donGURALesko – Projekt jeden z życia moment (2012), recenzja Marty

donGURALesko nie zwalnia tempa. Właśnie pojawiła się jego trzecia w ostatnich trzech latach i szósta w ogólnej dyskografii płyta – Projekt jeden z życia moment.  Na poprzedniej płycie poznański raper Zaklinał Deszcz. Jeszcze wcześniej mieliśmy etniczno – filozoficzny Totem Leśnych Ludzi. Każda płyta miała swój koncept, którego Gural się trzymał.

I zapewne na Totemie był on wyraźniejszy to Zaklinacz bez dwóch zdań, mimo nieco łagodniejszego motywu przewodniego w postaci odgłosów natury, głównie deszczu, był dobrym i solidnym materiałem. Konwencjonalny rap z solidną nawijką  Gurala. Poznaniak już dawno podzielił hiphopowych odbiorców na tych, którzy w ciemno biorą jego produkcje oraz takich, którzy uważają go za najbardziej przereklamowanego rapera na scenie. I w tym przypadku ci drudzy powinni nisko ukłonić się Guralowi, gdyż jego album to solidna i dopracowana płyta.

Nie gram na niby, piętnaście lat stażu – nawijał na ostatnim albumie poznański raper. W tym roku Gural może sobie dołożyć kolejny rok do stażu, a także kolejny dobry krążek. Cały czas zaskakuje. I chociaż nawija pod klasyczny bit brzmi świeżo i mam wrażenie, że jest to już tylko czysta pasja i zabawa. I szczerze to można wracać do jego albumów, za każdym razem ciesząc się nimi tak jak za pierwszym przesłuchiwaniem. A więc co cieszy na najnowszym krążku? Czym Gural zaskakuje?

15 listopada na sklepowych półkach nakładem Szpadyzor Records pojawił się Projekt jeden z życia moment. Wydawnictwo zawierające 15 kawałków. Album rozpoczyna Intro i kończy Outro, czyli właściwie mamy 13 tracków do przesłuchania.

Już od pierwszego kawałka  rozpoczyna się nasza  zabawa z Guralem, który jest mistrzem słowa. Nie da się Gurala przypisać do konkretnego zakresu tematycznego, nie jest to publicysta ani nawet nie znajdziemy tutaj typowych rozkmin o życiu. Gural to taki specyficzny poeta, który wyczuwając chwilę potrafi stworzyć dobry rym, ciekawe powiązanie czy zabawne porównanie. A słuchaczom nie pozostaje nic innego jak nadążać za jego gonitwą myśli. Twórca blokowego jezzu czasami łapie się w pułapkę niemal absurdalnych słownych zabaw, jak chociażby w  numerze Skoki w prążki. Słuchając go ma się ochotę „dumnie ponosić skoki w prążki” czymkolwiek owe skoki są. W swoich tekstach nie bawi w socjologa ani też nie próbuje na siłę mentorować. Czasami zdarzają mu się trafne odniesienia do życia (Pomimo to, Zwyczajne dzieje)

I mam maksymalnie wyjebane na to czy powiedzą, że to fajne.

Dokładnie słychać to na tym albumie. Gural wie, że jest dobry i nie potrzebuje na to żadnych potwierdzeń. Świadczy o tym kawałek Pięć, który jest swoistą braggą poznaniaka. Nie jedyna na krążku.

O swoje toczę boje, bo mam swoje cele
Wiem o czym mówię, jestem kurwa biznesmenem i co?

I mam maksymalnie wyjebane na to czy powiedzą, że to fajne
Sprawdź mnie

Sprawdzając Gurala miałam przyjemność odkrywania słownych zabaw. Moją perełką na płycie jest Wąż ogonojad. Zachwycił mnie szczególnie tekstem

Czy ewolucja rewolucji wciąż trwa? Czy Ala ma kota a może kot Alę już ma?

Nie tylko w tym kawałku Gural zachwyca tekstem. Koloruje szarość ulic doskonale odnajdując się na bitach. Jednak zdarzają mu się również małe wpadki, jak chociażby w kawałku Kto sieje wiatr, gdzie słyszmy „tak płynę se”. Widocznie raper może SE na to pozwolić.

Chcę ci dać, czyli romantyzm według Gurala, rozpoczyna się samplem z Perfektu z kolei kończy samplem Billa Withersa. Pomimo to, Trochę czasu czy A gdyby tak to idealne nieco „imprezowe kawałki”, przy których śmiało możemy odpocząć i pobujać się w ich rytm. Laj Laj Laj nasączone jest nieco przekleństwami, w której możemy, z przymrużeniem oka, poznać podział terytorialny RP

Najechałem Podkarpackie i Pomorze Najechałem Zachodniopomorskie Warmińsko-mazurskie, Podlaskie i Dolnośląskie
Lubuskie i Wielkopolskie Łódzkie, Świętokrzyskie, Opolskie i Małopolskie
Lubelskie, Mazurskie, Kujawsko-pomorskie i wielokrotnie Śląskie.

Gural nawijał pod bity TestyBeats, które nie są zbyt szybkie i pozwalają mu „robić rap, który buja” wprowadzając ciekawy klimat blokowego jezzu. Oczywiście na płycie pojawiają się goście. Na plus wypada Wena, który zaskoczył poziomem (Ponad tęczą). Zdecydowanie in plus nawinął również Mielzky, ratując kawałek Zwyczajne dzieje. Gorzej wypadł Fokus w kawałku A gdyby tak. Poz tym standardowo mamy gromadkę, którą spotykamy praktycznie na każdym krążku DGE tj.: Rafi, Shellerini oraz RY 23, którzy także wypadli dobrze. Goście dorzucili swoje trzy grosze, jednak to podkreśliło krążek i w żaden sposób nie zaszkodziło Guralowi.

Ten roku obfituje w bardzo dobre hip-hopowe wydawnictwa. Śmiało mogę do nich zapisać również album donGURALesko. Projekt jeden z życia moment, mimo iż jest materiałem bez głębokich punchlinów, to jest to 13 dobrych nawijek. Często nico zbyt absurdalnych, zbyt przechwalczych, jednak przy tym szczerych i nasyconych pozytywnymi, kolorowymi odczuciami. Masz zły humor? Sięgnij po album DGE a na pewno od razu poprawi ci się nastrój. A flow i styl poznaniaka to klasa sama w sobie, dlatego słucha się go z przyjemnością.

Czytaj również