Billie niedawno zakończyła swoją trasę Hit me Hard and Soft, ale nie kończy na tym swojej pracy na rzecz fanów. Ogłosiła współpracę z Jamesem Cameronem oraz swój nowy projekt, jakim jest dokument o minionej trasie od kulis.
Jak możemy odczytać z Instagrama artystki prace z twórcą kultowych filmów zaowocują nagraniem trasy koncertowej z wykorzystaniem technologii 3D. Twierdzi, że jest to spełnienie jej marzeń i wręcz nie może się doczekać by fani zobaczyli efekt końcowy. Nie jest to pierwszy dokument o Billie Eilish; wcześniej była bohaterką Happier Than Ever: A Love Letter to Los Angeles oraz Billie Eilish: The World’s a Little Blurry.
Produkcja filmowa spodziewa się bardzo pozytywnego odzewu oraz zapowiada się na produkcję o światowym poziomie. Premiera zaplanowana jest na 20 marca 2026 roku, dystrybutorem będzie Paramount Pictures, a w produkcji uczestniczą również Darkroom Records, Interscope Films i Lightstorm Entertainment. Według zapowiedzi film ma pokazywać zarówno koncerty, jak i fragmenty zza kulis — czyli całe doświadczenie touru: scenę, światła, ludzi, atmosferę, a także pracę ekipy i backstage.
Dla fanów, którzy nie mogli być na trasie, to okazja, by przeżyć ją na nowo i to w jakości kinowej.
Amerykańska formacja Machine Head ogłosiła właśnie swój długo wyczekiwany koncert w Polsce, wzbudzając ogromne poruszenie wśród fanów ciężkich brzmień.
Zespół zapowiada wyjątkowy, pełnometrażowy występ, który ma być celebracją ich kariery oraz najnowszego materiału.
Koncert zapowiedziany na 15 kwietnia 2026 roku odbędzie się w Warszawie w Klubie Progresja. Znamy również cenę! Dostępne są miejsca stojące za 209 zł.
Machine Head to amerykańska formacja metalowa, założona w 1991 roku w Oakland (Kalifornia). Zespół zasłynął debiutanckim albumem Burn My Eyes, wydanym w 1994 roku — płyta ta zyskała status klasyka i przyczyniła się do szybkiego rozgłosu grupy. W ciągu lat Machine Head przeszedł przez różne etapy: ciężkie, groove-/thrash-metalowe brzmienie, eksperymenty, stałe ewolucje — ale zawsze zachowywał zadziorność, moc i autentyczność.
Wokalista, Robb Flynn wypowiedział się pod postem zbliżającego się koncertu podkreślając swoją ekscytację wydarzeniem:
Ludzie mówią o riffach, circle pitach, pocie, piwie, chaosie — i tak, to wszystko jest częścią tego, kim jesteśmy… Ale jest też coś więcej… To śpiew. To sposób, w jaki odbieracie nasze piosenki… piosenki, które napisaliśmy w chwilach bólu, walki lub złamanego serca — i zamieniacie je w coś większego. Coś waszego.
Flynn podkreśla, że koncerty Machine Head to nie tylko muzyka — to doświadczenie, wspólnota z publicznością, moment, gdy zespół i fani stają się jednością. Jednocześnie w przeszłości Flynn oświadczył, że zespół na wiele lat zaprzestał występów na festiwalach — woli samodzielne, pełnometrażowe koncerty, by móc grać to, co chcą, bez kompromisów.
Kolejna gwiazda otwiera tegoroczny sezon kolędowy – tym razem jest to Christina Aguilera. Artystka dodała do swojego repertuaru własną interpretację klasyku My Favorite Things, a już wkrótce zaprezentuje cały film koncertowy.
My Favorite Things (Live From The Eiffel Tower) to pierwsza zapowiedź nowego projektu audiowizualnego Christiny Aguilery. Film „Christina Aguilera: Christmas in Paris” trafi do amerykańskich kin na dwa wyjątkowe pokazy: 14 i 21 grudnia. Produkcja powstała z okazji 25-lecia uwielbianego przez artystkę (i fanów) świątecznego albumu My Kind of Christmas.
Kiedy magia Bożego Narodzenia spotyka się z magią Paryża… dzieje się coś naprawdę niezwykłego. Nie mogę się doczekać, aby spędzić z Wami ten świąteczny czas.
opowiada Christina Aguilera.
Album My Kind of Christmas ukazał się w 2000 roku jako trzecie wydawnictwo w karierze wokalistki. Znalazły się na nim interpretacje świątecznych klasyków, m.in. Have Yourself a Merry Little Christmas oraz bardziej popularnego w USA Angels We Have Heard on High.
W polskiej branży muzycznej trudno wskazać drugą taką postać. Andrzej Marzec był menedżerem, organizator koncertów i wizjonerem, dzięki któremu polscy fani mogli zobaczyć na żywo największe gwiazdy światowej sceny. Po latach walki z ciężką chorbą, zmarł 25 listopada. O jego śmierci poinformowała rodzina, a w mediach społecznościowych pojawiły się setki wspomnień i pożegnań od artystów oraz ludzi kultury.
Andrzej Marzec był jedną z tych osób, które w kluczowych latach transformacji kulturalnej otwierały polskie sceny na Zachód. W Polskiej Agencji Artystycznej PAGART pracował przez prawie dwie dekady (od 1969 do 1989 roku). To właśnie w tym okresie podjął działania, które pozwoliły sprowadzić do PRL-u muzyczne legendy, dotąd dla Polaków niemal niedostępne.
To dzięki niemu Polacy mogli usłyszeć na żywo m.in. Tinę Turner w 1981 roku, choć organizacja jej koncertów była ogromnym wyzwaniem. Podczas przygotowań do występu artystki ciężarówka z nagłośnieniem utknęła na trzy godziny na stacji benzynowej w Częstochowie, co sprawiło, że z dwóch zaplanowanych koncertów na Torwarze odbył się tylko jeden.
Jednym z jego największych sukcesów był koncert Eltona Johna. Wydarzenie zyskało dodatkowy rozgłos dzięki obecności amerykańskich ekip telewizyjnych oraz spotkaniu artysty z Lechem Wałęsą.
Dzięki niemu polscy fani zobaczyli także takie gwiazdy jak Metallica, Leonard Cohen, Iron Maiden, Depeche Mode czy The Cure. Z każdym z tych artystów wiązały się skomplikowane kulisy organizacyjne, ale Marzec słynął z determinacji.
Po odejściu z PAGART-u założył własną firmę Andrzej Marzec Concerts (AMC). To pod jej szyldem organizował kolejne wielkie wydarzenia, m.in. koncerty Boba Dylana czy Foo Fighters. W branży uważany był za profesjonalistę z wizją, człowieka, który wiedział, jak łączyć sztukę z logistyczną precyzją.
Zmarł mój największy w życiu przyjaciel…
pisze Paweł Kukiz
Nie tylko sprowadzał muzykę z Zachodu do Polski, lecz także pomagał polskim artystom budować kariery poza krajem. Wspierał m.in. Niemena i Breakout. Zależało mu, aby Polacy mieli dostęp do światowej muzyki, ale równie mocno dbał o to, by także polskie brzmienia mogły wybrzmieć poza granicami ojczyzny.
Andrzej Marzec zapisał się w historii jako człowiek, który odważnie wyważał drzwi zamknięte dla polskich fanów muzyki. Dzięki niemu koncerty światowych gwiazd przestały być marzeniem, a stały się częścią polskiej kultury. Choć większość pamięta muzyków i artystów, często pomijani są ludzie stojący za ich sukcesem. Warto pamiętać, że w karierach artystów bierze udział wiele osób, bez których te sukcesy nie byłyby takie same. Jedną z nich był właśnie Andrzej Marzec, który zza kulis dbał, by każdy koncert był niezapomnianym wydarzeniem.
Jego praca na zawsze zmieniła krajobraz muzyczny w Polsce. A wspomnienia setek tysięcy ludzi, którzy przeżyli swoje pierwsze wielkie koncerty właśnie dzięki niemu, będą żyć najdłużej.
Za nami wyjątkowe trzy szczególne koncerty Kwiatu Jabłoni. Przesilenie, czyli nasze utwory z orkiestrą to wyjątkowe muzyczne spotkania, podczas których fani mogli usłyszeć utwory zespołu wykonywane razem z orkiestrą. Podczas występów rejestrowano nadchodzący album live, a teraz ukazała się pierwsza zapowiedź tego projektu. Posłuchajcie nowej, magicznej wersji utworu Niemożliwe!