
Bardzo cenię rzeczy wykonywane w zaciszu domowego gospodarstwa. Pierwsze na myśl nasuwa mi się kraftowe piwo, które swym smakiem wyróżnia się znacząco na tle koncernowych pozycji, wytwarzanych na masową skalę. Podczas konsumowania tego produktu nie czuć przepychu wkładanego w jego produkcję. Mimo powszechności dużego zaawansowania technologicznego- obdziera ono jednak dzieło ze wszystkich swoich najcenniejszych walorów. Najbardziej wyrazista jest tu pasja i chęć podzielenia się swoimi niekonwencjonalnymi pomysłami z szerszym gronem odbiorców. W domu można też tworzyć całe albumy muzyczne. Takim przykładem jest Dziecko Słońca autorstwa artysty o pseudonimie mop.
Mop, a właściwie Dawid Kaletka, to prawdziwy człowiek renesansu dzisiejszej muzyki alternatywnej. Sam w niezbyt dużym mieszkaniu w Warszawie produkuje piosenki, pisze teksty, mixuje i masteruje wokale. Jak przyznaje, nauczył się robić bity, po złapaniu zajawy od znajomego na imprezie, zaś programy do produkcji ogarnął dzięki oglądaniu poradników na YouTube. Ponadto samemu nauczył się grać na gitarze elektrycznej i basowej. Szerszej publice dał się poznać dzięki tanecznemu kawałkowi, utrzymanemu w stylistyce lo-fi o tytule Moon Dance, który w serwisie Spotify dobija już do trzech milionów wyświetleń. Występował także na duży polskich festiwalach takich jak Great September czy tegoroczny OFF Festival. 4 sierpnia ukazał się debiutancki album tego nietuzinkowego artysty o nazwie Dziecko Słońca. Jest to nieco ponad 35 minut relaksu i dobrej zabawy- słuchacza i artysty również!- opakowane w brzmienia indie i lo-fi.
Mop na swojej płycie przy niemal każdym kawałku subtelnie, acz w sposób satysfakcjonujący ucho eksponuje swoje umiejętności gry na gitarze. Rozmarzone riffy możemy usłyszeć już w pierwszym kawałku na trackliście- hallucinations. Różne oblicza brzmienia gitary towarzyszą nam przez pozostałe trzydzieści minut podróży przez utwory na albumie. Nie są nachalne, nie narzucają się słuchaczowi. Wręcz przeciwnie- są umiejętnie dawkowane i wysublimowane, tak aby móc z największą łatwością się w nich zanurzyć, ale nie zatopić. Kawałkiem na płycie w moim odczuciu najlepiej uwydatniającym melodyjność gitary mopa jest singlowe Spadam z gościnnym udziałem Faustyny Maciejczuk. Warto zwrócić też uwagę na najdłuższy na trackliście numer postać z witraży. Urzeka on użyciem syntezatorów i elektronicznych wstawek, które nadają temu kawałkowi intrygującą aurę tajemniczości. Nie sposób nie wspomnieć o wybuchającym energią utworze tytułowym, którego galopujący rytm jest najlepszą zachętą do tańca. Słuchając tej płyty można dowiedzieć się, czego mop może słuchać na co dzień. Wyczuwalne są inspiracje w manierze śpiewania WalusiaKraksyKryzys czy przesterowanych wokalach charakterystycznych dla M83, zaś dźwięki gitar niekiedy przypominają te w piosenkach grupy Weezer.
Poza wspomnianą Faustyną Maciejczuk, kilku innych obiecujących artystów udzieliło się na debiutanckim krążku mopa. Płyta wzbogacona została także o gościnne występy Dawida Grzelaka, Młodego B oraz Lacklustera. Są to nazwiska, które wkrótce zrobią dużo szumu na polskiej scenie muzycznej. Utwory na których się udzielają należą do moich ulubionych na całym krążku, między innymi z uwagi na to, że głos każdego z tych twórców jest idealnie dopasowany do charakteru kawałka, na którym się udzielają.
Podczas konsumowania tego produktu nie czuć przepychu wkładanego w jego produkcję. Mimo powszechności dużego zaawansowania technologicznego- obdziera ono jednak dzieło ze wszystkich swoich najcenniejszych walorów. Najbardziej wyrazista jest tu pasja i chęć podzielenia się swoimi niekonwencjonalnymi pomysłami z szerszym gronem odbiorców. Taki jest właśnie debiutancki album mopa– domowy, relaksujący, gwarantujący bezpieczeństwo i ukojenie dla duszy i umysłu.
- Data premiery:
- Single:
