„Musiałam sporo nad sobą pracować, żeby wyraźniej określać to, czego oczekuję. [Tą płytą] zbudowaliśmy swój świat i się przy tym świetnie bawiliśmy” Wywiad z Anią Leon

Jakiś czas temu miałam ogromną przyjemność porozmawiać z Anią Leon na temat jej niezwykłej, nowej płyty Łezki, która wciąga słuchacza w nowoczesny świat pełen nieoczywistych połączeń i charyzmy. Przeczytajcie zapis naszego wywiadu by poznać bliżej historię tego wyjątkowego krążka i artystkę za nim stojącą.

Adrianna Małolepszy: Bardzo serdecznie gratuluję płyty. Jest wyjątkowa.

Bardzo mi miło. Dzięki.

Adrianna Małolepszy: Nie jest to taki do końca mainstream. Mówiłaś w kilku wywiadach, że wiele lat szukałaś odpowiednich ludzi, żeby ją zrobić. Jak ta droga mniej więcej wyglądała?

Była to trochę metoda prób i błędów. Poznawałam ludzi, coś tworzyliśmy i jednak nie decydowałam się na dalszą współpracę. Szukałam osoby, która bardziej poczuje to, co mam w głowie i zrozumie mój kierunek.

Nie zawsze łatwo jest się dogadać. Łatwo powiedzieć komuś “nie podoba mi się”, ale trudniej już ująć to na tyle dokładnie, żeby ktoś wiedział, w którą iść stronę. Musiałam sporo nad sobą pracować, żeby wyraźniej określać to, czego oczekuję. Wiele razy mówiłam już, że nie jestem muzykiem, więc mogłam właściwie tylko pokazywać inspiracje, zagrać coś prostego na pianinku i zaśpiewać, ale trudno było mi nazwać dokładnie, jak chciałabym, żeby coś brzmiało i kimś pokierować.

Ale metodą prób i błędów z każdym spotkaniem jest łatwiej, bo zdobywa się doświadczenie. Z chłopakami dogadaliśmy się od razu – po raz pierwszy poczułam, że mogę komuś zaufać, że wspólnie będziemy w stanie stworzyć coś wyjątkowego. Zbudowaliśmy swój świat i się przy tym świetnie bawiliśmy. Cudowny czas!

AM: Byłaś obecna na każdym etapie tworzenia?

Tak! Zawsze siedzieliśmy wspólnie [z producentami Arkadiuszem Koperą i Mariuszem Obijalskim]. Jedynie dwa razy podczas całego procesu nie mogliśmy się spotkać ze względu na pandemię, ale nawet wtedy dzwoniliśmy do siebie na FaceTime. Chłopaki chcieli znać moje wrażenia i chcieli, żebym była zadowolona. Bardzo dużo też się uczyłam podczas tych spotkań. 

Dzięki zwykłej obserwacji tak zdolnych ludzi możesz się wiele nauczyć. Wtedy widzisz, jak ktoś próbuje, wykorzystuje różne instrumenty, bawi się muzyką, ryzykuje. To dwoje najzdolniejszych muzyków, jakich w ogóle spotkałam.

AM: Martwisz się reakcja ludzi na ten krążek?

Staram się o tym nie myśleć. Tworząc tę płytę, nie byłam w żadnej wytwórni – po prostu robiłam piosenki i chciałam wyrazić siebie artystycznie. Siedziało mi to w głowie wiele lat i chciałam to bardzo w końcu zrealizować. Myślę, że to marzenie każdego artysty. Często myśląc o tym, jak zainteresować ludzi swoją osobą tworzymy coś, co odchodzi od naszej estetyki i powoli zaczynamy się gubić. Tym razem postawiłam na siebie, dlatego jak widzę, że komuś się podoba to co zrobiliśmy – to tym bardziej mnie to cieszy!

AM: Mam wrażenie, że ten materiał jest bardzo kompletny, a z drugiej strony siedzi w tym koncepcie jeszcze mnóstwo rzeczy, które można by zgłębić. Czy wynika to z tego, że ktoś cię zastopował podczas jego powstawania, żeby nie pokazać zbyt wiele na raz?

Nikt nas nie stopował, wręcz przeciwnie! Pandemia mimo całego nieszczęścia podarowała ludziom czas, czas którego nigdy w normalnych warunkach by nie mieli. Spotykaliśmy się naprawdę często, poza tym bardzo się polubiliśmy i praca nad płytą stała się fajną zajawką dla naszej trójki – chłopaki poświęcili na ten krążek na pewno więcej czasu, niż planowali (śmiech).

Ja jeszcze jestem taką osobą, że dłubałabym w każdym detalu i zmieniała jakieś szczegóły tak, że końca by nigdy nie było. Całe szczęście Arek z Mariuszem pilnowali, żebyśmy nie dłubali za mocno :) Kiedyś trzeba skończyć pracę.

AM: Jestem ogromnie ciekawa Twojej dalszej drogi, bo potencjał jest ogromny!

Bardzo dziękuję!

AM: Muszę cię zapytać o jeden z moich ulubionych utworów, czyli Duszno. Opowiedz mi troszkę.

Kiedy nagrywałam swój materiał w Black Kiss Records, to w tym samym czasie pracował tam nad swoim albumem Kuba Kawalec. Arek z Mariuszem zaprosili mnie na parę sesji z Kubą, żebym mogła zobaczyć ich rytm pracy i czegoś się nauczyć. Kuba pisze teksty w sekundę, jest naprawdę świetny i patrzyłam na nich z ogromnym podziwem. Super doświadczenie!

A wracając do Duszno, to utwór powstał jakoś na początku naszej współpracy. Choć ciężko mi było napisać do niego tekst i melodię, muzykę też zmienialiśmy parę razy. Nie powiem – troszkę nas pomęczył ten utwór, haha.

I wtedy z nieba spadł nam Kuba. Posłuchał piosenki i napisał dla nas tekst, który idealnie wpasował się w klimat, więc jestem ogromnie mu wdzięczna.


AM: A jest jakiś taki utwór, który Ty jako artystka najbardziej chciałabyś wypchnąć i pokazać światu?

Hmm, myślę, że You and I i Zamilcz. Na dzień dzisiejszy to chyba moje ulubione kawałki, ale to co chwilę mi się zmienia, haha. Tak naprawdę chciałabym, żeby każdy utwór z płyty był usłyszany. Oddaliśmy całe serca, nagrywając ten album i cieszymy się, że możemy się nim dzielić.

AM: Jestem bardzo ciekawa jak znalazłaś swoje brzmienie. Gdzie jest początek Ani Leon, którą mamy przed oczami?

Bardzo długo go szukałam. Wiedziałam, co mi się nie podoba, ale nigdy nie potrafiłam dokładnie określić co mi się podoba. Byłam w stanie wskazać artystów, których lubiłam, ale nigdy nie wpadłabym na początku na to, żeby nazwać to w jakiś konkretny sposób – tak jak teraz określam to dark popem.
Dużo dały mi festiwale. Moi znajomi, którzy kochają muzykę, zawsze mnie gdzieś ciągnęli. A festiwale to wspaniałe miejsca, żeby poznać muzykę i “wynieść” coś dla siebie artystycznie.
Płyta to jedno – fajnie jest jej posłuchać i poczuć co tam jest, ale mam wrażenie, że nigdy nie wyczujesz artysty do końca, dopóki nie zobaczysz go na żywo i nie zbudujesz pewnej całości. Kocham patrzeć na artystów na żywo, kiedy na przykład nie idą “jeden do jeden” z płytą, tylko kiedy ze sceny słychać różnicę. To dla mnie ogromna wartość.
Ze wszystkich spotkań z nauczycielami, z nowych płyt i koncertów wynosiłam to, co mi się podobało. Na festiwalach zawsze stałam tam, gdzie jest najgłośniejszy bas, więc mocne brzmienia zawsze mnie pociągały.

AM: A Ty kombinujesz z aranżacjami na koncertach?

Tak! Arek Kopera stworzył trochę inne aranże na koncerty, które absolutnie uwielbiam. Jest więcej basu, głośniej i bardziej tanecznie.

AM: Ostatnio grasz na festiwalach, z resztą taki jest teraz okres, ale jakbyś widziała takie typowo swoje koncerty, kiedy ludzie przyszliby po to, żeby posłuchać tylko Ciebie?

To moje największe marzenie. Czekam na to. Chciałabym, żeby była to taka odrealniona przestrzeń – żeby ktoś wszedł na koncert i nie czuł, że jest na koncercie. Żeby mógł w pełni zanurzyć się w tym przeżyciu. Chciałabym, żeby było ciemno, żeby było świetne oświetlenie i wizualizacje. Są one dla mnie bardzo ważne. Chciałabym mieć poczucie zamkniętej, intymnej przestrzeni.

AM: A Jesteś już myślami przy kolejnym projekcie?

Zdecydowanie! Kolejną płytę robimy we dwójkę – ja i Arek Kopera. Było już parę spotkań, dzieliliśmy się pomysłami, ale nie mieliśmy na razie czasu, żeby siąść i zacząć tworzyć. Mogę tylko powiedzieć, że to już niedługo!

Generalnie ostatnio wydarzyło się tyle rzeczy, że trochę odpłynęłam. Gdyby ktoś mi powiedział rok temu, co dzisiaj będę robić – to  w życiu bym nie uwierzyła. Żyję trochę z dnia na dzień i łykam to, co jest dookoła mnie i staram się tym cieszyć, ale z drugiej strony czuję ogromną presję.
Z jednej strony jest cudownie, bo spełniasz marzenia, a z drugiej czujesz ogromny stres. Przedstawiasz swój materiał i chcesz to zrobić jak najlepiej, ale nie masz jeszcze aż takiego obycia ze sceną i są duże nerwy, a nie chcesz tego zepsuć. Bardzo mocno skacze mi adrenalina.

AM: Ja Ci w takim razie życzę, żebyś się tym cieszyła i czerpała z tego jak najwięcej radości, a doświadczenie przyjdzie z czasem!

Dziękuję!

Luna żegna się z Nocnymi Zmorami i przedstawia nowy singiel

Do sieci trafił nowy singiel Luny. Utwór Dynamit to pożegnanie z ostatnim albumem artystki.

10 najlepszych, nowych utworów, których nie możecie przegapić [04.12.22]

Pierwsze zestawienie grudniowych premier. Jedni zamykają rozdziały inni otwierają zupełnie nowe… Pojawia się już też akcent zimowo-świąteczny. Sprawdźcie co dla Was przygotowaliśmy!

Zalia – grawitacja

Zaczynamy dzisiaj propozycją z najnowszego albumu Zalii zatytułowanego kocham i tęsknię.
Grawitacja to dobry popowy numer z mądrym tekstem o poszukiwaniu autonomii.

sanah – najlepszy dzień w moim życiu

Nowość, którą podzieliła się z nami ostatnio sanah jest niesamowicie retrospektywna, osobista i melancholijna. Jest to emocjonalna podróż przez dotychczasowe doświadczenia i odczucia artystki i delikatne spojrzenie w przyszłość.
Jestem pod wrażeniem.

NEL, Stach Bukowski – Zimą ze mną zostań

No i mamy też pierwszy zimowo-świąteczny akcent! Kto wyczekiwał tego momentu?
Energetyczny, nieoczywisty numer zawiera w sobie bardzo proste muzyczne nawiązania do typowego klimatu Świąt. Wydaje mi się, że ma dzięki temu duże szanse wskoczyć na tegoroczne grudniowe playlisty.

Lewis Capaldi – Pointless

Pointless to kolejna po przeboju Forget Me zapowiedź nadchodzącego przyszłego roku Lewisa, którego premiera zaplanowana jest na maj 2023.
Tym razem Capaldi wrócił do formatu Melancholijnej ballady czyli czegoś w czym świetnie się odnajduje i dał się już poznać niejednokrotnie, ku uciesze fanów.

Metallica – Lux Aeterna

Z nowym singlem powraca też Metallica.
Lux Aetherna zapowiada krążek 72 Sessions, którego premiera odbędzie się w kwietniu przyszłego roku. W związku z albumem zespół wyruszy też w trasę, na której nie zabraknie też Polski. Grupa zagra u Nas w czerwcu aż dwa koncerty w Warszawie.

LUNA – Dynamit

Po zeszłorocznych Nocnych Zmorach LUNA otwiera nowy rozdział. Jeśli kierować się tekstem utworu, to możemy spodziewać się, że artystka pójdzie teraz w inną stronę, choć muzycznie dynamit ma jednak coś z klimatu, który znamy w jej wykonaniu.

James Arthur – Heartbeat

James Arthur podzielił się z nami ostatnio utworem poświęconym swojej nowonarodzonej córce. Przepełniona do granic miłością i oddaniem ballada z gospelowymi elementami to niezwykle osobiste powitanie na świecie. Życzymy nowym rodzicom wszystkiego najlepszego

Calum Scott – One More Try

Pozostając jeszcze chwilę przy balladach Calum Scott udostępnił kilka dni temu swoją wersję utworu One More Try George’a Michaela oryginalnie wydanego w 1988 roku. Która wersja bardziej do Was przemawia?

Małe Miasta – hardcorowe wesele

Zmieniając nastrój, mamy dla Was też kolejną propozycję duetu Małe Miasta z ich wydanego w ten piątek albumu Wesele. Chcielibyście żeby chłopaki zgrali na Waszym weselu?

Krzysztof Zalewski, Natalia Szroeder – Tylko Nocą Live

Chyba trudniej o bardziej odpowiedni wybór żeby zakończyć to zestawienie. Nowa wersja utworu Tylko Nocą jest bowiem również swego rodzaju zakończeniem. Krzysztof Zalewski wybrał nagrane na żywo podczas trasy MTV Unplugged wykonanie w duecie z Natalią Szroeder jako singiel promocyjny Zabawa Box, wyjątkowej edycji jego ostatniego albumu studyjnego. Poszerzone wydawnictwo pięknie kończy etap płyty Zabawa, a Nam pozostaje tylko cierpliwie czekać na to co dalej zdecyduje się pokazać Krzysztof, w międzyczasie delektując się zarówno singlem singlem jak i czterema pozostałymi utworami bonusowymi.

Sound’n’Grace wprowadzają w świąteczny klimat singlem Bo idą święta

Utwór znalazł się na świeżo wydanym albumie grupy, zatytułowanym A pokój na Ziemi.

Święta zbliżają się wielkimi krokami, o czym przypomina nam grupa Sound’n’Grace, obdarowując swoich fanów wyjątkowym materiałem. W piątek, 2 grudnia światło dzienne ujrzał album A pokój na Ziemi. Na krążku znalazło się 8 pozycji, między innymi wyjątkowa aranżacja kolędy Cicha Noc, czy właśnie wydany wraz z teledyskiem singiel Bo idą święta. Płyta zawiera pokrzepiające utwory, które umilą przedświąteczny i świąteczny czas.

O czym jest Bo idą święta – czyli pierwszy singiel pochodzący z albumu?

„Pierwszy singiel zapowiadający płytę „A pokój na ziemi” opowiada o tym, że w święta Bożego Narodzenia łatwiej dostrzec nam nieprzeciętność spotkań oraz relacji z drugim człowiekiem. Magia świąt polega bowiem na dzieleniu się dobrem z innymi i warto pamiętać, by podtrzymywać tę ideę nie tylko w tym jednym dniu lecz przez cały rok. W dzisiejszych czasach, gdy świat jest zwariowany i wszyscy pędzimy w nim nie zwracając niekiedy uwagi na podstawowe sprawy dobrze byłoby zrozumieć, że kotwicą bezpieczeństwa dla każdego z Nas jest drugi człowiek”

-zdradzają członkowie zespołu

James Arthur prezentuje poruszającą balladę Heartbeat

Najnowszy utwór brytyjskiego piosenkarza, który właśnie się ukazał, jest bardzo osobisty.

Kawałek Heartbeat powstał na cześć córeczki Emily, która piosekarz niedawno przywitał.

W zapowiedzi najnowszego utworu, artysta nawiązał do fragmentu, który opublikował wcześniej na Tik Toku, a który użytkownicy aplikacji mogli wykorzystywać, wrzucając swoje klipy, używając fragmentu Heartbeat jako podkładu muzycznego.

Mam małe ogłoszenie. Ogrom miłości jaką otrzymałem w ostatnich tygodniach to istne szaleństwo. To było niesamowite jak widziałem, jak bardzo utożsamiacie się z tym utworem i jak bardzo wasze doświadczenia was z nim łączą. Dlatego postanowiłem, że chce wam podarować całą jego wersję.

Cały utwór jest bardzo przejmujący, emocjonalny i podniosły. Heartbeat jest swego rodzaju przyrzeczeniem, które artystka składa swoje córce, co szczególnie piosenkarz podkreśla w finale utworu, intonując:

…Będę Twoim wsparciem, gdy poczujesz ból. Zrobię wszystko by to zażegnać. Będę Twoim ojcem, będę twoim przyjacielem. Będę na zawsze dla Ciebie…

Mimo że artysta może teraz cieszyć się obecnością Emily swoim życiu, a historia z powiataniem oczekiwanej córeczki ma w końcu szczęśliwy finał, to wcześniejsze miesiące nie były łatwe dla artysty. W ubiegłym roku partnerka piosenkarza z powodu komplikacji, przedzedwcześnie straciła córeczkę, której piosenkarz chciał nadać imię Emily, To właśnie na jej cześć w 2021 roku, James Arthur wydał utwór zatytułwany imieniem oczekiwanego wówczas potomstwa.