Scena pod napięciem: eklektyczna mieszanka artystów, których musisz zobaczyć na żywo

Szukasz czegoś świeżego, inspirującego i totalnie poza schematem? W nadchodzących miesiącach Polska zamieni się w punkt obowiązkowy na trasie najbardziej oryginalnych artystów nowej generacji. Od emocjonalnych dźwięków Bladee i euforycznych bitów Mechatoka, przez przebojowy duet Abor & Tynna aż do nieprzewidywalnego Tommy’ego Casha. Przekonaj się, dlaczego te koncerty to coś więcej niż tylko występy.

Bladee – Eteryczny outsider z cyfrowego snu

02.12.2025 – Klub Stodoła, Warszawa
03.12.2025 – Klub Studio, Kraków

Tajemniczy, wizjonerski, totalnie osobny. Bladee od lat wymyka się kategoriom, łącząc futurystyczny rap, lo-fi i elementy muzyki PC z emocjonalną wrażliwością. Członek kultowego Drain Gang i kreatywny umysł za marką Sadboys Gear, artysta, którego koncerty są… doświadczeniem. Jeśli cenisz art-pop, internetową estetykę i teksty, które otwierają głowę – to koncert właśnie dla Ciebie.

Mechatok – Future club w wersji softcore

19.11.2025 – Klub Hydrozagadka, Warszawa

Od klasycznej gitary po nowoczesny pop. Mechatok z Berlina to specjalista od minimalizmu z duszą – jego produkcje mają w sobie i emocje, i bit. Współpracował z Bladee, Yung Leanem i Charli XCX, tworząc muzykę, która łączy świat klubów, gier i galerii sztuki. Jego solowe występy to świetna okazja, by zanurzyć się w zupełnie innym wymiarze dźwięku.

Abor & Tynna – Duet z dynamitem

21.10.2025 – Klub Proxima, Warszawa

Słyszeliście ich na Eurowizji? A może ich album Bittersüß był na Waszej playliście przez całą wiosnę? Wiedeńskie rodzeństwo, które szturmem zdobyło niemieckojęzyczny świat, wreszcie zawita do Polski! Ich koncerty to miks lat 80., electro-popu, emocjonalnej szczerości i wizualnych perełek. Fani Rina, Shirin David i Kraftwerku – to coś dla Was.

Tommy Cash – Estetyczny buntownik bez granic

20.10.2025 – Klub B90, Gdańsk
21.10.2025 – Klub Stodoła, Warszawa
22.10.2025 – Klub B17, Poznań

Prowokacja? Sztuka? Kicz? Wszystko na raz. Tommy Cash to jednoosobowy performance art – jego koncerty to widowiska, które łączą mocne brzmienia z potężną scenografią i absurdem na najwyższym poziomie. Jeśli kochasz wyzwania i wychodzisz z domu, by przeżyć coś nietypowego – nie zastanawiaj się ani chwili.

Organizatorem koncertów jest Live Nation. Bilety dostępne są oficjalnej stronie Organizatora.

Źródło: Materiały prasowe Organizatora

Nie płyta, a książka. Czy taki powrót Acid Drinkers wystarczy fanom?

Jedna z najważniejszych formacji polskiego metalu powraca. Po sporej przerwie Acid Drinkers znów ruszają w trasę i to w oryginalnym składzie.

Mało który zespół w Polsce może poszczycić się tak obszernym dorobkiem. Od debiutu w 1986 roku Acid Drinkers nagrali 15 albumów studyjnych, z czego ostatni album Peep Show ukazał się w 2016 roku. Przerwa była konieczna, lecz teraz wszystko wskazuje na jej finał.

Zespół wystąpi w sierpniu na festiwalu Rockowiźnie w Gdańsku, Poznaniu i Krakowie, a jesienią i zimą zagra serię czterech koncertów halowych: 4 października w Warszawie, 8 listopada we Wrocławiu, 20 grudnia w Katowicach i 13 marca 2026 w Poznaniu.

Fani, którzy liczyli na nowy album, muszą uzbroić się w cierpliwość. W rozmowie z magazynem Teraz Rock Titus przyznał, że grupa nie planuje na ten moment nagrań studyjnych:

„Musi się u nas pojawić żar, swędzenie, chęć… Jak się nie pojawią, to możesz od******olić płytę i nic z tego nie wyjdzie. Mówię uczciwie”.

opowiada lider Acid Drinkers

Muzycy wolą najpierw sprawdzić, jak będzie wyglądała ich współpraca po powrocie na scenę, zanim zdecydują się wejść do studia.

W zamian za to fani otrzymają rozszerzone wydanie książki Raport o Acid Drinkers autorstwa Leszka Gnoińskiego. Pierwsza wersja ukazała się w 1996 roku, a nowa odsłona ma być wzbogacona o obszerny materiał opisujący kolejne dekady historii zespołu.

Autor zdradził, że na okładce znajdzie się zdjęcie wykonane przez Leszka Brzozę, czyli tego samego fotografa, który stworzył fotografię z pierwszego wydania. Tym razem kadr został odtworzony po 30 latach, w nieco innych warunkach, ale z zachowaniem klimatu oryginału.

Zatem miłośnicy mocnych riffów mogą już szykować się na koncerty, które przypomną, dlaczego Acid Drinkers to legenda, oraz na lekturę książki odsłaniającej, co działo się z zespołem w ostatnich latach.

T.Love z Sarsą? To kolab, którego się nie spodziewaliście

Po kilku latach przerwy, T.Love wydaje nowy materiał. Singiel Mimo wszystko, nagrany razem z Sarsą, otwiera zupełnie nowy rozdział w karierze zespołu.

Singiel wyróżnia się lekkim, wakacyjnym klimatem popowym, co jest sporym odstępstwem od klasycznego brzmienia zespołu.

„Duet z Sarsą uważamy za bardzo ciekawe i nieco zaskakujące kolabo. Jest to miłosno-wakacyjna piosenka POP. Bardzo ją lubimy, choć znacząco odbiega od reszty płyty, która będzie miała neo-rockandrollowy, nonszalancki i lekko chuligański charakter.”

mówi lider T.Love, Muniek Staszczyk

Oprócz premierowego singla, T.Love szykuje się do serii koncertów. Zespół wystąpi 22 i 23 sierpnia na Yass Festival, 11 października w Gdańsku, 22 listopada w Krośnie oraz 29 listopada w Warszawie. Być może na koncertach po raz pierwszy na żywo usłyszymy również nieopublikowane jeszcze utwory.

Fani T.Love mogą liczyć na więcej singli już wkrótce oraz na solidną dawkę zadziornego rock’n’rolla, która zagości na całej płycie. Premiera albumu planowana jest na wiosnę 2026 roku, zapowiadając nową erę w twórczości legendarnego zespołu.

Blanka nową trenerką w The Voice Kids

Trwają przygotowania do nowej edycji programu „The Voice Kids”. Do składu jurorskiego produkcji TVP dołączyła piosenkarka Blanka Stajkow – ikoniczna reprezentantka 67. Konkursu Piosenki Eurowizji.

Kochani, dołączam do ekipy „The Voice Kids” – nie mogę w to uwierzyć! Jestem niesamowicie szczęśliwa. Nie mogę się doczekać, jak złowimy najwspanialsze, największe talenty w tym kraju.

ogłosiła Blanka.

Jednocześnie ogłoszono, że do składu jurorskiego dołączy Tribbs. Młody producent i DJ zasłynął dzięki odważnym bitom i współpracy z czołowymi artystami, także zagranicznych.

W jury pozostanie dobrze już znana z roli mentorki Cleo, która pokieruje nowym składem. Artystka nie kryła entuzjazmu z nadchodzących zmian.

Popularny format powróci na antenę już wiosną 2026 roku.

Szum, zgrzyt i syk – tego trzeba posssłuchać. Snakes Snakes Snakes – SYK, 2025 (recenzja)

Ilha da Queimada Grande to niewielka, zajmująca powierzchnię 0,43 km² wyspa u wybrzeży Brazylii. Porośnięta jest w dużej części gęstym lasem, a liczba ludności żyjącej tam na stałe wynosi okrągłe zero. Ten opustoszały skrawek ziemi u podnóża São Paulo słynie jako siedlisko tysięcy węży. Jad zamieszkałych tam żararaków wyspowych jest znacznie silniejszy od ich kontynentalnych krewniaków. Ugryzienie tego gada może powodować śmierć u człowieka, toteż brazylijskie władze wydały zakaz przebywania na wyspie, a dostać się tam można tylko za specjalnym pozwoleniem. Jest to miejsce z drugim największym natężeniem dźwięku syczenia na świecie. Palmę pierwszeństwa w tej kategorii dzierży najnowszy album zespołu Snakes Snakes Snakes o tytule Syk.

To być może jeden z najbardziej obiecujących debiutów tego roku w muzyce niezależnej i alternatywnej. To propozycja dla tych, którzy szukają świeżości i nowatorskich rozwiązań w gitarowych brzmieniach. Wokalistka Żaneta, perkusista Bartosz, basista Daniel i gitarzysta Paweł tworzą muzykę z pogranicza alternatywnego rocka, post-punku, grunge’u i psychodelii. Zespół powstał w 2022 roku w Łodzi i od tego czasu konsekwentnie i skutecznie buduje swoją pozycję na scenie. Po kilkudziesięciu występach w całej Polsce, a nawet za granicą oraz jednej live sesji nagranej w sali gimnastycznej, 1 lipca światło dzienne ujrzał debiutancki długogrający krążek grupy pt. Syk. Ponad dwa lata od premiery pierwszego singla. Apetyt podsycony do granic wytrzymałości, jednak czekać na pełne wydawnictwo było więcej niż warto.

To jest chore. To jest syk.

„This is sick” – słyszymy w intro. Krótki początek zbudowany ze zmodyfikowanego i przesterowanego wokalu subtelnie i tajemniczo zaprasza nas w węży świat. W momencie, gdy krążek przyciągnął naszą uwagę i już zainteresowaliśmy się tym co się zaraz wydarzy, bez ostrzeżenia dostajemy obuchem w głowę szybkim i bezkompromisowym Fck it, poprzedzonym intensywnym, nomen omen, sykiem. Następnie mamy Love – kawałek, który rozpoczyna się ociężale i surowo, aby w refrenie pokazać swoje lżejsze i subtelne brzmienie.

Kolejny na trackliście jest utwór Ty – pierwszy i jeden z dwóch numerów na płycie po polsku. Jest to bardziej agresywna i psychodeliczna wersja studyjna wersji, którą doskonale znałem z koncertów tudzież live sesji. Następnie nadchodzi Grey – kompozycja, która jest swego rodzaju build-upem przez cały czas jej trwania.  Stopniowo przechodzimy od oszczędnych i powolnych brzmień, aby tę pięciominutową, muzyczną podróż zakończyć chaotycznym i głośnym wybuchem całego instrumentarium. Wokalistka podkreśla, że elegijny, funeralny ton tekstu wynika z doświadczenia nieszczęśliwej miłości – uczucia, które staje się osią całej opowieści kompozycji.

Co zrobiła rzeka, gdy stanąłeś w nurcie jej wibracji?

Chwilę później otrzymujemy trzy szybkie ciosy w postaci kawałków Fucking Difficult, Up to You oraz Stupid Men. Dominuje w nich brudne brzmienie gitar, ciężkie pogłosy, fuzz, echo, a całość dopełnia hipnotyzujący wokal. Chwilę na wytchnienie przynosi nam subtelny, eteryczny i pełen melancholii utwór Stalemate.

Lirycznym kontynuatorem utworu Ty jest kawałek Rzeka. Singiel osadzono w estetyce cold wave i psych pop. Uwagę w tym numerze zwraca mantryczny wokal, melorecytujący powtarzalne frazy, które nabierają atmosferycznego charakteru dzięki nałożonym efektom i gitarowym repetycjom. Koncertowy pewniak, który na żywo wybrzmiewa jeszcze dosadniej. Jakby zespół do tego czasu nie nasycił nas w pełni, na deser snejki serwują oniryczne i melancholijne Eyes. Była to pierwsza przystawka całego krążka, która na długi czas musiała zaspokajać mój głód i pragnienie na więcej wykwintnych potraw. W międzyczasie grupa przez niespełna dwa lata starannie gotowała w studiu wyśmienite danie, któremu nie sposób się oprzeć.

Ostatnim akcentem na płycie jest krótkie outro, bliźniaczo podobne do albumowego openera. Tutaj również w zmodyfikowany i jakby zreversowany sposób słyszymy, że to było chore, że to był syk. Wdzięczna klamra kompozycyjna, a może bardziej muzyczny uroboros.

Czujesz zgrzyt pod skórą? Ten album jest dla ciebie.

Brzmieniowo krążek jest niezwykle dopracowany i przemyślany. Gitara, bas i perkusja wspaniale ze sobą współgrają, a ilość nałożonych efektów na dźwięk instrumentów nadaje kompozycjom surowego i ostrego charakteru. Niepowtarzalny klimat dopełnia specyficzny żeński wokal – bogaty w emocje i przestery, oszczędny w słowa. Do tego profesjonalny mix i wyróżniająca się oprawa wizualna. Snakes Snakes Snakes mają wszystko, żeby w przyszłości sporo namieszać na polskiej scenie, nie tylko alternatywnej. Ponadto Snejki brzmią fenomenalnie na żywo. Zespół gra także kawałki niewydane, a te z płyty wybrzmiewają jeszcze mocniej i pełniej. Koncertowe doświadczenie dopełnia ciemna i ciasna przestrzeń undergroundowych klubów w kłębach dymu. Jednak uwaga – ze względu na rosnącą popularność grupy to intymne doświadczenie wkrótce może ulec przeterminowaniu.

Snakes Snakes Snakes – sami grają głośno, a o nich samych będzie jeszcze głośniej. Zapamiętajcie tę nazwę, a żeby lepiej się utrwaliła, nie bez powodu powtarza się w niej to samo słowo trzykrotnie. Zabieg ten działa dokładnie tak jak wszystkie teksty utworów – krótko i dosadnie. W połączeniu z intensywnym uderzeniem instrumentów otrzymujemy dzieło sonicznego zniszczenia, którym rządzi distortion, psychodelia i ironia. Od dnia premiery albumu regularnie natrafiam na udostępniane przez Snejki pochwały płynące z różnych profilów blogów muzycznych czy audycji radiowych. Zespół coraz śmielej grany jest w popularnych rozgłośniach. I bardzo dobrze. Niech węże wypełzają wam z każdego kąta, a echo syku niesie się kilometrami.