja Cat
Harry Styles
Ed Sheeran
Morgan Wallen
Taylor Swift
Justin Bieber
Drake
Future
Lil Baby
Piosenką roku została okrzyknięta Heat Waves w wykonaniu Glass Animals. Utwór wspiął się na 1. miejsce zestawienia Hot 100 dopiero po 59 tygodniach! Mimo iż piosenka ukazała się dwa lata temu, to właśnie 2022 okazał się być przełomowym dla niej czasem. Heat Waves pobiło także ustanowiony przez Blinding Lights rekord, goszcząc w liście przez 91 tygodni.
Piosenka roku:
Heat Waves – Glass Animals
As It Was – Harry Styles
Stay – The Kid LAROI & Justin Bieber
Easy On Me – Adele
Shivers – Ed Sheeran
First Class – Jack Harlow
Big Energy – Latto
Ghost – Justin Bieber
Super Gremlin – Kodak Black
Cold Heart (PNAU Remix) – Elton John & Dua Lipa
Tytuł albumu roku przypadł krążkowi Un Verano Sin Ti od Bad Bunny’ego, przynosząc raperowi zwycięstwo w aż dwóch rankingach. Płyta zadebiutowała 6 maja i jest drugim w historii zestawienia w pełni hiszpańskojęzycznym wydawnictwem na pierwszym miejscu. Tuż za Portorykańczykiem znalazły się 30 od Adele i Dangerous: The Double Album autorstwa Morgana Wallena.
Album roku:
Un Verano Sin Ti – Bad Bunny
30 – Adele
Dangerous: The Double Album – Morgan Wallen
Midnights – Taylor Swift
Red (Taylor’s Version) – Taylor Swift
Encanto (Soundtrack)
Harry’s House – Harry Styles
Sour – Olivia Rodrigo
Certified Lover Boy – Drake
The Highlights – The Weeknd
A jak waszym zdaniem powinny prezentować się powyższe listy?
Zakochałam się na zabój w tym duecie, choć tutaj moje serce roztapia Kasia Nosowska. Tęsknię za jej twórczością, a w Awejniaku jest tak wiele starej Nosowskiej, mogłabym słuchać w nieskończoność!
Lady Gaga – Bloody Mary
Ktoś też jest po seansie Wednesday? Cały Tiktok zaspamowany jest remixem Bloody Mary. Miło wrócić do piosenki, która premierę miała aż 11 lat temu!
Dawid Podsiadło, sanah – o czym śnisz?
Początkowo niechętnie podchodziłam do najnowszej płyty Dawida. Jednak po czasie zmieniłam zdanie i często powracam do całości!
Brodka – Monika
Jestem pełna podziwu, jak kariera Brodki się zmienia i w jakim kierunku idzie. Kiedyś tęskniłam za kiczem 2002 roku, teraz podoba mi się droga, którą obrała.
Myslovitz – Długość dźwięku samotności
Jesień to idealna pora roku, by posłuchać z sentymentem całej dyskografii Myslovitz.
Aneta Kowal
The 1975 – About You
To dobry czas dla fanów The 1975. Nowy album, trasa koncertowa, Matty Healy całujący na scenie losowe osoby podczas grania Robbers… aż ciężko uwierzyć, że nie cofnęliśmy się do 2013 roku. Ale do brzegu. About You to jedna z piosenek, która znalazła się na nowym albumie grupy, Being Funny in a Foreign Language, i przy której można odlecieć w stronę mięciutkich dream-popowych obłoków. W duże ochy i achy wprawiła mnie damska część tego kawałka – kim jest ta wspaniała kobieta śpiewająca w drugiej części utworu? Po małym researchu internet powiedział mi, że jest to Carly Holt, będąca żoną Adama Hanna, czyli gitarzysty grupy i niemająca na swoim koncie żadnych innych numerów. A szkoda, bo słuchałabym w kółko.
Ricchi E Poveri – Acapulco
Zimno, prawda? W takich momentach człowiek chciałby wyemigrować gdzieś, gdzie temperatura przekracza chociaż 15 stopni. I tak, deszczowym i mglistym początkiem grudnia, zatęskniłam do Włoch. A jak Italia, to nie sposób wspomnieć o gwiazdach włoskiej estrady, autorach takich hitów jak Mamma Maria, Sarà perchè ti Amo czy właśnie Acapulco, czyli grupie Ricchi e Poveri. Z biletami na samolot jeszcze się wstrzymam – może Włosi znów sami do nas wpadną na Sylwestra marzeń.
Louis Tomlinson – Chicago
Po rozpadzie One Direction trochę zaniedbałam wszystkich członków zespołu na rzecz Harry’ego Stylesa, więc karierę Louisa Tomlinsona śledziłam raczej z oddali. Nie umknęła mi jednak premiera jego nowej płyty, Faith in the Future, z której pochodzi właśnie Chicago. Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to chyba najlepszy utwór w jego całej dotychczasowej solowej działalności.
Paramore – Decode
Początek grudnia przypadł również na czas wskrzeszenia mojej emo phase. Pramore kocha prawie każde emo dziecko (te trochę starsze, 26-letnie dzieci też), a wykuty od 2008 roku tekst Decode mogę wyrecytować w środku nocy. Pamiętajmy, że ten kawałek to też muzyczna mekka dla fanów miłości Edwarda i Belli ze Zmierzchu. Chyba przyszedł czas na rewatch.
Małgorzata Godlewska – Pójdźmy wszyscy do stajenki
Na koniec, bez zbędnego komentarza, zostawiam Was z moją ulubioną kolędą w niestandardowym wykonaniu, a także tanecznej i bardzo energicznej choreografii. Merry Christmas ode mnie i Małgosi Godlewskiej!
Sylwia Krzywonos
Taylor Swift – Maroon
Październikowa premiera od Taylor Swift spodziewana była jako jeden z najlepszych albumów tego roku, a okazał się również jednym z najważniejszych w dorobku artystki. Krążek Midnights to zbiór tego co u Taylor najlepsze – genialnego tekściarstwa, pięknej muzyki i przesłania, który każdy może zinterpretować według swojej sytuacji życiowej. Jednym z moich totalnych ulubieńców jest utwór Maroon.
Igo – U could be mine
Dziesiątym albumem w dorobku Igo zostało jego solowe wydawnictwo. O całym przedsięwzięciu miałam okazję wypowiedzieć się tutaj, dlatego napisze tylko – U could be mine to jeden z najlepszych utworów jakie powstały w tym roku w naszym kraju. Debiut jest pełen świetnych singli, ale kilka z nich wyjątkowo się wyróżnia.
Daria Zawiałow – Laura feat. Sokół
Na chwilę przed zapowiadaną przerwą od koncertowania, Daria wydaje reedycję swojego ostatniego krążka, prezentują m.in. Laurę. Utwór przez długi czas nie był oficjalnie udostępniony, a miał stałe miejsce na koncertowych setlistach. Cieszy mnie fakt, że możemy posłuchać Laury w streamingach, ponieważ prawdopodobnie mieści się w top 5 najlepszych singli Darii.
Aaron – We Cut The Night
Aaron to niestety mało znany zespół w Polsce, czego bardzo żałuję. Duet francuzów grający pop-rock z mieszanką electro podbili moje serce kilka lat temu albumem We Cut The Night i do teraz jest na szczycie moich ukochanych krążków. Jeśli nie mieliście okazji ich posłuchać, koniecznie to zróbcie. Może z czasem Aaron zyskają popularność w naszym kraju i pozwoli to im na odwiedzenie polskich fanów.
Shakin’ Stevens – Merry Christmas Everyone
Mamy pierwsze wydanie grudniowe co oznacza, że musi znaleźć się świąteczna piosenka. Moim ulubionym świątecznym utworem jest Merry Christmas Everyone. Oczywiście, mogę do „porzygu” słuchać Last Christmas czy All I Want for Christmas Is You, ale to jednak Shakin’ Stevens od lat towarzyszy mi podczas bożonarodzeniowych przygotowań.
Tove Lo nie zwalnia tempa. W przerwie między europejską i amerykańską trasą koncertową gwiazda zapowiedziała nową porcję muzyki!
Nowy rok, nowa ja… lub w tym wypadku nowa muzyka. Taką obietnicę złożyła fanom Tove Lo. Piosenkarka zdradziła swoje plany w specjalnym nagraniu przygotowanym jako prezent dla fanów w ramach Spotify Wrapped. W tym roku piosenkarka mogła osobiście wyrazić wdzięczność dla swoich najbardziej wiernych słuchaczy.
Dziękuję za słuchanie mojej muzyki w tym roku! Bardzo dużo to dla mnie znaczy, szczególnie teraz, kiedy jestem niezależną artystką. Nie udałoby mi się to bez was, bardzo to doceniam. Przed końcem roku wrócę do studia, by na początku nowego zaprezentować wam coś ekscytującego […].
zdradziła Tove Lo.
14 października ukazał się najnowszy album piosenkarki. Dirt Femme zdobyło szerokie uznanie wśród krytyków i fanów, a premierę płyty uświetniła jesienna trasa koncertowa po Europie. Tove wystąpiła również w warszawskiej Stodole. Show zostało wyprzedane, podobnie jak większość koncertów.
Na ten koncert czekałam od października, kiedy to Ewelina Flinta podczas wywiadu w Warszawie zaprosiła mnie na premierowy występ do Nieba. Z nowej płyty znałam wtedy tylko piosenki „Zakochana” i „Frutti di Mare”, ale przyjęłam to zaproszenie w ciemno. Skoro o dwóch utworach potrafiłyśmy rozmawiać przez godzinę (a chętnie pogadałabym dłużej!), to wierzyłam, że reszta albumu będzie co najmniej równie intrygująca – i się nie zawiodłam.
Mam wrażenie, że Ewelina anno domini 2022 jest w swojej szczytowej formie. Oczywiście wokalistka zawsze miała ogromny talent, świetny warsztat i charyzmę, dzięki czemu wybiła się w konkursach muzycznych. Jednak teraz doszła do tego niezwykła kontrola nad głosem, dojrzałość i… spokój. Słuchając wielu piosenkarzy na żywo martwię się za nich, że gdzieś wkradnie się fałsz, na refren zabraknie oddechu, a tekst w końcu się pomyli. Co ciekawe, Ewelina zadała nam podczas koncertu pytanie, czy jesteśmy zestresowani, i „tak” odpowiedziała tylko jedna osoba – nie byłam to ja. Czułam zaufanie do zespołu i pewność, że wokalistka śpiewająco (nomen omen) poradzi sobie z nowym materiałem, i właśnie tak się stało.
Nowy repertuar zasługuje na uwagę, podziw i wielkie brawa. Piosenki z płyty Mariposa poruszają kilka bardzo poważnych tematów, jak przestępstwa seksualne, feminizm czy nawet śmierć. Mimo to do wszystkich kawałków można się bujać, a nawet tańczyć w parach, co również miało miejsce pod sceną. Jest też kilka lżejszych piosenek, ale co ciekawe, to te najtrudniejsze teksty spotkały się z największym entuzjazmem. Myślę, że to rezultat ciekawej rytmicznie linii melodycznej i zróżnicowanej pracy wokalnej Eweliny Flinty, która potrafiła obrócić każdą pozycję z setlisty w osobną opowieść. Spójność tym osobnym historiom nadawała konferansjerka, którą wypadałoby raczej nazwać serdeczną rozmową z przyjaciółką. Artystka dzieliła się z nami między innymi opowieściami ze Stanów Zjednoczonych, dzięki którym nawet ten mroźny grudniowy wieczór wydawał się cieplejszy i bardziej beztroski.
Jedyne, co mi przeszkadzało tego wieczoru, to dużo przestrzeni, wygodne sofy, brak kolejek do baru, dobra widoczność sceny i akustyka bez zarzutu. Jestem masochistką czy po prostu rąbnęłam się przy pisaniu? Nic podobnego. Chciałabym po prostu, żeby perfekcyjna jakościowo muzyka i dające do myślenia, mądre i chwytliwe teksty docierały do tłumów, a nie tylko garstki koneserów. Warszawski klub „Niebo” powinien być wyprzedany, a impreza przeniesiona przynajmniej do Palladium, jeśli nie na Torwar. Jednak tak bywa z nowymi albumami, szczególnie po powrocie na scenę po latach, że trzeba najpierw pokazać słuchaczom nowy materiał, aby mogli go następnie docenić i wreszcie pokochać. Nowe piosenki nie zyskują fanów automatycznie, tylko muszą na nich zapracować. Więc pozwólmy im pracować.