Teraz prezentujemy Wam 15 najpopularniejszych recenzji, które czytaliście przez ostatnie dwa lata. Recenzowaliśmy dla Was albumy praktycznie każdego gatunku. Mieliście okazję przeczytać recenzje albumów popowych, rapowych, soulowych czy nawet metalowych.
Na pierwszej pozycji wśród najbardziej popularnych recenzji znalazł się krążek Zimowe Piosenki duetu Piaseczny / Krajewski. Za nim niesamowity debiutancki album Dawida Podsiadło, który mimo, iż premierę miał w maju, czyli de facto mogliście czytać jego recenzję przez nieco ponad 3 miesiące, zdołał dostać się do czołówki. Podium dopełnia recenzja EP-ki Eweliny Lisowskiej. W pierwszej dziesiątce zestawiania znalazło się aż 9 recenzji polskich albumów. Dopiero na 10. miejscu mamy recenzję albumu Believe Acoustic Justina Biebera. I to jedyna recenzja zagranicznego albumu, która dostała się do TOP 15 recenzji w ostatnich dwóch latach. Zobaczcie pełną listę 15 recenzji.
TOP 15 najchętniej czytanych recenzji na All About Music:
- Andrzej Piaseczny i Seweryn Krajewski – Zimowe piosenki (2012), recenzja Marty Mrowiec
Święta już za nieco ponad tydzień, a my płytą Piaska i Krajewskiego możemy się cieszyć od miesiąca. Album Zimowe piosenki miał swoją premierę 13 listopada i już w pierwszym dniu pokrył się platyną i jest to jedyny polski krążek, który dokonał czegoś takiego w tym roku. Skąd taki sukces? Być może dlatego, że jest to idealny prezent na święta, być może dlatego, że jest to jedyna polska propozycja w tym roku ze świątecznymi piosenkami (nie kolędami) a może po prostu dlatego, że jest to bardzo dobra płyta.
- Dawid Podsiadło – Comfort and Happiness (2013), recenzja Marty Mrowiec
Istnieje ogólnie przyjęte przekonanie, że zwycięzcy różnego typu talent show gdzieś znikają, nie potrafią nagrać dobrych albumów albo są bardzo podatni na rady „złych doradców”. Nagrywają dobrze sprzedające się aczkolwiek niezbyt dobre albumy. Na szczęście Dawid Podsiadło nie dał sobie narzucić tego, co ma nagrać, nie robi z siebie wielkiej gwiazdy, rzadko widać go w mediach. Skupia się na muzyce i tworzy rzeczy wspaniałe.
- Ewelina Lisowska – Ewelina Lisowska EP (2012), recenzja Łukasza Mantiuk
Ewelina Lisowska, zanim na dobre rozpocznie swoją karierę debiutanckim albumem, postanowiła wydanie czegoś na zachętę – sześcioutworowego minialbumu (EP), który będzie jedynie przedsmakiem. No cóż, jeśli taka jest przystawka, to nie mogę się już doczekać dania głównego.
- Łąki Łan – Armanda (2012), recenzja Magdy Sieprawskiej
Płyta Armanda ukazała się 13 listopada nakładem EMI Music Polska i jest to już trzecia płyta w dorobku grupy Łąki Łan. Zespół pokazuje na niej swoje różne oblicza oraz proponuje przeróżną stylistykę od elektronicznych beatów po hiphopowe akcenty, których jest w niej nie mało.
- donGURALesko – Projekt jeden z życia moment (2012), recenzja Marty Mrowiec
donGURALesko nie zwalnia tempa. Właśnie pojawiła się jego trzecia w ostatnich trzech latach i szósta w ogólnej dyskografii płyta – Projekt jeden z życia moment. Na poprzedniej płycie poznański raper Zaklinał Deszcz. Jeszcze wcześniej mieliśmy etniczno – filozoficzny Totem Leśnych Ludzi. Każda płyta miała swój koncept, którego Gural się trzymał.
- LemON – LemON (2012), recenzja Łukasza Mantiuk
Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat oraz jeden z lepszych albumów roku 2012. Nie przesadzam. Naprawdę jest tak dobry. To co go wyróżnia spośród innych albumów to przede wszystkim ładunek emocjonalny. Emocje po prostu kipią z utworów, wylewają się z głośników, a wszystko za sprawą Igora i jego wokalu. Każdy utwór śpiewany przez niego jest prawdziwy, uczuciowy, momentami nawet bolesny.
- Maria Peszek – Jezus Maria Peszek (2012), recenzja Łukasza Mantiuk
Maria Peszek zaszalała. Oszalała. Dosłownie – i w przenośni. Po dosyć dobrym krążku Miasto Mania, oraz świetnym Maria Awaria, Peszek prezentuje nam głębokie, odważne i depresyjne Jezus Maria Peszek. To zdecydowanie najlepszy album w jej dyskografii.
- LemON – LemON (2012), recenzja Marty Mrowiec
Po wydaniu singla Będę z tobą obawiałam się tego albumu. Singiel był niczym, nie wyróżniającym się, kolejnym rzewnym numerem, który puszczany w radio przyprawiał o mdłości. Na szczęście na debiucie LemONa to tylko jedno słabsze ogniwo i nawet nie do końca słabe, gdyż znajdziemy alternatywną wersję tego kawałka, która brzmi zdecydowanie lepiej. Reszta numerów sprawiła, że przeszedł mnie dreszcz i z każdym kolejnym numerem chciałam więcej.
- Enej – Folkhorod (2012), recenzja Marty Mrowiec
Od samego początku nie rozumiałam boomu na muzykę Eneja. Owszem polsko – ukraińska formacja wygrała Must Be The Music i szturmem weszła na polski rynek, jednak ich muzyka tak naprawdę nie prezentowała jakiegoś wysokiego poziomu. Była czymś innym, świeżym i tego potrzebował ciasny muzyczny, polski światek. Wszystkie ich single były idealnie dobranymi radiowymi hitami, które potem zostawały przebojami wiosny, lata, roku itp. Słuchając ich trzeciego krążka Folkhorod starałam się odkryć ich fenomen i rozwiązać zagadkę ich popularności. A oto krótkie wyniki moich muzycznych poszukiwań.
- Justin Bieber – Believe Acoustic (2013), recenzja Łukasza Jackiewicza
Już w 2010 roku wokalista podjął się stworzenia akustycznych wersji swoich utworów. Wtedy jednak były one trochę niedojrzałe, no ale czego spodziewać się po nastolatku, który dopiero wkraczał w muzyczny świat. Brak mu było finezji i wyczucia. W 2012 roku pojawił się album Believe, który sprawił, że jego muzyka była odbierana o wiele lepiej. Byłem zaskoczony – lepsze operowanie głosem i w końcu zakończony proces mutacji, który wyeliminował typowo dziecięce brzmienie. A teraz nastała era Believe Acoustic.
- Zeus – Zeus. Nie żyje. (2012), recenzja Marty Mrowiec
Szczerze powiedziawszy Zeusa odkryłam dopiero w tym roku. I zdziwiłam się, że album Zeus. Nie żyje. to już czwarty krążek łódzkiego rapera. Moja przygoda z jego rapem rozpoczęła się od singla Hipotermia, który dosłownie zmiótł mnie i którego mogę słuchać non stop. Później pojawiały się kolejne numery z płyty i tylko zaostrzały mój apetyt. I tak 24 listopada w końcu mogłam przesłuchać w całości Zeusa, który nie żyje.
- O.S.T.R. i Hades – HAOS (2013), recenzja Marty Mrowiec
HAOS okazał się dosyć zaskakującym i niespodziewanym materiałem dwóch artystów. O.S.T.R wyraźnie pokazuje, że nie zwalnia tempa natomiast Hades dzięki współpracy przy tym projekcie ma szansę wypłynąć na szerokie wody. Wszystko za sprawą Emade, który nie umiał zdecydować, który z artystów ma nawinąć na jego bit. I tak Ostry z Hadesem zamiast się kłócić postanowili, że nagrają wspólny numer. I tak zaczęła się historia HAOSU.
- Hey – Do rycerzy, do szlachty, doo mieszczan (2012), recenzja Magdy Sieprawskiej
Trzy lata przerwy = genialna płyta. W takim razie niech wszystkie zespoły biorą urlopy – od zaraz. Wreszcie nadszedł ten dzień – 6 listopada – i dostaliśmy długo oczekiwaną 10. płytę studyjną Heya zatytułowaną Do rycerzy, do szlachty, doo mieszczan, która już w pierwszy dzień sprzedaży pokryła się złotem.
- Bednarek – Jestem… (2012) recenzja Oliwii Kujawy
Nowy muzyczny rok chciałam rozpocząć jakoś przyjemnie, bez zbędnych nerwów i niesmaku… Niestety. Coś podkusiło mnie, żeby sięgnąć po najnowszy album Kamila Bednarka. Muzyk pożegnał się z ekipą StarGuardMuffin i tworzy teraz pod szyldem BEDNAREK. Owocem jego pracy jest ostatni krążek. Choć płyta Jestem święciła triumfy na szczycie listy OLiSu, mi, delikatnie mówiąc, do gustu nie przypadła.
- Ania Dąbrowska – Bawię się świetnie (2012), recenzja Magdy Sieprawskiej
Ania Dąbrowska po dwóch latach powróciła z nową płytą – dojrzałą, przemyślaną, współcześnie brzmiącą i wzbudzającą różne uczucia u fanów. Bawię się świetnie na półki sklepowe trafił 19 listopada. Jest to już piąta studyjna płyta piosenkarki, lecz pierwsza wydana nakładem wytwórni muzycznej Jazzboy Records. Wszystkie teksty są jej autorstwa.

