Ciechowski Symfonicznie w Toruniu. Relacja

Znalezione obrazy dla zapytania kasia moś igor herbut

W Toruniu po raz szósty odbywają się Dni Grzegorza Ciechowskiego. Za nami już kilka spotkań, prezentacji, a także koncert przygotowany przez Toruńską Orkiestrę Symfoniczną. Przeczytajcie o naszych wrażeniach.

Gdy większość z nas przygotowuje się do świąt Bożego Narodzenia, Toruń ma jeszcze jedną wielką okazję do świętowania. W tym właśnie okresie w naszym mieście odbywają się coroczne Dni Grzegorza Ciechowskiego – muzyka, pianisty, kompozytora i wielkiego wokalisty.  Tradycją jest także koncert, który przygotowuje Toruńska Orkiestra Symfoniczna. Tym razem w rolę osoby, która podjęła się opracowania utworów na nowo wcielił się znany aranżer Krzysztof Herdzin, a on natomiast zaprosił natomiast dodatkowo uzdolnionych muzyków, którzy dopełniali dźwięki TOS-u. Tego wieczoru zagrali Adam Lemańczyk na klawiszach, Jakub Kujawa na gitarze, Robert Kubiszyn na gitarze basowej oraz Cezary Konrad na perkusji. Cały, dwuczęściowy wieczór poprowadził Mariusz Składanowski z Radia Gra.

Jeśli chodzi o aranżacje to trzeba przyznać, że robiły wielkie wrażenia. Kilkudziesięcioosobowa orkiestra mimo, że zmierzyła się z utworami legendy, to nadała im dodatkowego tchnienia i życia. Nie można tu mówić o zwykłym ich odtworzeniu, ale o nadaniu im nowych brzmień. Te mógłbym porównać do dwóch wcześniejszych koncertów, które odbyły się w poprzednich latach. Chodzi tu o koncert przygotowany przez maestro Andrzeja Smolika (z głosami Natalii Nykiel, Julii Marcell, Misi Furtak, króla, Skubasa, Miuosha i Roguckiego), a także ten, który zaaranżował Adam Sztaba (śpiewali wówczas Piotr Cugowski, Marek Dyjak, Red Lips, Skubas, Igor Herbut, Brodka, Zalewski, Nosowska, Kasia Kowalska, Kayah, Bela Komoszyńska, Julia Marcell i Chłopcy kontra Basia). Wszystkie trzy stoją tu na bardzo wysokim, mistrzowskim wręcz poziomie.

Tego wieczoru oprócz muzyki mogliśmy usłyszeć także znakomitych artystów. Na mnie osobiście największe wrażenie zrobił Janusz Radek, który rozpoczął koncert utworem Obcy astronom, a jego interpretacja była tego wieczoru najlepsza. To z jaką emocjonalnością wykonał tę piosenkę przechodzi ludzkie pojęcie. Potem wykonał również Kombinat i Odchodząc. Równie dobrze zaprezentowała się Kasia Moś, która dodała temu koncertu gracji, ale i zaśpiewała piosenki mocniejszym głosem, którego jest właścicielką. Mistrzowi oddała hołd śpiewając przejmujące Tak długo czekam, a także Sexy Doll i Śmierć w Bikini. Udowodniła tym samym, że można zaśpiewać je całkowicie odmiennie, jednocześnie być w tym idealnie perfekcyjną. W lirycznej odsłonie na scenie pojawił się także Igor Herbut, śpiewając Nie pytaj o Polskę, ale także świetnie interpretując Tu jestem w niebie. Tu chyba nie muszę dodawać, że każde jego wykonanie Ciechowskiego jest świetne głosowo. W bardziej rockowej wersji zaprezentował się Grzegorz Wilk śpiewając największe klasyki artysty czyli Biała flaga, Tak Tak czy Telefony. Klasyczną odsłonę mistrza zinterpretowała mezzosopranistka Anna Lasota w utworach Zapytaj mnie czy Cię kocham, Śmierć na pięć i Raz na milion lat. Na koniec wspólnie wszyscy zaśpiewali Mamonę. Utwór, który znają wszyscy.

Tego typu koncerty to prawdziwe zetknięcie się z legendą Grzegorza Ciechowskiego i utworów, które są do dziś aktualne. Plejada polskich artystów sprawiła, że utwory te są wciąż żywe i należy o nich pamiętać. Chciałoby się tego słuchać i słuchać!

Czytaj również