Postać Wojciecha Młynarskiego była niewątpliwie bardzo znacząca dla polskiej kultury dlatego nikogo nie powinno dziwić to, że powstała książka biograficzna, w której autor Michał Ostrowski udokumentował najważniejsze i najbarwniejsze momenty z życia artysty.
Biografia pod tytułem Młynarski. Światowe życie to zbiór rozmów z członkami rodziny Wojciecha Młynarskiego, z których autor wyselekcjonował wyjątkowe, zabawne i nieznane wcześniej fakty z życia polskiego niezwykle cenionego przez rodaków artysty. Znajdziemy w niej anegdoty z dzieciństwa oraz całej długoletniej kariery artystycznej. Książka premierowo ukaże się 9 listopada, a obecnie jest dostępna w przedsprzedaży.
Michał Ostrowski napisał o ojcu książkę doskonale udokumentowaną, wypełnioną wieloma nieznanym nawet mnie informacjami, opromienioną szczerą miłością do twórczości Młynarskiego. Jednak nie pisał na kolanach! Jako debiutujący autor, zaprezentował zdrową dawkę asertywności i niezależności, zarówno wobec samego bohatera, ale i nas – rozmówców. To lubię! Pytał, drążył, naprawdę chciał zrozumieć. Gratuluję! A „Światowe życie” polecam
Paulina Młynarska
Przypomnijmy, że Wojciech Młynarski był aktywny na polskiej scenie od początku lat 60. W swojej karierze zasłynął jako poeta, reżyser, wykonawca piosenki aktorskiej, satyryk, autor tekstów, czy artysta kabaretowy. Teksty jego piosenek były wielokrotnie wykonywane przez największych artystów polskiej sceny muzycznej takich jak, między innymi, Hanna Banaszak, Alicja Majewska, Irena Santor, czy Krzysztof Krawczyk. Jesteście zainteresowani życiem Wojciecha Młynarskiego? Pochylicie się nad biografią autorstwa Michała Ostrowskiego?
Krakowski wokalista, kompozytor i autor tekstów Igor Walaszek znany jako Igo na przełomie listopada i grudnia wyruszy w swoją pierwszą solową trasę koncertową. Tournée promować będzie debiutancki krążek piosenkarza o tytule Igo, którego premiera zaplanowana jest na 18 listopada. Trasa odwiedzi największe kluby dużych polskich miast w tym Łodzi.
Na trasie nie zabraknie występów artysty w takich miastach jak Szczecin, gdzie będzie mieć miejsce pierwszy koncert z trasy, Kraków, który jest miastem rodzinnym Igo, a także Łódź. Do miasta włókniarzy 30-letni wokalista zawita 24 listopada, kiedy to zaprezentuje się przed łódzką publicznością w klubie Wytwórnia. Będzie to trzeci po występach w Szczecinie i we Wrocławiu koncert na trasie, a także trzecia wizyta piosenkarza w tym klubie. W 2019 oraz 2021 roku Igo wystąpił tam jako 1/2 elektronicznego projektu Bass Astral x Igo, który do ubiegłego roku współtworzył z Kubą Traczem, znanym jako Bass Astral. Bilety i pozostałe informacje o koncertach dostępne są w serwisie Going.
Always Love miał premierę 28-go października. Pojawił się również oficjalny teledysk. Lauren po raz pierwszy wykonała ten utwór podczas Women of JammCard.
Wokalistka od 2016 wrzucała piosenki dosyć sporadycznie, jednak 2020 był przełomem. Wtedy pojawiły się piosenki Lento i soundtrack do Birds Of Prey. Rok później wydała pierwszą solową EP-kę. Czy Always Love jest startowym singlem do nowego albumu?
Niezaprzeczalnie premiera albumu tego pana jest uznawana za znaczące wydarzenie dla polskiej muzyki oraz kultury szeroko pojętej, może i nawet osiągnęło status święta narodowego. DawidPodsiadło przez ostatnie kilka miesięcy nie próżnował, o czym świadczą trzy duże koncerty na stadionach oraz osobna seria koncertów na tegorocznej edycji MęskiegoGrania, zresztą sam festiwal jest już mocno kojarzony z Dawidem i poniekąd jego obecność na tym wydarzeniu przez wielu decyduje o powodzeniu tej trasy.
Po tak bogatej serii koncertów przyszła pora na kolejny, przez wielu długo wyczekiwany, album. Warto na wstępie zauważyć, że Dawid poprzeczkę miał zawieszoną dosyć wysoko, wszystko za sprawą ikonicznego już Małomiasteczkowego, który 4 lata po premierze dalej cieszy się niemałym zachwytem wśród słuchaczy. Mając to na względzie oczekiwania fanów i zwyczajnych słuchaczy były równie wielkie. Czy zostały zatem spełnione?
Lata Dwudzieste zaczynają się WiRUSem, co może brzmieć dosyć ironicznie mając na względzie wydarzenia sprzed dwóch lat, których skutki odczuwamy do dziś. Sam Podsiadło twierdzi, że pierwsza piosenka na trackliście albumu nie ma związku z pandemią koronawirusa. Utwór od początku wpada w ucho, jak ten wirus wwierca się w naszą głowę i pozostaje tam na długo skandując głośnie w i r u s, co jest akurat pozytywem i dobrym początkiem. Nie zdziwię się, jeśli ta piosenka zostanie kolejnym singlem z płyty, bo w swoim brzemieniu jest prosta, skoczna, a co za tym idzie – radiowa.
Dalej jednak nie jest tak kolorowo, jak na początku. Trzy następne piosenki zlepiają mi się w jeden ciąg brzmień, lecz najmniej przyjemny wydźwięk w tym całym klastrze pozostawia po sobie Halo, które jest dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania. Zupełnie tak jakby Dawid w trakcie tworzenia tego utworu nie wiedział, którą ścieżkę muzyczną obrać i efektem tego wyszło coś, co przypomina mi utwór świąteczny i nie wiem jak mam się ustosunkować do tego skojarzenia.
Po tym zlepku jednak przychodzi jeden z najsilniejszych utworów tej płyty, który zresztą był pierwszym singlem zapowiadającym całe wydawnictwo. POST jest dal mnie czymś, czego właśnie oczekiwałem od nowości Dawida. Utwór ten jest świeży, czasem dosyć eksperymentalny, a część liryczna bezkompromisowa, ukazująca patologię współczesności naszego kraju. Liczyłem, że całe wydawnictwo pójdzie dokładnie w tym kierunku.
Jak już jesteśmy przy singlach, to chciałbym się zatrzymać przy drugiej zapowiedzi Lat Dwudziestych, która jest równie mocna co POST. W To co masz Ty! słychać wszystkie charakterystyczne elementy utożsamiane z muzyką Dawida: wysokie tony, powtarzający się skoczny refren, a także subtelna zabawa głosem i dźwiękami. Ten utwór leci u mnie zapętlony do dziś, bo jest zwyczajnie świetnym, beztroskim kawałkiem, który może starać się o miano piosenki roku. Ciekawym aspektem tego singla jest również powstały do niego teledysk, który w pewien sposób jest kontrastem tego utworu.
Należy wspomnieć również o współpracach jakie pojawiły się na Latach Dwudziestych i dostaliśmy je aż dwie, co jest niemałym zaskoczeniem, bo jak w swojej karierze Dawid często pojawia się jako gość na czyimś utworze, tak na swoje albumy nie zapraszał zbyt wielu gości. Niestety tutaj nie jest tak dobrze, jak to wygląda na papierze. Nosowska i sanah, jako gościnie nie zachwycają, a może i wręcz przeciwnie. Najwięcej nadziei pokładałem awejniaku, na którym pojawia się wokalistka Heya. Może właśnie złudnie liczyłem, że Dawid choć dla tego jednego utworu przyjmie heyowy styl i stworzy nietuzinkowy, popowy hit. Niestety wyszło coś miernego, co kompletnie nie pasuje do całości albumu. Z kolei O czym śnisz? Jest co najwyżej poprawne, jednak kawałek ten brzmi bardziej jakby był stworzony dla sanah, a nie dla Dawida.
Chciałbym pochylić się jednak nad millenium, które jest mocne i świetne. Od razu zakochałem się w nim, bo zwyczajnie odczuwałem przepływające przez ten utwór emocje i uczucia. Smutek, ból i rozpacz przeniesione w krzyk Dawida zapisały się na długo w mojej pamięci i póki co jest to jedyny, pozasinglowy, kawałek, do którego chętnie wracam. Pozostałe nie są na tyle charakterystyczne by wybić się na pierwszy plan. Może jedynie poza Szarością i Różem, które swoim brzmieniem przypominają mi małomiasteczkowe Co Mówimy?, przez co zakończenie Lat Dwudziestych jest równie przyjemne jak początek tego albumu.
Lata Dwudzieste nie są albumem 2/10, ale też nie są albumem 10/10, dużo oczekiwałem od tego wydawnictwa, bo zapowiedzi były naprawdę świetne. Niestety w dniu premiery zderzyłem się ze ścianą rzeczywistości, która okazała się być mocno średnim albumem.
Na reaktywację tego zespołu czekałam zbyt długo. Co prawda Hayley Williams dostarczyła w przeciągu dwóch lat dwa solowe albumy, jednak oczekiwanie na nowy materiał Paramore wzrastał. This Is Why jest zapowiedzią szóstego albumu grupy i jest świetnym połączeniem rockowego charakteru zespołu oraz alternatywy zaprezentowanej od wokalistki w przeciągu ostatnich dwóch lat. Jestem zdecydowanie na tak!
tomash – Recepty
Jedną z niespodzianek tego roku, którą katuję non stop jest piosenka Receptytomasha (Tomka Gregorczyka). Ten utwór jest naprawdę wzruszającą pozycją, która opowiada o atakach paniki młodego wokalisty. Recepty są utworem, z którym może się każdy utożsamić i zinterpretować pod siebie, nadając piosence zupełnie nowe znaczenie. I to jest właśnie najlepsze w muzyce, nieprawdaż?
Taylor Swift – Bigger Than The Whole Sky
Wszyscy wiemy, że Taylor Swift swoim najnowszym albumem rozbiła bank. Na Midnights znajduje się 20 popowych utworów (w wersji rozszerzonej), które zasługują definitywnie na uwagę. Jednak miano mojego faworyta na tym albumie przypisuję Bigger Than The Whole Sky, czyli pięknej balladzie o tęsknocie za ukochanym. Wzruszająca pozycja, z którą utożsamiłam się od razu.
Arctic Monkeys – Perfect Sense
Kolejny zespół, który powrócił z nowym materiałem, a mowa tu o Arctic Monkeys. Na The Car znajduje się m.in. Perfect Sense, czyli najbardziej wyróżniającej się piosence na najnowszym albumie Brytyjczyków. Krótka, choć ciekawa pozycja warta uwagi.
Maggie Lindemann – you’re not special
We wrześniu tego roku swój pierwszy album wydała Maggie Lindemann, znana najbardziej z piosenki Pretty Girl. Co prawda piosenkarka tworzy teraz tworzy punk, ale widać, że czuje się z taką muzyką jak ryba w wodzie. Kto jeszcze nie miał okazji posłuchać piosenek Maggie, niech nadrobi zaległości! A jako polecajkę wybrałam jedną z moich ulubionych piosenek na SUCKERPUNCH, czyli you’re not special.
W dniu wielu premier płytowych 21 października najwięcej szumu zrobiła Taylor Swift i w Polsce Dawid Podsiadło, a Carly Rae Jepsen i jej The Loneliest Time pozostała niejako w cieniu. Uważam, że jest to album warty większego rozgłosu. Artystka nie powinna być kojarzona tylko z nieśmiertelnym Call Me Maybe. Na płycie jest 16 świetnych utworów i nie wiedziałam, na który się zdecydować, ale bardzo urzekł mnie pomysłowy i kolorowy teledysk do Beach House.
Imagine Dragons – It’s OK
W tym jesiennym czasie wyjątkowo trudno jest o dobre samopoczucie. Trzeba sięgać po wspomagacze muzyczne na poprawę humoru. Świetną robotę robią chłopaki z Imagine Dragons i ich piosenka It’s Ok. Lubię do niej wracać. Jest piękna w swojej prostocie. I co najważniejsze ma fantastyczny przekaz. Nie dajmy się zwariować. It’s ok to be not ok.
Jamie Cullum – Don’t Give Up On Me
Jamie Cullum pojawił mi się kiedyś na playliście Odkryj w tym tygodniu na Spotify i tak już został. Jego energia jest nie do podrobienia. Od razu wprawia mnie w dobry nastrój. Na razie słucham cały czas na zapętleniu Don’t Give Up On Me, ale prawdopodobnie już niedługo otworzę bożonarodzeniowy sezon i włączę jego świąteczną płytę.
BYTY – Odchodząc
Uwielbiam głos Kasi Siepki, więc chciałam podzielić się tutaj również piosenką zespołu BYTY.Odchodząc to ich najnowszy singiel, który już po pierwszym przesłuchaniu zapadł mi głęboko w pamięć. Jest to cover piosenki Republiki o tym samym tytule. Jest jednocześnie niepokojący, ale też fascynujący. Uważam, że generalnie BYTY tworzą muzykę oryginalną, posiadają swój unikalny styl. Jak dla mnie to idealna propozycja na jesienne wieczory.
Adam Atre – Decisions
A jako ostatnią pozycję wśród moich wyborów wpisałam muzykę Adama Atre. To niesamowicie uzdolniony pianista i producent, którzy tworzy coś na kształt muzyki filmowej. Piękne instrumentalne brzmienia, które nie wymagają żadnego wokalu. Idealne dźwięki, żeby się wyciszyć i wypić herbatę. Słuchając Decisions czuję się jakbym się przeniosła do innego świata, do jakiejś spokojniejszej krainy.
Patrycja Szydlak
Queen – Face It All Alone
Kocham zespół Queen i uważam, że śmierć Freddiego to jedna z największych strat dla muzyki. Październik przyniósł cudowną premierę. Zachwycam się możliwością usłyszenia czegoś nowego z ich repertuaru, chociaż piosenka nie ma pozytywnego wydźwięku.
Slow’mo – Czort
Trafiłam na nich kiedyś zupełnie przypadkiem. Ich wydana niedawno płyta zatytułowana Wiatr to moim zdaniem jeden z lepszych albumów na polskim rynku w tym roku. Bardzo żałuję, że nie są jakoś bardziej znani.
Passenger – Golden leaves
Z Passengerem mam taką relację love-hate – czasami mega irytuje mnie jego głos, a czasami zapętlam bez opamiętania. Golden Leaves to mój jesienny must have, a w tej wersji z orkiestrą kocham.
Ellie Goulding – Let it die
Bardzo tęskniłam za nowościami od Ellie i zachwycam się premierą Let It Die. Jestem ciekawa co nam jeszcze zaprezentuje w najbliższym czasie.
Kaśka Sochacka – Znów jestem w punkcie, który dawno już minęłam
Kaśka Sochacka to moim zdaniem objawienie i jedna z najbardziej utalentowanych wokalistek ostatnich lat. A ten utwór to mój ulubiony obecnie z albumu Ciche dni. Naprawdę zazdroszczę, że można być tak diabelsko zdolnym jak Kasia.