Strona główna Blog Strona 738

Peter Gabriel wystąpił w Krakowie. Fotorelacja Sławomira Dudy

Wczoraj (18 maja) w Tauron Arenie Kraków wystąpił Peter Gabriel, w ramach swojej pierwszej, po 10 latach przerwy, europejskiej trasy koncertowej. Artysta w ramach trasy pn. i/o promuje swój nadchodzący album o tej samej nazwie.

Zaczęło się niewinnie – od utworu zagranego wspólnie z towarzyszącymi artyście muzykami… przy ognisku. Później Peter Gabriel hipnotyzował publiczność zarówno premierowymi utworami, jak i klasykami. Nie zabrakło takich utworów, jak Red Rain, Darkness, Panopticom czy Solsbury Hill. Artysta udowodnił, że pomimo długiej przerwy, nadal jest w świetnej formie.

Organizatorem koncertu była agencja Live Nation. Zapraszamy do fotorelacji Sławomira Dudy.

Wyższy wymiar smutku. Nosowska – DEGRENGOLADA, 2023 (recenzja)

Nosowska operuje słowami niemal z chirurgiczną precyzją. Nic dziwnego, że czasami zadaje ból. W końcu teksty, którymi częstuje nas na wydanym 19 maja albumie, chociaż skrzętnie zamienione w najróżniejsze metafory, sprytnie dotykają tego, co nas otacza. Od tego, co tu i teraz, aż po pragnienia.

Na nowe wydawnictwo fani Nosowskiej musieli czekać 5 lat. Wydana w 2018 roku Basta! wywołała liczne dyskusje, podzieliła fanów artystki, ale jednoczenie pokazała, że Kasia lubi zaskakiwać. DEGRENGOLADA jest twardym dowodem na to, że w tym zaskakiwaniu jest też bardzo konsekwentna.

Według słownika języka polskiego słowo Degrengolada oznacza zupełny rozkład wartości moralnych w jakimś środowisku. Nosowska na swoim najnowszym albumie zatytułowanym właśnie tym słowem, rozkłada na czynniki pierwsze nie tylko otaczającą nas rzeczywistość, ale także najróżniejsze emocje.

Odnoszę wrażenie, że ten album jest kolejnym muzycznym eksperymentem z rodzaju takich, na które mogą pozwolić sobie tylko artyści przez duże „A”.

Od rozpoczynającego krążek utworu Predatoprzywry, aż po kończący go bonusowy track pod tytułem Majak, znajdujemy coś, co zaskakuje. Tempo, klimat, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Nie bez ładu i składu, a w sposób, który sprawia, że czekasz na kolejny dźwiękowy zwrot akcji. Tak jakby z każdym tekstem i każdą aranżacją Kasia Nosowska pokazywała siebie z nieco innej strony.

Do współpracy nad swoim najnowszym krążkiem Kasia Nosowska kolejny raz zaprosiła swojego syna. Miki Krajewski towarzyszy jej w utworach Predatoprzywry oraz Zimny. Na krążku usłyszeć możemy też Jakuba Józefa Orlińskiego oraz Natalię Szroeder.

Zabawne, że album, który ma w sobie wiele nawiązań do ziemi, podskórne wydał mi się kosmiczny.

Historie, które Nosowska zdecydowała się zamknąć na tym krążku, mają w sobie coś intymnego. To nie jest album tylko do słuchania, to album do przemyślenia, i to zdecydowanie więcej niż raz.

Mówi się, że muzyka ma budzić emocje, ta, która towarzyszy jedenastu historiom umieszczonym na krążku, miejscami pulsuje, a innym razem rozpływa się powoli by niepostrzeżenie uderzyć w odpowiednią strunę. Razem z Nosowską zaglądamy w przyszłość, ubolewamy nad teraźniejszością i zastanawiamy się nad przyszłością. Jest w tym wszystkim jakiś wewnętrzny opór, ale jest też miejsce na pogodzenie się z pewnymi sprawami. Nosowska nie pierwszy raz w swojej karierze dzieli się smutkiem, który ostatecznie ma w pewnym sensie terapeutyczną moc.

Żyjemy w czasach, w których utwory, a nawet całe płyty powstają taśmowo. Co więcej, wydaje się, że nikogo już to zbytnio nie dziwi. Może dlatego ten album zrobił na mnie tak duże wrażenie. Kiedy inni tworzą taśmowo, Kasia Nosowska dzieli się ze swoimi słuchaczami unikatowym Handmade’m. Od lat robi materiał na swoich zasadach, opowiada świat w swoim stylu i jeszcze raz udowadnia, że ma coś ważnego do powiedzenia.

DEGRENGOLADA To dziwnie wciągająca układanka, w której elementem spójnym jest Nosowska. I to w zupełności wystarczy.

Premiera książki „Miłość to cała moja wina. O kobietach z byłego Związku Radzieckiego”

Wydawnictwo Czarne prezentuje najnowsza książkę w swoim katalogu. Ta opowiada o kobietach z byłego ZSRR.

Po upadku Związku Radzieckiego mogło się wydawać, że w ogromie konfliktów, przemocy i patologii kobiety pozostaną jedynie ofiarami. W końcu w popularnych opowieściach o krajach poradzieckich najsilniejsi są zawsze mężczyźni. Małgorzata Nocuń postanowiła jednak wnikliwie przyjrzeć się tym, dla których zabrakło miejsca w szkolnych podręcznikach i na pierwszych stronach gazet: kobietom zamieszkującym Europę Wschodnią i Azję Centralną. Oddała głos bohaterkom, które przeżyły blokadę Leningradu w 1941 roku, oraz tym, które były w Ukrainie w lutym 2022. Więźniarkom łagrów, działaczkom na rzecz praw człowieka oraz kobietom zaślepionym ideologią, szczerze kochającym Związek Radziecki. Żołnierkom oraz matkom żołnierzy, którzy zginęli na froncie. Przedstawicielkom ruchu feministycznego z dużych miast oraz tym, którym mężczyźni odbierają wszelkie prawa.

Powstał poruszający i niezwykle bogaty portret kobiet, które doświadczyły niepojętej utraty. Przede wszystkim jednak: kobiet, które potrafią przetrwać wbrew wszystkiemu.

Dominik Dudek prezentuje debiutancką EP-kę

Młody artysta podzielił się ze światem swoim najnowszym wydawnictwem. Poznajcie minialbum Ja Śnię!

Okładka debiutanckiej EP-ki Ja Śnię, źródło: Facebook Dominik Dudek.

Dominik Dudek to początkujący artysta, który swoje muzyczne możliwości zaprezentował w 13. edycji The Voice of Poland. To dzięki swojemu elektryzującemu głosowi i utworowi Wydaje się zdobył pierwsze miejsce w programie. W swojej muzycznej karierze nie próżnował stale pracując nad nowym materiałem. Swoich sił spróbował także w tegorocznych krajowych preselekcjach do Konkursu Eurowizji. Jego propozycją był klimatyczny utwór Be Good.

Teraz artysta prezentuje swój debiutancki materiał w formie EP-ki, Ja śnię, której premiera miała miejsce w piątek 19 maja. Jego wcześniej zaprezentowany materiał nawiązuje do gatunku folk popu.

Co sądzicie o najnowszym wydawnictwie Dominika?

Miley Cyrus twarzą czerwcowego wydania brytyjskiego Vouge’a

Nieco ponad cztery miesiące po wydaniu singla Flowers, z albumu Endless Summer Vacation, Miley Cyrus dokonała pierwszego podsumowania rekordowego sukcesu utworu. Na łamach brytyjskiego Vouga, w rozmowie z Giles’em Hattersley’em, konfrontuje się nie tylko z pytaniami dotyczącymi kulisów powstania piosenki, ale także z całą dotychczasową karierą.

Flowers utrzymywało się na pierwszym miejscu listy Billboard 200 przez 8 tygodni, najszybciej w historii przebiło próg miliarda streamów na Spotify, a teledysk na YouTube obejrzano blisko 440 milionów razy. Miley Cyrus zdradziła, że pierwotnie piosence było bliżej do dźwięków kojarzonych z latami 50, natomiast początkowa wersja refrenu, całkowicie zmieniała wydźwięk utworu – „but I can’t love me better than you can”. Cyrus wspomina:

Na początku to była najsmutniejsza piosenka, coś w stylu – jasne, mogę być swoją własną kochanką, ale ty byłeś w tym o wiele lepszy. Finalnie to trochę „fake it till you make it”, ale uwielbiam te metodę.

W wywiadzie Giles Hattersley wrócił do wspomnień sprzed 10 lat, kiedy to Miley rozpoczynała promocję albumu Bangerz, a z którym związane są m.in. występy na galach VMA, czy pierwsza, światowa trasa Cyrus, od momentu zakończenia zdjęć do serialu Hannah Montana. Artystka podsumowała tamten okres w niezwykle dosadny sposób:

Wiem, że byłam szalona. Wiem, że świetnie się bawiłam. Ty mówisz, że byłam dzika. Ja mówię, że byłam młoda.

Zdjęcia wykonane zostały przez Steven’a Meisel’a, który od lat związany jest z amerykańskim, włoskim oraz brytyjskim wydaniem Vouge’a. Cały wywiad dostępny jest na vouge.co.uk.