OneRepublic ponownie wystąpi w Polsce. Grupa z Ryanem Tedderem na czele zagra 30 czerwca 2026 roku w TAURON Arenie Kraków, w ramach swojej nowej trasy koncertowej FROM EUROPE, WITH LOVE.
OneRepublic to mistrzowie refrenów, które nie chcą opuścić głowy. Ich piosenki – od Apologize po Counting Stars – stały się hymnami radiowych playlist, a Ryan Tedder to jeden z nielicznych wokalistów, który równie pewnie odnajduje się w roli autora hitów dla Adele, Beyoncé czy Ed Sheerana.
Polska publiczność miała już okazję zobaczyć OneRepublic na żywo – najpierw podczas koncertu na Open’er Festival w Gdyni, a później w Łodzi. Nadchodzący występ w Krakowie będzie więc kolejnym spotkaniem grupy z polskimi fanami. Za organizację wydarzenia odpowiada Live Nation Polska. Koncert odbędzie się na największej arenie widowiskowej w kraju, mogącej pomieścić blisko dwadzieścia tysięcy fanów.
Na przystankach nadchodzącej trasy koncertowej znalazły się także Praga, Londyn, Dublin, Lyon, Rzym czy Dusseldorf. Sprzedaż ogólna biletów rozpocznie się w czwartek 13 listopada br., za pośrednictwem Ticketmaster Polska.
Foo Fighters wracają do Polski! Już 15 czerwca 2026 na PGE Narodowym w Warszawie ponownie zabrzmią rockowe klasyki. Ogłoszona właśnie europejska trasa formacji Dave’a Grohla obejmie dziesięć krajów. Towarzyszyć im będą australijscy indie-rockowcy z Royel Otis oraz japońska, żywiołowa formacja Otoboke Beaver, co zapowiada wieczór pełen gitarowej energii i bezkompromisowego hałasu.
To już piąta wizyta zespołu w Polsce. Od debiutu w Sopocie w 1996 roku, przez triumfalny powrót w 2015 w Krakowie, gdy Grohl (jeszcze po kontuzji) rządził sceną z rockowego tronu, po energetyczne występy na Open’erze w 2017 i 2024.
Od ostatniej wizyty zespołu zaszły drobne zmiany w składzie. Do Foo Figthers dołączył nowy perkusista Ilan Rubin. Dodatkowo mamy nowe single wydane w tym roku jak Asking for a Friend czy nostalgiczny Today’s Song, który zamyka trzy dekady kariery zespołu i otwiera kolejny rozdział. Foo Fighters świętują trzydziestolecie premierami, niespodziewanymi minialbumami i charytatywnymi inicjatywami. Gdy inni odpoczywają po trasach, Grohl i spółka nagrywają w sekrecie niespodzianki i wypuszczają je na Bandcampie. Tytuł najnowszego Are Playing Where??? Vol. 1 brzmi jak obietnica, że to dopiero początek kolejnych przewrotek i żartów z własnego stadionowego statusu.
Rok 2026 zapowiada się dla fanów rocka w Polsce intensywnie, ale występ Foo Fighters wyróżnia się na tle innych. To nie tylko koncert, ale to celebracja zespołu, który mimo strat, zmian i epok w muzyce nigdy nie stracił wiatru w żaglach.
Kiedy Foo Fighters pojawiają się na scenie, to zawsze wyjątkowe doświadczenie i dowód na to, że rock wciąż ma serce bijące bardzo, bardzo głośno. Jeśli ktoś zastanawiał się, czy wciąż są zespoły zdolne zapełniać Narodowy bez taniej nostalgii, odpowiedź nadchodzi z hukiem perkusji i riffu The Pretender.
Foo Fighters nie muszą wracać. Oni nigdy tak naprawdę nie odeszli.
Krakowski Gwarek w sobotni wieczór gościł na scenie debiutującą Livkę. Wokalistka wystąpiła w ramach swojej pierwszej trasy koncertowej. Choć występ miał charakter kameralny, Livka pokazała, że dzięki swojej wrażliwości i bezpośredniości całe wydarzenie pozwoliło lepiej poznać jej osobowość. Organizatorem koncertu była agencja Live Nation Polska.
Koncert rozpoczął się od pierwszego utworu na albumie, czyli poskładaj mnie. W trakcie występu wokalistka chętnie trzymała za ręce fanów stojących przy barierkach i zaprosiła słuchaczy do swojego papierowego świata. Miała przy sobie stojak owinięty w kartki papieru, przystrojony charakterystyczną czerwoną kokardą, odzwierciedlającą estetykę albumu.
Livka w Krakowie zaprezentowała praktycznie wszystkie piosenki ze swojego debiutanckiego albumu. Nie zabrakło najważniejszych piosenek, takich jak origami, nic(i), czy Fake ID. Znalazła się także przestrzeń na wykonanie Czułego punktu, stworzonego w ramach projektu Fenomen Dawida Podsiadły.
Wokalistka chętnie rozmawiała z publicznością i integrowała się z nią. Otrzymała od fanów kilka prezentów, w tym papierowe serce nawiązujące do utworu Papierowe serca, wydrukowanego ludzika symbolizującego Billie Eilish po wykonaniu coveru WILDFLOWER oraz baner z jej twarzą, z którym chętnie pozowała. Nawet wzięła aparat cyfrowy jednego z fanów, aby zrobić zdjęcia sobie i publiczności ze sceny.
Przed wykonaniem KalkiLivka przedstawiła publiczności Kubę, który wraz z jej stałym zespołem zagrał na skrzypcach wspomniany utwór. Zaznaczyła, że idą na żywioł, ponieważ nie mieli okazji wcześniej go razem przećwiczyć, ale mimo to zabrzmiało bajecznie, a skrzypce dodały piosence wyjątkowej emocjonalnej głębi.
W trakcie swojej trasy Livka zaprasza na scenę gości specjalnych. W Krakowie byli to Kajetan Wolas i Piotr Odoszewski. Z Kajetanem wykonała utwór Nie płacz dziewczyno, który oryginalnie śpiewa z Wiktorią Zwolińską, a także Bar z repertuaru Kajetana. Natomiast Piotr Odoszewski godnie zastąpił Igora Herbuta w utworze List i zaśpiewał z Livką autorską piosenkę Nad ranem.
Niespodzianką była przedpremierowa piosenka Obejmuję noce, nagrana wspólnie z Pezetem. Livka zdradziła, że niestety raper nie będzie mógł pojawić się na trasie, ale postara się rapować razem z nim. Zażartowała, że jeśli efekt będzie tragiczny, to mamy usunąć nagranie. W takim klubowym wydaniu Livka brzmi fenomenalnie i warto docenić jej starania w rapowaniu zwrotki Pezeta.
Na bis piosenkarka wróciła z dwoma utworami w ramach „promocji 1+1”. Koncert zakończyła swoim debiutanckim singlem bezdech oraz tanecznym epicentrum, przy którym cała sala wspólnie wyśpiewała słowa „to już nie mój problem”. To był idealny moment, by wykrzyczeć swoje emocje i zakończyć wieczór w wyjątkowej atmosferze.
Całość pokazała, że Livka świetnie czuje się na scenie i jest stworzona do występowania. Kontrast między melancholijnymi utworami a jej naturalnością i szczerością sprawił, że można było poczuć wyjątkową więź z piosenkami, jak z jej osobą. Jak na pierwszą samodzielną trasę, Livka stworzyła koncert pełen emocji, ciepła, a wokalistka dopiero się rozkręca.
Amerykańska wokalistka Cat Power, znana również jako Chan Marshall, przyjedzie do Polski. Na dwudziestolecie swojego albumu The Greatest wyrusza na światową trasę koncertową. Z tej okazji przygotowała również nowy materiał muzyczny, który ukaże się już niebawem.
Koncert artystki odbędzie się 14 października przyszłego roku w warszawskim klubie Stodoła. bilety są już w sprzedaży, zarówno online, jak i w punktach sprzedaży.
Cat Power lata swojej świetności przeżywała na przełomie wieków. Do jej najpopularniejszych albumów należą What Would The Community Think z 1996 roku, czy Moon Pix z 1998 roku. Największy sukces odniosła wydając w 2006 roku krążek The Greatest, który uplasował się na wysokich miejsach bardzo wielu rankingów muzycznych. Chan Marshall jako pierwsza kobieta w historii została uhonorowana prestiżową statuetką Shortlist Music Prize.
Na 23 stycznia zaplanowana jest premiera nowej EP-ki wokalistki pod tytułem Redux. Znajdą się na niej 3 utwory. Dwa z nich to covery: Try Me Jamesa Browna oraz Nothing Compares 2 U Prince’a, a trzeci to odświeżona wersja utworu Could We.
Za nami trzecia edycja Inside Seaside. Ani chłodna jesienna aura, ani deszcz nie były w stanie ostudzić atmosfery – Gdańsk znów rozpalił się od muzycznej energii. Już wiadomo, że wydarzenie powróci w dniach 13–14 listopada 2026. A jak wyglądała tegoroczna odsłona?
W dwa dni Inside Seaside zgromadził tysiące uczestników i wypełnił hale AmberExpo po brzegi. Na trzech scenach wystąpili m.in. Franz Ferdinand, King Gizzard & the Lizard Wizard, Royel Otis czy The Kills, przyciągając tłumy słuchaczy w każdym wieku: od maluchów w słuchawkach ochronnych, przez młodzież, po pełną wigoru grupę silver. Również tegoroczny repertuar był prawdziwym kalejdoskopem gatunków: alternatywa spotkała się z rockiem, jazz z elektroniką, a pop z folkiem.
Festiwal otworzył zespół metro, który wyznaczył ton dalszej części wydarzenia – autentyczny, bezkompromisowy i emocjonalny. W tym duchu wypłynęła także Ofelia, której energia porwała publiczność. Kolejne występy tylko podkręcały tempo. Pink Freud po przerwie wrócili na scenę z jazzowo-rockową mieszanką. Ich momentami abstrakcyjna, momentami hipnotyzująca, ale nieprzerwanie porywająca eksplozja dźwięków łącząca alternatywne wyżyny była prawdziwą petardą. A Boleros Y Masecki zabrali publiczność w teatralną podróż po klasykach, jak wskazuje nazwa, boleros. Owacje przy zapowiedzi ich 12-minutowej aranżacji walca wenezuelskiego mówiły same za siebie.
Na scenie pojawili się również Fisz Emade Tworzywo, świętujący 25-lecie działalności, Altin Gün z psychodelicznymi, wschodnimi brzmieniami i Liana Flores, która otworzyła bramy folkowego dream popu. Taneczną skandynawską energię przywiozła Sigrid, która zaprezentowała materiał z najnowszego albumu There’s Always More That I Could Say.
Zupełnie inny, bardziej nostalgiczny ton zaproponowali Royel Otis. Ich melancholijna mieszanka indie popu i rocka zabrała słuchaczy w świat letnich wspomnień, niespełnionych miłości i słodko-gorzkiej tęsknoty. Nie obeszło się też bez viralowego coveru Murder on the Dancefloor. Było to idealne (prawie) zakończenie pierwszego dnia festiwalu, zwieńczone wyświetlonym na ekranie hasłem zaczerpniętym z popularnego kawałka duetu: Inside Seaside, you’re so fcking gorgeous! Finalnie sobotę zamknęły niemiecki duet Zimmer90 i jazzowy boysband Kosmonauci.
Drugi dzień festiwalu przyniósł jeszcze więcej energii. Yana zaczarowała publiczność poetyckim repertuarem, Cinnamon Gum wprowadził funkowo-soulowy groove rodem z lat 70. Natalia Przybysz z wdziękiem połączyła swój klasyczny repertuar z coverami Kory i Billie Eilish, a Baxter Dury hipnotyzował sceniczną pewnością siebie. The Kills udowodnili, że rock wciąż ma wiele twarzy. Duet, słusznie chwalony za charyzmatyczną Alison Mosshart, rozgrzał publiczność do czerwoności.
Jednak prawdziwym fenomenem dnia (i być może całego festiwalu) byli King Gizzard & The Lizard Wizard. Australijczycy dali jeden z zaledwie czterech koncertów w Europie z orkiestrą symfoniczną – w tej roli na festiwalu Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Bałtyckiej, słusznie nagrodzona gromkimi brawami. Efekt? Zjawiskowy flirt rocka z operową formą. Choć momentami nieokiełznana energia zespołu dominowała nad orkiestrą, która ginęła w morzu ciężkich brzmień, to ostatecznie przez dwie godziny hala pulsowała wspólnym rytmem. To jedyny przypadek tak długiego koncertu na wydarzeniu – i w pełni uzasadniony.
W niepodważalnej roli headlinera wystąpili Franz Ferdinand – żywa legenda szkockiego rocka. AmberExpo pękało w szwach, a tłum bawił się niesiony charyzmą wokalisty Alexa Kapranosa. Nie sposób było oprzeć się tej zaraźliwej energii, a zdarte gardła śpiewały najgłośniej kultowe refreny zespołu (tak, Take Me Out, patrzymy na ciebie).
Na sam koniec sceny przejęli DEADLETTER i Baasch, niczym wisienka na festiwalowym torcie. I cóż powiedzieć? Publiczność tańczyła do ostatnich minut, jakby poniedziałek miał wcale nie nadejść.
Poza kluczową warstwą muzyczną Inside Seaside oferował też bliskie spotkania ze sztuką, która wypełniła hale AmberExpo. Nie zabrakło rozmów z artystami i inspirujących dyskusji prowadzonych przez Radio 357. W formule silent cinema czekało także Kino Inside Seaside, gdzie można było zrelaksować się przed dużym ekranem.
Organizacja wydarzenia stała na wysokim poziomie. Przestrzenie festiwalowe były komfortowe i pojemne, a sprawna obsługa i brak kolejek pozwalały bez stresu przemieszczać się między scenami. Wszystko działało jak w zegarku – łącznie z napiętym koncertowym harmonogramem.
Czy Gdańsk przetrwałby trzeci dzień muzycznego maratonu na Inside Seaside? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne – Bałtyk jeszcze długo nie zapomni tej fali energii. Czwarta edycja już ogłoszona: 13–14 listopada 2026. Bilety trafiły do sprzedaży, a pula Early Birds zniknęła w pół godziny. Nie zwlekajcie!
Do zobaczenia za rok, Inside Seaside!
Zdjęcia: Karol Kacperski, Anna Rezulak, M. Murawski. Materiały prasowe: Inside Seaside.