Oczekiwanie dobiegło końca! Nowy singiel JADE jest już dostępny na platformach streamingowych. Posłuchajcie IT girl!
Choć fragmenty IT girl po raz pierwszy rozbrzmiały dopiero latem 2024, sama autorka przyznała, że utwór został napisany jeszcze w lutym 2023 roku. To kolejny krok w dynamicznie rozwijającej się karierze solowej JADE.
Electropopowy kawałek eksploruje motyw sławy oraz kroczących za nią konsekwencji – szczególnie negatywnych. Za produkcję odpowiada duet Cirkut i LOSTBOY.
Gwiazda formacji Little Mix debiutowała solo w ubiegłym roku singlem Angel Of My Dreams. W swoim dorobku JADE ma już cztery piosenki: Angel Of My Dreams, Midnight Cowboy, Fantasy i najnowszy IT girl.
Polscy przedstawiciele avant-popu podzielili się ze światem całkiem nowym utworem, który otwiera kolejny rozdział w działalności grupy. Koniecznie posłuchajcie!
Rok 2025 będzie okresem nowości dla zespołu Mikromusic, w czwartek 9 stycznia premierę miał najnowszy singiel zespołu o tytule Nie umiem tańczyć. Utwór zachowuje w sobie charakterystyczny dla grupy poetycki styl i ma w sobie lekkość brzmienia, za słowa odpowiedzialna jest Natalia Grosiak, wokalistka Mikromusic. Utwór został wzbogacony również w nastrojowy teledysk w reżyserii Konrada Śniadego. Singiel jest także tytułowym utworem albumu, który ukaże się jeszcze w tym miesiącu, bowiem 24 stycznia.
Mikromusic to laureaci Fryderka w kategorii Muzyka poetycka, znani z łączenia pięknych melodii, doskonałego warsztatu i niezwykłej energii koncertowej. Ich muzyka to unikalna fuzja jazzu, trip-hopu, rocka, a niekiedy również inspiracji muzyką ludową. Zespół powstał w 2002 roku we Wrocławiu z inicjatywy Natalii Grosiak i Dawida Korbaczyńskiego, a jego nazwa nawiązuje do poszukiwania mikroskalowych, subtelnych emocji w muzyce. Wokalistka Natalia Grosiak, znana z charyzmatycznego i enigmatycznego głosu, jest prawdziwą wizytówką zespołu.
W ciągu ostatnich 25 lat w branży muzycznej bardzo dużo się działo. Redakcja magazynu Rolling Stone postanowiła zrobić z tej okazji ranking 250 najlepszych albumów XXI wieku.
„W XXI wieku zaszły ogromne zmiany w przemyśle muzycznym. Kompilując 250 najlepszych albumów ćwierćwiecza, chcieliśmy pokazać jak największy zakres tej historii. Mając więc wybór między włączeniem wielu albumów danego artysty a znalezieniem miejsca na płytę, która dodała coś ważnego lub interesującego do listy, prawie zawsze wybieraliśmy drugą opcję. Mimo to, jest to lista albumów, a nie artystów, a niektórzy wydali zbyt wiele niesamowitych dzieł, aby ich nie uwzględnić. Cieszymy się, że cała ta muzyka napędza nas do działania. Być może w 2025 roku nie będzie zbyt wielu powodów do optymizmu, ale góra dobrych płyt zawsze będzie rosnąć.”
Tak prezentuje się czołówka rankingu:
10. The Strokes Is This It (2001)
9. Bad Bunny Un Verano Sin Ti (2022)
8. Kanye West My Beautiful Dark Twisted Fantasy (2010)
10 lat po wydaniu swojego debiutanckiego albumu Margaret dorzuca do swojej dyskografii szósty już krążek i wraca nim, jak sama o tym mówi, do domu. A dokładniej powraca do swoich popowych korzeni, z całkiem sporym bagażem pod pachą, bo w międzyczasie eksperymentowała z muzyką na wiele sposobów. Mało która artystka potrafi tak skakać po gatunkach, a przy tym pozostawać autentyczna i w każdym wcieleniu emanować szczerością w swojej twórczości, co Małgorzata Jamroży.
Każdy powrót obarczony jest jednak ryzykiem związanym z byciem ocenianym za rzeczy, które robiło się w międzyczasie. Ci, którzy tęsknili za popową odsłoną Margaret, mogą już nie być zainteresowani tym, co artystka teraz ma do zaproponowania, a ci, którzy przyzwyczaili się już do Maggie w rapowym wydaniu, mogą czuć się oszukani. Innymi słowy, Margaret ryzykuje po raz kolejny, ale na przekór wszelkim potencjalnym zagrożeniom robi to z dużą swobodą.
Ta wolność przejawia się w praktycznie każdym aspekcie tej płyty. Siniaki i Cekiny ciąg dalszy to bardzo dobrze zaplanowany, skomponowany i zrealizowany twór. Od identyfikacji wizualnej albumu, poprzez promocję prowadzoną przez samą artystkę w mediach, a kończąc na spójnej i konsekwentnej muzycznej stylistyce krążka. Margaret wciąż nie brakuje kreatywności. Artystka oraz wszyscy twórcy, którzy stoją za realizacją tego wydawnictwa, z pewnością weszli w ten projekt z głową pełną inspiracji i pomysłów.
A inspiracji tutaj jest sporo. Margaret już w pierwszych piosenkach wykorzystuje syntezatory. Krążek Siniaki i Cekinyciąg dalszy rozpoczyna się od mocno zainspirowanych latami osiemdziesiątymi utworów Daleka północ i Tańcz głupia. O ile ten pierwszy może sprawdzić się w zimny, jesienny wieczór z lampką wina w dłoni, to ten drugi bezlitośnie potrafi wyrwać odbiorcę z kapci. Artystka tym utworem udowadnia, że potrafi połączyć ciekawą, chwytliwą melodię z subtelnym, ale zadziornym wokalem, a całość opatrzyć dynamiczną warstwą instrumentalną, przemycając przy tym mądry i naprawdę sensowny tekst. Myślę, że jest to jeden z najlepszych kawałków Margaret, a sukces komercyjny tego singla tylko może potwierdzić te słowa.
Następne utwory to definitywny powrót do korzeni. Dostajemy bowiem trzy utwory w języku angielskim, od których Margaret zaczynała swoją karierę. Wszystko tu brzmi poprawnie. Jest przyjemna melodia, która wyróżnia się w Memory Of Love, a jeśli oprócz melodii interesuje nas jeszcze bardzo szczery tekst, to dobrą opcją może być Risk It All, które opowiada o trudnej relacji. To anglojęzyczne trio dopełnia bardzo klubowe Medicine, gdzie Margaret odważnie sięga po EDM, niekojarzące się z nią dotychczas.
Kolejne trzy utwory można nieśmiało skategoryzować jako przejawy siniaków wokalistki. Niespokojne morze, w którym artystka dokonuje autorefleksji i próbuje zmierzyć się ze swoimi demonami. Mała ja to z kolei idealna synteza tytułowych cekinów i siniaków, w której Margaret rozlicza się ze swoją przeszłością, lecząc siniaki i licząc, że kiedyś zamienią się w cekiny: Wczoraj miałam zły sen, że znów upadam. Nie chcę teraz już mówić o tych stanach. Wiem, że miałam mieć luz, dalej o tym gadam, niepotrzebnie cały czas. Siniaki przykryte cekinami widać jednak dość wyraźnie w przeżartym negatywnymi emocjami Sad Clown.
Duet Margaret z Alvaro Solerem to przyjemny wakacyjny numer, ale bez większej historii. Podobne przemyślenia mam przy słuchaniu Dalej biegnę, choć tutaj na pochwałę zasługuje bardzo dobra produkcja. Po premierze Bynajmniej wiele osób zarzucało Margaret zbyt dużą inspirację Duą Lipą. Myślę, że jak się inspirować, to najlepszymi, a Maggie z pewnością jest tego świadoma. Świetnie brzmi także Catch me if you can – zdecydowanie jeden z moich ulubionych utworów, z ogromnym potencjałem komercyjnym.
Strangers niestety przelatuje obok ucha, podobnie jak Margarita. W Wyłącz Internet możemy usłyszeć kilka rad na temat funkcjonowania w cyberprzestrzeni, ale sam utwór brzmi bardziej jak piosenka ze spota telewizyjnego. Miłego lata to z kolei następna bardzo dobra popowa propozycja wakacyjna. Cała końcówka podstawowego wydania albumu to zdecydowanie poprószona cekinami galaktyka. Ten dyskotekowy klimat przerywa dopiero pierwszy z dodatkowych utworów albumu Siniaki i Cekiny ciąg dalszy – Tak musiało być. Ballada, w których ostatnio Margaret czuje się bardzo dobrze. Czuć tu bagaż doświadczeń, który dźwiga artystka, negatywnych i pozytywnych, z którym już chyba swobodnie jej się podróżuje.
Z dodatkowego materiału wyróżnia się tak naprawdę tylko Mamy farta z Pezetem, które brzmi bardzo świeżo i ożywia ten drugi segment albumu. W takich klimatach Margaret ma najlepsze flow i w takim wydaniu chciałbym ją słuchać. Piosenki w dwóch wersjach językowych uważałem już za relikt przeszłości na polskim rynku muzycznym, ale na tym albumie Margaret postanowiła zaserwować nam kolejny powrót do przyszłości i nagrała dwa warianty językowe kilku piosenek. Dla mnie to trochę niezrozumiała praktyka, która chyba żadnemu polskiemu artyście nie przyniosła sukcesu, ale z jakiegoś powodu jest kontynuowana.
Siniaki i Cekiny ciąg dalszy to bardzo dobry popowy album, którego zdecydowanie bardzo mocną stroną są teksty. Na wyróżnienie zasługuje także koncepcja i pomysł na stworzenie dualistycznego albumu, w którym Margaret chciała pokazać się z nieco innej strony. Nie mamy tu bowiem do czynienia z cukierkowym popem, z którym artystka była kojarzona na początku swojej kariery. Widać i słychać dojrzałość, nie tylko w tekstach, ale także w produkcji. Twórcy kompozycji potrafili wykorzystać i wpisać się w panujące obecnie w muzyce trendy. Inspiracje latami osiemdziesiątymi, syntezatory, długość piosenek (większość poniżej 3 minut), albumy koncepcyjne ze spójną identyfikacją wizualną – wszystko to możemy znaleźć w Siniakach i Cekinach. Mnie jednak czegoś jeszcze na tym krążku brakuje. Chyba za bardzo zżyłem się już z tą mało radiową, buntowniczą, rapującą Maggie. Po znakomitych Maggie Vision i Gaja Hornby, na których wszystkie siniaki Margaret były na maksa widoczne i gdzie artystka miała więcej do powiedzenia, oczekiwania wobec następnego wydawnictwa były, w moim przypadku, bardzo wysokie. Uważam, że nie jest to album przełomowy, do którego będę wracał, jak w przypadku dwóch poprzednich. Nie dowiedziałem się z niego, który siniak boli Margaret najbardziej, a który mimo czasu, jest najbardziej widoczny, ale trzeba przyznać, że przy niektórych tanecznych utworach bardzo dobrze się bawiłem. Bliżej mi więc chyba tutaj, o dziwo, do tych cekinów.
Czas na drugie podsumowanie roku 2024 – tym razem prezentujemy Wam zestawienie najlepszych albumów roku 2024, albumy z zagranicy. Na polskie zestawienia przyjdzie czas w przyszłym tygodniu.
Rok 2024 obfitował w kilka naprawdę wielkich premier. Nowe krążki zaprezentowali m.in Taylor Swift, Beyonce, Dua Lipa, Billie Eilish czy Ariana Grande. W świat popu z impetem wkroczyła również Sabrina Carpenter, a Charli XCX wkroczyła do mainstreamu. Zadebiutował Benson Boone, powróciło Linkin Park.
Rok temu Olivia Rodrigo o włos wygrała nasze zestawienie pokonując Miley Cyrus. Guts zebrało 548 punktów, a Endless Summer Vacation Miley o 7 punktów mniej. Podium dopełnił album Something to Give Each Other Troye Sivana.
Jak co roku, każdy z redaktorów wysłał listę swoich ulubionych utworów z całego świata ułożone od miejsca 30. do 1.
W tym roku kontynuowaliśmy rodzaj punktacji zapoczątkowany w 2021 roku. W poprzednich latach każdy album na miejscu pierwszym otrzymywał 30 punktów, miejsce drugie to 29 punktów i tak aż do miejsca trzydziestego. Od 2021, i teraz, zdecydowaliśmy wyróżnić piosenki z TOP 3, a zatem miejsce pierwsze otrzymywało 35 punktów, miejsce drugie 32, miejsce trzecie 30, miejsce czwarte 28, i potem aż co jeden w dół, aż do miejsca 30, które otrzymywało 2 punkty.
Po zsumowaniu punktów powstała nam taka oto lista. Obok teledysków znajdują się krótkie opisy stworzone przez redaktorów.
20. Charli XCX – Brat And It’s Completely Different But Also Still Brat
Tegoroczną stawkę zagraniczych albumów otwiera brytyjska piosenkarka Charlie XCX, której album Brat podbił w 2024 roku cały świat. Brat and It’s Completely Different but Also Still Brat jest pierwszym albumem remixowym artystki, który przedłużył tzw. „brat summer”, towarzyszące milionom słuchaczom. Samo określenie „brat” nabrało takiej popularności, że wpisano je na listę młodzieżowych słów roku. Płyta z remixami miała swoją premierę 11 października. Każda z piosenek z oryginalnego albumu Brat otrzymała swoją nową wersję w jeszcze świeższym, bardziej klubowym oraz bardziej szalonym stylu. Na albumie znalazły się współprace z artystami takimi jak między innymi Ariana Grande, Billie Eilish, Kesha, Lorde, czy Troye Sivan. Edycję remixową albumu promowały single Guess nagrane wraz z Billie Eilish oraz Talk Talk z Troye Sivanem.
Jakub Rys
85 punktów
19. Omar Apollo – God Said No
Omar Apollo w God Said No prezentuje album pełen emocji, eksperymentując z różnorodnymi stylami muzycznymi, od R&B, przez indie-pop, po latynoskie inspiracje. Projekt jest głęboko osobisty, z tekstami opowiadającymi o miłości, tożsamości i wewnętrznych zmaganiach.
Brzmieniowo artysta balansuje pomiędzy zachowaniem oryginalnego klimatu poprzednich, wydawnictw, jednocześnie przełamując swoje muzyczne przyzwyczajenia przebojowym Spite i tanecznym Less of You. God Said No nie jest dziełem wiekopomnym, ale takim, które pamięta się jako komfortowe i subtelne.
Krzysztof Marcinkowski
88 punktów
18. Halsey – The Great Impersonator
W połowie 2024 roku Halsey podzieliła się ze światem o swoich chorobach, z którymi musi się mierzyć. W efekcie powstał brutalnie szczery album The Great Impersonator, w którym wokalistka opisuje szczegółowo swoje cierpienie. Wszystko zwieńczone chwytającymi za serce balladami, a ponadto rockowym pazurem, który dalej Halsey w sobie pielęgnuje. Odliczanie do swojego piątego albumu zwieńczyła odwzorowanymi zdjęciami legendarnych muzyków, którzy przyczynili się do inspiracji muzycznych dla Halsey. The Great Impersonator to przykład albumu, który ukazuje, że pomimo chorób można być świetną piosenkarką, kochającą partnerką i matką. Tym samym Halsey niesie tym sposobem manifest, żeby traktować każdy dzień tak, jakby był on waszym ostatnim.
Julia Maciąg
98 punktów
16. FINNEAS – For Cryin’ Out Loud!
Drugi krążek Finneasa O’Connella przyćmiła trochę, wydana wcześniej w tym samym roku, płyta jego siostry Billie Eilish. Jednak pomimo tych okoliczności For Cryin’ Out Loud zasługuje na nie mniejszy rozgłos. To płyta melancholijna, refleksyjna, ale jednocześnie żywa i rytmiczna. Pozwoli słuchaczowi się wypłakać, ale później wstać i pójść dalej z podniesioną głową. Piosenki Finneasa zbierają prestiżowe nagrody już od wielu lat. Być może solowa twórczość na tak wysokim poziomie sprawi, że jego nazwisko stanie się szerzej rozpoznawane.
Zuzanna Gawrońska
110 punktów
16. Lady Gaga – Harlequin
Harlequin to album towarzyszący filmowi „Joker: Folie à Deux”. Na złożonej z coverów płycie Lady Gaga ponownie udowadnia swój artystyczny kunszt i ponadczasową uniwersalność. Wśród jazzowych klasyków, takich jak That’s Life, Smile czy That’s Entertainment, artystka odnajduje się znakomicie – co zresztą nie powinno nikogo zaskakiwać. Jak sama przyznaje, album to prawdziwy przykład „vintage pop”. Na szczególną uwagę zasługują także oryginalne utwory: walc Folie à Deux oraz poruszająca ballada Happy Mistake.
Robert Płachta
110 punkty
15. The Cure – Songs Of A Lost World
The Cure w albumie Songs of a Lost World powracają z głębią, która od zawsze stanowiła ich znak rozpoznawczy. To płyta pełna melancholii, nostalgii i rozmyślań nad ludzką kondycją, ukazana w charakterystycznym dla zespołu stylu – gdzie mrok przeplata się z pięknem, a smutek z nadzieją. Robert Smith ponownie daje upust swoim lirycznym zdolnościom, tworząc teksty, które są jednocześnie intymne i uniwersalne.
Muzycznie album balansuje między duszną atmosferą gotyckiego rocka a delikatniejszymi, przestrzennymi melodiami, które otwierają drzwi do refleksji. Songs of a Lost World brzmi jak wyznanie – pełne emocji i wrażliwości, jakby było tworzone z myślą o zagubionych duszach, szukających ukojenia w muzyce.
To album, który przypomina, dlaczego The Cure pozostają tak wpływowi – łącząc ponadczasową estetykę z nieustannym pragnieniem eksploracji uczuć, które kształtują nasze życie.
Sławomir Duda
112 punktów
14. Conan Gray – Found Heaven
Brzmienia inspirowane latami 80. miały swój szczyt kilka lat temu, prowadząc do sporego przesytem tym klimatem w muzyce. Conan Gray jednak postanowił zaryzykować i sięgnąć po te dźwięki w 2024 roku. Zdawałoby się, że słyszeliśmy już wszystko z „ejtisowego” współczesnego popu, jednak Gray skutecznie obala tę tezę. Found Heaven, stworzony we współpracy Maxem Martinem, to solidny koncept album, oddający w pełni ducha lat 80. Conan nie boi się eksperymentować i wychodzi mu to na dobre – to zdecydowanie jedna z moich ulubionych płyt minionego roku.
Julia Dumitrescu
113 punktów
13. Shawn Mendes – Shawn
Na powrót Shawna czekaliśmy parę dobrych lat i w końcu dostaliśmy album najbardziej osobisty zatytułowany po prostu „Shawn”. Piosenkarz obnaża w nim całego siebie, pokazuje swoje nowe oblicze w szczery i intymny sposób, który trzeba po prostu usłyszeć. Widać, że płyta nie jest nastawiona na komercję i zdobywanie szczyt list przebojów, przez co czujemy się bliżej Shawna i możemy razem z nim odkrywać całą gamę muzycznych emocji.
Kamil Chromy
129 punktów
12. Gracie Abrams – The Secret Of Us
Po mimo że Gracie Abrams tworzy muzykę od około 5 lat to dopiero 2024 rok przyniósł jej największy rozgłos. Wszystko to za sprawą albumu The Secret of Us w który artystka przykuwa uwagę słucha swoim stylem pisania już od pierwszej piosenki Felt Good About You. Gracie Abrams towarzyszyła Taylor Swift podczas The Eras Tour jako jej opening act. Wpływ gwiazdy pop na jej twórczość można usłyszeć na przestrzeni całej płyty, a zwłaszcza w ich duecie us feat. Taylor Swift. Wersja The Secret of Us (Deluxe) przyniosła Gracie Abrams jeszcze większą popularność dzięki piosence That’s So True, której bridge stał się bardzo często używanym dźwiękiem na TikToku.
Diana Mościcka
134 punkty
11. Benson Boone – Fireworks & Rollerblades
2024 roku to także rok w którym większość z nas poznała Bensona Boona, autora jednego z większych hitów roku w postaci singla Beautiful Things. Płyta Fireworks & Rollerblades to jednak coś więcej niż tylko ten utwór. To kilkanaście kawałków utrzymanych w klimacie pop rocku, z których każdy znajdzie coś dla siebie odpowiedniego. Czy rośnie nam gwiazda kolejnych kilkunastu lat? Być może. Zapowiada się, że ten charyzmatyczny młodzieniec jeszcze nie raz zawojuje niejedną sceną w różnych zakątkach świata.
Po prawie 10-letniej podróży z Twenty One Pilots zespół postanowił zakończyć historię, która została zapoczątkowana wraz z albumem Blurryface. Clancy, czyli tytuł ostatniego albumu duetu oraz główny bohater całego świata stworzonego przez zespół podsumowował trzy poprzednie krążki. Tyler Joseph oraz Josh Dun wrócili do swoich korzeni muzycznych z podwójną siłą, dając sto dziesięć procent siebie, zaczynając od ukulele, kończąc na rockowych brzmieniach z domieszką elektroniki. Wszystkie teksty oraz symbolika w teledyskach są genialnie przemyślane i trafiające w młodego odbiorcę tego duetu. Na Clancy można patrzeć mocno nostalgicznym okiem zawziętego fana całego uniwersum Demy.
Julia Maciąg
150 punktów
9. Fontaines D.C. – Romance
Romance to album, który według The Times został uznany za najlepszy w 2024 roku… i ja się z tym zgadzam. To dzieło, które potwierdza, że Fontaines D.C. są jednym z najciekawszych zespołów dekady. Już otwierający album singiel zaskakuje słuchacza i choć utwór tętni energią, reszta płyty to wyważona mieszanka melancholii i nostalgii. Zespół nie rezygnuje z brudniejszych, rockowych dźwięków przywołując echa lat 90., balansując między dynamiką a intymnością. Pojawiają się również ballady, które urzekają delikatnością i literackimi odniesieniami. Na płycie słychać wiele inspiracji, ale są one przefiltrowane przez charakterystyczny styl zespołu, co daje spójny i wyrazisty efekt.
Romance to emocjonalna podróż, która łączy odwagę – zarówno w eksperymentach muzycznych, jak i w tekstach – z muzyczną dojrzałością. Album wyznacza nowe kierunki dla Fontaines D.C., potwierdzając ich status liderów alternatywy. Absolutny must-listen 2024 roku!
Wojciech Grabarczyk
151 punktów
8. Linkin Park – From Zero
Powrót muzycznie odważny i emocjonalnie niełatwy, zarówno dla członków zespołu jak i ich słuchaczy. Linkin Park po siedmiu latach od śmierci wokalisty Chestera Benningtona i wydania ostatniej płyty One More Light, postanowili rozpocząć nowy rozdział z wokalistką Emily Armstrong, znaną z zespołu Dead Sara. Do zespołu dołączył także nowy perkusista, Colin Brittain. Wspólnym dziełem jest wydany 15 listopada, ósmy album studyjny zatytułowany From Zero. Tytuł nieprzypadkowy, odnosi się zarówno do pierwotnej nazwy zespołu, Xero, jak i nowego początku. Początku, który m.in. wraz z singlem The Emptiness Machine zaznaczył swoją obecność na największych światowych listach, w tym w Australii, Kanadzie, Japonii, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz Europie, gdzie we Francji i Niemczech płyta już pokryła się złotem.
Marta Muśko
201 punktów
7. Beyoncé – Cowboy Carter
To nie jest album country. To album Beyoncé – właśnie w taki sposób autorka podsumowała wszystko, co działo się tuż przed premierą płyty Cowboy Carter. Tym samym dała jasno do zrozumienia, że jej najnowsze wydawnictwo nie będzie zamknięte w żadnych ramach, a ona jako dojrzała artystka nie będzie trzymać się tradycyjnych ograniczeń gatunku. Tak też się stało, a Cowboy Carter to dobra płyta, której warto posłuchać bez uprzedzeń i bez przeświadczenia, że jedynym celem Beyoncé było zabranie fanów na Dziki Zachód.
Przed dwoma laty, Renaissance zajęło u nas miejsce drugie (przegrało z Harrym Stylesem).
Magdalena Halik
208 punktów
6. Taylor Swift – The Tortured Poets Department
Taylor Swift jest artystką, której nie trzeba nikomu przedstawiać. W ciągu ostatnich lat utrwaliła swoje miejsce pośród najwybitniejszych osób sceny muzycznej ostatnich 20 lat, osiągnęła ogromny sukces artystyczny oraz nieprawdopodobny sukces komercyjny. Zawdzięcza go, między innymi, nieprawdopodobnemu talentowi do opowiadania historii i przekazywania emocji. Opowiadane przez nią kilkuminutowe historie to opowieści o doświadczeniach wielu kobiet, nic dziwnego, że z jej muzyką utożsamiają się miliony osób z całego świata.
Wydany w 2024 roku album The Tortured Poets Department, moim zdaniem wypada nieco słabiej od swoich poprzedników, jednak zawiera kilka świetnych strzałów, np. Who’s Afraid Of Little Old Me? czy The Smallest Man Who Ever Lived. Nie mogło zabraknąć go w naszym zestawieniu.
Weronika Oszajca
217 punktów
5. Ariana Grande – Eternal Sunshine
Siódmy album studyjny Ariany Grande został szumnie zapowiedziany przez budzący kontrowersje singiel Yes, And? który według krytyków miał być inspirowany kawałkiem Vogue pochodzącym z dyskografii Madonny. Idąc tym tropem, artystka zaserwowała fanom album, w którym można usłyszeć mieszankę, takich gatunków jak synth-pop, house, R&B, czy klasyczny pop. Zgodnie ze słowami artystki Eternal Sunshine należy odbierać jako album koncepcyjny, na którym jednocześnie znajdują się momenty smutku, wzruszenia, jak i radości.
Magdalena Halik
282 punkty
4. Sabrina Carpenter – Short N’ Sweet
Sabrina Carpenter po odejściu z Hollywood Records wkroczyła na nową ścieżkę, odzyskując pełną kontrolę nad swoim wyrazem artystycznym. Pokłosiem tego był świetny emails i can’t send opowiadający historię przechodzenia przez bolesne rozstanie oraz próbę wyjaśnienia emocji artystki po przedstawieniu jej w nieprzychylnym świetle przez inną ex-disneyowską gwiazdę – Olivię Rodrigo.
Tegoroczny Short n’Sweet to rozkwit Sabriny z zranionej duszy do pewnej siebie kokieterki, której pozy sceniczne wypełniły platformy społecznościowe i nie schodziły z ust przestrzeni publicznej w 2024. Piosenka Espresso była odpowiedzialna za otwarcie sezonu wakacyjnego w mainstreamie, Please Please Please idealnie wpasował się w letnie miesiące i zwiastował najmniej kompromisowy album zeszłego roku, jakim można okrzyknąć niepokorny Short n’Sweet, który zawiera nostalgicznie brzmiący zestaw chwytliwych melodii, niezliczoną liczbę subtelnych podtekstów czy trafnego wbijania szpileczek (powiedzmy sobie szczerze, głównie w stronę Shawna Mendesa).
Bartłomiej Pindel
283 punkty
3. Dua Lipa – Radical Optimism
Radical Optimism nie jest psychodelicznym popem, brakuje tu również obiecywanego hołdu dla kultury rave. Zamiast tego otrzymaliśmy album dokładnie taki, jak sugeruje jego tytuł – pełen euforii i radykalnej radości z życia w każdym jego aspekcie. I nie jest to bynajmniej zarzut! W jedenastu utworach kryje się letnia, wakacyjna przygoda osadzona w dobrze znanym artystce dance-popie. Mocne single nie pozostawiają w tyle pozostałych pozycji. To kompletna i sonicznie spójna płyta, która mimo mieszanego odbioru i słabej promocji wspięła się na podium naszego rankingu.
Robert Płachta
313 punktów
2. Charli XCX – BRAT
Powiedzieć, że Brat był po prostu albumem, który odniósł sukces to nie powiedzieć nic. Był to bowiem jeden z najważniejszych momentów w zeszłym roku w światowej popkulturze, który zasięgiem objął nawet kampanię prezydencką w Stanach Zjednoczonych. NIe ma to się dziwić, bowiem szósty album w karierze Charli xcx to dzieło wyjątkowo kompleksowe, jeżeli nie powiedzieć kompletne. Każdy z utwór broni się zarówno jako samodzielne dzieło, jak i element większej całości. NIe ma tu miejsca na nudę (chociaż są momenty spokojniejsze, jednak utrzymane w elektronicznej i hyperpopowej estetyce) czy zapychacze, które mają po prostu towarzyszyć kilku singlom przewodnim, jak to w przypadku popowych albumów bywa. Powiem więcej – tutaj w jednej piosence dzieje się więcej niż w przypadku niektórych całych albumów. Nic więc dziwnego, że Bratem zachwycił się cały świat – od zwykłych słuchaczy po krytyków, a niepokorna Charli xcx stała się jedną z najważnieżnych postaci w muzyce zeszłego roku.
Arkadiusz Zroślak
449 punktów
1. Billie Eilish – Hit Me Hard And Soft
Być może summer było brat, ale jesień na pewno była hard and soft. Billie Eilish po prostu wydała swój trzeci album i zawładnęła spotifajami, streamingami, listami i naszymi uszami. Album jest krótki, a idealny, nie ma zapychaczy. No i za chwilę pewnie dostanie sto grammy i milion innych nagród. I wszystkie będą mu się zdecydowanie należały.