Gorąca 100 Radia Eska i Przebój Roku 2025 w RMF FM. Kto wygrał?

Tradycyjnie, jak co roku, największe polskie rozgłośnie radiowe podsumowały muzycznie miniony 2025 rok. Kto wygrał w RMF FM oraz Esce? Sprawdźcie to! 

W sylwestrowy wieczór na antenie radia ESKA podczas audycji „Gorąca 100” wybrzmiało sto największych hitów 2025 roku. Łącznie o miano numeru jeden walczyło ponad 130 utworów. W pierwszej dziesiątce znalazło się sześć zagranicznych piosenek oraz cztery polskie. Gorącym numerem Eski okazał się utwór dopóki się nie znudzisz od MIU oraz Zalii

Dzień później, w Nowy Rok, swoje muzyczne podsumowanie 2025 roku zaprezentowało Radio RMF FM w programie Przebój Roku. Także tutaj zestawienie objęło sto numerów, jednak na antenie wybrzmiała finałowa pięćdziesiątka. W RMF FM proporcje w TOP10 były już odwrotne – sześć polskich kawałków i cztery zagraniczne. Zwycięzcami zostali Fukaj z Vito Bambino ze wspólną piosenką Zabiorę Cię Tam.   

W obu stacjach najwyższej notowaną zagraniczną piosenką był kawałek Ordinary od Alexa Warrena, który zarówno w Esce, jak i w RMF uplasował się na drugim miejscu. Podium Gorącej 100 zamknął właśnie przebój RMF FM, czyli Fukaj i Vito Bambino. W RMF FM natomiast miejsce trzecie przypadło Kubanowi z Zalią za utwór Kyoto

Obie rozgłośnie doceniły również wspólnie trzy inne kawałki. W TOP10 zarówno Eski, jak i RMF znaleźli się Pezet z utworem Dom Nad WodąLady Gaga i jej Abracadabra oraz Ed Sheeran z Azizam

Słuchacze Eski ocenili również wysoko Taylor Swift z numerem The Fate Of OpheliaKOCHASZ? od Sobla12 to 12 Sombra oraz piosenkę Damiano Davida – Born With a Broken Heart wydaną w 2024 roku. Z kolei w rankingu RMF FM słuchacze docenili Sylwię Grzeszczak, piosenkę Golden z bajki KPop Demon Hunters oraz dwa duety – Dawida Podsiadło z Kaśką Sochacką oraz Dawida Kwiatkowskiego z Kayah

Szczegółowe wyniki obu zestawień możecie sprawdzić pod tymi linkami: RMF FM oraz Eska

Rihanna wystąpi na Todo Mundo no Rio 2026?

Festiwal Todo Mundo no Rio powróci w 2026 roku, ponownie zamieniając słynną plażę Copacabana w Rio de Janeiro w jedną z największych scen koncertowych na świecie.

To wyjątkowe, darmowe wydarzenie plenerowe, organizowane przez miasto Rio we współpracy z lokalnymi promotorami, ma na celu przyciąganie do Brazylii największych gwiazd muzyki światowej i uczynienie maja miesiącem globalnej kultury i rozrywki. Projekt wystartował w 2024 roku spektakularnym koncertem Madonny, który zgromadził około 1,6 miliona osób. Rok później poprzeczka została podniesiona jeszcze wyżej – w maju 2025 na Copacabanie wystąpiła Lady Gaga, przyciągając nawet ponad 2 miliony widzów, co zapisało się w historii jako jeden z największych koncertów wszech czasów.

Choć oficjalny headliner edycji 2026 nie został jeszcze ogłoszony, organizatorzy otwarcie przyznają, że trwają negocjacje z wielkim nazwiskiem. W mediach i wśród fanów najczęściej pojawiają się Rihanna, a nawet Beyonce i Taylor Swift, a ostatnio Shakira.

Todo Mundo no Rio 2026 ma odbyć się na przełomie kwietnia i maja.

Co ciekawe, odnośnie Barbadoski pojawiły się pewne plotki jeszcze w zeszłym roku. W grudniu 2025 kilka zagranicznych portali plotkarskich przekazało, że Fenty ma być headlinerką festiwalu Dauntless Festival w… Chinach – wydarzenia rzekomo zaplanowanego na 10–11 stycznia 2026 roku.

Rzecz jasna, news okazał się być fejkiem – lecz w kontekście podawanych informacji odnośnie festiwalu w Rio de Janeiro, dyskusje na temat potencjalnego powrotu Robyn do koncertowania (i nowej płyty?) nabrały mocy.

AKTUALIZACJA 06.01.2026, GODZINA 18:38: Teraz najbardziej brana pod uwagę jest Shakira, a więc… wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń.

Gitarowa nostalgia z nadzieją. Wiraszko – Tak młodo się nie spotkamy, 2025 (recenzja)

Vibe lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, gry wideo (dla niego Super Mario, a dla mnie Lara Croft), kasety magnetofonowe (Smerfne Hity!), kreskówki niczym z rodu Ligi Sprawiedliwych, boombox, plakaty idoli na ścianach i meblach, komiksy, ceglana Nokia, dresowe ciuchy, autka Hot Wheelsów i gumy Donald (najpyszniejsze and you can’t change my mind).

Oraz przepiękny, jedwabny bukiet kwiatów. Choć jestem jedną z nielicznych kobiet, która nie przepada za roślinami i ma bardzo słabą rękę do nich.

Michał Wiraszko za sprawą swojego debiutanckiego (bo solowego) albumu o tytule Tak młodo się nie spotkamy zabrał mnie w nostalgiczną podróż. Mimo iż załapałam się tylko na lata 1997-99, to byłam w nich prawdopodobnie najszczęśliwsza na świecie – bo nieświadoma niczego. A lider poznańskiego zespołu Muchy przypomniał mi o tym moim utraconym szczęściu, pozwalając mi na refleksje i wyciągnięcie wniosków.

No, ale do rzeczy już, bo jeszcze wyjdzie z mojego ciała jakaś pseudo fizjolożka.

Wiraszko to taki człowiek, któremu ufam bezgranicznie, cholernie w niego wierzę i trzymam za niego tak mocno kciuki – że aż czuję ból w tych palcach. Dlatego, gdy artysta wyznał, iż pierwsze dźwięki w jego głowie kształtowały się w lipcu 2011 roku – ale dopiero teraz postawił na swoim i wydał płytę, to ja go rozumiem. Szczególnie wielbię wydawnictwa muzyczne, które za sprawą swoich tracklist opowiadają historię od początku (pierwszej piosenki) do końca (ostatniego numeru). Słychać to już w pierwszym singlu zatytułowanym Zawsze tam, gdzie ja. Jak on sam napisał na swoich social-mediach:”to pieśń miłości wobec i do siebie, zaufania do wobec siebie, wiary i niezależności„. Nie wiem, co lepsze – fenomenalna prostota i nowoczesna klarowność w melodii oraz warstwie tekstowej, czy gamingowy teledysk? Wybieram obie opcje, choć troszkę ubolewam nad tym, iż muzyczny obrazek jest znacznie krótszy, niż sama piosenka.

Ucieszyłam się z faktu o kolejnej, muzycznej współpracy z Krzysztofem Zalewskim przy utworze pod tytułem To co kochasz, to co znasz. Sam numer zachowuje lekkość, ale jednocześnie pozwala odczuć nostalgiczną refleksję nad tym, co znane, bliskie… i kochane.

Choć nieczęsto jest mi po drodze z dyskografią Lecha Janerki, to jednak zakochałam się w ich wspólnej energii artystycznej. Stało się to na tak zwanej osiemnastce Much w Poznaniu, kilka lat temu, gdy obaj panowie dali swój występ na żywo. Jestem szczęśliwa, że wokaliści spotkali się znów przy Awatarach na debiutanckim krążku Michała.

Chciałabym coś napisać o ostatnim – póki co – singlu (mam na myśli Dni, które przed nami), ale myślę, iż najlepiej będzie, jeśli sami obejrzycie teledysk. Z jednej strony – coś fenomenalnego, a z drugiej – lepszej klamry płyty Tak młodo się nie spotkamy chyba nie mogło być.

Przez godzinę zastanawiałam się, jakie podsumowanie napisać. I niczego sensownego nie wymyśliłam. Trudno, tak bywa. Dlatego uznałam, że po prostu podziękuję tymi zdaniami: Michał, zaszczytem dla mnie było przesłuchanie Twojego jakby debiutu i zaszczytem jest to, że Ciebie znam. Dzięki płycie Tak młodo się nie spotkamy poczułam – a raczej przypomniałam sobie – szczęście na około 41 minut. Myślę, że nadszedł już czas w moim życiu, aby nauczyć się samej konstruować i tworzyć radość – tak jak Ty. Bo już mam dość smutków. To chyba najlepszy wysunięty wniosek przeze mnie, a jeszcze połączyć to z gitarową nostalgią z lat dziewięćdziesiątych… Cóż. Młodo się nie spotkamy, natomiast te spotkanie było wybitne i zostanie ze mną do końca życia.

P.S.: Mam tylko nadzieję, że usłyszę na żywo cover zespołu Róże Europy, czyli Jedwab w wykonaniu Wiraszki. Prawda…?

Kobiecy hołd. Kasia Lins – Obywatelka KL, 2025 (recenzja)

To był jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie albumów na polskim rynku muzycznym w zeszłym roku.

Kobiecy hołd dla twórczości Grzegorza Ciechowskiego w czarno-białych kolorach w wykonaniu Kasi Lins. Dla namiętnej słuchaczki Republiki (mam na myśli kultowy zespół muzyczny z Torunia, jak coś) i Obywatela GC oraz mega lubiącej muzykę Kasi Lins – czyli mnie – ten projekt mógł wyjść albo dobrze, albo źle. Nie mogło być nic pomiędzy, ani tak i tak.

Obywatelka KL to album wymagający, gdyż wymaga potężnego skupienia w trakcie słuchania. Szorstkość, surowość, emocjonalność i punk. To nie są zwykłe covery, tylko dialog ze zmarłym artystą i kobiecy punkt widzenia. Co słychać już przy pierwszym numerze z tracklisty o tytule Tak długo czekam (znany również pod tytułem Ciało). Jest to wprowadzenie do swego rodzaju mroku i przypomnienia tego, jak grał w pierwszych latach swojej kariery Grzegorz (no i Republika). A także jasna informacja, iż krążek ten nie będzie łatwą podróżą.

Bardzo dobrze Kasia zaśpiewała Przyznaję się do winy, a aranżacja jest po prostu genialna. Nie wolno zapominać także o muzycznym obrazku – kocham momenty przedstawiające ruchy taneczne tej dwójki bohaterów. Jest jeszcze jeden fragment, który sprawia we mnie – za każdym razem, gdy oglądam teledysk – gęsią skórkę. Ruch głową w minucie 3:16 przez Bruna Ciechowskiego niesamowicie mi przypomniał, przez sekundę, jego ojca. Właśnie Przyznaję się do winy jest ewidentnym dowodem rozmowy z człowiekiem, którego już nie ma między nami.

Śmierć w Bikini jest absolutnym sztosem. Moim zdaniem jest to numer jeden z całego wydawnictwa. Melodia chwilami przypomina mi muzykę zespołów She Past Away i Joy Division, a szczególnie to, iż Republika to również nowa fala, post-punk i cold wave. A na żywo (ponieważ byłam na premierowym koncercie w Toruniu) to już w ogóle… Lins rozwaliła prawie całe Jordanki.

Co do występów na żywo – to zdecydowanie Moja krew broni się najlepiej koncertowo. Studyjnie wyszło dramatycznie i z napięciem nie do ogarnięcia, co nie jest złym zagraniem. Natomiast, kiedy jest to grane przed publicznością, to się czuje większe (i lepsze)… uderzenie. Grzecznie pisząc, bo chyba nie wypada przeklinać w recenzjach. If you know, what I mean.

Zasypiasz sama to pierwszy singiel Obywatelki KL. Boże, jak ja się ucieszyłam, że Kasia Lins zdecydowała się na taką płytę. Od premiery tego utworu promocyjnego, to zaczęłam czekać na całość z wypiekami na twarzy. Kupiła mnie od razu.

Tak się cieszę, iż w Naszej pornografii gościnnie zaśpiewała Kayah. Lepszej osoby do duetu nie dało się już wybrać. Uwielbiam je obie, kropka.

Kasia Lins postanowiła zaśpiewać teksty piosenek autorstwa Grzegorza Ciechowskiego i była to fenomenalna decyzja. Najciekawsze w Obywatelce KL jest to, że nawet jak ktoś nie będzie za bardzo przekonany do płyty, to przekona się na koncercie. Obywatelka KL brzmi genialnie na żywo. A trzymane flagi w czarno-białe pasy przez Republikanów – szczególnie w trakcie singla Śmierć w Bikini – robi kapitalną robotę.

Można, oczywiście, podyskutować nad wyborem tracklisty. Osobiście żałuję, że zabrakło miejsca na mój ukochany utwór zespołu, czyli Raz na milion lat, ale może jeszcze kiedyś go usłyszę w jej wykonaniu. Mimo to, jest inaczej, a jednocześnie oryginalnie i po myśli artystki. Nie znam się zbytnio na tych wszystkich kryteriach, aczkolwiek chciałabym, aby za wydawnictwo Obywatelka KL Kasia Lins dostała nagrodę w postaci statuetki Fryderyk.

Film Depeche Mode: M debiutuje na platformie Netflix

Produkcja pokazująca trasę Memento Mori pojawi się w serwisie już 9 stycznia 2026 roku. Uroczysta premiera filmu miała miejsce w czerwcu 2025, w kinach dostępna była za to od października 2025.