Travis Scott prezentuje kolejny projekt związany ze swoim najnowszym albumem Utopia. W sieci właśnie pojawił się wyjątkowy 75-minutowy film „Circus Maximus”.
Po Tytule #89 – Hot
Lato w pełni, za oknami leje się żar, więc to idealny czas posłuchać o tych najgorętszych piosenkach.
Katy Perry – Hot N Cold
Jeden z największych hitów z debiutanckiej płyty Katy Perry to właśnie „Hot N Cold”. Piosenka opowiada o niezdecydowaniu partnera i ciągłych zmianach decyzji. Singiel, chociaż w tym roku obchodzi swoje 15lecie to dalej jest wielkim przebojem.
Avril Lavigne – Hot
„Hot” to piosenka, która pochodzi z trzeciego albumu Avril Lavigne pt. „The Best Damn Thing”. Utwór jest swoistym pop-rockowym love song o zauroczeniu i rozpalającej, gorącej miłości. Co ciekawe teledysk inspirowany jest burleską lat 20. XX wieku.
Inna – Hot
W 2008 roku swój debiut miała rumuńska wokalistka Inna. Jej pierwszy singiel to piosenka „Hot”, która przyniosła jej duży rozgłos osiągając wysokie miejsca na listach przebojów w całej Europie, jak i również w Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe utwór posiada aż dwa teledyski.
Snoop Dogg ft. Pharrell Williams – Drop It Like It’s Hot
„Drop It Like It’s Hot” to utwór, który nazywany jest już ikonicznym. Snoop Dogg i Pharrell Williams stworzyli hit, który przez trzy tygodnie okupował pierwsze miejsce Billboard Hot 100 stając się pierwszą piosenką obu artystów, która tego dokonała. Co więcej, w 2009 Billboard uznał ten utwór za najbardziej popularną rapową piosenkę w całej dekadzie.
Nelly – Hot In Herre
Początek XXI wieku był zdecydowanie gorący, ponieważ powstały wtedy wszystkie wymienione piosenki, ale najwcześniej swój hit wydał raper Nelly. W 2002 roku jako pierwszy singiel zapowiadający jego drugi album ukazał się utwór „Hot In Herre”. Singiel nie dość, że osiągnął pierwsze miejsca na listach przebojów, to jeszcze pozwolił artyście wygrać nagrodę Grammy w kategorii „Best Male Rap Solo Performance”.
TV Girl wystąpili w Krakowie. Fotorelacja Sławomira Dudy
Wczoraj (14 sierpnia) w Tauron Arenie Kraków wystąpił amerykański zespół TV Girl. Trzeba przyznać, że decyzja organizatora o zmianie lokalizacji (z Klubu Studio) okazał się strzałem w dziesiątkę, bo już kilka godzin przed koncertem przed Areną gromadził się tłum (głównie fanek) indie-popowego zespołu.
W trakcie występu nie mogło oczywiście zabraknąć największych hitów grupy, takich, jak Cigarettes out the Window (ponad 250 mln odtworzeń w Spotify) czy zagranego na bis Lovers Rock (blisko 500 mln odtworzeń). Muzycy zagrali również kilka utworów z wydanej w lipcu tego roku płyty – tytułowego Grapes Upon the Vine, 99,5 czy The Night Time.
Jako support wystąpiła Colleen Green – amerykańska wokalista indie-pop. Organizatorem koncertu była agencja Live Nation, której dziękujemy za współpracę. Zapraszamy do fotorealcji Sławomira Dudy.






















Promieniste dzieło domowej roboty. Mop – Dziecko Słońca, 2023 (recenzja)

Bardzo cenię rzeczy wykonywane w zaciszu domowego gospodarstwa. Pierwsze na myśl nasuwa mi się kraftowe piwo, które swym smakiem wyróżnia się znacząco na tle koncernowych pozycji, wytwarzanych na masową skalę. Podczas konsumowania tego produktu nie czuć przepychu wkładanego w jego produkcję. Mimo powszechności dużego zaawansowania technologicznego- obdziera ono jednak dzieło ze wszystkich swoich najcenniejszych walorów. Najbardziej wyrazista jest tu pasja i chęć podzielenia się swoimi niekonwencjonalnymi pomysłami z szerszym gronem odbiorców. W domu można też tworzyć całe albumy muzyczne. Takim przykładem jest Dziecko Słońca autorstwa artysty o pseudonimie mop.
Mop, a właściwie Dawid Kaletka, to prawdziwy człowiek renesansu dzisiejszej muzyki alternatywnej. Sam w niezbyt dużym mieszkaniu w Warszawie produkuje piosenki, pisze teksty, mixuje i masteruje wokale. Jak przyznaje, nauczył się robić bity, po złapaniu zajawy od znajomego na imprezie, zaś programy do produkcji ogarnął dzięki oglądaniu poradników na YouTube. Ponadto samemu nauczył się grać na gitarze elektrycznej i basowej. Szerszej publice dał się poznać dzięki tanecznemu kawałkowi, utrzymanemu w stylistyce lo-fi o tytule Moon Dance, który w serwisie Spotify dobija już do trzech milionów wyświetleń. Występował także na duży polskich festiwalach takich jak Great September czy tegoroczny OFF Festival. 4 sierpnia ukazał się debiutancki album tego nietuzinkowego artysty o nazwie Dziecko Słońca. Jest to nieco ponad 35 minut relaksu i dobrej zabawy- słuchacza i artysty również!- opakowane w brzmienia indie i lo-fi.
Mop na swojej płycie przy niemal każdym kawałku subtelnie, acz w sposób satysfakcjonujący ucho eksponuje swoje umiejętności gry na gitarze. Rozmarzone riffy możemy usłyszeć już w pierwszym kawałku na trackliście- hallucinations. Różne oblicza brzmienia gitary towarzyszą nam przez pozostałe trzydzieści minut podróży przez utwory na albumie. Nie są nachalne, nie narzucają się słuchaczowi. Wręcz przeciwnie- są umiejętnie dawkowane i wysublimowane, tak aby móc z największą łatwością się w nich zanurzyć, ale nie zatopić. Kawałkiem na płycie w moim odczuciu najlepiej uwydatniającym melodyjność gitary mopa jest singlowe Spadam z gościnnym udziałem Faustyny Maciejczuk. Warto zwrócić też uwagę na najdłuższy na trackliście numer postać z witraży. Urzeka on użyciem syntezatorów i elektronicznych wstawek, które nadają temu kawałkowi intrygującą aurę tajemniczości. Nie sposób nie wspomnieć o wybuchającym energią utworze tytułowym, którego galopujący rytm jest najlepszą zachętą do tańca. Słuchając tej płyty można dowiedzieć się, czego mop może słuchać na co dzień. Wyczuwalne są inspiracje w manierze śpiewania WalusiaKraksyKryzys czy przesterowanych wokalach charakterystycznych dla M83, zaś dźwięki gitar niekiedy przypominają te w piosenkach grupy Weezer.
Poza wspomnianą Faustyną Maciejczuk, kilku innych obiecujących artystów udzieliło się na debiutanckim krążku mopa. Płyta wzbogacona została także o gościnne występy Dawida Grzelaka, Młodego B oraz Lacklustera. Są to nazwiska, które wkrótce zrobią dużo szumu na polskiej scenie muzycznej. Utwory na których się udzielają należą do moich ulubionych na całym krążku, między innymi z uwagi na to, że głos każdego z tych twórców jest idealnie dopasowany do charakteru kawałka, na którym się udzielają.
Podczas konsumowania tego produktu nie czuć przepychu wkładanego w jego produkcję. Mimo powszechności dużego zaawansowania technologicznego- obdziera ono jednak dzieło ze wszystkich swoich najcenniejszych walorów. Najbardziej wyrazista jest tu pasja i chęć podzielenia się swoimi niekonwencjonalnymi pomysłami z szerszym gronem odbiorców. Taki jest właśnie debiutancki album mopa– domowy, relaksujący, gwarantujący bezpieczeństwo i ukojenie dla duszy i umysłu.
Imagine Dragons zagrali w Warszawie. Fotorelacja Jana Klecińskiego.

Imagine Dragons, pop rockowy zespół pochodzący z Las Vegas, w poniedziałkowy wieczór, 14 sierpnia, zagrał na PGE Narodowym w Warszawie. Ponad półtoragodzinny koncert z trasy „Mercury World Tour” promującej płytę „Mercury – Acts 1 & 2” na pewno zostanie zapamiętany na długo. Publiczność bawiła się do takich piosenek jak: „Beliver”, „Thunder”, „Natural”, „Bad Liar” czy „Bones”. Na uwagę zasługuje również krótki fragment koncertu, w którym zespół śpiewał akustycznie. Jako support wystąpiła grupa AJR. Organizatorem koncertu była agencja Live Nation oraz Alter Art, którym dziękujemy za współpracę. Zapraszamy do fotorelacji Jana Klecińskiego.







































