Pan EF i Pan Emade to nowy projekt braci Waglewskich – Fisz Emade Tworzywo, który zapowiada sentymentalny, a jednocześnie świeży powrót do ich muzycznych korzeni. Duet sięga po klasyczne, rapowo-hiphopowe brzmienie, przywołując klimat czasów debiutu i kultowego albumu Polepione dźwięki, który na stałe zapisał się w historii polskiej sceny rapowej.
Singlem promującym przedsięwzięcie jest utwór 14. piętro, będący pierwszym sygnałem, że artyści stawiają na surową energię, charakterystyczne flow oraz teksty osadzone w codziennych obserwacjach. Nowa EP-ka ma być spotkaniem przeszłości z teraźniejszością – bez zbędnych ozdobników, za to z autentycznością, z której to słyną od lat.
Album zaplanowany na czerwiec 2026 roku będzie jednocześnie kontynuacją i symbolicznym domknięciem jubileuszowego albumu Fisz Emade Tworzywo 25, wydanego w 2025 roku. Projekt zapowiada się nie tylko jako ukłon w stronę wiernych fanów, ale także jako ważny punkt w historii twórczości jednego z najbardziej cenionych duetów na polskiej scenie.
Chłopcy z byłego One Direction wyraźnie budzą nostalgię. W czasie gdy Harry Styles i Louis Tomlinson koncertują z nowym materiałem, dołącza do nich również Zayn Malik. Artysta ogłosił premierę swojego piątego albumu studyjnego zatytułowanego Konnakol, który ukaże się 17 kwietnia.
Nowy projekt zapowiada się jako ambitny i eksperymentalny projekt w solowej karierze artysty. Tytuł albumu nawiązuje do tradycyjnej południowoazjatyckiej sztuki wokalnego odtwarzania rytmów perkusyjnych, co od razu sygnalizuje kierunek, w jakim Zayn postanowił podążyć. Konnakol ma być muzyczną podróżą łączącą różne kultury, style i brzmienia.
Pierwszą zapowiedzią płyty jest singiel Die For Me, który odcina się od bardziej stonowanego, folkowo-popowego klimatu poprzedniego albumu Room Under the Stairs. Tym razem Zayn sięga po bogatszą, bardziej złożoną produkcję, łącząc globalne rytmy z nastrojowym R&B i charakterystycznym dla siebie falsetem.
Inspiracją do stworzenia albumu stało się także osobiste poszukiwanie tożsamości i powrót do własnych korzeni. W oficjalnym oświadczeniu wokalista podkreślił, że Konnakol to dla niego coś więcej niż tylko nazwa techniki muzycznej. Jak sam przyznał, dźwięk ten symbolizuje czas sprzed istnienia słów i stanowi punkt wyjścia do głębszych refleksji na temat tego, kim jest, skąd pochodzi i dokąd zmierza jako artysta. Dziedzictwo kulturowe od zawsze odgrywało ważną rolę w jego twórczości, jednak na nowym albumie ma ono wybrzmieć w znacznie dojrzalszej i świadomej formie.
Konnakol powstał we współpracy z szerokim gronem producentów. W projekcie wzieli udział zarówno twórcy muzyki elektronicznej, jak i muzycy związani z klasyczną muzyką indyjską. Taki dobór współpracowników ma na celu zatarcie granic między Wschodem a Zachodem i stworzenie unikalnego, nowoczesnego brzmienia.
Nadchodząca płyta zapowiada nowy etap w karierze Zayna Malika i pokazuje go jako artystę, który nie boi się osobistych tematów. Wszystko wskazuje na to, że Konnakol będzie intrygujący zarówno dla fanów wokalisty, jak i słuchaczy poszukujących świeżych, nieoczywistych dźwięków.
Zayn Malik powraca z nową muzyką. 6 lutego ukazał się singiel Die For Me, który stanowi pierwszą zapowiedź jego piątego albumu studyjnego zatytułowanego Konnakol. Premiera płyty zaplanowana jest na 17 kwietnia.
W najnowszym utworze artysta pozostaje wierny swojemu charakterystycznemu stylowi. Uwagę jak zwykle przyciąga nastrojowa produkcja oraz rozpoznawalny falset wokalisty. Choć temat miłości od lat zajmuje ważne miejsce w jego twórczości, tym razem Zayn Malik skupia się na jej ciemniejszej stronie. Die For Me opowiada o gorzkim posmaku po zakończonej relacji, niespełnionych obietnicach oraz emocjonalnym zaangażowaniu, które nie zawsze zostaje odwzajemnione.
Tekst piosenki porusza temat oddania się drugiej osobie i bliskości we współczesnych relacjach. Singlowi towarzyszy teledysk w reżyserii Ricardo Gomesa, który jest stałym współpracownikem artysty. Klip utrzymany jest w filmowej, surrealistycznej estetyce, która wizualnie oddaje emocjonalne napięcie utworu.
Jako ciekawostkę można też dodać, że singiel był wcześniej zapowiadany podczas debiutanckiej solowej rezydencji Zayna Malika w Las Vegas. Artysta po raz pierwszy zaprezentował utwór publiczności w styczniu, podczas koncertów w Dolby Live w Park MGM. W najbliższym czasie pojawi się więcej okazji, by usłyszeć ten oraz inne utwory na żywo, ponieważ artysta już wkrótce wyruszy w trasę koncertową promującą nowy album. Na ten moment tournée obejmuje wyłącznie koncerty w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych oraz wybranych krajach Ameryki Południowej, ale być może doczekamy się jeszcze kilku niespodzianek
Die For Me zapowiada kolejny rozdział w solowej karierze Zayna Malika i daje przedsmak brzmienia nadchodzącego albumu. Fani mogą spodziewać się dalszych premier oraz kolejnej dawki nowej muzyki, w której nie zabraknie emocjonalnych historii.
7 lutego w wieku 47 lat zmarł Brad Arnold, wokalista i współzałożyciel amerykańskiego zespołu rockowego 3 Doors Down. Muzyk od kilku miesięcy zmagał się z rakiem nerki w czwartym stadium, który rozprzestrzenił się także na płuca. Informację o jego śmierci zespół przekazał w mediach społecznościowych.
Jego muzyka wybrzmiewała daleko poza sceną, tworząc chwile pojednania, radości, wiary i wspólnego przeżywania, które będą żyły długo po jego występach.
pisze zespół 3 Doors Down
Brad Arnold urodził się we wrześniu 1978 roku w Escatawpa w stanie Mississippi. Już jako nastolatek zaczął tworzyć muzykę. W wieku 15 lat w czasie lekcji algebry napisał przebój Kryptonite, grając rytm na swoim biurku. Piosenka stała się przełomowym hitem zespołu w 2000 roku i przyniosła mu nominację do nagrody Grammy.
3 Doors Down powstało w połowie lat 90. z inicjatywy Brada Arnolda oraz jego przyjaciół Todda Harrella i Matta Robertsa. Zespół wydał sześć albumów studyjnych, z których pierwszy, The Better Life, sprzedał się w ponad sześciomilionowym nakładzie, a Seventeen Days z 2005 roku zadebiutował na pierwszym miejscu list krajowych. Ostatni album, Us and the Night, ukazał się w 2016 roku.
Muzyk był otwarty w mówieniu o swoich zmaganiach zarówno z rakiem, jak i z alkoholizmem, z którym borykał się od nastoletnich lat. W maju 2025 roku poinformował publicznie o konieczności odwołania letniej trasy z powodu zaawansowanego stadium choroby. Jednocześnie podkreślał swoją wiarę i spokój w obliczu choroby.
Brad Arnold odszedł spokojnie we śnie, w otoczeniu żony Jennifer i rodziny. Jego muzyka i charyzma pozostaną w pamięci fanów na całym świecie, a utwory takie jak Kryptonite czy Here Without You wciąż będą symbolem emocjonalnej siły rocka początku XXI wieku.
Bad Bunny wystąpił na Super Bowl i udowodnił, że globalny performance nie wymaga ogromnych ledowych ekranów, czy zaprogramowanych efektów świetlnych. I choć brzmi to jak teza w rozprawce, to minionej nocy byliśmy świadkami przepięknego spektaklu, w którym główną rolę odegrali ludzie, ich kultura, historia i talent.
źródło: Reuters
Obecna atmosfera polityczna i społeczna w Stanach Zjednoczonych jest, delikatnie rzecz ujmując, patowa. Każdy kolejny dzień przynosi szarlatańskie wpisy prezydenta Trumpa, nowe nazwiska w aktach Epsteina oraz doniesienia o brutalnych aresztowaniach na tle narodowościowym. Nie będę skupiać się na wątkach, które o wiele lepiej skomentowaliby doświadczeni politolodzy, natomiast żeby właściwie zrozumieć, co wydarzyło się wczorajszej nocy w San Francisco, potrzebny jest nam rozszerzony kontekst.
Czy pamiętacie może jeszcze o istnieniu komika Tony’ego Hinchcliffe z bliskiego otoczenia Donalda Trumpa? Zapisał się w historii poprzez wypowiedź, w której nazwał Portoryko „pływającą wyspą śmieci”. Odczuwanie sporego skrępowania i zażenowania tymi słowami jest jak najbardziej pożądaną reakcją, niestety oddają one nastroje znacznej części amerykanów względem latynoamerykańskich obywateli Stanów Zjednoczonych.
Kilka miesięcy po tym wydarzeniu, w styczniu 2025 roku ma miejsce premiera nowego albumu Bad Bunny’ego – DeBÍ TiRAR MáS FOToS. Okładka płyty przedstawia dwa plastikowe białe krzesła na tle bananowców. Miliony słuchaczy utożsamiło się z nostalgią wylewająca się ze zdjęcia, przypominając sobie beztroskie wieczory spędzane w rodzinnym domu. Album rozpoczyna się wyrazistym komunikatem, utworem NUEVAYoL, powstałym na podstawie energetyzującej salsy Un Verano en Nueva York o portorykańskiej społeczności w mieście.
Całość dzieła jest celebracją dziedzictwa i tożsamości mieszkańców Portoryko, ich niełatwej narodowej historii, obecnie znacznie zależnej od decyzji Białego Domu. W tle trwającej w USA „debaty” (eufemizm) na tematy związane z polityką migracyjną, DTMF jest artystycznym manifestem o pragnieniu wolności oraz wiary w niezłomność ducha społeczności latynoamerykańskiej.
Turyści przyjeżdżają tu, żeby cieszyć się pięknymi miejscami, a potem wyjeżdżają i nie muszą mierzyć się z problemami, z którymi Portorykańczycy zmagają się na co dzień. Przenosząc tę analogię na relację romantyczną, są też ludzie, którzy pojawiają się, by dzielić z tobą [wspomnienia], i widzą tylko twoją najlepszą stronę, tę najpiękniejszą. A potem odchodzą. Nie potrafili zobaczyć tej części każdego z nas: wad, traum, zmartwień, bólu, ran z przeszłości. Jakby byli tylko turystami w twoim życiu.
powiedział Bad Bunny w rozmowie z magazynem Time
Ogłaszając harmonogram światowej trasy koncertowej promującej album, Bad Bunny prawdopodobnie świadomie zdecydował o pominięciu Stanów Zjednoczonych, gdzie jeszcze w 2022 roku zagrał kompletną stadionową trasę. Zaplanował natomiast rezydenturę składającą się z 31 koncertów w San Juan oraz kilkadziesiąt występów na terenie całej Ameryki Łacińskiej – od Meksyku, przez Dominikanę, Kostarykę i Kolumbię, aż po Chile.
Tymczasem pomimo tak drastycznego ruchu marketingowego, Bad Bunny ogłoszony został headlinerem największego estradowego występu w Stanach Zjednoczonych podczas przerwy meczu finału Super Bowl, a ponadto zdobył najważniejszą amerykańską nagrodę muzyczną – statuetkę Grammy za album roku. Wielu komentatorów dopatrywało się oczywiście upolitycznienia tych dwóch wydarzeń, powołując się na ideę muzyki „ponad podziałami”, która, chcemy czy nie, nigdy nie istniała.
Bo sztuka daje artystom przywilej do bycia słyszanym. Jest narzędziem do wyrażania siebie, lustrzanym odbiciem emocji jednostek, jak i całego społeczeństwa. Brzmi to trywialnie, lecz próba wyparcia tego faktu w imię apolityczności muzyki (sztuki) jest zaprzeczeniem jej nadrzędnego celu.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem nagłówki o tym, że Bad Bunny wystąpi na Super Bowl w moich myślach pojawiła się wizja agresywnego, politycznego i wyrachowanego statementu wobec działalności Donalnda Trumpa. Wyobrażałem sobie elektryzujące i dominujące show, wyjęte żywcem z World’s Hottest Tour. Ponadto po ubiegłorocznym występie Kendricka byłem gotowy na nokautujący male rage. Okazało się, że dałem się wplątać w tę błędną retorykę.
źródło: Reuters
„Tylko miłość jest silniejsza od nienawiści” wybrzmiało z jedynego ekranu użytego podczas występu. Pięćdziesiąt tysięcy osób zgromadzonych na stadionie oraz ponad sto milionów widzów przed telewizorami usłyszało przypomnienie, że Ameryka składa się nie z jednego, a ponad 30 państw – od Kanady po Chile. Benito wyszedł na scenę i okazał szacunek dla swojej rodzimej kultury, ale także dla całej ludności latynoamerykańskiej, jasno zaznaczając jej nieodzowną obecność na mapie Ameryki.
Here is an explanation of as much symbolism as I could catch in my first watch of Benito Bowl 🤩 Bad Bunny’s halftime show performance at the super bowl. I’m sure the is more so might make a part 2 lol #superbowl#badbunnypr#badbunny#halftimeshow#puertorico
Na płycie stadionu w Santa Clara Bad Bunny’emu towarzyszyli przyjaciele – m.in. zespół z trwającej trasy DTMF, a także latynoamerykańscy przedstawiciele światowej popkultury: Pedro Pascal,Cardi B, Karol G, Jessica Alba. Dla wszystkich, którzy nadal nie wiedzą dlaczego Lady Gaga była częścią portorykańskiego krajobrazu na Super Bowl wyjaśniam – Benito fangirluje Gagę praktycznie od początku swojej kariery. W 2018 roku nawinął o niej podczas gościnnego występu w I like it Cardi B, później fotografowano go w oficjalnym merchu Chromatica [płyta Lady Gagi z 2020 r.], a w wywiadach przyznawał, że duet z Mother Monster jest jego wymarzonym. Sympatia była obopólna, ponieważ w 2023 roku Gaga pojawiła się w studiu SNL, aby zapowiedzieć występ Bad Bunny’ego, a wywiadach promocyjnych Jokera 2przyznała, że jest jego wielką fanką.
please I adore them, he’s a huge fan of hers and she’s always been so supportive🥹his reaction when she comes give him a hug says it all🖤and gaga losing aoty to him but being the first one to jump up and cheer for him🤧🤧#ladygaga#grammys#badbunny#mayhem#gagatok @ladygaga @Bad Bunny
Performance Bad Bunny’ego zbudowany był z wielu emocjonalnych i teatralnych elementów. Podczas występu artysta przekazał otrzymaną tydzień temu statuetkę Grammy chłopcu stojącemu obok widzów śledzących galę w telewizji. Dziecko, zagrane przez aktora Lincolna Foxa Ramadana, miało symbolizować młodszą wersję artysty i gest skierowany do samego siebie sprzed lat. Występ wzbudził duże emocje w sieci, gdzie na chwilę pojawiły się mylne spekulacje co do tożsamości chłopca. Choć plotki szybko zdementowano, scena została odebrana jako wyraz solidarności z imigrantami w USA i nawiązanie do wcześniejszych, zaangażowanych gestów muzyka.
W trakcie występu Bad Bunny nawiązywał do codziennych pasji bliskich Portoryko, od gry w domino po boks, podkreślając też znaczenie rodziny i więzi międzypokoleniowych na wyspie. Jednym z wątków widowiska była historia pary: najpierw widzowie zobaczyli oświadczyny, a później ślub, symbolicznie opowiedziany na scenie. Niespodziewanym momentem wieczoru był także występ Ricky’ego Martina, portorykańskiego poprzedniego Benito i żywej legendy muzyki latynoamerykańskiej, który wykonał znamienny utwór Lo Que Le Pasó a Hawaii – ostrzeżenie przed utratą lokalnej tożsamości.
Nie można nie wspomnieć o wątku „american half-time show” – w czasie trwania występu Bad Bunny’ego organizacja Turning Point USA zorganizowała swoją własną, alternatywną propozycję, ponieważ prezentacja Portorykańczyka na finale amerykańskiej ligi futbolu była według niej rażącym wyborem NFL. W podobnym tonie wypowiedział się także sam Donald Trump:
Koncert w przerwie Super Bowl jest absolutnie okropny, jeden z najgorszych w historii! Nie ma sensu, jest obrazą wielkości Ameryki i nie odzwierciedla naszych standardów sukcesu, kreatywności ani doskonałości. Nikt nie rozumie ani słowa z tego, co mówi ten facet, a taniec jest obrzydliwy, zwłaszcza dla małych dzieci, które oglądają go w całych Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. To jest po prostu policzkiem dla naszego kraju, który każdego dnia ustanawia nowe standardy i rekordy – w tym najlepszą giełdę i programy emerytalne 401(k) w historii! Nie ma nic inspirującego w tym bałaganie, jakim jest pokaz podczas przerwy w meczu, i zobaczcie, że otrzyma on świetne recenzje od fałszywych mediów, ponieważ nie mają one pojęcia, co dzieje się w PRAWDZIWYM ŚWIECIE.
Reakcja Donalda Trumpa utwierdza mnie w przekonaniu, że występ Bad Bunny’ego był jednym z najważniejszych wydarzeń w historii amerykańskiej popkultury. To wyraźny i pełen pokory ukłon w stronę folku, rzemiosła, pasji, historii oraz różnorodności. To także przemyślany i zrealizowany do perfekcji spektakl, wiarygodny w swojej budowie, wykorzystujący ludzki talent do zbudowania scenografii i stworzenia choreografii. Pozostaje nam tylko odliczać to koncertu w Polsce, 14 lipca na Stadionie Narodowym w Warszawie.