Od dzisiaj rozpoczynamy nasz cykl Poznaj redaktorów All About Music. Przez kolejne dni każdy z redaktorów AAM prezentować Wam będzie listę swoich ukochanych artystów i albumów muzycznych. Będzie to taki the best of życia każdego z redaktorów. Po tym dowiecie się, w jakich klimatach, jakich gatunkach muzycznych obracają się nasi redaktorzy. Dziś zaczyna naczelny i twórca portalu, Łukasz Mantiuk. Pierwsze miejsce pewnie się domyślacie, ale będzie też kilka niespodzianek!

- Imię i nazwisko
- Łukasz Mantiuk
- Wiek
- 25 lat
- Miasto
- aktualne Gdańsk, rodzinne Olecko
- Zajęcie
- Pan i Twórca All About Music
- Drugie hobby po muzyce
- kiedyś bym powiedział film, teraz chyba raczej seriale
Artyści
1. Beyoncé
To chyba nikogo nie zdziwi. Artystą, który jest moim number one jest Beyoncé. Dla mnie ona jest po prostu idealna – pod każdym względem. Ma znakomitą dyskografię, wiele przebojów, doskonałe piosenki – zarówno te singlowe, jak i albumowe. Jest również perfekcyjna na scenie. Mam to szczęście, że spełniłem jedno z moich marzeń – widziałem ją na żywo. Jedno z najważniejszych przeżyć w moim życiu.
Beyoncé w moim życiu pojawiła się już w 2003 roku za sprawą Crazy in Love, jednak wtedy ją po prostu „lubiłem”. Ta owa, wielka miłość pojawiła się w 2008, po wydaniu I Am… Sasha Fierce. Potem już było z górki. Właściwie to nie ma złej pory na słuchanie Beyoncé, ni stąd ni zowąd potrafię przeskoczyć z codziennej playlisty na jakieś piosenki Bey. Tak o, po prostu.
- Ulubione albumy
- Najpierw I Am… Sasha Fierce i 4 na tym samym miejscu, potem Beyoncé, B’Day i na końcu Dangerously in Love
- Ulubione utwory
-
Zawsze i niezaprzeczalnie na miejscu pierwszym: Halo
Potem Listen,
I Was HereI Care
1+1
Pretty Hurts
Grown WomanEnd of Time
Run the World (Girls)
Déjà Vu
Haunted (+Ghost)
2. Christina Aguilera
Podium u mnie jest bardzo, ale to bardzo ciasne. Długo się zastanawiałem nad tym, kogo dać na drugie miejsce. Ostatecznie zwyciężyła Christina Aguilera, a to tylko dlatego, że towarzyszy mi dłużej. Już od czasu jej debiutu, gdy w polskich rozgłośniach radiowych słuchać mogliśmy Genie in the Bottle czy Come On Over. Potem era Stripped, czy też szok, jakim było Back to Basics (które pokochałem chyba jeszcze nawet bardziej, niż Stripped). Wydanie takich majstersztyków jak Hurt czy Save Me From Myself tylko upewniło mnie, że Kryśki nigdy nie opuszczę, choćby wydawała dziesięć takich Lotusów, na który wszyscy narzekają.
- Ulubione albumy
- Pierwsze miejsce na pewno Bionic. Niedoceniony, niekochany, porzucony – dla mnie najlepszy. Potem Back to Basics.
- Ulubione utwory
-
Hurt
You Lost Me
Birds of PreyLift Me Up
The Right Man
Blank PageThe Voice Within
Beautiful
Bionic
3. Justin Timberlake
Walka o trzecie miejsce również była zacięta i nie do końca jestem pewien tej decyzji (tak jak TOP 2 jestem pewien w 100%). Moja przygoda z Justinem rozpoczęła się od czasów SexyBack. Wydawał on kolejne single, a mi podobały się one bardzo. Wtedy nie byłem jeszcze do końca świadomym słuchaczem i nie chciało mi się zapoznawać z całym albumem. Bazowałem na singlach. Dopiero po jakimś czasie posłuchałem w całości FutureSex/LoveSounds. Pokochałem od razu.
Długo dane było mi czekać na kolejne albumy artysty, w międzyczasie zapoznałem się z debiutem. Na nim lubię jedynie single. Gdy pojawiło się The 20/20 Experience nie byłem zachwycony. Wystarczyły jednak 3-4 przesłuchania całego krążka, bym oszalał. Potem druga część – przyjęta przeze mnie nie tak entuzjastycznie, ale zła nie jest. I jeszcze jedno ważne wydarzenie – 19 lipca 2014, Justin na żywo! To niesamowite, że spośród piątki najważniejszych dla mnie artystów, trójkę widziałem na żywo. To niesamowity wynik zważywszy na fakt, że są jest to elita światowej muzyki rozrywkowej.
- Przeczytaj moją relację z koncertu Justina w Polsce
- Przeczytaj moją recenzję albumu The 20/20 Experience
- Przeczytaj moją recenzję albumu The 20/20 Experience 2 of 2
- Ulubione albumy
- Oczywiście The 20/20 Experience. Potem FutureSex/LoveSounds, 20/20 2 of 2 i debiut.
- Ulubione utwory
-
Mirrors
What Goes Around…/…Goes Around
Cry Me a RiverSexyBack
LoveStoned / I Think She Knows
My LoveSuit & Tie
Until the End of Time
Pair of Wigs (hidden track)
Evanescence
Evanescence to zespół, który wielbię od dzieciństwa. Po fascynacji Christiną Aguilerą i Britney Spears w latach 2001/2002 przeszedłem na taki typ muzyki. Wszyscy kochali ich za Bring Me to Life, ja jednak dotarłem do Orgin, niewydanego albumu przed debiutanckim. Wyszukiwałem ich najprzeróżniejsze demówki, niewydane utwory. Wielbię m.in. nigdy nie wydane Anywhere czy Where Will You Go. Znalazłem nawet balladę You zaśpiewaną przez samą Amy Lee. Nie zapominając oczywiście o My Immortal, który do dnia dzisiejszego uważam za najlepszy utwór na świecie, jaki poznałem (tak, tak nie jest to żaden z utworów Bey).
Miłość do zespołu utwierdził album The Open Door wydany w 2006 roku. Istny majstersztyk, który mogę wyrecytować z pamięci, gdy mnie obudzicie o 12 w nocy. Cudowna reprodukcja jednego z hitów klasyków, Lacrymosa, to mój utwór numer dwa (tak, tak nadal nie Bey). To, że album numer jeden i utwór numer jeden należy do Evanescence, a oni sami uplasowali się dopiero na miejscu trzecim, to zasługa faktu, że ich dyskografia nie jest idealna. Debiutanckie Fallen lubię w połowie, a wydane w 2011 Evanescence lubię, ale nie powaliło mnie na kolana tak jak np. The Open Door. Niewydane nigdy Orgin również uważam za dużo lepsze od Evanescence czy Fallen.
- Ulubione albumy
- The Open Door, nigdy nie wydane Orgin
- Ulubione utwory
-
My Immortal
Lacrymosa
LithiumThe Last Song I’m Wasting on You
You (Amy Lee solo)
Anywhere (niewydany)Sweet Sacrifice
Forgive Me (niewydany)
My Heart Is Broken
Alicia Keys
To właśnie Alicia Keys jest trzecim artystą z mojego TOP 5, którego widziałem na żywo (Poznań). Jest to artystka niesamowita, która ujawniła swój talent za sprawą przeboju Fallin’. Ja również zakochałem się w niej właśnie wtedy. Moja miłość lekko opadła przy drugim albumie (wtedy zasłuchiwałem się w Evanescence), jednak wróciła po Unplugged, cudnym As i Am i PRZEGENIALNYM The Element of Freedom, które do dziś uważam za jej najlepsze dzieło. Girl on Fire to również kolejny, znakomity krążek, jednak potrzebowałem czasu, by go pokochać.
- Ulubione albumy
- The Element of Freedom, potem As I Am
- Ulubione utwory
-
Try Sleeping With a Broken Heart,
Un-breakable (I’m Ready)
No OneBrand New Me
Fallin’
Doesn’t Mean AnythingGirl on Fire
Distance and Time
Put It in a Love Song
Tak kończy się piątka moich najukochańszych artystów ever. Nie jest to jednak koniec. Mam ich jeszcze naprawdę sporo, jednak do tego zestawu dołączyć chciałbym jeszcze trójkę moich ulubieńców. A są to.
Adele
Adele to stosunkowo nowa gwiazda na muzycznej planecie. Wszyscy poznaliśmy i pokochaliśmy ją dzięki albumowi 21 – no większość z nas. Ja znałem wcześniej utwór Hometown Glory oraz Chasing Pavements, jednak nigdy bym nie pomyślał, że z Adele narodzi się taka megapopularna persona. I dobrze jej tak! Ma talentu mnóstwo, a to co pokazała na albumie 21, to będzie śniło się koszmarami nie jednej wielkiej gwieździe (takie kochane przeze mnie Beyoncé, Aguilera czy Keys pewnie chciałyby mieć na swoim koncie takie wydawnictwo).
Przy okazji albumu 21, który znam na pamięć zapoznałem się z 19. Jest on równie dobry. Lżejszy, lekko weselszy, ale równie potężny i ważny. Powinniście się z nim zapoznać.
- Ulubione albumy
- 21 = 19
- Ulubione utwory
-
Someone Like You
I Found a Boy
Rolling in the DeepMake You Feel My Love
First Love
Hometown GloryI’ll Be Waiting
One and Only
Paiting Pictures
Kelly Clarkson
Pierwsza, legendarna zwyciężczyni programu American Idol. I jednocześnie jego największa gwiazda. I już po wygranej pojawiła się w moim świecie muzycznym, a to za sprawą przebojów Behind These Hazel Eyes, Since U Been Gone czy cudownego Because of You. Śledziłem jej karierę uważnie, kolejne albumy, które wydawała. Na wielu z nich bardziej interesujące były dla mnie utwory albumowe, aniżeli singlowe. I tak za najlepszy uważam znany mało komu Addicted, czy równie dobry Hear Me – obydwa z krążka Breakaway. Wielbię również Sober z My December, czy tytułowe All I Ever Wanted z takiego właśnie krążka. Album Stonger to chyba mój ulubiony album w jej karierze. Cieszę się, że mimo, że przed premierą albumu kolejne utwory zaczęły wyciekać jak szalone do sieci, to artystka większość z nich mimo to wydała na albumie. I tak przebój Stronger (What Doesn’t Kill You) znany mi był mniej więcej rok przed wydaniem albumu. I już wtedy zwrócił moją uwagę, jest świetny.
A gdy wydała świąteczne Wrapped in Red… oh matko, twój ukochany artysta wydaje świąteczny album – i to jeszcze z zestawem Twoich ulubionych świątecznych klasyków. Już teraz wiem, że Wrapped in Red będzie u mnie gościł w przedświątecznym okresie jeszcze przez długie lata.
- Przeczytaj moją recenzję albumu Greatest Hits: Chapter One
- Przeczytaj moją recenzję albumu Wrapped in Red
- Ulubione albumy
- Stronger, Wrapped in Red, Breakaway
- Ulubione utwory
-
Addicted
Because of You
All I Ever WantedHear Me
Stronger (What Dosen’t Kill You)
Behind These Hazel EyesPeople Like Us
Dark Side
Sober
Na miejscu ósmym uplasowałaby się Nelly Furtado, miejsce dziewiąte objęłaby Britney Spears (głównie ze względu na spędzone wspólnie dzieciństwo i mój ogromny sentyment do pierwszych trzech wydawnictw). O miejsce dziesiąte biłyby się dwa polskie zespoły Łzy (z Anią Wyszkoni) oraz Myslovitz (z Arturem Rojkiem) oraz Monika Brodka. Potem znalazłoby się miejsce na pewno dla niedocenianej i niesamowicie przeze mnie wielbionej Nicole Scherzinger. Dalej byliby jeszcze Shakira, Jennifer Lopez, zespół Linkin Park. W pierwszej dwudziestce nie zabrakłoby również miejsca dla Rihanny, Katy Perry czy Lady Gagi. Tyle. :)
Albumy
1. Evanescence – The Open Door
To może być dla wielu zaskoczeniem, jednak mój najukochańszy album na świecie to nie jest krążek Beyoncé. Niesamowitą miłością pałam do albumu The Open Door, drugiego studyjnego albumu Evanescence. Znam go od deski do deski, każdy tekst, każdą melodie. MImo że jest melancholijny i smutny, wywołuje we mnie niesamowite emocje. Poznałem go zaraz po ukazaniu się i od tamtej pory jest u mnie na najważniejszym miejscu w domowej biblioteczce.
2. Beyoncé – 4/I Am… Sasha Fierce
To oczywiste, że musiał tu się pojawić jakiś album Beyoncé. Pojawiły się jednak dwa. I obydwa uplasowuję na miejscu pierwszy, ponieważ nie potrafię zdecydować, który z nich jest lepszy. Są tak bardzo od siebie odmienne. Każdy z nich ma w sobie coś, co mnie przekonuje do siebie. Wielbię każdy utwór, niektóre trochę mniej (Ego na Sashy czy Party na 4), jednak to wciąż geniusz nad geniusze.
4. Alicia Keys – The Element of Freedom
Czwarte miejsce należy do najlepszego w jej karierze krążka Alicii Keys. The Element of Freedom spodobał mi się od samego początku i do dziś lubię do niego wracać. Try Sleeping With a Broken Heart czy Doesn’t Mean Anything to majstersztyki, które należą do moich ulubionych utworów ever, ale znajdą się tu również tak dobre utwory jak Distance and Time czy Love Is Blind, które mało kto zna, a są genialne.
5. Britney Spears – Britney
Może się to wydać zaskakujące, jednak umieściłem tutaj album Britney Spears. Jest to pierwszy muzyczny album, jaki zakupiłem w swoim życiu. Byłem dzieciakiem, który słuchał Aguilery cz Spears. Krążek Britney zawiera takie znakomitości jak wielbione przeze mnie Overprotected czy Anticipating oraz Cinderella. Uwielbiam te kawałki. Po kilku latach, jako świadomy słuchacz odnalazłem utwór z wersji deluxe krążka – Before the Goodbye i również zaliczam go do najlepszych utworów w karierze artystki.
6. Myslovitz – Happiness Is Easy
Lubię wiele piosenek zespołu Myslovitz. Na każdym ich albumie znalazłbym coś dla siebie. Jednak to krążek Happiness Is Easy znam w całości. Po prostu połknąłem go w całości, gdy się pojawił. Słuchałem przez kilka miesięcy od maja do bodajże września, potem pojawił się album Evanescence. Jednak teraz wielokrotnie lubię wracać do tego wydawnictwa i do czasów zespołu razem z Arturem.
7. Christina Aguilera – Bionic
Niedoceniany, zapomniany, niekochany – przez mainstream. Najzagorzalsi fani artystki wiedzą, że Bionic to dobry album. Był swoistym wyprzedzeniem tego, co dopiero nadeszło. Lady Gaga dopiero teraz wydała Artpop, a Christina wyprzedziła ją realizując znakomity Bionic. To tu również Aguilera „odkryła” nowe gwiazdy – jako jedna z pierwszych nagrała duet z Nicki Minaj czy poprosiła Się o napisanie utworu. Dla mnie ten album jest cudowny, pod każdym względem, każdy utwór ma coś w sobie. To tutaj również znajdziemy najbardziej kochane przeze mnie utwory artystki: Birds of Prey, Stronger Than Ever, You Lost Me czy Lift Me Up.
Utwory
Pozwoliłem sobie również na stworzenie listy najbardziej kochanych przeze mnie utworów. Nie będę już rozpisywał się nad każdym, ponieważ jeśli dobrniecie tutaj i przeczytacie to wszystko, co znajduje się powyżej, to ta lista jako tako sama z siebie będzie dla Was oczywista. TOP 10 jest mocne, ścisłe i nic więcej tu bym nie wcisnął. powyżej miejsca 11 znajdują się kawałki, o których wciąż pamiętam, mimo, że może nie słucham ich dość często.
- Evanescence – My Immortal
- Evanescence – Lacrymosa
- Beyoncé – Halo
- Alicia Keys – No One
- Adele – Someone Like You
- Beyoncé – Listen
- Kelly Clarkson – Addicted
- Christina Aguilera – Hurt
- Alicia Keys – Try Sleeping With a Broken Heart
- Justin Timberlake – Mirrors
- Myslovitz – Dla Ciebie
- Kelly Clarkson – Because of You
- Christina Aguilera – Birds of Prey
- Evanescence – Forgive Me
- Rihanna – Russian Roulette
- Virgin – Nie odpowiadaj
- Britney Spears – Toy Soldier
- Nelly Furtado – Try
- O.N.A. – Wszystko to, co ja
- Christina Aguilera – The Right Man


