Barbra Streisand powraca z nowym albumem, który łączy pokolenia i przypomina, że jej głos nie traci mocy

Barbra Streisand to niekwestionowana ikona muzyki i kultury. Jej głos od zawsze zachwyca, a w towarzystwie innych artystów potrafi rozbłysnąć jeszcze jaśniej.

27 czerwca ukazał się jej najnowszy studyjny album The Secret Of Life: Partners, Volume Two. To wyjątkowa kolekcja, głównie duetów, w której Streisand łączy swój niezapomniany głos z artystami różnych pokoleń i stylów.

Na płycie usłyszymy m.in. Paula McCartneya, Boba Dylana, Sama Smitha, Jamesa Taylora, Stinga, Hoziera, Laufey, Tima McGrawa, Josha Grobana, Seala, a także niezwykłe trio w składzie: Barbra Streisand, Mariah Carey i Ariana Grande.

Nagrywanie tego albumu z nowymi i dobrze znanymi przyjaciółmi było prawdziwą radością! Wybrałam tytuł The Secret of Life, ponieważ uznałam, że filozoficzny tekst Jamesa Taylora jest szczególnie inspirujący. Z biegiem lat coraz bardziej rozumiem, że „sekret życia to cieszyć się upływem czasu”. To przypomnienie, że mimo codziennych wiadomości, których nie możemy ignorować, wciąż musimy zatrzymać się i poczuć zapach róż… a ja kocham, naprawdę kocham róże!

Pisze Barbara Streisand

Album otwiera poruszający duet z Hozierem, czyli wspólna wersja utworu The First Time Ever I Saw Your Face, który miał swoją premierę jako pierwszy singiel. Hozier podkreśla, jak wielkim zaszczytem była dla niego współpraca ze Streisand, oraz że nagranie to jest także jego hołdem dla zmarłej Roberty Flack, która spopularyzowała tę balladę.

Nie wszystkie utwory mają wyłącznie osobisty charakter. Wybór poważniejszych utworów, takich jak Fragile Stinga czy przerobiona na duet z Sealem piosenka Love Will Survive, odzwierciedla niepokój związany z aktualną sytuacją polityczną i społeczną.

Całość została wyprodukowana przez zdobywców Grammy Waltera Afanasieffa i Petera Ashera, a orkiestrowe aranżacje przygotowali William Ross i David Campbell. Partie instrumentalne zostały nagrane w legendarnym Abbey Road Studios z udziałem London Symphony Orchestra.

Barbra Streisand, dziś 83-letnia ikona, od zawsze wyróżniała się nie tylko niezwykłą wytrwałością, ale przede wszystkim ciekawością świata. Po ponad 60 latach kariery w show-biznesie mogłaby już porzucić wrodzoną nowojorską energię i po prostu odetchnąć.

I właśnie tym oddechem jest jej 37. album studyjny The Secret of Life: Partners, Volume Two. To ciepły, otulający muzyczny uścisk, stworzony wspólnie z gronem bliskich i wielkich artystów.

To album, który warto włączyć, gdy chcesz na chwilę zwolnić i po prostu posłuchać pięknej muzyki.

Teddy Swims prezentuje kompletną wersję I’ve Tried Everything But Therapy

To oficjalne zamknięcie podróży Teddy’ego Swimsa trwającej dwa lata. I’ve Tried Everything But Therapy (Complete Edition) składa się z dwóch części debiutanckiego albumu wydanych w 2023 i 2025 roku.

Wydawnictwo składa się aż z 32 pozycji, które zabiorą słuchaczy w ponad półtorej godzinną podróż. Na płycie znalazły się przełomowe kawałki, takie jak Lose Control, The Door i Bad Dreams. To muzyczna podróż po gatunkach takich jak pop, countryT, R&B czy soul.

Nic z tego nie byłoby możliwe bez was. Dziękuję, że pozwoliliście mi na trauma dumping, że pojawialiście się na koncertach, że słuchacie mnie. Dziękuję autorom, którzy włożyli niezliczone godziny i wysiłek, by pomóc mi odnaleźć mój głos.

pisze muzyk.

Na I’ve Tried Everything But Therapy (Complete Edition) usłyszycie również kawałki nagrane przy współpracy z innymi muzykami. U boku Teddy’ego Swimsa pojawili się m.in. GloRilla, GIVĒON, BigXthaPlug czy Muni Long.

Na fali sukcesów Teddy Swims został nominowany do nagrody Grammy 2025 w kategorii „Najlepszy nowy artysta”.

Nowość od Lizzo – My Face Hurts From Smiling jako terapia po burzliwym roku

W piątek 27 czerwca Lizzo niespodziewanie opublikowała nowy mixtape zatytułowany My Face Hurts From Smiling. Wydawnictwo trafiło do serwisów streamingowych bez wcześniejszej zapowiedzi i zawiera dziewięć premierowych utworów. Wśród gości pojawiają się SZA i Doja Cat.

Lizzo otworzyła się na temat swojej głębokiej i transformacyjnej relacji z muzyką, zwłaszcza w okresach depresji. W rozmowie z People artystka wyjaśniła, że muzyka była dla niej „kołem ratunkowym” w trudnych chwilach. Mimo emocjonalnych trudności podczas pracy nad nadchodzącym albumem Love in Real Life, Lizzo pozostała wierna swojemu procesowi twórczemu, nawet gdy niektóre utwory były zbyt osobiste, by je opublikować.

Powiedziałam: ‘Nigdy, przenigdy, przenigdy nie będę czyjąś kochanką.’ A potem pomyślałam: ‘Hmm, a co jeśli urażę kochanki?’ Więc powiedziałam: ‘Nigdy, przenigdy, przenigdy nie będę twoją kochanką.’ Zawsze za bardzo to analizuję, bo wiem, kto słucha mojej muzyki i bardzo zależy mi na tym, jak się poczują, jak to na nich wpłynie. Ale żeby być z tobą całkowicie szczera — dzisiaj wszyscy obrażają się o wszystko, więc niemożliwe jest, żeby kogoś nie urazić. Więc po prostu mów, co chcesz mówić. Mów, co tylko chcesz.

– źródło: People

Jak podkreśliła w wywiadzie dla Rolling Stone, My Face Hurts From Smiling to dla niej swoista terapia i manifestacja odzyskanej wolności twórczej. W przeciwieństwie do planowanego na jesień albumu Love in Real Life, będącego refleksyjnym i mroczniejszym dziełem, mixtape to czysta odwaga i szczerość. Lizzo wreszcie mówi to, co długo trzymała w sobie — bez obaw o to, czy kogoś urazi lub zaskoczy. Teksty są momentami bezpośrednie, a nawet prowokujące, pokazując artystkę nie tylko jako pewną siebie performerkę, ale też jako osobę, która przeszła przez trudne doświadczenia i wyszła z nich silniejsza. „Jestem ‘unfuckwithable’” — podkreśla Lizzo, odnosząc się do traumy, z jaką zmagała się w ostatnich latach, i do odbudowy własnej pewności siebie.

W 2023 roku Lizzo znalazła się w centrum kontrowersji po tym, jak trzy byłe tancerki, Arianna Davis, Crystal Williams i Noelle Rodriguez, złożyły pozew sądowy, oskarżając ją o molestowanie seksualne, dyskryminację rasową i religijną oraz stworzenie wrogiego środowiska pracy. W odpowiedzi Lizzo wyraziła głębokie zranienie i zaskoczenie zarzutami, zapewniając, że nie dopuściła się żadnych niewłaściwych działań i zamierza walczyć o oczyszczenie swojego imienia . Pomimo jej stanowiska, sprawa sądowa wciąż trwa, a kontrowersje te znacząco wpłynęły na jej reputację i karierę zawodową.

Mixtape składa się z 13 utworów, wśród których znajdują się kolaboracje z Doją Cat (STILL CAN’T FUH) oraz SZA (IRL). To pierwsze większe wydawnictwo Lizzo od czasu albumu Special z 2022 roku. Artystka zaznaczyła, że nie traktuje mixtape’u jako oficjalnego powrotu, lecz jako osobisty projekt, który „miał po prostu ujrzeć światło dzienne, kiedy będzie gotowy”.

My Face Hurts From Smiling jest dostępny we wszystkich głównych serwisach streamingowych. Lista utworów nie została poprzedzona żadną promocją ani singlem — całość pojawiła się jednocześnie i bez wcześniejszych zapowiedzi.

Thirty Seconds To Mars w Atlas Arenie: rockowy spektakl z rozmową z mamą w tle

Wczorajszy koncert Thirty Seconds To Mars w łódzkiej Atlas Arenie był dowodem na to, że Jared Leto i spółka wciąż potrafią porwać tłumy. Zespół zaprezentował przekrojową setlistę, w której nie zabrakło hymnów pokolenia takich jak „Kings and Queens”, „This Is War” czy emocjonalne „The Kill”.

Koncert miał nie tylko muzyczny, ale i bardzo osobisty wymiar – w jednym z najbardziej uroczych momentów wieczoru Jared zadzwonił na FaceTime do swojej mamy, umożliwiając tysiącom fanów wspólne pozdrowienia. Ta spontaniczna chwila spotkała się z ogromnym entuzjazmem publiczności.

Nie zabrakło też bardziej kameralnych dźwięków – frontman sięgnął po gitarę akustyczną, by wykonać m.in. fanowskie życzenie „Was It a Dream?” oraz poruszające „Stay” Mikky’ego Ekko. Te momenty pokazały bardziej liryczne oblicze zespołu i spotkały się z ciepłym przyjęciem. Kulminacją energetycznego wieczoru był bis złożony z „Stuck”, „The Kill” i nieśmiertelnego „Closer to the Edge”, który rozgrzał publiczność do czerwoności. Leto podziękował fanom za obecność i zapowiedział powrót zespołu (trzymamy za słowo!) do Polski w przyszłym roku – co zostało przyjęte z gromkimi brawami.

To był wieczór pełen emocji, wzruszeń i świetnego rocka. Thirty Seconds To Mars pokazali, że potrafią nie tylko grać, ale też nawiązywać prawdziwą więź z publicznością.

Organizatorem koncertu była agencja Live Nation. Zapraszamy do fotorelacji Sławomira Dudy z koncertu w Łodzi.

Koniec ery. Martin Österdahl żegna się z Eurowizją

Po pięciu intensywnych latach na stanowisku nadzorcy wykonawczego Konkursu Piosenki Eurowizji, Martin Österdahl ogłosił, że latem zakończy swoją współpracę z Europejską Unią Nadawców. Decyzja ta ma związek z kontrowersjami z ostatnich edycji konkursu, wywołującymi silne reakcje fanów i środowiska muzycznego. Szwedzki producent objął funkcję w 2020 roku, w jednym z najbardziej wymagających momentów w historii Eurowizji–tuż po odwołanej edycji z powodu pandemii COVID–19. W ciągu kolejnych lat odpowiadał za realizację pięciu widowisk, które przeszły do historii. Podczas finału w Szwecji 2024 roku Österdahl został wygwizdany przez publiczność, co było bezprecedensowym sygnałem napięć wokół jego decyzji i polityki EBU.

Jako nadzorca wykonawczy wprowadził istotne zmiany w strukturze i komunikacji konkursu. To za jego kadencji pojawiło się oficjalne motto „United by Music”, odświeżono cyfrową strategię marki oraz pozyskano stabilnych sponsorów. W 2025 roku zasięg Eurowizji sięgnął rekordowych 166 milionów widzów, co pokazuje skalę jej globalnego oddziaływania.

W swoim oficjalnym oświadczeniu Martin Österdahl podkreślił dumę z dokonanych reform i nazwał Eurowizję „największym wyzwaniem i zaszczytem swojego życia zawodowego”. Choć jego odejście następuje w cieniu kontrowersji – m.in. dotyczących udziału Izraela i nieprzejrzystości w głosowaniu publiczności – nie sposób nie docenić jego wpływu na modernizację formatu.

Tymczasowo obowiązki przejmie Martin Green, pełniący dotąd funkcję dyrektora ESC. Odejście Martina Österdahla zamyka burzliwy, ale przełomowy rozdział w historii tego kultowego wydarzenia muzycznego.