„Przede wszystkim jestem kobietą” Rozmowa z Eweliną Flintą o nowych singlach i nadchodzącej płycie

Ewelina Flinta zaczynała swoją karierę w roku mojego urodzenia, a mimo to słowa „Żałuję, że Cię znałam!” czy „Nie kłam, że kochasz mnie” można usłyszeć na każdej imprezie, którą organizujemy ze znajomymi. Fizycznie piosenkarkę zobaczyłam po raz pierwszy w 2021 roku na plaży nad Wisłą, gdzie uczestniczyłam we współorganizowanej przez nią akcji „Sprzątnie Świata”. Pamiętam swoje zaskoczenie, gdy dotarło do mnie, że ta dziewczyna w kurtce, podartych dżinsach i płaskich butach, to ta sama wokalistka, którą kojarzę z okładki „Twojego Stylu”, gdzie wystąpiła w zielonej sukience z wielkim dekoltem. Mimo że nie miałyśmy okazji porozmawiać, już wtedy czułam, że to „normalna”, ciepła osoba, szczerze oddana swoim celom i zdecydowanie nie gwiazdorząca. Nie spodziewałam się jednak, jak dużo jest w Ewelinie czułości, dobra, wrażliwości, wyrozumiałości, poczucia humoru, poświęcenia…

Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, ale lepiej sami się przekonajcie. Zapraszam na jesienną rozmowę o nowych singlach, które skrywają w sobie o wiele więcej treści niż tylko tekst. Te brzmienia i ta rozmowa jeszcze bardziej rozpaliły moją ciekawość à propos samej płyty, której premiera już niedługo! Nie mogę się też doczekać koncertu w warszawskim Niebie, który odbędzie się 3.12.2021. Polecam wszystkim taki piękny prezent na Mikołajki, a tymczasem oddaję głos Artystce:

Marta Umiejewska: Chciałabym zacząć od samego początku, czyli od Twojego Domu. Czy było w nim miejsce dla feminizmu, silnych kobiet i wolności, czy może – tak jak w singlu „Zakochana” – obserwowałaś presję dbania o to, żeby się przypodobać mężczyźnie?

Ewelina Flinta: Cała moja rodzina składa się z silnych kobiet, co wcale nie znaczy, że nie dbały one o swój wygląd czy ładny strój. Czy robiły to po to, aby zadowolić mężczyzn? Myślę, że robiły i robią to głównie dla siebie, ale poruszasz tu ciekawą kwestię zmiany pokoleń, w której dostrzegam dwa wektory. Z jednej strony w obecnych czasach udaje się nam, kobietom, po raz pierwszy zawalczyć o siebie i złapać oddech, a z drugiej social media wywierają na nas taką presję, że nawet nastolatki czują potrzebę, żeby nakładać na twarz instagramowy filtr. Niestety jak się okazuje, często prowadzi to do tragicznych skutków, przekładając się między innymi na ogromną liczbę samobójstw wśród nastolatków, polskich również, więc… jest to na pewno dziwny, bo i dobry i tragiczny czas.

MU: Boimy się krytyki z zewnątrz, ale często to my same jesteśmy swoim największym wrogiem. Czy Tobie udało się już wyzbyć kompleksów?

EF: Jako młoda dziewczyna obiecywałam sobie, że jak tylko zarobię większe pieniądze, to zmienię kilka rzeczy w swojej twarzy. Na szczęście w międzyczasie zmieniłam myślenie i teraz nie ukrywam już tego, co wcześniej mi przeszkadzało. Mimo to nadal przed podjęciem różnych decyzji muszę się zastanowić, czy to mój głos mnie popycha do zmian, czy może jakaś nieuświadomiona presja. Czasami trudno mi znaleźć jednoznaczną odpowiedź, ale sądzę, że kluczowe jest samo postawienie pytania. W singlu „Zakochana” chciałam ironicznie przedstawić mechanizm, który jest nam wdrukowywany od pokoleń. Może kiedyś dopiszę drugą część, a wtedy ta kobieta zostanie feministką (śmiech).

MU: To byłby happy end! A jaki jest Twój feminizm?

EF: Równościowy, na pewno nie anty-męski, bo przecież w ogóle nie o to w tym chodzi. Kocham mężczyzn, mam wielu przyjaciół i kolegów, a większość z nich to feminiści. Przede wszystkim jestem kobietą i to w stronę kobiecości, kobiecej mądrości i siły chcę podążać. W piosence piszę o kobietach, bo to im przez lata wmawiano, żeby skupiały się na wyglądzie, dzięki czemu nie będą miały czasu myśleć. A przecież kobieta, która myśli, była i nadal dla wielu jest niebezpieczna. Jest wiedźmą. Mój feminizm jest wyważony, ale uważam, że gdyby nie, jak to niektórzy nazywają, „wojujące feministki”, które sto lat temu wywalczyły nam prawa i walczą zresztą do dziś, to nie zrobiłybyśmy nigdy kroku do przodu. Czuję wielką wdzięczność i podziw dla ich determinacji. Sama chodziłam na czarne marsze i dzieliłam się tym otwarcie w mediach społecznościowych, bo uważałam, że to mój obowiązek, w końcu ja też jestem kobietą.

MU: Angażujesz się w trudne tematy, w których zmiany zachodzą powoli i nielinearnie. Nie dopada Cię czasem bezsilność?

EF: Daję sobie prawo do smutku i chwilowej utraty wiary. Przytulam się w tych emocjach i otaczam ludźmi, którzy na nowo przywracają mi nadzieję, że wspólnie możemy czynić dobro przynajmniej na małą skalę. Współpracuję ze wspaniałymi kobietami w projekcie muzyczno-społecznym Sounds Like Women mającym zwrócić uwagę m. in. na skalę przemocy domowej i tak, czasami przytłacza mnie ilość łez, wzruszeń i historii typu „metoo”. Gdy poznajesz osobę tak skrzywdzoną, ważna jest cierpliwość, łagodność, empatia i zrozumienie, ponieważ osoby, które przemocy doświadczają, są znieważane, manipulowane, tracą poczucie własnej wartości i czasem nie mają siły bądź odwagi odejść od oprawcy. Ten strach zostaje z nimi nawet wiele lat po zakończeniu związku. Warto dzielić się tym bólem z bliskimi i czerpać siłę od przyjaciół czy rodziny, o ile tylko jest taka możliwość.

MU: W drugim singlu „Frutti di Mare” operujesz wodnymi metaforami, ale widzimy też nocne niebo, światła miasta i maszyny. W jaki sposób te elementy się dla Ciebie łączą?

EF: Przede wszystkim zachęcam do własnych interpretacji, bo właśnie do tego służy sztuka (śmiech). To utwór o zagubieniu, poszukiwaniu swojej drogi, o przyznaniu się do „nie wiem” i moje prywatne docenienie swojej wrażliwości, ale klip odnosi się również do zagubienia, w tym co stworzyła natura i człowiek. Jeden z moich ulubionych fragmentów to ten, w którym śmieciarka zrzuca mi śmieci prosto na głowę. Dla mnie symboliczny, bo od wielu lat jestem ambasadorką Fundacji Nasza Ziemia, która już po raz 29-ty organizuje Akcję Sprzątanie Świata. Ja sama bardzo szybko nauczyłam się szanować przyrodę i myśleć o niej w perspektywie długoterminowej, bo dobrze pamiętam szok i oburzenie mojej mamy, kiedy jako dziecko wyrzuciłam na ulicę papierek po cukierku. Wraz z Fundacją staramy się edukować kolejne pokolenia, aby nie tylko nie śmiecić i sprzątać, ale również ograniczać ilość produkowanych odpadów i je segregować. Cieszę się, że coraz głośniej słychać w temacie ekologii głos młodych ludzi. Strajk klimatyczny stworzyli właśnie oni. Ten świat jest nie tylko nasz, ale też przyszłych pokoleń, więc wszyscy powinniśmy o niego dbać.

MU: Przyjemne, pozornie lekkie piosenki doprowadziły nas do bardzo poważnych tematów. Czy cała płyta będzie skrywać w sobie taki mocny przekaz?

EF: Poza nieco delikatniejszymi numerami, na tym albumie opowiem jeszcze przynajmniej dwie mocne, ważne historie. Miałam już okazję grać te utwory na żywo i reakcja publiczności bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Z całego albumu wyłania się dla mnie jedno hasło: przemiana. Ale resztę opowiem Ci już na następnym spotkaniu!

Bilety na koncert: https://empikbilety.pl/wydarzenie/ewelina-flinta-i-nowy-album-i-koncert-premierowy/grudzien-2022

Ostatnio opublikowane

Popularne