Mieszanka wybuchowa – duet Raye i Marka Ronsona

Raye, popowo-bluesowa ikona współczesnej sceny muzycznej, połączyła siły z jednym z najbardziej cenionych producentów i muzyków — Markiem Ronsonem. Owoc ich współpracy zaprezentowali w najnowszym utworze Suzanne.

Na Instagramie artyści udostępnili krótkie wideo ukazujące kulisy pracy nad utworem oraz poinformowali fanów, że współpraca jest częścią kampanii marki luksusowych zegarków Audemars Piguet, która w tym roku świętuje swoje 150-lecie. Mark, jako ambasador marki od kilku lat, postanowił z tej okazji połączyć świat muzyki ze sztuką zegarmistrzowską.

Unikatowy głos i charyzma Raye w połączeniu z niezawodną produkcją muzyczną Marka stworzyły letni, taneczny z domieszką jazuu hymn, który zaraża nas do tańca już od pierwszej chwili.

Suzanne możecie usłyszeć na wszystkich platformach streamingowych.

Brian Wilson, współzałożyciel legendarnej grupy The Beach Boys, zmarł w wieku 82 lat

W wieku 82 lat zmarł Brian Wilson – amerykański muzyk, kompozytor i producent, współtwórca zespołu The Beach Boys. Informację o jego śmierci potwierdziła rodzina oraz przedstawiciele artysty. Według mediów, Wilson od dłuższego czasu zmagał się z problemami zdrowotnymi.

Brian Wilson był odpowiedzialny za stworzenie charakterystycznego brzmienia zespołu, który zdobył popularność w latach 60. Jako główny kompozytor i producent, miał duży wpływ na kształt piosenek takich jak Surfer Girl, Fun, Fun, Fun, California Girls czy I Get Around. Wszystkie te utwory zostały nagrane i wykonywane przez The Beach Boys.

Szczególne miejsce w dorobku artysty zajmuje album Pet Sounds z 1966 roku, uważany za przełomowy w historii muzyki pop. Wilson kierował jego produkcją, wprowadzając nietypowe rozwiązania aranżacyjne oraz nagrywając dźwięki spoza tradycyjnego instrumentarium. Rok później nagrał także singiel Good Vibrations, który powstawał podczas licznych sesji w różnych studiach i uznawany jest za jeden z najbardziej innowacyjnych utworów lat 60.

W drugiej połowie lat 60. Wilson pracował nad projektem albumu Smile, który nie został ukończony z powodu jego pogarszającego się stanu psychicznego. Dopiero w 2004 roku, już jako artysta solowy, wydał Brian Wilson Presents Smile, który zdobył uznanie krytyków i przyniósł mu nagrodę Grammy za instrumentalny utwór Mrs. O’Leary’s Cow.

Poza działalnością w The Beach Boys, Wilson wydał kilkanaście solowych albumów. W 2021 roku ukazał się At My Piano, na którym zagrał fortepianowe wersje swoich najbardziej znanych kompozycji.

Mimo długotrwałej walki z chorobą afektywną dwubiegunową oraz uzależnieniem, Wilson pozostawał aktywny zawodowo przez wiele dekad. Był laureatem licznych nagród, w tym Grammy, znalazł się w Rock and Roll Hall of Fame oraz został odznaczony Medalem Narodowym Sztuki przez prezydenta USA.

Artysta zmarł w swoim domu, w otoczeniu najbliższych. Jego dorobek obejmuje kilkadziesiąt przebojów, które miały istotny wpływ na rozwój muzyki popularnej w drugiej połowie XX wieku.

Zaz na polskiej scenie już niebawem

ZAZ to francuska piosenkarka, której prawdziwe imię to Isabelle Geffroy. Zasłynęła przede wszystkim dzięki debiutanckiemu singlowi Je veux z 2010 roku. Piosenka stała się hitem nie tylko we Francji, ale i w wielu krajach Europy dzięki swojemu energetycznemu stylowi i pozytywnemu przesłaniu.

Live Nation Polska, oddział jednej z największych firm organizujących koncerty i wydarzenia muzyczne, poinformował za pośrednictwem Instagrama o nadchodzącym koncercie ZAZ, który odbędzie się 2 lutego 2026 roku w warszawskiej hali COS Torwar.

Na zbliżającej się trasie koncertowej, obejmującej Wielką Brytanię i Europę, artystka skupi się na promocji swojego nowego albumu Sains et saufs, którego premiera zaplanowana jest na 19 września 2025.

Do tej pory mogliśmy już usłyszeć kilka utworów zapowiadających wydawnictwo – w tym m.in. Je pardonne oraz tytułowe Sains et saufs.

Bilety dostępne do zakupienia pod tym linkiem

Miley Cyrus o singlu Prisoner: „Bez obrazy dla Dui, ale to nie był mój pomysł”

Promocja nowego albumu Miley Cyrus trwa w najlepsze – artystka udzieliła kilku wywiadów i przygotowuje się do premiery filmu towarzyszącemu płycie. W rozmowach powrócił również wątek współpracy z Duą Lipą, który przez długi czas był tematem licznych spekulacji.

Mowa o kawałku Prisoner, drugim singlu promocyjnym z wydanego w 2020 roku albumu Plastic Hearts. W trakcie rozmowy na łamach podcastu „Every Single Album” padło dość bezpośrednie pytanie o zasadność duetu z brytyjską gwiazdą pop. Miley Cyrus przyznała, że nie był to jej pomysł.

Bez obrazy dla Duy Lipy, ale utwór po prostu nie jest spójny z albumem. Znacznie lepiej wypadłaby na Endless Summer Vacation. Wyobraźcie sobie ją na Wildcard lub River – byłaby wspaniała.

zdradziła artystka.

Cyrus dodała żartobliwie, że duet był inicjatywą jej zespołu, który próbował „ratować jej tonącą karierę”. Wytwórnia nie była zadowolona z kierunku obranego na płycie.

Prisoner było pierwszym i ostatnim (dotychczas) przypadkiem współpracy dwóch gwiazd. Singiel później ukazał się na reedycji albumu Future Nostalgia.

Na temat niekoniecznie przyjacielskich relacji między Cyrus i Lipą plotki krążyły od dłuższego czasu. Sytuacja zdawała się być wynikiem problematycznej współpracy. Na wydanym w ubiegłym roku singlu Illusion (Radical Optimism) Dua śpiewa, że czas zdjąć różowe okulary (oryg. And it’s time I take my rose-coloured glasses off). Fani spekulują, że to aluzja do piosenki Miley Rose Colored Lenses.

Dyskusja na temat napiętych relacji między artystkami ponownie nabrała rozpędu po premierze albumu Something Beautiful. W utworze Every Girl You’ve Ever Loved Miley Cyrus opowiada o kobiecie, która „Mówi perfekcyjnie po francusku / Może przetańczyć całą noc / A mimo to wcale się nie spoci” (oryg. She speaks the perfect French / She can dance the night away / And still, she’ll never break a sweat).

Fani dopatrują się w tym dosyć oczywistej aluzji do Duy Lipy. Ich zdaniem wers o języku francuskim nawiązuje do gościnnego występu wokalistki na remiksie Talk talk Charli xcx, gdzie Lipa rzeczywiście mówi po francusku. Fragment o tańcu miałby z kolei odnosić się do singla Dance the Night z filmu „Barbie”. Ostatnie zdanie rzekomo nawiązuje do viralowego tańca Duy sprzed lat.

Wszystkie te interpretacje pozostają jednak w sferze domysłów i spekulacji. Miley Cyrus nie odniosła się do żadnej z plotek.

Norma Jeane. Addison Rae – Addison, 2025 (recenzja)

Zanim Norma Jeane Mortenson stała się Marilyn Monroe, Pamela Anderson z symbolu seksu przemianowała się w wolną od makijażu „Ostatnią Showgirl”, a panna Louise Ciccone weszła w skórę Madonny, los postawił przed nimi wyzwania, których nieujarzmienie nie ulokowało by ich na pozycji ikon, jakimi bez wątpienia pozostają po dziś dzień. Do grona tych gwiazd, jeśli brać za mianownik właśnie pokonywanie barier i artystyczną konwersję – w tym wypadku z podziemnej outsiderki do przyszłej gwiazdy salonów – może dołączyć dwudziestoczteroletnia dziś, była cheerleaderka z Luizjany – Addison Rae Easterling. Jeszcze do niedawna tańczyła do utworów swoich idoli, dokumentując i udostępniając filmy z tych sesji w serwisie Tik-Tok i osiągając przy tym astronomiczną liczbę 88.4 miliona obserwujących, by na początku czerwca 2025 wydać debiutancki album o dość jednoznacznym tytule Addison. Czy tiktokerka, która zbudowała swoją osobistą markę za pośrednictwem wspomnianego serwisu internetowego, udźwignęła pokładane w niej nadzieje i zarejestrowała materiał godny największych pochlebstw? A jeśli tak, czy mimo wszystko nie za wcześnie, by nadawać jej miano popkulturowego fenomenu?

Na album Addison składa się dwanaście nagrań, z czego dwa to krótkie przerywniki, które równie dobrze mogłyby zostać połączone z utworami następującymi po nich. Materiał otwiera przebojowe New York, lecz tym właściwym hitem jest kolejne na trackliście Diet Pepsi. Przytoczona piosenka, udostępniona w sierpniu 2024 roku, to pierwszy singiel promujący debiut fonograficzny amerykańskiej wokalistki. Na pierwszy rzut ucha wydaje się spokojna i nastrojowa, lecz im częściej gościła na moich słuchawkach, tym bardziej hipnotyzowała swoim zmysłowym klimatem, przez co ostatecznie wspomniany spokój, jaki wyzierał z niej przy pierwszym wrażeniu, przekuł się w dynamiczny hit. Po nim następuje jeden z najmocniejszych momentów na albumie, czyli Money Is Everything. Utwór łączy w sobie pogodną melancholię z feministycznym przesłaniem. Zanim w refrenie usłyszymy wyznanie

Pocket full of sunshine, busting through the seam. Say it, baby, don’t lie, money’s everything. Diamonds are my best friend like I’m Norma Jeane. Say it, baby, don’t lie, money’s everything

poprzedza je wstęp w postaci

When I was growing up mama always told me to save my money so I never had to rely on a man to take care of me

Addison daje tutaj wyraźny sygnał, że nie potrzebuje męskiej protekcji, manifestuje swoją niezależność, przy czym piosenka wolna jest od jakichkolwiek zaczepek czy ironii.

Kolejny utwór – Aquamarine – będący drugim singlem promującym wydawnictwo, podtrzymuje przebojowość Diet Pepsi, choć jakby dokładniej porównać oba kawałki, pomimo iż są klimatycznie zbliżone do siebie, tak na gruncie stylu ukazują już całkowicie inne oblicza. Po tym następuje pierwszy przerywnik w postaci Lost & Found, który jest zaproszeniem do trzeciego singla – High Fashion. To hipnotyczna piosenka, zawierająca dość wulgarny tekst, mianowicie: „I’d rather feel the sun kiss on my skin. With a cigarette pressed between my tits. You know I’m not an easy fuck. But when it comes to shoes I’ll be a slut”, lecz będąca jednocześnie delikatnym wyznaniem zagubienia. Następujące po niej Summer Forever, choć wyraźnie „addisonowe”, skręca w stronę muzycznych wojaży Lany Del Ray. Subtelna, z początku nic nie wnosząca do całości piosenka, natomiast po wielu odsłuchach okazała się jedną z trzech moich ulubionych.

W In the Rain Addison podejmuje temat przeszłości i daje wyraźnie znać, że kiedy dawne czasy pukają do drzwi, nie ma sensu ich otwierać. Fame is a Gun – singiel mający premierę przed tygodniem, podejmuje temat sławy, gdzie autorka śpiewa o celowaniu nią na oślep. Przytoczony utwór można interpretować na wiele sposobów, lecz dla mnie będzie on przede wszystkim opowieścią o tym, że pomimo konsekwencji, jakie niesie za sobą status popularnej gwiazdy, lepiej być „na górze” i nie dać zepchnąć się z piedestału niż kimś zwyczajnym, kto nigdy nie dojdzie chociażby do pułapu lokalnego grajka. Times Like These – singiel mające premierę wczoraj, brzmi, jak podsumowanie całej płyty, lecz to, co wyróżnia go spośród wszystkich, to teledysk, którego pierwsza połowa została zarejestrowana w kolorze, natomiast druga w czerni i bieli. Jeśli bardziej przyjrzycie się klipom, jakie towarzyszą promocji Addison, zobaczycie wiele stylistycznych podobieństw, choć na pierwszy rzut oka materiały wideo wydają się diametralnie różnić od siebie. W tym wypadku obraz z niezwykłą konsekwencją ilustruje muzyczną podróż panny Rae, nie popadając przy tym w powtarzalność pomysłów, za to zgrabnie łącząc całość w jeden spójny muzyczno-wizualny organizm.

Life’s No Fun Through Clear Waters to drugi przerywnik i zarazem wstęp do finalnego, w mojej opinii najlepszego utworu z albumu, czyli Headphones On. Ta piosenka ma szansę stać się dożywotnim hymnem, aniżeli zwykłym letnim przebojem, jeśli tylko wszystkie czynniki odpowiedzialne za sukces komercyjny na to pozwolą. Wspomniany utwór jest czwartym singlem z albumu, z charakterystycznym teledyskiem, gdzie możemy oglądać Addison w niezwykle oryginalnej stylizacji. Jej różowe włosy w połączeniu z białym rumakiem, na grzbiecie którego pędzi w nieznanym kierunku, są wizualnym wyróżnikiem tego debiutanckiego materiału.

Powracając do pytań zadanych na początku tej recenzji, trudno o jednoznaczną odpowiedź. O wielkości Addison Rae świadczy bowiem nie tylko udany, choć nie wybitny album, lecz również ostatnie współprace, jakie podjęła ze znanymi markami. Wystarczy wspomnieć chociażby wspaniałe sesje zdjęciowe dla poczytnych magazynów modowych. W obu wypadkach zdjęcia Addison robili uznani fotografowie. Mario Sorrenti zrealizował z nią sesję dla francuskiego wydania Vogue’a z marca, zaś Ellen Von Unwerth dla Elle z maja tego roku. Tak więc jesteśmy świadkami narodzin nowej gwiazdy. Czy już ikony? Trudno na tę chwilę wyrokować o takich rzeczach, lecz jedno jest pewne – Addison mocno przetarła dla siebie szlak i jak sama śpiewa w Money Is Everything: diamenty są jej najlepszym przyjacielem, jakby była Normą Jeane. Może faktycznie mamy do czynienia z fenomenem, lecz jeszcze tego nie wiemy.