24 lipca Jennifer Lopez nie tylko skończyła 56 lat, ale też udowodniła, że potrafi zamienić urodziny w spektakularne wydarzenie. Premiera jej najnowszego singla BIRTHDAY zbiegła się z huczną imprezą zorganizowaną podczas przerwy w trasie koncertowej Up All Night Live 2025.
Jeśli myślisz, że to Ty lubisz świętować urodziny z rozmachem, pomyśl jeszcze raz. JLo pojawiła się na imprezie w srebrnej, błyszczącej sukni z odkrytymi plecami, w otoczeniu tancerzy, przyjaciół i ekipy. Z kieliszkiem w dłoni zaprezentowała nowy utwór, który jest energetycznym, klubowym hitem pełnym pewności siebie i dobrej zabawy.
Na scenie nie zabrakło też ogromnego tortu z żywymi fajerwerkami i literami „JLO”. Pojawiły się również butelki szampana i owacje od zgromadzonych gości. Fragmenty wydarzenia artystka udostępniła w relacjach na Instagramie, wywołując niemałe poruszenie w mediach społecznościowych. Fani byli zachwycali się jej wyglądem i energią
Z okazji urodzin Jennifer przygotowała także niespodziankę dla fanów w USA. W kawiarniach La La Land Kind Café od 24 do 31 lipca dostępna jest specjalna kawa JLo Birthday Cake Latte, stworzona z jej udziałem. Każdy, kto ją kupi i zeskanuje kod w lokalu, ma szansę wygrać 2 VIP bilety na koncert w Las Vegas. Łącznie do rozdania jest aż 50 biletów, a zwycięzcy zostaną ogłoszeni 1 sierpnia.
Już następnego dnia, czyli 25 lipca, artystka wystąpi na PGE Narodowym w Warszawie, dając jeden z najbardziej wyczekiwanych koncertów tego lata. Publiczność na pewno nie zawiedzie i zgromadzeni tam fani będą mogli razem z nią obchodzić urodziny.
Komentarze w sieci pełne są życzeń dla gwiazdy, a liczba odtworzeń nowego singla tylko rośnie. Jeśli chcesz sprawić Jennifer prezent, zrób to najprościej, włącz BIRTHDAY i świętuj razem z nią.
Na nowym singlu Kim Petras zaprasza chłopców do bycia freaky. To idealny letni kawałek!
Elektroniczne Freak It jest drugim singlem z nowego albumu Kim Petras. Po raz pierwszy utwór rozbrzmiał na żywo jeszcze 31 maja podczas festiwalu WeHo Pride. Piosenka sampluje kawałek We Can Freak It w wykonaniu amerykańskiego rapera Kurupta.
Trzecie wydawnictwo studyjne nie zostało jeszcze oficjalnie ogłoszone, jednak sama gwiazda ambitnie zapowiada projekt. Oprócz wydanego w czerwcu Polo, kierunek artystyczny obrany na albumie można było słyszeć przy kilku okazjach. Podczas występów na żywo Kim Petras zagrała nowe utwory Bozo czy Radio.
JADE właśnie zrobiła kolejny krok w swojej solowej karierze. Gossip, nagrany we współpracy z australijskim duetem Confidence Man, trafia na streamingi idealnie w środku lata i jest gotowy, by rozbrzmiewać na imprezach.
Singiel po raz pierwszy można było usłyszeć podczas tegorocznego festiwalu Glastonbury. Już samo debiutanckie wykonanie wywołało burzę w sieci. JADE użyła wulgarnego określenia, które nie zostało ocenzurowane w transmisji BBC. Internet zareagował natychmiast: jedni byli zszokowani, inni zachwyceni jej bezkompromisowym podejściem.
Poza kontowersją z pierwszym publicznym wykonaniem utworu, sama historia tego hitu zaczęła się w dość nieoczekiwanych okolicznościach.
Kolaboracja narodziła się podczas gali Rolling Stone UK Awards 2024 w londyńskim Roundhouse. JADE wspomina, że to właśnie tam po raz pierwszy zobaczyła Confidence Man na scenie i od razu przykuli jej uwagę.
Wiecie, jak to jest na takich eleganckich imprezach – wszyscy siedzą przy stołach, jest trochę sztywno. A oni po prostu weszli, zrobili salto, jedno z nich się przewróciło! I pomyślałam: szacunek, totalnie ich kupuję.
opowiadała JADE na backstage’u Glastonbury.
JADE zaczęła śledzić Confidence Man w sieci, szybko nawiązali kontakt, a niedługo później wspólnie znaleźli się w studiu. Efektem jest Gossip, zmysłowy i chaotyczny utwór oparty na na disco-funkowym, basowym rytmie. Powoli narastająca pulsująca energia idealnie oddaje charakter ploteczek klubowych. Gdy alkohol płynie w żyłach, nasza pewność siebie rośnie, a my mówimy wszystko, co przyjdzie nam do głowy.
Tekst skupia się na dramacie i oszustwie, czyniąc go idealnym wyborem na nocne wyjście, podczas którego można narobić trochę zamieszania. Mówiono-śpiewany wokal dodaje piosence pewności siebie i bezkompromisowego nastawienia.
JADE z łatwością weszła w świat australijskiego duetu Confidence Man. Współpraca przebiegała płynnie i była pełna pozytywnej energii.
Z takim utworem w słuchawkach można śmiało ruszyć na miasto, żeby potańczyć, podsłuchać najnowsze ploteczki albo samemu roznieść kilka świeżych.
Kanadyjski wokalista Justin Bieber zaskoczył cały świat wydając niespodziewanie – 11 lipca 2025 roku – siódmy w swojej dyskografii muzyczny album o tytule Swag.
Pogłoski o najnowszej płycie pojawiały się od bardzo dawna, chyba od ponad roku. Pomieszane one były z przeróżnymi aferami, które on sam podsycał za sprawą swojego Instagrama. Portale plotkarskie – i nie tylko – karmiły się wręcz jego zachowaniem i przez paparazzi ludzkość myślała, że Bieber po prostu oszalał. Dochodziły do tego plotki o rzekomym kryzysie małżeńskim, jego nieumiejętne odnalezienie się w kolejnej nowej roli – ojca, a także finansowy spór z byłym już menadżerem. Swoją drogą, rozwiązanie ich umowy również było zaskakujące. Wszystko to sprawiło, iż społeczeństwo zapomniało o tym – że Justin jest po prostu człowiekiem. Tak jak każdy z nas.
Będąc jego fanką od piętnastu lat przywykłam do tego wszystkiego i nabrałam już lata temu dystansu. Jednak, wedle ciut oklepanego powiedzenia, miłość jest ślepa. Nie potrafię – tak o – odkochać się i przestać być Belieber. Nie potrafię i nie chcę. Dlatego wyobraźcie sobie jak ja zareagowałam na wieść o premierze siódmego wydawnictwa zatytułowanego Swag. Zgłupiałam – ale czekałam. No… nie do końca, bo spóźniłam się z odsłuchem o godzinę, ale dobre i to. Na początku nie planowałam pisać żadnej recenzji, albowiem zmęczyło mnie tak zwane dziennikarstwo pisane. Jednak pojawiły się dość nieprzyjemne zawirowania w moim życiu, a wiec musiałam się czymś zająć. Dlatego podjęłam ryzyko i zaczęłam pisać.
Z miłości, no. Z miłości. Jeśli więc czytacie tę recenzję, to znaczy, że się udało.
Spróbuję już przejść do konkretów. Justin Bieber nagrał kolejny krążek, na którym najbardziej słychać jego ulubiony gatunek muzyczny, czyli R&B. Niestety, ja akurat nie przepadam aż tak bardzo za tym połączeniem w jego przypadku. Ale nie zraziłam się. Tym bardziej, że słychać elementy trapu (!) i popu. Nie zabrakło duetów, a więc usłyszeć możemy takie gwiazdy, jak: Sexyy Red, Gunna i Cash Cobain. Jak ja zobaczyłam, iż Swagzawiera aż dwadzieścia jeden numerów w trackliście, to pierwsze co sobie pomyślałam – że mu chyba trochę odbiło. Ale ok, rozumiem – pewnie stęsknił się i w ogóle. Mało tego, Swagjest płytą wydaną niezależnie (głównie przez akcję ze Scooterem Braunem, który po uzyskaniu pieniędzy od Kanadyjczyka zaczął dawać komplementy na temat krążka tak słodkie, że aż sprawiały mdłości. ale za tę sytuacje [i wszystkie inne] mam przynajmniej pomysł na zatytułowanie tej mojej recenzji). Na całe szczęście – nie byłam nastrojona na nic i niczego nie oczekiwałam. Polecam, szczególnie u zagranicznych idoli, bo to niezwykle pomaga.
Zacznę od All I ca take. Na początku troszkę się zdziwiłam, ale gdy już ten jego autotune minął – to miałam lekkie skojarzenia z niektórymi utworami Michaela Jacksona. Nic dziwnego, w sumie, ponieważ jest to idol Justina. Dopiero w połowie numeru nóżka zaczęła mi tupać do rytmu. O wiele lepsze wrażenie na mnie kawałek zatytułowany Daisies. Już bez dziwacznych komputerowych eksperymentów – lekka, ładna melodia i jego prawdziwa barwa głosu. To jest naprawdę świetne.
Podobnie jest z Go baby, które sprawiło, że doszłam do jednych z pierwszych wniosków. Mianowicie – Swagjest o niebo lepszą płytą, niż Changes. Aczkolwiek nie przebiło Justice– według mnie, rzecz jasna.
Ogólnie, pomimo tych elementów trapu i popu oraz wyższości R&B, to Swagjest albumem niesamowicie spokojnym. Świadczą o tym linie melodyczne, takie jak Things you do i Butterflies. Ta druga propozycja bardziej mi siadła, być może dlatego, że nie trwa ona mniej niż dwie minuty. Cała płyta trwa prawie godzinę, ale przez ilość piosenek w trackliście – to niektóre są wyjątkowo (za)krótkie, a kolejne, wiadomo, dłuższe. Nawet ciekawy zabieg w wykonaniu Biebera.
Nie mogę się oprzeć piosence Dadz love. Czułam w kościach, że Justin nagra coś dla swojego syna Jacka. I nagrał. Warstwa tekstowa absolutnie nie jest wybitna, natomiast urocza i po prostu przepełniona miłością.
Therapy session z gościnnym udziałem Druskiego to mój ulubiony jakby przerywnik. Ja osobiście nie znoszę takiego czegoś na płytach, ale wiem, iż zdarzają się perełki. W tym przypadku to jest właśnie Therapy session i cieszę się, że artyści nagrali takie coś. Polecam wsłuchać się w ich dialog, zamiast ślepo patrzeć na nagłówki TMZ lub nieudolnych przetłumaczonych plotek na nasz język.
Reasumując. Tak jak wcześniej napisałam – jest lepiej od Changes, ale nie od Justice. Swagoceniam naprawdę bardzo dobrze i cieszę się, że taka płyta powstała. Myślę, iż będę do niej wracała, gdy będę potrzebowała się uspokoić albo poczuć tak zwany chillout. Chciał po swojemu wykrzyczeć, to co czuje i cieszyć się wolnością (chociażby artystyczną). I szczerze? Jestem z niego dumna.
Po szybkim wyprzedaniu koncertu w Krakowie, Bryan Adams zapowiedział drugi występ w Polsce, w ramach swojej światowej trasy Roll With The Punches. Muzyk wystąpi 15 grudnia w ERGO Arenie, a bilety trafią do sprzedaży w środę, 24 lipca, o godzinie 10:00.
źródło: DM Agency
Koncert w krakowskiej Tauron Arenie zaplanowany na 31 lipca cieszy się ogromnym zainteresowaniem — wejściówki zniknęły w błyskawicznym tempie, co skłoniło organizatorów do rozszerzenia trasy o kolejne polskie miasto. Tym razem będzie to północ kraju, a dokładnie Trójmiasto, gdzie Adams po raz ostatni wystąpił w 2019 roku.
Trasa Roll With The Punches promuje nadchodzący album artysty o tym samym tytule, którego premiera odbędzie się 29 sierpnia 2025 roku. Nowy krążek ukaże się nakładem własnej wytwórni Bad Records i zapowiada powrót Adamsa do rockowych korzeni. Już teraz dostępne są single promujące płytę, w tym Roll With The Punches i Make Up Your Mind.
Choć artysta regularnie występuje w Europie, Polska pozostaje jednym z jego najmocniejszych punktów na mapie koncertowej. Wydarzenie w ERGO Arenie zakończy europejską część zimowej odsłony trasy koncertowej.
Bilety na koncert Bryana Adamsa będą dostępne w serwisie Eventim.