To z tym utworem Måns Zelmerlöw chciał jechać na Eurowizję 2015, posłuchajcie

Måns Zelmerlöw powrócił z nową muzyką. Właśnie ukazał się jego najnowszy singiel, Running Low.

Singiel Running Low wyprodukował znany ze współpracy m.in. z Britney Spears i Natashą Bedingfield, Peter Kvint. W utworze można usłyszeć The Agreement. Kulisy powstania piosenki sięgają 2015 roku. Artysta zdradził historię jej powstania na Instagramie.

chciałem wykonać running low podczas szweckich prelekcji do konkursu piosenki eurowizji w 2015 roku. rozmawiałem na ten temat z warner music sweden. gdyby tak rzeczywiści się stało, piosenka heroes by się nie pojawiła. od tego czasu czekałem aż running low ujrzy światło dzienne i w końcu nadszedł ten dzień

-Måns Zelmerlöw

Måns Zelmerlöw jest zwycięzcą Konkursu Piosenki Eurowizji w 2015 roku, gdy wystąpił z piosenką Heroes. Jest znany z takich przebojów jak Cara Mia czy Fire in the Rain. Ma na swoim koncie 8 albumów. Jego dyskografię zamyka płyta Time z 2019 roku.

Matylda/Łukasiewicz w nowym utworze

Duet Matylda/Łukasiewicz prezentuje swój czwarty singiel. Posłuchajcie kawałka Nudny rok!

Matylda/Łukasiewicz to nowość na polskiej scenie muzycznej. Duet debiutował na początku tego roku wypuszczając piosenkę Matka. W ostatnich miesiącach ukazały się jeszcze takie single jak Zamknąć czy Mężczyźni.

We wtorek, 13 czerwca – w dzień urodzin Radka Łukasiewicza – formacja zaprezentowała kolejną propozycję – singiel Nudny rok.

Co sami twórcy mówią o piosence?

Żyjemy w czasach, na które nie jesteśmy gotowi. Ostatnie trzy lata nie należały do najnudniejszych. Kortyzol wypijamy wraz z poranną kawą, ilość decyzji, bodźców i oczekiwań przygniata, a kultura z********u nie pozwala tego wszystkiego odreagować. Odpocznijmy wcześniej niż po śmierci, ponudzimy się chociaż przez moment, poróbmy nic.

Matylda Damięcka znana jest przede wszystkim za sprawą grafik publikowanych w mediach społecznościowych, które trafnie komentują sytuację w naszym kraju. Oprócz tego jest również aktorką oraz wokalistką.

Radek Łukasiewicz znany jest z zespołów Pustki, Bisz/Radex czy Polskie Znaki. Pisał również teksty dla takich artystów jak Brodka, Artur Rojek czy Piotr Zioła.

Dobrze znany szablon. Queens Of The Stone Age – In Times New Roman…, 2023 (recenzja)

Queens Of The Stone Age to zespół z rodzaju tych, które jakoś magicznie przyciągają na pewnym etapie życia. To trochę jak taka kolejna faza w poszukiwaniu tego, co nas kształtuje. Przemierzając rockową scenę muzyczną prędzej, czy później trafisz na kawałek od tego zespołu. Jeśli trafisz dobrze, po jakimś czasie będziesz mógł powiedzieć, że kojarzysz coś więcej niż samą nazwę.

Już niedługo zespół odwiedzi nasz kraj. Ekipę Queens Of The Stone Age będzie można zobaczyć na wielkiej scenie, co więcej, ta scena będzie ustawiona w naszym kraju. Czy występ na Open’er Festival będzie też polem testowym dla świeżego materiału? Wśród numerów tworzących In Times New Roman… z pewnością znajdą się propozycje, które z powodzeniem odnajdą się pośród festiwalowego tłumu. O tym, czy panowie włączą najnowszy materiał do swojej playlisty, dowiemy się już niebawem. Co wiemy na chwilę po premierze?

Chociaż krążek jest dosyć spójny, podczas odsłuchu w mojej głowie pojawiało się wiele haseł i zestawień. Jednym z nich było pytanie, jak wygląda proces twórczy u ludzi, którzy na tym biznesie zjedli zęby? Czy przygotowują swój album trochę tak, jak przygotowuje się shake? Mamy tu odrobinę psychodelii, a kompozycja, którą panowie grając słowami, zatytułowali, What The Peephol Say, jak na moje ucho nawet szczyptę punkowej zadziorności. Koniec końców album In Times New Roman… brzmi trochę tak, jak mieszanka sprawdzonych smaków.

16 czerwca panowie do swojej dyskografii dorzucili kolejny album, który nosi tytuł In Times New Roman… Już w pierwszym kawałku zapachniało taką nutą, która przenosi nas w czasie. Panowie zaczynają od gitar i na gitarach kończą. Dorzucają do tego wpadający w ucho bas i tego trzymają się konsekwentnie przez wszystkie 10 utworów. O tym, że postawią na starą szkołę i swoje popisowe sztuczki wiadomo było już przed premierą najnowszego wydawnictwa, bo album, już od jakiegoś czasu firmowały te 3 single: Paper Machete, Carnavoyeur, a także Emotion Sickness. Są na tym albumie pozycje przy pomocy których panowie puszczają oczko do swoich starych fanów, są też takie, które zapewne sprawią, że znajdą całkiem nowych. Nie ma jednak miejsca na wielkie zachwyty.

Słuchając 8 studyjnego albumu od zespołu, który na scenie muzycznej trwa od późnych lat dziewięćdziesiątych, doszłam do dwóch wniosków, które mogłyby być również podsumowaniem całego materiału zgromadzonego na In Times New Roman… Nie jest to coś, czego nie było już wcześniej i nie będzie już później. Chłopaki może i nie wywrócili muzycznego światka do góry nogami, ale pewien rodzaj stałości, na którą postawił zespół, jeszcze bardziej ugruntowuje jego pozycję.

Ten drugi wniosek jest więc bardzo prosty. Chociaż czas płynie, zawsze będzie przestrzeń na materiał taki jak ten. Dobrze osadzone riffy, teksty punktujące codzienność i coś pomiędzy buntem a bezczelną, pilnie wystudiowaną obojętnością.
Czyżby muzycy z The Queens Of The Stone Age chcieli użyć konkretnej czcionki, żeby kolejny raz podkreślić swoją obecność? W moich uszach ta muzyczna wiadomość brzmi: Wciąż tu jesteśmy i nadal wiemy jak grać w tę grę.

Trent Reznor jest zachwycony muzyką, którą tworzy Dua Lipa. Popłakał się, jak jej słuchał

Wokalista grupy Nine Inch Nails nie szczędził dobrych słów w kierunku Duy Lipy

Chociaż trent Reznor zazwyczaj kojarzony jest bardziej z rockiem i alternatywą, romansuje on też z popem, co przyznaje w najnowszym wywiadzie. Członek zespołu Nine Inch Nails wystąpił w podcaście Tetragrammaton, gdzie przyznał, że po latach niechęci przekonał się do tego gatunku. Reznor opowiedział, jak starał się trzymać swoje dzieci daleko od popu, bo czuł, że całościowo jest on do bani, ale zmienił zdanie, kiedy usłyszał, jak jego córka śpiewa utwór Duy Lipy.

„Pewnego dnia usłyszałem, jak moja córka, która ma sześć lat, śpiewa kawałek Duy Lipy. Bardzo jej się on spodobał i to jest super. (…) Sytuacja ta przypomniała mi o sztuce pisania dobrze wykonanej piosenki – wzruszyłem się słuchając utworu Duy. Bo wiesz co, to był naprawdę dobrze zrobiony kawałek muzyki. To było mądre. To było dobre uczucie”.

Trent Reznor w wywiadzie dla Tetragrammaton

Artysta wypowiedział się też na temat pisania tekstów utworów. Stwierdził, że jest to dziedzina dla niego trudna, bo napisanie dobrego utworu, który ma coś do przekazania, a nie taki, który po prostu istnieje, jest niezmiernie ciężkie.

„To trudna rzecz do zrobienia. Nie wiem jak to zrobić. Kiedy próbuję myśleć o tym, co powiedzieć, mówię to z głębi siebie. A to wymaga ode mnie zastanowienia się nad tym, kim jestem i gdzie jest teraz moja pozycja, a wszystko to razem staje się czymś, co sprawia, że stawka jest wyższa”.

Reznor dodaje: 

„Siedząc i próbując poukładać pewne rzeczy – wiem, co jest właściwe… Nie muszę oceniać swoich myśli na temat tego, jak się czuję w danej sprawie. Sprowadza się to do tego, że naprawdę lubię pracować w służbie czemuś. To jak łamanie kodu. Dobrze jest złamać kod, jakikolwiek by on był”.

Pełny podcast znajdziecie poniżej.

Życie to przedstawienie, zagrajmy w nim razem. Niall Horan – The Show, 2023 (recenzja)

Niall systematycznie, co trzy lata powraca do nas z nowym albumem. Tym razem przedstawia The Show. To zdecydowanie najkrótsze jego wydawnictwo. Płyta zawiera zaledwie 10 utworów i można ją odsłuchać w pół godziny. Piosenki są stosunkowo krótkie, większość trwa zaledwie 3 minuty lub mniej. Tak jak w ubiegłych latach, na albumie nie znajdziemy współprac. W The Show będzie dużo o emocjach, w niektórych momentach doprowadza do refleksji nad życiem. Jednak pierwsze na co zwróciłam uwagę przy odsłuchu – to dojrzałość, słychać ją w każdej linijce tekstu. Płyta jest bardzo uniwersalna, każdy powinien znaleźć tam fragment siebie.

Wszystkie 10 piosenek ma dla mnie szczególne znaczenie i mam nadzieję, że wszystkie mogą mieć znaczenie w waszym życiu

Niall na Instagramie

Wydawnictwo rozpoczyna się od pierwszego singla Heaven. Utwór jest o miłości, ale tutaj będziemy ją rozważać bardziej w sferze duchowej niż cielesnej. Drugi i jednocześnie ostatni już singiel promujący album to Meltdown.

Chodzi o te chwile, w których wydaje się, że cały świat jest przeciwko tobie. Kiedy czujesz niepokój i jesteś w takim przerażającym momencie, ale w głębi duszy wiesz, że wszystko będzie dobrze. Kiedy sam tak się czułem, wiem, że wszyscy z was też czuli się tak samo w pewnym momencie

Single są bardzo energiczne, ciężko więc nagle przerzucić się na spokojne ballady, a takie też znajdziemy na albumie. Jeśli ktoś czekał specjalnie na nie, to You Could Start a Cult jest zdecydowanie dla was. To spokojny lovesong tylko przy akompaniamencie gitary. Co do piosenek o miłości, na płycie znajduje się też Save My Life i Must Be Love.

Utwory, które zrobiły na mnie największe wrażenie i które warto wyróżnić to przede wszystkim tytułowe The Show. Ma zupełnie inny klimat, jest trochę bardziej mroczne  i smutne, ale jednocześnie przepełnione optymizmem i nadzieją. Utwór idealnie podsumowuje to z czym mamy do czynienia przez cały album, o wątpliwościach z którymi trzeba się zmierzyć. Kolejna piosenka warta uwagi to Science – najkrótsza piosenka na albumie, ale najbardziej intensywna.  Głównie zaskoczył mnie w niej głos Nialla, jest o wiele mocniej postawiony, dla mnie to zupełna nowość jeśli chodzi o dotychczasowe brzmienie wokalisty. Na wyróżnienie zasługuje jeszcze On A Night Like Tonight.

Ostatnia grupa to utwory o bezbronności, nostalgiczne. Never Grow Up to prośba, żeby nie dorastać, nostalgiczna piosenka o dorastaniu , niewinności i przyjaźni. If You Leave Me opowiada o tęsknocie i strachu przed opuszczeniem.

Jestem bardzo zaskoczona, bo to nie jest jeden z wielu albumów po prostu o miłości. Właściwie wydaje mi się, że on wcale nie jest o miłości, jako takiej. The Show jest o nas, o wszystkich ludziach, o naszym emocjach, problemach i przeciwnościach. Wszyscy byliśmy kiedyś w miejscach złych, mrocznych ale i tych pięknych. Słuchając krążka czułam dziwny rodzaj ukojenia, tak jakby Niall chciał nam przekazać: Hej! Widzę Cię, nie bój się, też to przeżyłem. The Show to przedstawienie pełne energii i zaskoczeń. Uważam, że krążek jest jego najlepszym solowym wydawnictwem do tej pory.