Solowy eksperyment Igora Walaszka – czy udany? Igo – IGO, 2022 (recenzja)

Inne recenzje

Dziesiąty album, a jednak debiutancki? Dokładnie tak. Igor Walaszek, Igo, pomimo swojego potężnego doświadczenia w polskiej branży muzycznej, dopiero debiutuje – solowo. Znamy go z rockowych brzmień, electro czy przeróżnych projektów ale jak poradził sobie zupełnie sam? Jak oceniacie materiał Igora w pojedynkę?

Igor Walaszek kroczy ścieżką muzycznej kariery już kilkanaście lat, mając na swoim koncie zespoły, projekty muzyczne, współpracę z różnymi artystami czy nawet udział w Męskim Graniu. Jednak dotąd nie miał jednego – solowego albumu. Na szczęście, w końcu jest i od dziś możemy posłuchać i poznać wizję Igo wyłącznie z jego perspektywy. Z uwagi na wiele niesamowitych wydawnictw pod jakimi podpisał się Igor, jego solowy materiał był dosyć mocno oczekiwany. Jak się okazuje, krążek daje nam ogromne nadzieje na owocny, kolejny etap kariery Walaszka. Przynosi powiew pewnej świeżości, czegoś co nie pojawiało się w ostatnim czasie u największych nazwisk polskiej sceny. 

Zacznijmy jednak od początku – dosłownie. Album otwiera utwór Helena, o którym możemy powiedzieć, że zaczyna tak naprawdę wszystko. Helena to pierwszy singiel zapowiadający płytę, to także wkroczenie do solowej ery w karierze Igo, a także tytuł to imię córeczki wokalisty, która rozpoczęła z kolei nowy etap w jego życiu. Dla wielu dotychczasowych fanów brzmienie singla było niemałym szokiem. Zarzucano, że jest zbyt popowy, zbyt radiowy – ostatecznie został dobrze przyjęty w ogólnym odsłuchu. Jednak według mnie była to mądra decyzja na wybór właśnie tego singla jako nowe otwarcie. Helena to radosny, pełen miłości utwór, miłości do córeczki.

Singiel ten wprowadza także słuchacza w tematykę całego albumu. 13 utworów to zbiór historii z życia artysty, wzlotów i upadków, smutków i radości, trochę jakby otworzyć dziennik z ostatnich kilkunastu lat życia podmiotu lirycznego. Różnorodność tematyki odzwierciedla się w samym brzmieniu wydawnictwa. Jeśli oczekujecie utworów w klimacie Clock Machine czy Bass Astral x Igo to spotkacie się z czymś jeszcze innym, z zupełnie nowym Igo. Krążek w zupełności przedstawia postać artysty, kreując kolejną erę swojej kariery i prezentując sobą jej bazę. 

Wspominając o różnorodności, cieszy mnie fakt że nie jest to krążek wyłącznie w jednym, określonym brzmieniu. Oczywiście nie chcę twierdzić, że tworzenie w jednym gatunku jest złe, ponieważ nie chciałabym niektórych artystów usłyszeć w totalnie nie pasującym do nich klimacie. Tutaj znajdziemy przekrój wielu stylów, od popu, synth popu, electro, rocka czy nawet pokusiłabym się o dodanie lekkich inspiracji rnb i czystym bluesem. Co jest jeszcze niesamowite pośród wszystkich kawałków to fakt, że większość utworów w trakcie obiera zupełnie inny kierunek. Słuchacz nie spodziewa się w jaką stronę może pójść konkretna piosenka, która zaskakuje kolejnymi warstwami. Świetnym przykładem jest tutaj U could be mine – GENIALNY utwór. Odnoszę wrażenie, że to częsty zabieg w twórczości Igora Walaszka – z podobnymi niespodziankami mogliśmy spotkać się w poprzednich wydawnictwach artysty. Zmienność i szerokie spektrum albumu pozwoliło także wykorzystać Igo pełną skalę jego niesamowitego głosu. To prezentacja jego kosmicznej rozpiętości, który jest znakiem towarowym artysty i obecnie chyba jednym z najważniejszych wokali polskiej sceny. Powiedzmy sobie szczerze, ilu jeszcze wokalistów może zaśpiewać tak wysoki bridge w Better be alive?

Album nazwany po prostu IGO promowało kilka singli. Po Helenie, omówionej we wcześniejszej części tekstu, poznaliśmy Better be alive, Brudas, To też o Tobie, Nie może być inaczej i I need no love. Każdy z nich ukazał krążek z zupełnie innej strony już podkreślając fakt, że czeka nas nieoczekiwane. Szczerze mówiąc, gdyby artysta wybrał zupełnie inne single promujące to obroniłyby się one tak samo. Wszystkie różniące się od siebie, a jednocześnie pięknie składające się w całość. Natomiast spośród już tych wybranych, moimi zdecydowanymi ulubieńcami są:

To też o Tobie – ma w sobie pewną dzikość, podbitą mocnym bitem, ale o ważnym przekazie mówiącym o hejcie, braku akceptacji i tolerancji. Powstały klip promuje akcję społeczną Hejt może zabić

Brudas – mam wrażenie, że czegoś takiego jeszcze nie słyszałam w dyskografii Igora, bardzo chwytliwy utwór, momentami wręcz o podniosłym charakterze, genialnie sprawdził się na koncertach.

I need no love – piękna ballada, która pojawiła się w specjalnej akcji dla pogrążonej w wojnie Ukrainie, #StandUpForUkraine

Chciałabym omówić dodatkowo utwory jakich nie wybrano na single. Mój apel nic tu nie wskóra, ale wybranie Insecure czy U could be mine byłoby świetną decyzją, te dzieła TRZEBA promować. Oba wraz ze Stylem (o którym później) to mój top 3 albumu. Aż chciałoby się zacytować Lady Gagę “Talented. Brilliant. Incredible. Amazing. Showstopping. Spectacular.” Oficjalnie, składam pokłony tym utworom, chyba jedne z najlepszych jakie powstały w tym roku. Insecure zamyka album wabiąc niezwykle tajemniczym i mrocznym refrenem, syntezator w tle odzwierciedla ciarki na ciele – niesamowity zabieg. Do tego wszystkiego chórki, którym chce poświęcić osobny fragment. U could be mine natomiast to perła, diament tego albumu. Gratulacje dla całego zespołu i produkcji za uchwycenie wszystkiego co tylko można w jednym utworze, a jednocześnie zachowując harmonię i zgranie wszystkich jego części. W jednym fragmencie mamy mały ukłon w stronę fanów BAXI, w innym natomiast w stronę Clock Machine. Połączenie chóru, niepozornego na początku bitu, wchodzącego w mocne electro, a później przeistaczając się w duet perkusji i solówki na gitarze, kończąc wszystkim na raz – złoto. Jego poprzednik, Sooner or later, to także nie zapowiadający się i niepozorny kawał świetnej muzyki, strasznie chwytliwy. 

Album IGO kryje w sobie dwa duety, z Mrozem i Błażejem Królem. Zdarzyło mi się zobaczyć niektóre rozżalone komentarze dlaczego Krzysztof Zalewski nie znalazł się na płycie (po ich wspólnych wykonaniach na MGO również tego sobie życzyłam), ale panowie spełnili swoje zadanie tak dobrze, że Zalewski może spać spokojnie. Błażej Król w Zimnym froncie nadał swojego charakterystycznego brzmienia i utwór ten mógłby pojawić się zarówno na wydawnictwach obu artystów. Natomiast Styl z Mrozem to kolejne cudo na trackliście. Przyznam, że wielokrotnie marzyło mi się aby Mrozu i Igo połączyli siły, ponieważ ich głosy świetnie by się ze sobą zgrały. I mamy tego efekt. Świetny utwór, lekko bluesowy, a po pierwszym odsłuchu miałam przed oczami zadymiony klub jazzowy z eleganckimi panami sączącymi whiskey.  Do tego, pierwszą rzeczą jaką zapisałam po odsłuchu Stylu – chce ten duet w orkiestrze Męskiego Grania. To jest dokładnie to co chciałabym usłyszeć i zobaczyć na scenie w 2023 roku. 

W produkcji wydawnictwa brał udział Bartosz Dziedzic, znany z pracy z Arturem Rojkiem, Darią Zawiałow czy Dawidem Podsiadłą. Wieść o tej współpracy dała mi wielkie nadzieje na świetny krążek i tak się stało. Pieczę nad debiutem Igo sprawował także Jakub Jaworski, znany jako Gypsy and the Acid Queen. Został także członkiem zespołu i zobaczymy go na scenie podczas nadchodzącej trasy koncertowej. Innym producentem został także Magiera, który stoi za stworzeniem Nie może być inaczej. Współpracował już z wieloma artystami urbanowymi, nadając twórczości swoje charakterystyczne brzmienie. W tym przypadku mamy identyczny efekt, utwór odbiegający od tego co dotychczas wydawał Igor, ale jednocześnie idealnie komponujące się z klimatem longplaya. Na uwagę zasługują też głosy przewijające się w wielu piosenkach – chórki. Duet rodzeństwa, Martyna i Dominik Szczepaniak – mam nadzieję – już na stałe wpiszą się do teamu Igora Walaszka. To jaki klimat nadają singlom, w pewien sposób podniosły, wzbudzający ciarki na całym ciele. Co więcej, na żywo jest jeszcze lepiej. Mogliśmy przekonać się o tym podczas pożegnalnej trasy BAXI, kiedy to chórki zadebiutowały w twórczości duetu. Na krążku Satellite decyzja o dodaniu chórków była strzałem w dziesiątkę, a u Igo jest to tylko ponowne przebicie strzały w sam środek tarczy. 

Album odbieram jako pewien eksperyment brzmieniowy, bynajmniej nie w negatywnym znaczeniu. Solowy debiut otworzył przed Igo nowe drogi, a różnorodność tego wydawnictwa pozwala mu na obranie wybranej przed siebie ścieżki. Nie określił się jednym brzmieniem, tylko pozwolił sobie trochę pokombinować, dodać to i tamto i w efekcie mamy pełny ale nie przesycony album na bardzo wysokim poziomie. Według mnie, jest to album bez „skipów”, a że gusta są różne to pomimo nich, każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, „tę” piosenkę. Odpowiadając na postawione pytanie – jest to zdecydowanie udany eksperyment.

  • 9/10
    Sylwia Krzywonos - 9/10
  • 6/10
    Łukasz Jaćkiewicz - 6/10
7.5/10
Sending
User Review
7/10 (3 votes)
Igo - IGO
  • Data premiery: 18 11 2022
  • Single: Helena, Better be alive, Brudas, To też o Tobie, Nie może być inaczej, Brudas, I need no love
Najlepsze utwory: Helena, Brudas, To też o Tobie, U could be mine, Insecure, Styl, Sooner or later, I need no love
Najsłabsze utwory: -


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Dziesiąty album, a jednak debiutancki? Dokładnie tak. Igor Walaszek, Igo, pomimo swojego potężnego doświadczenia w polskiej branży muzycznej, dopiero debiutuje - solowo. Znamy go z rockowych brzmień, electro czy przeróżnych projektów ale jak poradził sobie zupełnie sam? Jak oceniacie materiał Igora w pojedynkę? Igor Walaszek...Solowy eksperyment Igora Walaszka - czy udany? Igo - IGO, 2022 (recenzja)