W przyszłym roku nowa płyta od LUNY

Tegoroczna reprezentantka naszego kraju na Eurowizji LUNA podzieliła się nowymi informacjami na temat nadchodzącego materiału. Nowej płyty artystki będzie można posłuchać już na początku przyszłego roku.

Wydawnictwo zatytułowane jest NO REST i na platformach streamingowych pojawi się 7 lutego 2025. LUNA pochwaliła się również projektem okładki, na której występuje w personalizowanym gorsecie od Briana De Carvalho.

W mediach społecznościowych ta informacja wywołała niemałe poruszenie. Wszyscy fani czekają z niecierpliwością także na trasę koncertową. Istnieje duża szansa, że w przyszłym roku ich marzenie się spełni.

Najnowszy utwór wokalistki, w hołdzie dla polskich słuchaczy, swoją premierę miał w ubiegłym tygodniu 6 grudnia i był prezentem mikołajkowym dla fanów. Piosenka zatytułowana jest A może.

Luna 2024

Damiano David wystąpi w Polsce

Po sukcesie w zespole Måneskin jego frontman, Damiano David, stawia na karierę solową. Artysta podzielił się już dwoma singlami, a także ogłosił światową trasę koncertową. Poznajcie szczegóły!

Damiano David dał się poznać szerszej publiczności w zespole Måneskin, który, reprezentując Włochy, w 2021 roku zdobył pierwsze miejsce w w finale 65. Konkursu Piosenki Eurowizji. Od tego momentu ich kariera poszybowała w górę w skali światowej, artyści zdobyli statuetki na takich galach jak MTV Video Music Awards czy iHeart Radio Music Awards, muzycy byli również nominowani do nagrody Grammy.

We wrześniu tego roku lider rockowego zespołu rozpoczął solową karierę prezentując debiutancki singiel Silverlines produkcji Labrintha, a następnie ukazał się utwór Born With a Broken Heart, który jeszcze przed premierą stał się viralem na TikToku. Brzmieniowo twórczość Damiano Davida odstaje od ostrego charakteru grupy Måneskin, bowiem najnowsze solowe single Damiano gatunkowo mocno nawiązują do popu z elementami muzyki niezależnej.

Artysta wyrusza również w solową trasę koncertową, już we wrześniu przyszłego roku młody piosenkarz blisko 18 krajów, w tym również Polskę, co więcej swoje tourne rozpoczyna właśnie w Warszawie. Już w 11 września 2025 roku Damiano David wystąpi w warszawskim Torwarze.

Wybieracie się na koncert Damiano?

Loreen prezentuje nowości

Fani Loreen chyba byli grzeczni w tym roku, bo przy okazji Mikołajek doczekali się nowego singla artystki. Wbrew pozorom, nie jest to jednak piosenka świąteczna.

6 grudnia światło dzienne ujrzał utwór Gravity. Piosenka wpasowuje się w twórczość Loreen i nie brakuje w niej syntezatorów oraz innych elektronicznych brzmień.

To już trzeci singiel opublikowany przez artystkę w tym roku. Nie wiadomo jednak czy znajdą się one na nowej płycie wokalistki. Prawdopodobnie więcej informacji uzyskamy po sylwestrze.

Loreen na początku przyszłego roku wystąpi w Polsce. 23 lutego będzie można jej posłuchać na żywo w warszawskim klubie Stodoła. Bilety na wydarzenie są jeszcze dostępne.

Zestawienie 100 najlepszych albumów według Rolling Stone już dostępne

Amerykański magazyn Rolling Stone opublikował ranking 100 najlepszych albumów wydanych w 2024 roku.

Jak zwykle, Rolling Stone podzielił się ze swoimi czytelnikami subiektywnym rankingiem albumów, które zostały uznane przez magazyn za najbardziej zaskakujące, dopracowane czy też po prostu dobre. Poniżej przedstawiamy zestawienie albumów, które znalazły się w pierwszej dziesiątce, natomiast pełna lista dostępna jest na stronie www.rollingstone.com.

10. Waxahatchee – Tigers Blood

Pierwszą dziesiątkę otwiera album Tigers Blood amerykańskiej piosenkarki i autorki tekstów, Kathryn Crutchfield, szerszej grupie przedstawianej jako Waxahatchee. Według artystki, wydawnictwo jest obiektywnym spojrzeniem na jej przeszłość, zakończone relacje oraz dywagacją na temat tego, co można było zrobić inaczej. Tigers Blood został niezwykle pozytywnie oceniony przez amerykańskich krytyków muzycznych oraz dobrze przyjęty przez wiernych fanów Kathryn

9. Doechii – Alligator Bites Never Heal

Na kolejnej pozycji znajduje się Doechii z albumem Alligator Bites Never Heal. Amerykańska raperka jak zwykle dała swoim odbiorcom nietuzinkowe i dopracowane wydawnictwo, zarówno pod względem brzmieniowym, jak i wizualnym. „W zeszłym roku zmagałam się z czymś, co wydawało mi się nieustannym pędem śmierci w moim życiu… Tańcem tonięcia we własnych wadach, zmagania się z różnicami w stosunku do mojej wytwórni i twórczego odrętwienia, które mnie złamało. […] Nie jestem niczyją ofiarą; Urodziłam się, by być drapieżnikiem„ – mówi artystka, opisując koncepcję albumu Alligator Bites Never Heal.

8. Ariana Grande – Eternal Sunshine

Ósme miejsce należy do Ariany Grande i jej emocjonalnego dzieła zatytułowanego Eternal Sunshine. Po trudnych przeżyciach związanych z rozwodem, artystka stworzyła album, który był dla niej rodzajem terapii i możliwością spisania tego, o czym chciała zapomnieć. Krążek jest podróżą przez różne gatunki muzyczne i teksty opowiadające o przeżyciach ArianyEternal Sunshine to najbardziej osobiste dzieło w karierze młodej piosenkarki, które zostało wyprodukowane z chęci tworzenia i podzielenia się z fanami kawałkiem siebie, bez wielkiej promocji i parcia na międzynarodowy sukces.   

7. Future & Metro Boomin – We Don’t Trust You

Na siódmym miejscu zestawienia znalazł się nietuzinkowy krążek zatytułowany We Don’t Trust You. Wydawnictwo jest pierwszym wspólnym projektem amerykańskiego rapera, znanego pod pseudonimem Future oraz amerykańskiego producenta muzycznego, Metro Boomin. Oprócz przemyślanej koncepcji i różnorodności brzmień, album wyróżnia się także gronem imponujących gości, bowiem projekt zawiera kolaboracje z artystami, takimi jak: The WeekndTravis ScottPlayboi CartiKendrick Lamar oraz Rick Ross.

6. Tyla – Tyla

Zaraz przed pierwszą piątką, Rolling Stone umieścił album południowoafrykańskiej piosenkarki Tyli, którego tytuł to po prostu, Tyla. Pierwszy album w karierze młodej artystki to wyważona mieszkanki muzyki pop z dużymi wpływami R&B. Po niezwykle pozytywnym przyjęciu, album został wzbogacony o wersję Deluxe – Tyla +, która ukazała się na kilka miesięcy po premierze podstawowej wersji wydawnictwa.

5. Billie Eilish – HIT ME HARD AND SOFT

Pierwszą piątkę otwiera Billie Eilish ze swoim eklektycznym wydawnictwem, HIT ME HARD AND SOFT. Album jest najbardziej przemyślanym projektem w karierze młodej amerykanki, ukazujący jej zmieniający się styl i chęć do eksperymentowania z muzyką. HIT ME HARD AND SOFT jest wyważonym połączeniem mroku, z którego znana jest Billie Eilish, z bardziej prawdziwym i smutnym obliczem artystki. To zdecydowanie najbardziej dojrzałe dzieło w karierze amerykanki, jak również jeden z ciekawszych projektów muzycznych 2024 roku. 

4. Sabrina Carpenter – Short n’ Sweet

Ten rok zdecydowanie należał do Sabriny Carpenter. W lipcu ukazał się jej wakacyjny singiel, Espresso, który zdominował letnie listy przebojów na całym świecie. Artystka, płynąc na fali rosnącej popularności, wydała swój nowy album zatytułowany Short n’ Sweet. Krążek w dużej mierze przypomina poprzednie wydawnictwo Carpenteremails i can’t sendjednak w bardziej dojrzałym i różnorodnym wydaniu. Album zawiera taneczne, popowe utwory, jak również poruszające ballady, co czyni go kompletnym popem z górnej półki.

3. MJ Lenderman – Manning Fireworks

Czas na pierwszą trójkę, którą otwiera MJ Lenderman z albumem Manning Fireworks. Czwarty krążek w karierze muzyka to w głównej mierze owoc pracy samego Lendermana oraz producenta muzycznego, Alexa Farrar’a. Album opisywany jest jako szczera obserwacja artysty na temat połączenia smutku i dowcipu. 

2. Beyoncé – Cowboy Carter

Drugie miejsce należy do niekwestionowanej królowej amerykańskiego rynku muzycznego, czyli do Beyoncé i jej eklektycznego krążka, Cowboy Carter. Album jest następcą wydawnictwa Renaissance, będąc jednocześnie drugą odsłoną muzycznej trylogii stworzonej przez BeyoncéCowboy Carter to obszerne wydawnictwo będące mieszanką nowoczesnych brzmień wraz z muzyką country i werstern. Jednak jak sama artystka oznajmia „To nie jest album country, to album Beyoncé”.

1. Charli XCX – Brat

Za najlepszy album 2024 roku, Rolling Stone uznał krążek Brat z dyskografii Charli XCX. Szóste wydawnictwo w karierze Brytyjki to jej powrót do elektronicznych korzeni i ukłon w stronę klubowych brzmień. W wywiadzie dla serwisu Apple MusicCharli XCX wyznała, że była przekonana, iż album nie spodoba się zbyt wielu odbiorcom. Tymczasem, album stał się prawdziwą rewolucją w świecie popkultury, czyniąc go najbardziej udanym projektem w całej dotychczasowej karierze Charli XCX.

Czy Sara James będzie polską Billie Eilish? Sara James – PLAYHOUSE, 2024 (recenzja)

Jeśli chodzi o debiutancki album Sary James, jest jedna kwestia, która naprawdę mnie szokuje… Sara ma dopiero szesnaście lat, a jej najnowsze wydawnictwo ma poziom, którego pozazdrościć mogłyby nawet największe, zagraniczne gwiazdy muzyki pop. Nie spodziewałem się, że krążek młodszej ode mnie artystki stanie się jednym z moich ulubionych tego roku. A może nawet jednym z ulubionych w ogóle?

PLAYHOUSE bez wątpienia nie jest składanką kilkunastu radiowych kawałków nie mających ładu i składu. Koncepcja całej płyty przypomina mi trochę o twórczości Melanie Martinez. Tutaj świat, który przedstawia Sara, jest mniej bajkowo-cukierkowy, ale na pewno kreatywny i wyjątkowy. PLAYHOUSE to w końcu „jej umysł, jej dusza i jej emocje”. Wydanie debiutanckiego krążka pokryło się z zamieszczeniem na kanale YouTube artystki bardzo kreatywnych wizualizacji. Chociaż są to za każdym razem prawie te same ujęcia, doceniam pomysł, na który czasami nie stać nawet największe światowe gwiazdy. A przecież my, fani kochamy wizualizacje i ładne teledyski.

W rozpoczynającym płytę intro, Sara zaprasza nas na „swoje podwórko”. Czas na zapoznanie się z jej historią. Co też może siedzieć w głowie tak młodej dziewczyny? Płynnie przechodząc do piosenki DETOX, dostajemy już na samym początku mocne uderzenie energii. Refren naprawdę wpada w ucho, a brzmieniem tego kawałka nie pogardziłaby pewnie sama Dua Lipa. 

W PSYCHO jest nie tyle spokojniej, co bardziej filmowo. Pianino w połączeniu z delikatnym śpiewem pełnym emocji sprawia, że czuję się jakbym był uczestnikiem musicalu. To niezwykle dojrzały hymn szesnastolatki na temat jej psychiki i tego, jak się czuje w otaczającej ją rzeczywistości. Tekst piosenki jest w swojej prostocie niezwykle dojrzały, co mnie osobiście chwyta za serce. Z kolei kontrastowo, bardziej energiczny i lekko dziecinny refren dodaje trochę eurowizyjnego charakteru. Nie rozumiem, dlaczego tej piosenki jeszcze nie usłyszałem w radiu. Jest wspaniała i wspaniały jest teledysk z aktorką Mają Ostaszewską w roli głównej.

ONE LAST CHANCE to jak na razie mój faworyt i chyba najbardziej radiowy kawałek z całego wydawnictwa. Energia w melodii refrenu i głosie wokalistki jest tutaj naprawdę porywająca. Mało która melodia daje mi taki fajny vibe. Już nieco bardziej oryginalne są natomiast FEEL SO GOOD i przede wszystkim utrzymane w latynoskim stylu, lekko zwariowane i tropikalne LIKE ME

SALTY jest dla mnie jednym z bardziej udanych momentów na całym albumie i naprawdę wspaniale, że ta piosenka pojawiła się na światowych playlistach. Kawałek jest delikatny i jednocześnie wpada w ucho a wokal Sary jest tutaj wręcz uzależniający. Bardzo przemawia do mnie także nieoczywisty tekst utworu.

TINY HEART INTRO to krótki wstęp, zaczynający się od nagranej rozmowy Sary z jej babcią, który przeradza się w hipnotyzującą, elektroniczną melodię. Tak też przechodzimy do piosenki TINY HEART, która brzmi jakby była kolejnym eurowizyjnym hitem szwedzkiej Loreen. Jest to kolejny kawałek z PLAYHOUSE, który zasługuje na ogrom uznania. Przy nim znów na moment zapominam, że jest to piosenka młodszej ode mnie o kilka lat nastolatki.

Po kolejnym, lekko zabawnym i zarazem niepokojącym intro, „wdzieramy się” do środka zbudowanego przez Sarę domu i odsłaniamy kolejną historię pod nazwą 51 50. Jest to moim zdaniem najbardziej oryginalny kawałek z całej płyty, złożony z różnych momentów, gdzie każdy brzmi trochę inaczej. Wokalistka naprawdę dała tutaj z siebie dwieście procent. IDK ME ANYMORE również umiejscawiam wysoko w swoim osobistym rankingu, bo znów dostaję coś bardzo przyjemnego do odsłuchu z wokalem momentami tak donośnym, że mam ciarki.

I TELL EVERYONE ABOUT YOU to spokojniejsza, wzruszająca piosenka poświęcona zmarłej babci Sary. Wielki podziw za tworzenie tak osobistej i wartościowej muzyki. Wpadające w ucho piosenki o niczym nie są złe, ale zawsze najbardziej doceniam, gdy wraz z melodią dostajemy od artystów autentyczną historię. Ta wydaje się akurat w szczególny sposób chwytać za serduszko.

BLUE to kolejny utwór, gdzie znajduję moment na zachwyt nad głosem szesnastolatki i produkcją piosenki. Pojawia się też pytanie: czemu tu wszystko jest takie perfekcyjne? Czemu tak bardzo mi się podoba? Polecam posłuchać razem z pięknym teledyskiem. Ostrzeżenie: łatwiej wtedy zakochać się w melodii.

Gdyby ktoś jakiś czas temu powiedział mi, że COLLARBONE to megahit zza oceanu, byłbym w stanie w to uwierzyć. Ale nie, to nasza Sara, która tutaj nie tylko śpiewa, ale nawet rapuje. Cierpliwie czekam, aż ten kawałek się wybije, bo zdecydowanie na to zasługuje. To jest złoto! W YOU SHOULDN’T CRY słyszę dużo z muzyki Billie Eilish. Lekko przerobiony komputerowo głos, oryginalny, elektroniczny beat i momenty, gdzie Sara śpiewa na całe gardło – nie możliwe, że tylko ja tutaj słyszę podobieństwa. Jednak to wszystko jest tutaj znów oryginalne i uzależniająco słuchalne. Ta piosenka sprawiła mi trochę kłopotu, mianowicie przestałem być pewny, który kawałek z płyty podoba mi się najbardziej.

A może trochę rocka? Proszę bardzo. Jest i popowo-rockowa piosenka SUNSHINE STATE OF MIND. Dla mnie osobiście jedna z mniej ciekawych propozycji na płycie, ale za to wzbogaca cały krążek o inne brzmienia. Nie przewijam, tylko słucham do końca, bo warto.

I tak też wycieczka po „posiadłości” Sary dobiega końca. Cały album zamyka pytanie: „Would you like to play me again?” Tak, Sara. Z chęcią posłucham cię ponownie!

PLAYHOUSE to dla mnie wyjątkowe muzyczne zaskoczenie w roku przepełnionym wspaniałymi dźwiękami. Album jest dla mnie niezwykle sycący- niczego mi tutaj nie brakuje. Są różne brzmienia, różne style, różne wcielenia wokalu Sary. Wszystko „zapakowane” jest w skromną, ale bardzo ciekawą estetykę. Chociaż nie wszystkie piosenki podobają mi się tak samo, płyta jest na tyle różnorodna, aby znaleźć kawałek, którego akurat potrzebuję. Chciałbym, aby każdy krążek wywoływał we mnie tyle pozytywnych emocji.

Oryginalność, dojrzałość i talent to coś, czego szesnastoletnia Sara James nie musi już udowadniać. Z niecierpliwością wyczekuję dalszych losów jej kariery i jej nowej muzyki, bo czy można stworzyć coś jeszcze lepszego?