Niezaprzeczalnie premiera albumu tego pana jest uznawana za znaczące wydarzenie dla polskiej muzyki oraz kultury szeroko pojętej, może i nawet osiągnęło status święta narodowego. Dawid Podsiadło przez ostatnie kilka miesięcy nie próżnował, o czym świadczą trzy duże koncerty na stadionach oraz osobna seria koncertów na tegorocznej edycji Męskiego Grania, zresztą sam festiwal jest już mocno kojarzony z Dawidem i poniekąd jego obecność na tym wydarzeniu przez wielu decyduje o powodzeniu tej trasy.
Po tak bogatej serii koncertów przyszła pora na kolejny, przez wielu długo wyczekiwany, album. Warto na wstępie zauważyć, że Dawid poprzeczkę miał zawieszoną dosyć wysoko, wszystko za sprawą ikonicznego już Małomiasteczkowego, który 4 lata po premierze dalej cieszy się niemałym zachwytem wśród słuchaczy. Mając to na względzie oczekiwania fanów i zwyczajnych słuchaczy były równie wielkie. Czy zostały zatem spełnione?
Lata Dwudzieste zaczynają się WiRUSem, co może brzmieć dosyć ironicznie mając na względzie wydarzenia sprzed dwóch lat, których skutki odczuwamy do dziś. Sam Podsiadło twierdzi, że pierwsza piosenka na trackliście albumu nie ma związku z pandemią koronawirusa. Utwór od początku wpada w ucho, jak ten wirus wwierca się w naszą głowę i pozostaje tam na długo skandując głośnie w i r u s, co jest akurat pozytywem i dobrym początkiem. Nie zdziwię się, jeśli ta piosenka zostanie kolejnym singlem z płyty, bo w swoim brzemieniu jest prosta, skoczna, a co za tym idzie – radiowa.
Dalej jednak nie jest tak kolorowo, jak na początku. Trzy następne piosenki zlepiają mi się w jeden ciąg brzmień, lecz najmniej przyjemny wydźwięk w tym całym klastrze pozostawia po sobie Halo, które jest dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania. Zupełnie tak jakby Dawid w trakcie tworzenia tego utworu nie wiedział, którą ścieżkę muzyczną obrać i efektem tego wyszło coś, co przypomina mi utwór świąteczny i nie wiem jak mam się ustosunkować do tego skojarzenia.
Po tym zlepku jednak przychodzi jeden z najsilniejszych utworów tej płyty, który zresztą był pierwszym singlem zapowiadającym całe wydawnictwo. POST jest dal mnie czymś, czego właśnie oczekiwałem od nowości Dawida. Utwór ten jest świeży, czasem dosyć eksperymentalny, a część liryczna bezkompromisowa, ukazująca patologię współczesności naszego kraju. Liczyłem, że całe wydawnictwo pójdzie dokładnie w tym kierunku.
Jak już jesteśmy przy singlach, to chciałbym się zatrzymać przy drugiej zapowiedzi Lat Dwudziestych, która jest równie mocna co POST. W To co masz Ty! słychać wszystkie charakterystyczne elementy utożsamiane z muzyką Dawida: wysokie tony, powtarzający się skoczny refren, a także subtelna zabawa głosem i dźwiękami. Ten utwór leci u mnie zapętlony do dziś, bo jest zwyczajnie świetnym, beztroskim kawałkiem, który może starać się o miano piosenki roku. Ciekawym aspektem tego singla jest również powstały do niego teledysk, który w pewien sposób jest kontrastem tego utworu.
Należy wspomnieć również o współpracach jakie pojawiły się na Latach Dwudziestych i dostaliśmy je aż dwie, co jest niemałym zaskoczeniem, bo jak w swojej karierze Dawid często pojawia się jako gość na czyimś utworze, tak na swoje albumy nie zapraszał zbyt wielu gości. Niestety tutaj nie jest tak dobrze, jak to wygląda na papierze. Nosowska i sanah, jako gościnie nie zachwycają, a może i wręcz przeciwnie. Najwięcej nadziei pokładałem awejniaku, na którym pojawia się wokalistka Heya. Może właśnie złudnie liczyłem, że Dawid choć dla tego jednego utworu przyjmie heyowy styl i stworzy nietuzinkowy, popowy hit. Niestety wyszło coś miernego, co kompletnie nie pasuje do całości albumu. Z kolei O czym śnisz? Jest co najwyżej poprawne, jednak kawałek ten brzmi bardziej jakby był stworzony dla sanah, a nie dla Dawida.
Chciałbym pochylić się jednak nad millenium, które jest mocne i świetne. Od razu zakochałem się w nim, bo zwyczajnie odczuwałem przepływające przez ten utwór emocje i uczucia. Smutek, ból i rozpacz przeniesione w krzyk Dawida zapisały się na długo w mojej pamięci i póki co jest to jedyny, pozasinglowy, kawałek, do którego chętnie wracam. Pozostałe nie są na tyle charakterystyczne by wybić się na pierwszy plan. Może jedynie poza Szarością i Różem, które swoim brzmieniem przypominają mi małomiasteczkowe Co Mówimy?, przez co zakończenie Lat Dwudziestych jest równie przyjemne jak początek tego albumu.
Lata Dwudzieste nie są albumem 2/10, ale też nie są albumem 10/10, dużo oczekiwałem od tego wydawnictwa, bo zapowiedzi były naprawdę świetne. Niestety w dniu premiery zderzyłem się ze ścianą rzeczywistości, która okazała się być mocno średnim albumem.
-
Marcin Jaguś (recenzent) - 6.5/106.5/10
-
Jagoda Dobrzyńska - 9/109/10
-
Tomasz Ochota - 8.5/108.5/10
-
Julia Maciąg - 8/108/10
-
Julia Dumitrescu - 8/108/10
-
Adrianna Małolepszy - 7.5/107.5/10
-
Łukasz Mantiuk - 7/107/10
-
Karolina Posytek - 7/107/10
-
Robert Płachta - 7/107/10
-
Arek Zroślak - 6/106/10
User Review
( votes)- Data premiery: 21 10 2022
- Single: POST, To co masz Ty!
