Popowa radość, jakiej jeszcze nie było. Rihanna – Loud, 2010 (recenzja throwback)

12 listopada 2025 roku minęło piętnaście lat od wydania najradośniejszej płyty barbadoskiej artystki Rihanny – Loud. W tym roku wokalistka obchodzi również jubileusz dwudziestu lat swojej pracy artystycznej. No więc, należy się jakaś recenzja throwback!

Dacie wiarę, że to już piętnaście lat minęło, gdy Rihanna zaprezentowała światu Loud? Mnie też ciężko w to uwierzyć, ale jednak. Loud to album, który nie tylko odmienił jej wizerunek, ale też wyznaczył kierunek dla całego popu początku lat 2010. Po mroczniejszym i introspektywnym Rated R – który był swego rodzaju pamiętnikiem opisującym piekło, jakie zgotował jej były partner życiowy – wokalistka wróciła z krążkiem pełnym kolorów, energii i tanecznej lekkości, celebrując wolność, kobiecość i radość życia. Nic dziwnego, iż album do dziś brzmi świeżo, zaraża optymizmem i pokazuje Robyn (bo tak naprawdę na imię ma Rihanna) w jej najbardziej popowym oraz ekstrawertycznym wydaniu.

Produkcja wydawnictwa to wynik współpracy z czołówką ówczesnych twórców – byli to między innymi StargateSandy Vee i Alex da Kid – którzy zadbali, by każdy utwór miał potencjał radiowy, ale też charakterystyczny klimat. Od dance-popu, przez R&B, po dancehall i elementy pop-rocka, a jednocześnie wszystko jest bardzo spójne, oparte na mocnych refrenach i chwytliwych melodiach.

Celebrujmy popową radość! Zacznijmy od singla o tytule S&M, który jednocześnie otwiera całą płytę. Do dziś pamiętam te kontrowersje wokół warstwy tekstowej i muzycznego wideo-klipu. Może to zabrzmi dziwnie, śmiesznie i niezbyt mądrze – ale nie znałam wówczas drugiej takiej artystki, jak Rihanna, która tak śmiało śpiewała (i występowała w teledyskach) o seksie oraz intymności. Miałam wówczas trzynaście lat, także, no… ale tak zwany banger jest świetny.

A pamiętacie późniejszą wersję z Britney Spears? I ich występ w trakcie nagród Billboard Music Awards 2011? To dopiero były czasy. Dzisiaj już wszystko jest, mało co szokuje (a przynajmniej mnie) i ja osobiście często powtarzam: „ha, a Rih była pierwsza!„.

Wiecie, że ja dopiero dwa (albo trzy… stara jestem, pamięć już nie ta) lata temu się przekonałam do następnego singla o tytule What’s my name? z gościnnym udziałem rapera Drake’a? Dopiero teraz słyszę – i widzę – jak bardzo ten utwór jest ciepły, naturalny i przyjemny. Taki na poprawę humoru.

Ikoniczny dance-popowy hymn, który przyniósł Rihannie nagrodę Grammy oraz ogłosił wielki powrót na rejony. Mowa tu, oczywiście, o Only girl (In the world). Polecę z prywatą, bo nawet koleżanka z redakcji All About Music (pozdrawiam!) się mnie zapytała o to. Znając wcześniejsze hity Robyn – takie jak Don’t stop the music, czy Te amo – to właśnie Only girl sprawiło, że ją pokochałam bezgranicznie. Potrzebowałam takiej idolki, po prostu – a że jest ode mnie starsza o tylko dziewięć lat, to cóż… wszystko się zgadza. Też czasami dzięki niej czuję się jak taka Only girl, która nawet siebie lubi i akceptuje (chorobowe zwłaszcza) niedoskonałości.

Powrót do muzycznych korzeni, jeśli chodzi o R&B (i chyba pierwsze moje tak mocne zapoznanie się z tym gatunkiem), ale w formie emocjonalnie ciężkiej narracyjnej ballady dancehall. Historia o desperackim czynie i konsekwencjach wybrzmiewa mocno dzięki przejmującej interpretacji. A i tu się nie obyło bez kontrowersji w mediach…

Choć Complicated jest dość przejmującą piosenką o skomplikowanej – jak sam tytuł na to wskazuje – relacji miłosnej i lubię do niej wracać, ponieważ przypomina mi ona o moich jakby przygodach… to chyba nigdy nie zapomnę pewnego komentarza na platformie YouTube. Brzmiał on tak, że jakaś osoba śpiewa refren, gdy otwiera podręcznik szkolny do matematyki. Nie musicie mi dziękować.

Zmysłowy, powolny, intensywnie nasycony erotyzmem utwór. Czyli SkinFenty już eksperymentowała tak znacznie wcześniej, lecz uważam, iż to właśnie Skin jest przełomem. Kocham, tak najzwyczajniej na świecie.

Loud to album, który z perspektywy czasu jeszcze wyraźniej pokazuje, jak doskonale Rihanna rozumiała puls zmieniającej się popkultury. To krążek pełen odważnych decyzji, wyrazistych melodii i emocji, które trafiają prosto w sedno – niezależnie od tego, czy chodzi o celebrację życia, czy o momenty pełne wewnętrznych napięć. Mimo upływu lat, płyta nadal błyszczy świeżością i radością. A ja, dzięki Loud, zyskałam przecudowną idolkę, dzięki której przetrwałam ciężki okres dorastania i czasy nastoletnie. Choć nie jest ani kolorowo, ani idealnie, ani fantastycznie – to jeszcze mam chęć do życia, o czym przypomina mi Loud, jej ogólna twórczość i ona sama. Dziękuję, Robyn.

Deep Purple i jedyny koncert w Polsce

Jesienią przyszłego roku możemy wyczekiwać emocjonującego wydarzenia na Atlas Arenie w Łodzi. Z oficjalnych źródeł wynika, że koncert Deep Purple został zaplanowany w dniu 8 października 2026 roku. W roli supportu zespołu będzie Jayler, a oficjalna sprzedaż biletów rusza 21.11.2025 roku o godzinie 11:00.

Partnerem koncertu jest Antyradio, a organizatorem festiwalu jest Mystic Coalition, w którego skład wchodzą Knock Out Productions, Mystic Production i B90.

Deep Purple to jedna z najbardziej wpływowych brytyjskich grup rockowych, założona w 1968 roku. Zespół zasłynął połączeniem ciężkich riffów, wirtuozerskich solówek i elementów muzyki klasycznej, tworząc fundament pod późniejszy hard rock i heavy metal. Ich albumy, takie jak In Rock czy Machine Head, ugruntowały pozycję zespołu w historii rocka. Do dziś pozostają ikoną gatunku, inspirując kolejne pokolenia muzyków.

Ikony muzyczne nie spoczęły na laurach i w 2024 roku wydali nowy album =1, który wraz z kultowymi kawałkami odegra znaczą rolę na nadchodzącym koncercie. Nazwę wyjaśnia Ian Gillan – wokalista i autor tekstów, uchodzący za jednego z najwybitniejszych rockowych śpiewaków, słynącego z potężnego głosu i charakterystycznych, wysokich krzyków – w wywiadzie z Louder Sound:

Znalazłem się w internecie, próbując wypełnić jakiś rozmazany schemat świateł drogowych albo motocykli, starając się udowodnić robotowi, że jestem człowiekiem … Napisałem tę absurdalną równanie, z odpowiedzią ‘=1’. Cały ten syf po lewej stronie, to właśnie to, czego chcesz się pozbyć. O to chodzi.

Roger Glover, czyli basista, kompozytor i producent muzyczny zespołu dodał:

=1 to bardzo silny symbol … Przeszliśmy przez mnożenie, dzielenie, pierwiastki, nawiasy, algebrę… wszystko to, a jednak wciąż jesteśmy jednym zespołem

Ellie Goulding prezentuje Destiny

Ellie Goulding zaprezentowała singiel Destiny, będący jej pierwszym solowym wydawnictwem od dwóch lat. Utwór został napisany przez Ellie wraz z Kurtisem Wellsem i Livvi Franc, a jego producentem jest Jack Rochon. Artystka podkreśla, że praca nad piosenką miała dla niej szczególne znaczenie i była związana z ważnym okresem osobistych zmian.

Ellie ujawnia, że Destiny powstało w czasie, gdy przechodziła przez trudny etap życia, który określa jako proces żałoby po zakończonej relacji. Przy tworzeniu utworu miała poczucie, że ponownie odzyskuje kontrolę nad własnym życiem i skupia się na sobie. Tytuł nawiązuje do akceptacji wydarzeń, które trudno było jej wcześniej przyjąć.

Zanim podpisałam kontrakt płytowy, po prostu pisałam piosenki — pozwalałam im powstawać naturalnie i za dużo o tym nie myślałam. Szczerze mówiąc, nadal nie mam nic do stracenia, bo ciągle realizuję projekty, które mnie satysfakcjonują, jak muzyka klasyczna, elektroniczna czy taneczna, a jednocześnie mogę pisać popowe utwory, które naprawdę mi się podobają. To prawdopodobnie najbardziej szczere teksty, jakie kiedykolwiek stworzyłam. Nie muszę się przed nikim tłumaczyć. W pewnych sytuacjach próbujesz kogoś zadowolić, ale po raz pierwszy nie czuję, że muszę to robić. Po prostu tworzę muzykę, którą kocham.

– mówi Ellie Goulding dla NME;

Do singla powstał teledysk wyreżyserowany przez Florię Sigismondi. Wokalistka określa go jako część całościowego projektu towarzyszącego nowej muzyce. W wywiadach sugeruje również, że Destiny otwiera kolejny etap jej działalności twórczej, a kolejne utwory są w przygotowaniu.

Massive Attack powrócą w 2026 roku

0

To wczesny prezent gwiazdkowy dla fanów Massive Attack. Zespół szykuje muzyczne nowości.

Duet ogłosił w swoich mediach społecznościowych, że przyszły rok zakończy sześć lat ciszy wydawniczej. To właśnie w 2020 roku ukazał się ich ostatni projekt, mini-album Eutopia.

Od przyszłego roku będziemy publikować utwory stworzone w ostatnim czasie. Będą dostępne w formie fizycznej i cyfrowej za pośrednictwem nowej wytwórni, z wyjątkiem serwisu Spotify.

zapowiedzieli muzycy.

Zespół zachęca również do dołączenia do swojego kanału informacyjnego w aplikacji WhatsApp, gdzie mają pojawiać się najświeższe aktualizacje.

Na początku roku Massive Attack poprosili ówczesną wytwórnię o wycofanie całej swojej dyskografii ze Spotify, dołączając do rosnącej grupy artystów protestujących przeciwko działaniom CEO platformy. Daniel Ek rozpoczął inwestowanie w wojskowe drony wyposażone w sztuczną inteligencję, co spotkało się z szeroką krytyką środowiska muzycznego.

OFF Festival Katowice z pierwszymi ogłoszeniami. Na scenie Amyl and the Sniffers, Earl Sweatshirt i Oklou

Ciąg dalszy festiwalowych ogłoszeń – tym razem spoza głośnego mainstreamu. Pierwsze karty na nadchodzący sezon odkrył katowicki OFF Festival.

Headlinerami wydarzenia zostali Amyl and the Sniffers. Australijski zespół przywiezie do Katowic dawkę bezkompromisowego, drapieżnego punka. Choć grupa działa stosunkowo niedługo, ma już na koncie trzy albumy studyjne, w tym ubiegłoroczny Cartoon Darkness. Ostatnia współpraca z Fred again.. tylko potwierdza, że ich kariera nabiera tempa. Na scenę niewątpliwie wniosą energię, która rozpali publiczność.

Lista ogłoszeń nie kończy się tylko na pierwszej kapeli. Na OFF-ie zagrają sludge-metalowcy Chat Pile, a o sentymentalną nutę indie rocka zadba Current Joys. Amerykański producent Clams Casino zabierze słuchaczy w odmęty ambientowej elektroniki, z kolei Oklou dopełni skład eksperymentalną wizją z pogranicza hyperpopu. Earl Sweatshirt przypadnie do gustu fanom rapu przez duże „R” – poetyckiego i dogłębnie szczerego.

Pierwsza pula biletów na OFF Festival Katowice 2026 w cenie 702,90 zł jest już dostępna na stronie organizatora.

OFF Festival Katowice to jeden z największych polskich festiwali i zarazem czołowy gracz sceny alternatywnej. Jego line-up co roku łączy światy rocka, jazzu, elektroniki i metalu. W poprzednich edycjach na scenie pojawiali się m.in. Iggy Pop, PJ Harvey, Grace Jones, Fontaines D.C., Ecco2K czy Idles, a jednym z najgłośniejszych występów ubiegłego roku okazało się irlandzkie trio KNEECAP.

Kolejne ogłoszenia 2 grudnia.