7 marca Kraków stanie się jednym z przystanków europejskiej trasy The Everybody Scream Tour. Florence + The Machine wystąpi w wyprzedanej TAURON Arenie Kraków. Organizatorem wydarzenia jest agencja Live Nation.
Trasa promuje szósty album studyjny Florence Welch – „Everybody Scream”, który ukazał się 31 października 2025 roku. Płyta, napisana i wyprodukowana przez artystkę we współpracy z m.in. Markiem Bowenem, Aaronem Dessnerem i Mitski, jest jednym z najbardziej osobistych i mrocznych projektów w jej dorobku. To materiał powstały po ratującej życie operacji wokalistki – eksplorujący duchowość, kobiecość, relacje, starzenie się i temat uzdrowienia.
Florence od lat pozostaje jedną z najbardziej wyrazistych postaci współczesnej alternatywy. Jej koncerty to połączenie monumentalnych aranżacji, intensywnej ekspresji scenicznej i charakterystycznego, hipnotyzującego głosu. Krakowski występ zapowiada się jako emocjonalne i wizualne widowisko, które w pełni odda klimat nowego albumu.
Po neonowo-klubowej erze Brat, Charli XCX wraca z eksperymentanym projektem Wuthering Heights. Oryginalna oraz klimatyczna ścieżka dźwiękowa ukazała się 13 lutego. Stworzyła nie tylko jeden utwór, ale cały album muzyki, który został specjalnie stworzony pod film Emerald Fennell o tej samej nazwie.
Pierwszym utworem z płyty było House, czyli mroczna, awangardowa kompozycja stworzona wspólnie z legendą The Velvet Underground, Johnem Calem.
Już pierwsze sekundy House jasno sygnalizują, że Charli śmiało biegnie w kierunku zupełnie innych brzmień. Następuje imersja w mroczny, gotycki świat inspirowany wizją Emily Brontë. To raczej nie jest kawałek, który złapiecie w radiu albo w galerii handlowej. Zamiast tanecznych beatów otrzymujemy ciężką, kinową atmosferę, nerwowe smyczki i podszyty niepokojem monolog Johna Cale’a. Dopiero w finałowej części słyszymy głos Charli oraz brutalną, niemal industrialną ścianą dźwięku. Wokalistka nie rezygnuje z autotune’u, który od lat jest jej znakiem rozpoznawczym, ale tym razem używa go, by stworzyć chłodny, niemal upiorny wokal. W ciekawy sposób kontrastuje z patosem i melancholią początku utworu.
Artystka przyznała, że inspiracją do stworzenia ścieżki dźwiękowej była chęć pełnego odcięcia się od poprzedniej estetyki. W jej wizji Wuthering Heights to błoto, wiatr, zimno, obsesyjna miłość i ból. To zarówno elegancja, ale i brutalność. Te słowa, zaczerpnięte z dokumentu Todda Haynesa o The Velvet Underground, stały się dla Charli artystycznym kompasem podczas pracy nad projektem. Zapisała je w telefonie, wracała do nich regularnie, aż w końcu doprowadziły ją do Johna Cale’a. Jak wspomina, pierwsze demo z jego monologiem wzruszyło ją do łez.
Nawiązaliśmy więż, porozmawialiśmy przez telefon i wow… ten głos – tak elegancki, tak brutalny. Wysłałam mu kilka utworów i zaczęliśmy rozmawiać konkretnie o House. Rozmawialiśmy o pomyśle na coś w formie poematu. Nagrał coś i wysłał mi to. Coś, co tylko John mógł zrobić. I to było… no cóż, sprawiło, że się rozpłakałam.
opowiada Charli XCX
Towarzyszący premierze teledysk w reżyserii Mitcha Ryana potęguje odrealniony klimat kompozycji. Mroczne wizualizacje, sylwetki nieznanych postaci, cienie na ścianach, kruki w slow motion i scena, w której Charli polewa skórę gorącym woskiem. Wszystko to tworzy gotycką opowieść o obsesji, samotności i zatraceniu. Cale pojawia się w kadrze niczym nawiedzony narrator, obserwator rozpadu wewnętrznego bohaterki.
Reszta utworów ma już bardziej charakterystyczne dla Charli popowe brzmienie, chociaż w każdym utworze słychać tradycyjne instrumenty, szczególnie instrumenty smyczkowe. Widać, że artystyka stara się dopasować warstwę muzyczną do filmu, jak tylko może. Tradycyjne instruenty tworzą idealny klimat.
Choć opinie co do filmu są różne, to ciężko się nie zgodzić, że Charlie XCX stworzyła piękny i koherentny album. Jest to album nieco ciemniejszy, ale w ciemnościach jej dobrze. Wokalistka pokazuje, że umie się odnaleźć także w innym rodzaju brzmień, mniej mainstreamowych. Piosenki na tym albumie zdecydowanie nie są hitami, ale są pięknymi opowieściami i uzupełnieniami do większej opowieści słynnej angielskiej pisarki.
Juke to artysta i songwriter z Londynu, tworzący muzykę na pograniczu alt-popu i RnB, która trafia do słuchaczy na całym świecie. Choć śpiewa głównie po angielsku, tego lata znalazł się na 1. miejscu viralowych list Spotify w Grecji i na Cyprze.
W ciągu ostatniego roku kilka jego nagrań stało się viralami na Instagramie i TikToku — widać na nich, jak wykonuje covery klasycznych greckich utworów dla swojego dziadka. Juke jest autorem i producentem wszystkich dotychczasowych wydawnictw, a w 2026 roku planuje kolejne występy Europie. Artysta wystąpi 11 marca w warszawskim VooDoo Club.
Organizatorem koncertu jest agencja Lvie Nation. Bilety znajdziecie tutaj.
19 lutego w klubie Hydrozagadka w Warszawie wystąpi Pedro Santos – brytyjski piosenkarz i autor tekstów, który po raz pierwszy dał się poznać jako członek boysbandu Here At Last. Urodzony w Portugalii, a wychowany w Wielkiej Brytanii, Pedro pewnie wkracza teraz w swoją solową karierę, czerpiąc z szerokiego wachlarza inspiracji — Coldplay, Hozier, Tom Odell oraz ciepłego, retro brzmienia klasycznego popu.
Jego najnowszy singiel „Lady In Red” przekroczył już 2,5 miliona odsłuchów, otwierając ekscytujący nowy rozdział. Po trasach koncertowych po Europie i Wielkiej Brytanii u boku Only The Poets i Ciana Ducrota, Pedro wyrusza teraz w swoją własną, solową trasę po Wielkiej Brytanii i Europie.
LaBrassBanda od lat udowadnia, że muzyka dęta może być rewolucyjna – łączą brass z popem, techno, ska i punkową energią, zarażając publiczność na całym świecie. Ich koncerty to prawdziwe imprezy, a kolejne albumy trafiają na listy przebojów. Zespół wystąpi 5 marca w warszawskim klubie Hydrozagadka.
Od debiutu w 2007 roku podbili serca młodej publiczności, a udział w preselekcjach Eurowizji w 2013 roku uczynił z nich ogólnoniemiecką sensację. Grali na największych festiwalach (Southside, Hurricane, Chiemsee Reggae Summer), koncertowali w całej Europie, a nawet wspierali The Damned na trasie w Wielkiej Brytanii.
Znani z bezkompromisowych występów na żywo, mają na koncie m.in. album Kiah Royal nagrany w… oborze oraz książkę Barfuß in Lederhosen um die Welt, dokumentującą ich podróże od Maroka po Syberię i USA.
Rok 2024 przyniósł single Goaßnmaß, Teufelstanz i Space Bäda – od hymnu przyjaźni, przez manifest przeciw dyskryminacji, po eksperyment z hip-hopem. Teraz LaBrassBanda prezentuje nowy album Polka Party z okładką autorstwa Tobiasa Rehbergera.
Organizatorem koncertu jest agencja Live Nation. Bilety znajdziecie tutaj: Sprawdź bilety.