Britney Spears i Elvis Presley przedstawiają Toxic Las Vegas

Księżniczka popu i król Rock 'N Rolla łączą siły w mashupie swoich hitów sprzed lat.

Daughter powracają z nowym singlem

Indie trio prosto z Anglii powraca. Posłuchajcie nowej propozycji od zespołu Daughter!

Nic tak nie poprawia humoru w poniedziałek jak nowy singiel od ulubionego zespołu, szczególnie po latach przerwy. Angielski zespół Daughter wypuścił do sieci kawałek Be On Your Way. Piosenka dość nietypowo ukazała się wraz z początkiem tygodnia w towarzystwie teledysku. Frontwoman grupy, Elena Tonra, zdradza:

[Utwór] nazywa się Be On Your Way i opowiada hisotirę miłości (oczywiście), czasu, dystansu, tęsknoty i odpuszczaniu. Przez ostatnie lata próbowałam nauczyć się bardziej doceniać chwilę obecną. Opłakiwałam pożegnanie związku, nim dobiegł on końca, a wywoływało to przytłaczające uczucie strachu przed kochaniem kogoś. Więc staram się bardziej akceptować fakt, że rzeczy będą trwać tak długo, jak długo trwają. Aby w pełni docenić wszystkie piękne połączenia, które pojawiają się i opuszczają moje życie.

Be On Your Way to pierwszy singiel z nowego, zapowiedzianego równolegle albumu Daughter. Wydawnictwo zatytułowane Stereo Mind Gone będzie pierwszym krążkiem zespołu od 2017 roku. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie internetowej grupy.

Billboard: SZA znowu najlepsza, Taylor wraca na szczyt Hot 100, The Weeknd oraz Beyonce w dziesiątce

W pierwszych dziesiątkach nie znajdziemy już świątecznych wydawnictw, które dominowały listy w ostatnich tygodniach.

Magia zakryta w piosenkach. Relacja z koncertu Natalii Kukulskiej w Toruniu

Osiem lat temu Natalia Kukulska pozwoliła mi uwierzyć we własne możliwości. Wówczas po jednym z koncertów w Poznaniu przeprowadziłem z nią swój pierwszy wywiad na żywo. Wyraźnie zestresowany wszedłem na backstage i ani na chwilę nie pozwoliła mi pomyśleć, że jestem początkującym redaktorem. Dziś wspominając to, mam same piękne wspomnienia. Podobnie po jej najnowszym występie w Toruniu. Był ogień!

Natalia Kukulska przybyła do Torunia w ramach trasy promującej jej najnowsze wydawnictwo MTV Unplugged. Pierwotnie miała wystąpić w grudniu, ale wówczas zachorowała i koncert było trzeba przesunąć. Ostatecznie pojawiła się w naszym mieście kilkanaście dni później, ale z niesamowitą energią, którą porwała publiczność.

Od samego początku koncertu moją uwagę zwróciły piękne i niejednoznaczne aranżacje piosenek. Te, które przez lata były jej wizytówkami nabrały nowego życia. I fakt, słuchałem ich w wersji elektronicznych na Spotify, ale na żywo brzmi to jeszcze ciekawej. Dla przykładu nowa wersja Halo tu Ziemia to sztos nad sztosy, a Miau wybrzmiało w wersji której bym się nigdy po tej piosence nie spodziewał. Pięknie wybrzmiały utwory z pierwszych płyt: Im więcej Ciebie tym mniej w minimalistycznej akustycznej wersji to świetny przykład tego jak tworzyć nową wersję piosenki po tylu latach, a W biegu ponownie spodobało mi się jak kilkanaście lat temu. Trzeba to zauważyć, że wszystko to zasługa całego składu, który wystąpił na scenie. Tego wieczory wystąpili przed nami Artur BooBoo Twarowski na gitarach akustycznych, Marcin Mały Górny na Moogu, Michał Dąbrówka na perskusji, Jan Dąbrówka na marimbie, Michał Pękosz na handpanach, Mikołaj Grott na waltorni (i gościnnym raperskim występie!), Tomasz Żymła na klarnecie basowym, Tomasz Duda na flecie i znakomity Archie Shevski na pianinie i wspomagających wokalach. W chórku niesamowite Kasia Rościńska i Ola Nowak.

Regułą serii MTV Unplugged jest wykonacie coveru. Ku mojemu zaskoczeniu Natalia ze swoim zespołem postanowiła zmierzyć się z kultowym przebojem Bajmu, Nie ma wody na pustyni. I to jak! Nowa, niejednoznaczna wersja zaczyna się spokojnym wstępem, by przy refrenie pobudzić słuchacza do śpiewu i tańca. A śpiewu z publicznością Natalia mogła doświadczyć podczas tego koncertu kilkukrotnie. Mimo przesunięcia koncertu, do Torunia przyjechała wcześniej zapowiedziana Zalia – ubiegłoroczna debiutantka, która ma już za sobą wylansowanie hitu radiowego i której album kocham i tęsknię jest w moim top albumów tamtego roku. Panie na scenie wykonały jeden z moich ulubionych utworów artystki – Kobieta. Trudny do szpiku kości brzmiał wielobarwnie dzięki pięknym głosom wokalistek.

Koncertowa wersja MTV Unplugged to jedna z moich ulubionych tras tego typu w ostatnich kilkunastu latach. Przemyślana od początku do końca, stworzona z wielką pasją do muzyki i piosenek, na których wychowywało się wielu z nas. To morze wspomnień o których będę pamiętał przez długi czas. I za to chciałbym podziękować Natalii i jej zespołowi. Kawał dobrze wykonanej roboty!

„Żyjemy bardzo szybko i wydaje mi się, że jesteśmy jako ludzie mocno zagubieni” Wywiad z Anieli

Niedawno powstały, wyjątkowy duet Anieli, za którym skrywają się Joanna Prykowska i Paweł Krawczyk, wydał niedawno swoją pierwszą pod tym szyldem płytę. Nasza rozmowa, którą za chwilę przeczytacie była już kolejną, którą miałam ogromną przyjemność przeprowadzić z artystami. Ta jest w pewnym sensie przedłużeniem tej pierwszej, więc poniżej znajdziecie odnośnik do poprzedniego wywiadu.
Tym razem było dokładniej o całości płyty, o odczuciach i przeżyciach, które na niej słychać, czy takich, które się z nią wiążą.

Link do poprzedniego wywiadu TUTAJ


Adrianna Małolepszy: Jest już płyta! Bardzo serdecznie gratuluję!

Dziękujemy!

Adrianna Małolepszy: Nie żartowaliście mówiąc podczas naszej ostatniej rozmowy, że to podróż w czasie! Jak wyglądały między Wami rozmowy na temat tego jaki będzie miała końcowy kształt?

Paweł: Tak naprawdę na samym początku nie było planu i ta forma krystalizowała się podczas tworzenia. Zawsze było to bardzo naturalne i swobodne. Nie było rozrysowania. Poruszaliśmy się inspiracjami i przepuszczając je przez jakiś nasz wspólny filtr.

AM: Udało się nawet wstawić tam ambient, o którym też ostatnio wspominałeś.

Paweł: Tak. Sprawa wyglądała tak, że chcieliśmy mieć na tej płycie 10 piosenek, dawno mieliśmy 9 i kilka rozgrzebanych pomysłów. W momencie, kiedy brzmienie tych dziewięciu skrystalizowało się niemal ostatecznie, posłuchałem całości, zadzwoniłem do Asi i powiedziałem, że żadna piosenka już mi tu nie pasuje i może udałoby się zrealizować tutaj to moje ambientowe marzenie.
Zakładam, że może znajdą się jeszcze tacy, którzy słuchają całych płyt od początku do końca, a to fajnie ją zamyka. Nigdy nie zagramy go na koncertach, ale na tej płycie musi być.

Asia: Wydaje mi się, że ten ostatni utwór jest idealnym sposobem na wyciszenie się po przesłuchaniu całej płyty i przemyśleniu tego co na niej jest. Czas na wewnętrzne podsumowanie wszystkiego i refleksję.

AM: Muszę też dopytać dokładnie o mój ulubiony utwór z tej płyty czyli Niemiłość. Absolutne pokłony w stronę Asi tutaj, bo ten tekst jest absolutnie niesamowity.

Asia: Bardzo się cieszę.

AM: Jak to się narodziło?

Asia: Z moich dotychczasowych przemyśleń życiowych i z tego pędu, w którym wszyscy żyjemy. Patrzenia trochę nie w tę stronę, która nas uszczęśliwia. Pytania o te sprawy ludzie zadają mi na co dzień. Niby mamy wszystko, a nie jesteśmy szczęśliwi i pytanie czy coś jest w stanie to zmienić czy już zagalopowaliśmy się za bardzo, czy w ogóle wiemy gdzie szukać tego szczęścia. Wydaje mi się, że każdy człowiek w życiu w jakiś sposób próbuje do niego dążyć.
Niemiłość to chyba odpowiedź na te moje rozmyślania i tę ogromną samotność w tym poszukiwaniu i błądzeniu, może cofaniu się, szukaniu własnej drogi.
Żyjemy bardzo szybko i wydaje mi się, że jesteśmy jako ludzie mocno zagubieni, wbrew temu co nam się wmawia. Niby mamy narzędzia, żeby się do siebie zbliżyć, a jednak się oddalamy.


Bardzo się cieszę, że przez te wszystkie lata nie zatraciłam w sobie tej refleksyjności. Często w wywiadach pytają mnie czy nie czas już przestać być tą nostalgiczną Joanną, ale chyba jest to niemożliwe. Z czasem czuję tego w sobie coraz więcej, więc nie wiem jaka będzie jeszcze kolejna płyta jeśli chodzi o teksty.
Na pewno jestem pełna nadziei, ale wydaje mi się, że mam w sobie jakąś misyjność i zawsze mówię, że w swoich piosenkach chciałabym mimo tego smutku, którym są podszyte, nieść nadzieję. Każda moja piosenka mam wrażenie kończy się uśmiechem i przesłaniem tego by wyjść ze swojej skorupy. Spojrzeć trochę szerzej na świat, spojrzeć na drugiego człowieka, którego mamy fizycznie przed sobą. Wierzę w to, że możemy coś zmienić.
Przez pryzmat różnych naszych trudnych doświadczeń czasem po prostu ciężko nam dostrzec, że nie jesteśmy sami i to od nas zależy jak bardzo będziemy sami. To długa droga, ale chyba nie jest aż tak trudna jak nam się niekiedy wydaje.

AM: I tutaj kłania nam się kolejny mój ulubiony utwór czyli Czego Nam Brak.
Ale do Niemiłości powstał wspaniały teledysk, przy którym, przyznam, mam ciarki. Kto stoi za pomysłem, żeby przedstawić ten utwór w taki sposób?

 Asia: Chcieliśmy, żeby sprawiał takie “zimne wrażenie”.
Pracowaliśmy ze świetną, poznańską ekipą filmową. Zawsze gdy piszę teksty widzę te obrazy filmowo, ale Paweł delikatnie zasugerował, żeby zostawić im pole do działania, niech oni coś zaproponują i wyszło świetnie. Uważam,że te obrazki dużo dodają.

Paweł: Teledysk do Przesilenia też pozostawiliśmy Anicie Trzynie czyli reżyserce poprzednich i wymyśliła scenariusz niemal w stu procentach zgodny z naszym wyobrażeniem.
Muzyka Przesilenia zawsze kojarzyła mi się z latem i wakacjami i gdy przeczytałem co przesłali to pomyślałem, że przecież ja widzę to dokładnie tak samo. Było dla mnie bardzo budujące, że wyczytali z tych dźwięków dokładnie takie same wibracje jak ja. Niekiedy pisząc widzisz pewne obrazy do muzyki i kiedy ktoś zupełnie inny widzi to samo co ty jest to bardzo wyjątkowe uczucie. Zwłaszcza w przypadku, kiedy nie wychodzi to z historii, którą im podsuwasz, ale z samych dźwięków. 

AM: Idąc dalej w stronę wizualną, mamy też świetna, bardzo ciekawą okładkę.

Asia: Jestem bardzo zadowolona z naszej okładki. Może nawet, ktoś kto nie będzie znał Anieli, zobaczy gdzieś okładkę i będzie chciał kupić płytę nawet tylko z jej powodu.

AM: Cały czas patrząc na nią zastanawiam sie czy czegoś może nie zrozumiałam i o co chodzi z rękawiczkami.

Paweł: O nic! To zabieg stricte estetyczny, który pojawił się podczas sesji. Byliśmy w tych garniturach i ktoś pomyślał żeby nimi to ożywić. Okazało się, że zagrały główną rolę.

AM: Mieliście też już okazję pograć ten materiał. Jak odbiór?

Paweł: Wydaje mi się, że wszystko się udało, choć to dopiero “pierwsze koty za płoty”. Otwieraliśmy koncerty Kasi.
We Wrocławiu mieliśmy trochę pecha, bo zaskoczyła nas ulewa i wyszło w końcu na to, że ogląda nas tylko garstka ludzi. Było to swoją drogą bardzo fajne. Trochę lekcja pokory i doświadczenie tego jak to jest być supportem. Dla mnie na pewno bardzo cenne. Ostatnie lata grywałem raczej w zespołach gdzie zainteresowanie było ogromne, więc dla mnie to nowość tym bardziej, że znane były w większości tylko single, a graliśmy całą płytę, więc w większości publiczność słyszała te piosenki pierwszy raz.

AM: To trudne.

 Paweł: Sam nie wiem czy chciałbym być na koncercie gdzie nie znam piosenek. Jest to trudne. Można dać się ponieść, a może wyjść klapa.

Asia: Po tych koncertach naprawdę zdałam sobie sprawę, że debiutujemy. Jesteśmy nowym tworem. Pewnie nasi fani kojarzą nasze nazwiska, ale założyliśmy zupełnie nowy zespół i musimy długo pracować na swoja markę, na to by być rozpoznawalnymi i żeby grać koncerty dla fanów

Paweł: Tak naprawdę bardzo chcielibyśmy grać w ogóle. Dla nas jako debiutantów jest to okazuje się trudne z wielu powodów, choćby dlatego, że mamy niewiele materiału. Myślę, że musimy zrobić nowe piosenki, popracować jeszcze, a może za jakieś dwa lata będziemy mogli porozmawiać w związku z jakąś jesienną trasą.

AM: Mam nadzieję! Ten materiał jest naprawdę dobry i na pewno się obroni.
Bardzo Wam dziękuję i raz jeszcze gratuję świetnej płyty!

Dziękujemy!