Line-up tegorocznej edycji Open’era zamknięty

Mimo, że do tegorocznej edycji festiwalu Open’er zostało już mniej niż miesiąc to organizatorzy ciągle publikują informacje o nowych artystach dołączających do line-upu. W lipcu w Gdyni pojawią się kolejni, zarówno zagraniczni, jak i polscy wykonawcy.

W pierwszy dzień imprezy czyli 3 lipca zagrają bracia Kacperczyk. Będzie to kolejny już powrót formacji na scenę w Kosakowie.

W czwartek 4 lipca wystąpi brytyjska gwiazda Mabel oraz polski raper Gruby Mielzky.

5 lipca uczestnicy wydarzenia będą mogli wybrać się na koncert warszawskiego artysty Kaz Bałagane’go.

A ostatniego dnia czyli w sobotę 6 lipca zagra „perełka rodzimej alternatywy” Kasia Lins.

Headliner’ami poszczególnych dni tegorocznej edycji festiwalu są kolejno Foo Fighters, Dua Lipa, Doja Cat oraz Hozier. Harmonogram godzinowy z podziałem na sceny znaduje się w mediach społecznościowych festiwalu.

Nowy album Gracie Abrams już dostępny

Amerykańska piosenkarka, znana z hitów, takich jak BestMess It Up czy też Black me out, właśnie wydawała swój drugi album studyjny!

Dokładnie 21 czerwca, światło dzienne ujrzał nowy album Gracie Abrams zatytułowany The Secret Of Us. To zdecydowanie najbardziej rozbudowany projekt w karierze amerykanki, zarówno pod względem brzmieniowym, jak i narracyjnym. Wydawnictwo jest kontynuacją debiutanckiego krążka artystki, Good Riddance, którego premiera miała miejsce na początku 2023 roku. 

Album The Secret Of Us promował singiel Risk, a także oficjalna wersja utworu Close To You, którego fragment kilka lat temu został udostępniony przez Gracie w jej mediach społecznościowych. 

Warto wspomnieć, że na albumie znalazła się współpraca z samą Taylor Swift, która niejednokrotnie wspierała Gracie w jej poczynaniach muzycznych, a także umożliwiła jej bycie supportem na części trasy koncertowej, The Eras Tour.

„Ten album został napisany z pośpiechem, z jakim biegniesz do domu, aby szczegółowo opisać każdą chwilę swojej przyjaciółce”

Toruń zaprasza na On The Move Music Festival

12 lipca na toruńskiej scenie muzycznej zadebiutuje nowy festiwal. Oto jego szczegóły.

Od 12 do 14 lipca odbędzie się pierwsza edycja On The Move Music Festival. Będzie to letni weekend, w którym Fosa Zamku Krzyżackiego wypełni się fantastycznymi muzycznymi brzmieniami. 

Trzy dni pełne będą występów największych artystów polskiej sceny alternatywnej i nie tylko. Czekają nas: świetna zabawa, niezapomniane przeżycia, a co najważniejsze – dobra muzyka! Wystąpią:

Smolasty

Daria ze Śląska/Małpa

Rosalie./Vito Bambino

Bilety na On The Move Music Festival są już dostępne.

I pula biletów do kupienia na stronach:

eBilet https://tiny.pl/d57xd

KupBilecik https://tiny.pl/d57x7 do 23 czerwca lub do wyczerpania zapasów:

bilety jednodniowe w cenie 89 zł,
karnet trzydniowy w cenie 199 zł.

Start II puli 24 czerwca:

bilety jednodniowe w cenie 99 zł,
karnet trzydniowy w cenie 229 zł.

Pomidorowy zachwyt czy zawód? sanah — Kaprysy, 2024 (recenzja)

„Każdy poeta pod jakimś wpływem: Dante — Beatrycze. Andrzejewski wąchał jabłka. Breza gruszki. sanah — pomidory”. Gałczyński nie pogardziłby takim cytatem, jednak jeśli sanah miałaby odpowiedzieć na większość pytań dotyczących albumu Kaprysy, to albo byłoby zdanie: „Miałam taki kaprys” albo „pomidor”. Nawet pomidor zawitał na okładce tego albumu, żeby ukazać jej pomidorowe kaprysy.

Można mówić, że już za dużo jest tej sanah w muzyce. Sama miałam okres zmęczenia jej muzyką i po Poezyjach moje zainteresowanie jej twórczością spadało z singla na singiel. Wręcz czułam, że pomimo wydania pojedynczych singli jakoś nie odbiły się większym echem (poza Marcepanem czy Pocałunkami Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej). Jednak w tym roku poczułam, że na nowo odkrywam piosenkarkę i wtedy cała radość z nowej muzyki od wokalistki powróciła.

Do przesłuchania Kaprysów zachęciły mnie tak naprawdę single, zapowiadające piąty krążek wokalistki. hip hip hura! z urokliwym teledyskiem, a także tekstem i linią melodyczną przenosi nas do początków sanah, kiedy to jej utwory naprawdę poruszały prostymi słowami i cieszyły się ogromnym uznaniem. Za to Śrubka nietuzinkowo przedstawiła obraz kobiecości, podkreślając, jak bardzo feminizm jest ważny w dzisiejszych czasach.

Od razu przykuło moją uwagę zbyt ostry autotune towarzyszący piosence Sad, a także w trakcie pierwszego refreni singla było, minęło. Może to był jeden z jej kaprysów taka zabawa mixem, jednak skutkiem może być zniechęcenie do dalszego słuchania. Z dalszym odsłuchaniem było, minęło autotune oraz chórki jest unormowany. Tekstowo na tle hip hip hura! czy Śrubki wypada dosyć blado, za to na plus wychodzi teledysk do piosenki z jego sielską aurą.

Odczuwam fakt, że Nimbostratus jest niedocenianą pozycją, o której dosłownie mówi się za mało. Skoczny, bardzo rymowany utwór, w którym sanah bawi się ze słuchaczem z bardzo chwytliwym refrenem. Kaprys gis-moll grany oczywiście na skrzypcach dopełnia swoimi smyczkowymi dźwiękami, jednocześnie wprowadzając słuchacza do następnego utworu, jakim jest Miłość jest ślepa.

Sanah w Kaprysach powróciła do umieszczania tzw. interlude. Ot takie małe kaprysy. Zachwyt twórczością Paniniego tak bardzo wciągnął wokalistką, że na albumie znajdzie się 5-sekundowa Coda z solową partią skrzypiec. Czy to 5 sekund coś zmieniło nagle w jej twórczości? Absolutnie nie. O ile wspomniane Kaprys gis-moll czy Arco zwiastują dalszy ciąg płyty, tak Coda odgrywa rolę zapychacza. W efekcie mamy taki oto kwiatek odbierający miejsce bogatszym czy też wartościowym pozycjom.

Jeśli mowa o wartościowych pozycjach, a raczej o tej, która tego nie posiada, nie sposób nie wspomnieć o Fafarafa, będące próbą stworzenia szant z elementami country z asłuchalnym refrenem. Szkoda, ponieważ zapowiadały się te country-szanty dosyć przyzwoicie jak na smutny tekst Natomiast kaprys jodłowania mnie nie kupił, a wręcz spietruszyłam do przycisku zmiany utworu jak najszybciej się dało.

Jest jednak inna, dosyć podobna tematycznie pozycja, która swojemu sielskiemu urokowi naprawdę mnie poruszyła i okazała się strzałem w dziesiątkę. Mowa tu o Wiśta wio! opowiadający o trudnym rozstaniu, nawiązując dodatkowo do Leopolda Staffa, a także przerabiając popularne przysłowie Baba z wozu, koniom lżej na Chłop z wozu, a koniom lżej odnosząc się do zakończenia trudnej relacji ze strony kobiety.

Genialną robotę robią goście, którzy nie są wymienieni pod żadną piosenką, ale odgrywają znaczący wpływ na piąte wydawnictwo piosenkarki. Mowa tu o Vito Bambino otwierający Pańskie łzy to woda wyśpiewując Balladę o pancernych, budując napięcie, jakie towarzyszy w dalszej części ballady. Z kolei w O miłości możemy usłyszeć Dawida Podsiadłę, który razem z sanah przekazuje silną moc, jaką jest miłość nawet w najtrudniejszych momentach. Te współprace są najlepszymi kaprysami, jakie na tej płycie usłyszycie!

Nie jest to album dla każdego. Humor sanah jest wręcz momentami przesadzony, choć takie były jej kaprysy. Niektóre wręcz irracjonalne, inne typowo sanahowe oraz zaskakujące. Jest to misz masz, w którym momentami można się po prostu pogubić. Mojego stosunku do pomidorów (a bardziej do zupy) na pewno nie zmienił ten album, ale sądząc po całokształcie tych kaprysów, słowo „pomidor” byłoby adekwatnym określeniem mojej opinii na temat piątego wydawnictwa wokalistki.

Celine Dion chce powrócić na scenę

W ostatnim czasie świat obiegła wiadomość, że Celine Dion jest ciężko chora. Gwiazda odwołała wszystkie swoje koncerty w 2023 oraz 2024 roku, a także unikała pojawiania się publicznie. Sytuacja jednak uległa poprawie i być może fani artystki będą mogli wreszcie usłyszeć i zobaczyć ją na żywo.

Gwiazda udzieliła wywiadu w amerykańskiej telewizji NBC. Opowiedziała tam więcej szczegółów na temat swojej przypadłości neurologicznej Stiff Person Syndrome (po polsku Zespół sztywnego człowieka), a także na temat nadchodzącego filmu dokumentalnego I Am: Celine Dion.

Artystka ogłosiła również, że chce powrócić do koncertowania.

Zamierzam wrócić na scenę, nawet jeśli będę musiała się czołgać. Nawet jeśli będę musiała mówić rękami, zrobię to.