Czy Sara James będzie polską Billie Eilish? Sara James – PLAYHOUSE, 2024 (recenzja)

Jeśli chodzi o debiutancki album Sary James, jest jedna kwestia, która naprawdę mnie szokuje… Sara ma dopiero szesnaście lat, a jej najnowsze wydawnictwo ma poziom, którego pozazdrościć mogłyby nawet największe, zagraniczne gwiazdy muzyki pop. Nie spodziewałem się, że krążek młodszej ode mnie artystki stanie się jednym z moich ulubionych tego roku. A może nawet jednym z ulubionych w ogóle?

PLAYHOUSE bez wątpienia nie jest składanką kilkunastu radiowych kawałków nie mających ładu i składu. Koncepcja całej płyty przypomina mi trochę o twórczości Melanie Martinez. Tutaj świat, który przedstawia Sara, jest mniej bajkowo-cukierkowy, ale na pewno kreatywny i wyjątkowy. PLAYHOUSE to w końcu „jej umysł, jej dusza i jej emocje”. Wydanie debiutanckiego krążka pokryło się z zamieszczeniem na kanale YouTube artystki bardzo kreatywnych wizualizacji. Chociaż są to za każdym razem prawie te same ujęcia, doceniam pomysł, na który czasami nie stać nawet największe światowe gwiazdy. A przecież my, fani kochamy wizualizacje i ładne teledyski.

W rozpoczynającym płytę intro, Sara zaprasza nas na „swoje podwórko”. Czas na zapoznanie się z jej historią. Co też może siedzieć w głowie tak młodej dziewczyny? Płynnie przechodząc do piosenki DETOX, dostajemy już na samym początku mocne uderzenie energii. Refren naprawdę wpada w ucho, a brzmieniem tego kawałka nie pogardziłaby pewnie sama Dua Lipa. 

W PSYCHO jest nie tyle spokojniej, co bardziej filmowo. Pianino w połączeniu z delikatnym śpiewem pełnym emocji sprawia, że czuję się jakbym był uczestnikiem musicalu. To niezwykle dojrzały hymn szesnastolatki na temat jej psychiki i tego, jak się czuje w otaczającej ją rzeczywistości. Tekst piosenki jest w swojej prostocie niezwykle dojrzały, co mnie osobiście chwyta za serce. Z kolei kontrastowo, bardziej energiczny i lekko dziecinny refren dodaje trochę eurowizyjnego charakteru. Nie rozumiem, dlaczego tej piosenki jeszcze nie usłyszałem w radiu. Jest wspaniała i wspaniały jest teledysk z aktorką Mają Ostaszewską w roli głównej.

ONE LAST CHANCE to jak na razie mój faworyt i chyba najbardziej radiowy kawałek z całego wydawnictwa. Energia w melodii refrenu i głosie wokalistki jest tutaj naprawdę porywająca. Mało która melodia daje mi taki fajny vibe. Już nieco bardziej oryginalne są natomiast FEEL SO GOOD i przede wszystkim utrzymane w latynoskim stylu, lekko zwariowane i tropikalne LIKE ME

SALTY jest dla mnie jednym z bardziej udanych momentów na całym albumie i naprawdę wspaniale, że ta piosenka pojawiła się na światowych playlistach. Kawałek jest delikatny i jednocześnie wpada w ucho a wokal Sary jest tutaj wręcz uzależniający. Bardzo przemawia do mnie także nieoczywisty tekst utworu.

TINY HEART INTRO to krótki wstęp, zaczynający się od nagranej rozmowy Sary z jej babcią, który przeradza się w hipnotyzującą, elektroniczną melodię. Tak też przechodzimy do piosenki TINY HEART, która brzmi jakby była kolejnym eurowizyjnym hitem szwedzkiej Loreen. Jest to kolejny kawałek z PLAYHOUSE, który zasługuje na ogrom uznania. Przy nim znów na moment zapominam, że jest to piosenka młodszej ode mnie o kilka lat nastolatki.

Po kolejnym, lekko zabawnym i zarazem niepokojącym intro, „wdzieramy się” do środka zbudowanego przez Sarę domu i odsłaniamy kolejną historię pod nazwą 51 50. Jest to moim zdaniem najbardziej oryginalny kawałek z całej płyty, złożony z różnych momentów, gdzie każdy brzmi trochę inaczej. Wokalistka naprawdę dała tutaj z siebie dwieście procent. IDK ME ANYMORE również umiejscawiam wysoko w swoim osobistym rankingu, bo znów dostaję coś bardzo przyjemnego do odsłuchu z wokalem momentami tak donośnym, że mam ciarki.

I TELL EVERYONE ABOUT YOU to spokojniejsza, wzruszająca piosenka poświęcona zmarłej babci Sary. Wielki podziw za tworzenie tak osobistej i wartościowej muzyki. Wpadające w ucho piosenki o niczym nie są złe, ale zawsze najbardziej doceniam, gdy wraz z melodią dostajemy od artystów autentyczną historię. Ta wydaje się akurat w szczególny sposób chwytać za serduszko.

BLUE to kolejny utwór, gdzie znajduję moment na zachwyt nad głosem szesnastolatki i produkcją piosenki. Pojawia się też pytanie: czemu tu wszystko jest takie perfekcyjne? Czemu tak bardzo mi się podoba? Polecam posłuchać razem z pięknym teledyskiem. Ostrzeżenie: łatwiej wtedy zakochać się w melodii.

Gdyby ktoś jakiś czas temu powiedział mi, że COLLARBONE to megahit zza oceanu, byłbym w stanie w to uwierzyć. Ale nie, to nasza Sara, która tutaj nie tylko śpiewa, ale nawet rapuje. Cierpliwie czekam, aż ten kawałek się wybije, bo zdecydowanie na to zasługuje. To jest złoto! W YOU SHOULDN’T CRY słyszę dużo z muzyki Billie Eilish. Lekko przerobiony komputerowo głos, oryginalny, elektroniczny beat i momenty, gdzie Sara śpiewa na całe gardło – nie możliwe, że tylko ja tutaj słyszę podobieństwa. Jednak to wszystko jest tutaj znów oryginalne i uzależniająco słuchalne. Ta piosenka sprawiła mi trochę kłopotu, mianowicie przestałem być pewny, który kawałek z płyty podoba mi się najbardziej.

A może trochę rocka? Proszę bardzo. Jest i popowo-rockowa piosenka SUNSHINE STATE OF MIND. Dla mnie osobiście jedna z mniej ciekawych propozycji na płycie, ale za to wzbogaca cały krążek o inne brzmienia. Nie przewijam, tylko słucham do końca, bo warto.

I tak też wycieczka po „posiadłości” Sary dobiega końca. Cały album zamyka pytanie: „Would you like to play me again?” Tak, Sara. Z chęcią posłucham cię ponownie!

PLAYHOUSE to dla mnie wyjątkowe muzyczne zaskoczenie w roku przepełnionym wspaniałymi dźwiękami. Album jest dla mnie niezwykle sycący- niczego mi tutaj nie brakuje. Są różne brzmienia, różne style, różne wcielenia wokalu Sary. Wszystko „zapakowane” jest w skromną, ale bardzo ciekawą estetykę. Chociaż nie wszystkie piosenki podobają mi się tak samo, płyta jest na tyle różnorodna, aby znaleźć kawałek, którego akurat potrzebuję. Chciałbym, aby każdy krążek wywoływał we mnie tyle pozytywnych emocji.

Oryginalność, dojrzałość i talent to coś, czego szesnastoletnia Sara James nie musi już udowadniać. Z niecierpliwością wyczekuję dalszych losów jej kariery i jej nowej muzyki, bo czy można stworzyć coś jeszcze lepszego?

Czytaj również