Ania Dąbrowska po dwóch latach powróciła z nową płytą – dojrzałą, przemyślaną, współcześnie brzmiącą i wzbudzającą różne uczucia u fanów. Bawię się świetnie na półki sklepowe trafił 19 listopada. Jest to już piąta studyjna płyta piosenkarki, lecz pierwsza wydana nakładem wytwórni muzycznej Jazzboy Records. Wszystkie teksty są jej autorstwa.
Tracklista:
- Nadziejka
- Bawię Się Świetnie
- Sublokatorka
- Bez Cienia Nadziei
- Dorosłość Oddać Musisz Albo Niepewność
- Jej Zapach
- Przy Sąsiednim Stoliku
- Na Oślep
- Jeszcze Ten Jeden Raz
- Kiedyś Mi Powiesz Kim Chcesz Być
Na początek dostajemy Nadziejkę z rozleniwionym śpiewem, chórkami, opowiadającą o samotności i oszukiwaniu samej siebie. Nr 2. na płycie to już bardzo dobrze znany słuchaczom Bawię się świetnie. Utwór najbardziej dynamiczny, melodyjny, odstający od reszty materiału. Z kolei Sublokatorka to chyba najmocniejsza pozycja na krążku. Idealna na kolejny singiel.
W Bez cienia nadziei i Dorosłość oddać musisz albo niepewność pojawiają się wyraziste, akustyczne gitary. Oprócz nich w pojawia się też Skubas w delikatnych chórkach. Następnie w powietrzu unosi się Jej zapach . Dość zmysłowa piosenka opowiadająca o szaleńczo zakochanym chłopaku, który roi sobie w głowie różne historie – tak komentuje ten numer Dąbrowska. Myślę, że tu nie trzeba nic dodawać, oprócz tego, że znów można nacieszyć się uroczymi chórkami, piękną melodią i delikatnym, subtelnym wokalem.
Przy sąsiednim stoliku porozmawiamy o nieuchronnej rzeczy jaką jest starzenie się – nie mamy na to wpływu, dopada każdego. Na Oślep opowiada z kolei o braku akceptacji samej siebie i o bezsensownych decyzjach. Jeszcze ten jeden raz to klimatyczna aranżacja z klawiszami i prawdopodobnie drugi singiel – na tę chwilę wskazywany przez Anię. Na sam koniec dostajemy Kiedyś Mi Powiesz Kim Chcesz Być, gdzie gitary po raz trzeci nadają charakter i nie możemy zrobić nic innego jak od razu kupić rower i jechać na początek tej niezwykłej trasy i przeżyć wszystko jeszcze raz. Raz kolejny i nie ostatni.
Płyta przesycona jest melancholią, smutkiem. Opowiada ona dziesięć wyrazistych, innych od siebie historii. Nie zlewa się w jedną całość, choć te dziesięć historii to pewien okres czasu w życiu jednej osoby – Ani Dąbrowskiej. Słuchając ma się wrażenie że kompozycje trwają po 60 sekund. Gdy zaczynamy topić się w morzu dźwięków nagle ktoś wyciąga nas z niego i mamy wielki żal, że to już koniec. Płyta jest bez wątpienia najlepsza w dotychczasowym dorobku artystki, choć może trochę mało przebojowa. Według mnie album pop można nagrać w wielkim stylu, tak jak to zrobiła Ania i mimo, że większości utworów nie usłyszymy w radiu, to będzie ona cieszyć się dobrą opinią wśród słuchaczy, a Dąbrowska skradnie kolejne błądzące serca, utożsamiające się w pewnym stopniu z jej przeżyciami.
http://www.youtu.be/9jAmnQnW47c


