Pewną część społeczną wśród fanów i sympatyków muzycznego kolektywu Archive – w tym mnie – ucieszy ta nowina.
Polski zespół BOKKA po raz kolejny będzie supportować londyński kolektyw muzyczny Archive podczas ich nadchodzącej europejskiej trasy koncertowej w roku 2026.
BOKKA to jedno z najbardziej intrygujących i enigmatycznych zjawisk na europejskiej scenie alternatywnej. Pojawiając się znikąd w 2013 roku z debiutanckim singlem Town Of Strangers, zespół od razu zwrócił uwagę – nie tylko swoim filmowym brzmieniem, ale także całkowitą anonimowością. Skryci za maskami i tajemnicą, BOKKA stworzyła świat, w którym tożsamość rozpuszcza się w czystej sztuce. Ich debiutancki album zatytułowany po prostu BOKKA spotkał się z uznaniem krytyków i wyznaczył kierunek dla projektu, który rozwija się dzięki aurze tajemnicy oraz nieustannej transformacji.
Przypomnijmy, że Archive da swój koncert promujący przyszłoroczny album o tytule Glass Minds również w Polsce. Już 8 kwietnia 2026 roku w warszawskiej hali COS Torwar. Zaś wcześniej usłyszymy właśnie kapelę BOKKA.
Dwadzieścia pięć lat minęło, jak jeden dzień… a mam na myśli niezwykle komercyjnie sukcesywny album Brytyjki PJ Harvey – Stories from the city, stories from the sea.
23 października 2000 roku, czyli równo 25 lat temu, brytyjska artystka Polly Jean Harvey wydała jeden z najpopularniejszych i najbardziej komercyjny album w jej dyskografii – Stories from the city, stories from the sea. Nie wyszło mi szybciej, ale wiedziałam, że jak się nie wyrobię w tym roku z recenzją, to popełnię – dla mnie – ogromny grzech. No, nie wybaczyłabym sobie tego. Głównie dlatego, iż jest to jedna z najważniejszych płyt w moim życiu, a także jeden z życiowych soundtracków.
W dorobku PJ Harvey to był moment, w którym artystka – która dotąd eksplorowała bardzo surowe, ekspresyjne formy – jednocześnie zachowując swoją mocną tożsamość, otworzyła się na szerzej zakrojony rockowy język, melodykę i miejskie inspiracje. Recenzenci przyjęli to bardzo dobrze, a także w rozmowach fanów i krytyków pojawia się przekonanie, że to jedno z najważniejszych dzieł artystki. I najpopularniejszych, dzięki brzmieniom (szczególnie w tamtych czasach) krążka był to komercyjny strzał w dziesiątkę.
Otwarcie albumu, czyli piosenka Big exit, to jak start rakiety. Od pierwszych sekund wiadomo, że to nie będzie melancholijna płyta – tylko pełna energii, adrenaliny i światła. Polly wchodzi z gitarami, które brzmią jak miejskie syreny, a jednocześnie – jak manifest miłości i siły. To piosenka o wolności i odwadze. O tym, że emocje mogą być napędem do działania, a nawet całego życia i codziennego funkcjonowania.
Good fortune to najbardziej radiowy utwór Harvey. Mój osobisty hymn o szczęściu i o tym, by czasem mieć wywalone na sytuacje życiowe – ponieważ świat jest za piękny, by się nim nie cieszyć. Za każdym razem, gdy tego słucham (i oglądam iście genialny teledysk), to mam ogromnego banana na mordce. Fałszuję strasznie, lecz z radością – „and I feel like some bird of paradise„! I tak bardzo Good fortune mi daje vibe Nowego Jorku połączonego z Londynem, ach.
A place called home jest jedną z najbardziej poruszających i najpiękniejszych piosenek PJ Harvey. Chciałoby się znaleźć taką osobę w życiu, w której się zakochujesz ze wzajemnością i słyszysz od niej zdanie „one day there’ll be a place for us„.
Kawałek zatytułowany The whores hustle and the hustlers whore to brutalna i seksowna eksplozja. Manifest o dwuznaczności i hipokryzji świata. Takie solidne… grzecznie pisząc… uderzenie. Nie da się tego słuchać inaczej, jak tylko przy ustawionym poziomie głośników na 100 procent.
This mess we’re in w duecie z liderem zespołu Radiohead, czyli Thomem Yorke’iem. Wzruszam się, a nawet płaczę, za każdym razem, kiedy tego numeru słucham. Rozdziera moje serce na milion małych kawałeczków. I ta delikatna solówka na fortepianie… Najbardziej właśnie tego utworu mi szkoda. Szkoda, że Polly Jean Harvey nie śpiewa już go na swoich koncertach.
This is love, k****! No sorry, musiałam, bo inaczej się nie da. Jedno z największych muzycznych tupnięć nóżką w całej twórczości PJ Harvey. Połączony z fantastycznym wideo-klipem. Czego chcieć więcej, jak nawet gitarowe melodie – oprócz przepięknej barwy głosu – są po prostu idealne? Chyba się tylko inspirować. O, jak ja będę duża, to chcę być jak Polly.
Stories from the city, stories from the seaautorstwa PJ Harvey to nie jest tylko album muzyczny. To świadectwo momentu i totalne oraz kompletne dzieło sztuki. Wychodzące poza modę i wszelkie bariery, czy zasady. To płyta, której zawdzięczam wiele i jak już zdążyliście przeczytać – jedna z moich najulubieńszych ever i jeden z najpiękniejszych soundtracków życiowych. Wiem, że wokalistka już (raczej?) nie wróci do tego materiału, ale… pomarzyć można, prawda?
Polly, dziękuję Ci za Stories. Pewnie tego nigdy nie przeczytasz, a już na pewno nie przetłumaczysz sobie na język angielski – ale to nic. I tak dziękuję.
To jedna z najważniejszych muzycznych premier tego roku. Florence + The Machine zaprezentowała szóstą w karierze płytę, naładowaną emocjami, teatralnością oraz refleksją o kobiecości.
– alternatywna okładka Everybody Scream, fot. Autumn De Vilde
Everybody Scream ukazało się 31 października br., nakładem Polydor Records. Producentami płyty byli Mark Bowen – gitarszysta zespołu IDLES, Aaron Dessner – członek The National, Mitski oraz Dave Bayley – wokalista grupy Glass Animals. Za oprawę wizualną albumu, a także reżyserię teledysków do Everybody Scream oraz Symapthy Magic odpowiada współpracująca z Florence od kilku lat Autumn de Wilde.
Nowa etap w karierze artystki oznaczał również spore zmiany w składzie Florence + The Machine. Po raz pierwszy od debiutu grupy, u boku Florence Welch nie pojawił się Rob Ackroyd, dotychczasowy gitarzysta oraz dyrektor muzyczny zespołu. Zabrakło również Isabelli Summers, powrotu której wyczekiwali wieloletni fani. Przy perkusji nie zobaczymy również Lorena Humphrey’a oraz Dionne Douglas – skrzypaczka poświęciła się swojej solowej karierze i będzie częścią supportu podczas nadchodzącej trasy promującej Everybody Scream.
Na harfie, symbolu brzmienia F+TM, pozostał Tom Monger, klawisze w spadku po Summers od 2022 roku przejmuje Aku Orraca-Tetteh, przy basie nieprzerwanie od 2018 roku – Cyrus Bayador. Nowymi członkami zespołu są Cian Hanley (perkusja), Harry Smith (skrzypce, gitara), oraz chórzystki: Luisa, Elly, Katy, Clay, Miryam oraz Fan.
W wywiadzie dla Apple Music Florence Welch wyjaśniła, że album Everybody Scream powstał z nagłej, pilnej potrzeby twórczej. Artystka podkreślała, że emocje, które towarzyszyły jej w tamtym momencie, były tak intensywne, iż płyta mogła powstać tylko wtedy – później straciłaby swój sens i autentyczność. Florence otwarcie opowiedziała o swoich traumatycznych przeżyciach sprzed dwóch lat, kiedy usłyszała diagnozę ciąży pozamacicznej z poważnymi komplikacjami dla jej zdrowia.
Pierwsze spływające recenzje Everybody Scream są bardzo dobre. Krytycy z The Guardian chwalą album za skoncentrowaną, emocjonalnie dojrzałą formę, zauważając, że Florence Welch wykorzystuje swój dramatyczny styl z większą klarownością niż wcześniej. Jak podkreśla Paste Magazine, głęboka mroczna estetyka, elementy „folk horror”, nadają płycie surową, lecz autentyczną siłę wyrazu.
Po piątkowej premierze do serwisów streamingowych trafiły cztery bonusowe utwory z rozszerzonej wersji płyty. Są nimi akustyczne wykonania piosenek Everybody Scream, Sympathy Magic, The Old Religion oraz Drink Deep.
Rubens podkreślał ostatnio w wywiadach, że rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu i karierze. Efektem tych zmian jest kolejny singiel, który, o ironio, opowiada o tym miejscu, które w ogóle się nie zmieniło.
Piosenka nosi tytuł Tam bez zmian i jest w nostalgiczno-gitarowym stylu, charakterystycznym dla Rubensa. Jest już dostępna na platformach streamingowych.
To drugi z wydanych w ostatnim czasie singli wokalisty. Piosenka Buenos miała swoją premierę we wrześniu. Nie wiadomo jednak czy znajdą się one na jakimś wspólnym albumie. Artysta nie zapowiedział na razie żadnego nadchodzącego wydawnictwa. Od ostatniego albumu Rubensa zatytułowanego BEZ TRZYMANKI minął na razie rok. Być może fani muszą się jeszcze uzbroić w cierpliwość przed kolejnymi płytami.
Kalifornijski zespół nie poprzestaje na premierze nowego albumu. The Neighbourhood ogłaszają pełnoprawną trasę koncertową obejmującą Amerykę Południową, Europę, Azję i Australię. Będzie to ich pierwsza seria występów od 2021 roku.
źródło: facebook.com/TheNeighbourhood
The Neighbourhood wracają z nową muzyką. 24 października zespół zaprezentował aż trzy single –Private,OMG iLovebomb – które stanowią przedsmak nadchodzącego albumu (((((ultraSOUND))))), zaplanowanego na 14 listopada nakładem Warner Records.
Jak podaje Rolling Stone, najnowszy materiał ma być powrotem grupy do muzycznych korzeni, łącząc britpopowe inspiracje z charakterystycznym kalifornijskim brzmieniem indie. Teksty nowych utworów są bardziej osobiste i refleksyjne, poruszają tematy emocjonalnej wrażliwości, rozczarowania i utraty, ukazując dojrzalsze oblicze zespołu.
Ponadto z okazji dziesięciolecia swojego przełomowego albumu Wiped Out!, zespół The Neighbourhood podzielił się z fanami specjalną 10th Anniversary Edition, która oprócz oryginalnych jedenastu utworów zawiera aż dwanaście bonusowych ścieżek, w tym demówki i niewydane wcześniej nagrania.
Po serii muzycznych zapowiedzi i wyjątkowych premier, The Neighbourhood ogłaszają trasę koncertową THE WOURLD TOUR, obejmującą Amerykę Północną, Azję, Australię i Europę, podczas której po kilkuletniej przerwie spotkają się z fanami na żywo, prezentując zarówno nowe brzmienia, jak i najważniejsze utwory ze swojego dorobku.
Zespół wystąpi również w Polsce – 2 maja 2026 roku Jesse Rutherford zaśpiewa w krakowskiej Tauron Arenie. Sprzedaż biletów rozpocznie się w najbliższy piątek 7 listopada, za pośrednictwem biletinfo.pl.