Dobra wiadomość dla fanów Billie Eilish. Piosenkarka właśnie wypuściła swój zupełnie nowy klip!
Billie Eilish świętuje obecnie wydanie swojego trzeciego albumu studyjnego, zatytułowanego HIT ME HARD AND SOFT. Wydawnictwo jest najbardziej dojrzałym i przemyślanym projektem w całej dotychczasowej dyskografii wokalistki.
Jednak to nie koniec nowości, które artystka przygotowała dla swoich fanów. Do sieci właśnie trafił najnowszy teledysk młodej amerykanki, która odpowiada również za jego reżyserię. Utwór Lunch, do którego został nakręcony klip, jest pierwszym oficjalnym singlem promującym album HIT ME HARD AND SOFT. Piosenka opowiada o relacji romantycznej Billie z kobietą.
„Ta piosenka była częścią tego, co pomogło mi stać się tym, kim jestem, być prawdziwą”
– mówi Billie podczas wywiadu dla magazynu Rolling Stone.
Już pierwsze dźwięki pozwalają zanurzyć się w głębi. I rzeczywiście zatapiamy się w emocjach, uczuciach, historii, a im dalej, tym głębiej i ciemniej. Piszę i zastanawiam się, czy nie za dużo tych nawiązań do wody, a tymczasem jakby dla potwierdzenia mojego przeczucia SKINNY przechodzi w LUNCH, nie zostawiając pomiędzy miejsca na ciszę, chociaż zmienia się tempo, a klasykę zastępują zdecydowanie nowocześniejsze dźwięki i beaty, to jest w tym wszystkim przyciągająca uwagę płynność.
Czyżby Billie chciała zabrać nas do Krainy Bogów? 3 w kolejności CHIHIRO podpowiada, że koniec nie zawsze musi być szczęśliwy.
BIRDS OF FEATHER ma w sobie coś, co kojarzy się z jakąś popową, klubową lekkością. Może to rytm, a może instrumenty sprawiły, że ta szala, która zazwyczaj przechylała się w stronę słuchania samej historii, w tym przypadku przesunęła się w stronę skupienia uwagi na oprawie muzycznej. Bardzo szybko wracamy jednak na wcześniejsze tory i znowu uważnie przysłuchuję się temu, z czego zdecydowała się zwierzyć Eilish, tego konkretnego słowa użyłam z rozmysłem, bo właśnie w tym tkwi jej siła, w przekonaniu, że gdzieś w tym procesie tworzenia albumu nadal jest miejsce na szczerość, która nie pachnie sztucznością.
WILDFLOWER, czy THE GREATEST są tego przykładem.
Jeśli myślicie, że w L’AMOUR DE MA VIEusłyszycie język francuski to muszę was rozczarować, chociaż sama melodia, przynajmniej na początku ma w sobie coś, co nie do końca wprost, ale jednak wysyła moje myśli w kierunku muzyki francuskiej. Jest też małe zaskoczenie pod postacią zabawy syntezatorami. Trzeba przyznać, że Billie już kilka razy w swojej karierze dawała znać, że lubi takie muzyczne plot twisty. Mieliśmy Lunch, dostaliśmy również THE DINERi zabawę dźwiękami, szeptami i pogłosem, która składa się na ciekawą teatralność.
W BITTERSUITE wracamy do mocno zarysowanego beatu, jest też cała karuzela dźwięków, która sprawiła, że przed oczami stanęła mi cyrkowa arena, nie jest jednak wesoło, a intrygująco i wciągająco. Zamykający album BLUE w jakiś sposób w mojej głowie muzycznie połączył się z Birds Of Feather, ale gdybym na tym zakończyła, byłoby to zbytnie uproszenie, wcześniej pisałam o muzycznych plot twistach i tu również takie znajdziemy i liczba mnoga wcale nie jest przypadkowa.
Czy utrzyma poziom, czy sprosta oczekiwaniom, czy czymś jeszcze nas zaskoczy – to tylko niektóre z pytań, pojawiających się w mojej głowie na długo przed premierą albumu HIT ME HARD AND SOFT.
17 maja dostaliśmy odpowiedź zamkniętą w 10 utworach. Trzy razy na tak, Billie Eilish pewnie przechodzi do kolejnego etapu swojej kariery i pokazuje, że można to zrobić płynnie, nie odcinając się od przeszłości, bez przesadnego parcia na nowe początki.
Jeśli ma się odpowiednią koncepcję i umiejętności, można dopasowywać gatunki i dźwięki jak puzzle i sprawić, że nie będzie to układanka ciężka, a zajmująca. Billie Eilish zdecydowanie dysponuje i jednym i drugim, a album HIT ME HARD AND SOFT jest tego niepodważalnym dowodem.
Pełne emocjonalne zanurzenie, właśnie to funduje nam Billie Eilish na swoim najnowszym albumie. Zdecydowanie warto zanurkować w HIT ME HARD AND SOFT.
Wraz z rozpoczęciem europejskiej części trasy The Eras Tour, uniwersum udręczonych poetów Taylor Swift kontynuuje swoją ekspansję. Światło dzienne ujrzały trzy nowe wersje albumu, każda wzbogacona o jedną, dodatkową piosenkę.
Limitowane edycje były dostępne wyłącznie w wersji cyfrowej przez określony czas. Każdy z wariantów zawiera demo następujących utworów: Who’s Afraid Of Little Old Me?, Cassandra oraz The Black Dog, określonych jako (First Draft Phone Memo).
Nowe-stare kawałki nie są dostępne przy zakupie albumu The Tortured Poets Department. Dotyczy to zarówno wersji podstawowej, jak i rozszerzonej The Anthology. Najnowszy album studyjny Taylor Swift oferuje aż 31 pozycji, które łącznie trwają ponad dwie godziny.
Artystka właśnie podzieliła się swoją wersją kultowego przeboju z lat 70. Psycho Killer w wykonaniu Cyrus to cover powstały w ramach projektu A24 zatytułowanego Everyone’s Getting Involved, będącym tribute albumem do twórczości Talking Heads.
Amerykańska artystka podzieliła się ze światem premierowym utworem oraz towarzyszącym mu teledyskiem. Koniecznie posłuchajcie!
W piątek 17 maja do sieci trafił utwór Chase It (Mmm Da Da Da), który jest krwistym dance popowym utworem. Za produkcję najnowszego singla Bebe Rexhy odpowiedzialny jest brytyjski DJ Chris Lake, który na koncie ma remixy takich zespołów jak the Prodigy czy Eurythmics. Bebe Chase It początkowo zaprezentowała na tegorocznej Coachelli podczas swojego niedzielnego występu.
Bebe Rexha na swoim koncie ma 3 albumy studyjne, z czego ostatni, Bebe, ukazał się w kwietniu ubiegłego roku, znalazły się na nim takie utwory jak Seasons z gościnnym udziałem Dolly Parton oraz kultowe już I’m Good (Blue) z Davidem Guettą. Artystka czterokrotnie była nominowana do zdobycia statuetki Grammy, między innymi w kategorii Best New Artist.
Bebe Rexha tanecznie rozpoczyna sezon letnich hitów, a wam jak przypadł ten kawałek do gustu?