
Każdy rok obfituje w takie ilości muzyki, zarówno w postaci pojedynczych singli, jak i całych albumów, że ciężko jest czegoś nie przegapić. Nie pomagają w tym najbardziej znane listy przebojów, na których, zwłaszcza na najwyższych pozycjach, znajdują się przez wiele tygodni te same kawałki lub krążki. Ponownie, jak w zeszłym roku, zebraliśmy piętnaście, naszym zdaniem, świetnych utworów, które przeszły bez większego echa, mimo, że zasługują na ogromny rozgłos.
Zobacz również:
- lista najlepszych albumów 2021
- lista najlepszych utworów 2021
- lista najlepszych polskich albumów 2021
- lista najlepszych polskich utworów 2021
Lana Del Rey – Dealer
Zaczynamy od artystki, za którą bardzo pracowity rok. W 2021 roku Lana Del Rey wydała aż dwa albumy studyjne, które to zostały bardzo różnie przyjęte, zarówno przez krytykę, jak i fanów wokalistki. Nie da się jednak ukryć, że zarówno na Chemtrails Over the Country Club oraz Blue Banisters znaleźć można prawdziwe perełki. Taką właśnie jest numer Dealer, który pochodzi z drugiego z wymienionych wydawnictw. Piosenka była zapowiadana już przy okazji promocji pierwszego z wydanych w ubiegłym roku albumów Lany. Jest to kompozycja zdecydowanie wyjątkowa, wyróżniająca się na tle dokonań artystki – trudno nie zwrócić uwagi na jej głos, który brzmi tu zupełnie inaczej – w końcu sama Lana określiła, że Dealer, to pierwsza piosenka w jej karierze, w której krzyczy! Mocno niedoceniony numer, tak samo jak White Dress z Chemtrails Over the Country Club.
Kings of Leon – The Bandit
Na początku marca 2021 roku swój ósmy album studyjny zaprezentował zespół Kings of Leon. Panowie zdecydowali się na nietypowy sposób promocji krążka, gdyż wydali z niego tylko dwa single – i to oba jednego dnia! Nic więc dziwnego, że szersza publiczność troszeczkę się pogubiła i w konsekwencji nieco przegapiła zarówno numer The Bandit jak i 100,000 People. Szkoda, bo pierwsza z piosenek to naprawdę dobre, gitarowe granie w stylu Kings of Leon, okraszone delikatnie alternatywnym charakterem. Jeśli ktoś z was przegapił nie tylko ten numer, ale i cały album When You See Yourself, to zdecydowanie zachęcam do nadrobienia zaległości!
Conan Gray – People Watching
Conan Gray już od przeszło dwóch lat wydaje kolejne single… i nic poza tym. W 2022 roku miną cztery (!) lata od premiery jego debiutanckiego krążka, nic więc dziwnego, że świat muzyki czeka na kolejne wydawnictwo młodego artysty. Kiedy jednak mimo wydawania kolejnych piosenek nie dzieje się zupełnie nic w tej materii, nie jest dużym zaskoczeniem fakt, że odbiorcy troszkę pomijają kolejne numery muzyka. To wielka szkoda, gdyż Conan ma w sobie ogromny potencjał, jego głos jest wyjątkowy, a on sam jest w stanie uzależnić swoją unikatowością, artystyczną wrażliwością. Oby ten rok przyniósł już nowy album studyjny artysty.
St. Vincent – Pay Your Way With Pain
W ubiegłym roku z nowym wydawnictwem powróciła także królowa art rocka, czyli St. Vincent. Album Daddy’s Home przyniósł zupełnie nowy wizerunek artystki, odwołujący się do klimatów lat ’70. Muzycznie utrzymany w stylu psychodelii, tematycznie zainspirowany wyjściem z więzienia ojca Annie, krążek, to prawdziwy rarytas, bardzo osobisty, ale, mimo inspiracją dawnymi latami, bardzo świeży muzycznie. Projekt promował singiel Pay Your Way In Pain, który idealnie oddaje wszystkie motywy przewodnie krążka. Mimo bardzo pozytywnych recenzji krytyków, nie załapał się on na listy przebojów, warto jednak mieć go w swojej pamięci.
Royal Blood – Typhoons
Świetny rok ma za sobą także grupa Royal Blood. Panowie wydali swój trzeci album studyjny, zatytułowany Typhoons. Krążek zadebiutował na pierwszym miejscu brytyjskiej listy przebojów, trafił także na Billboard 200, a promujące go single cieszyły się w Europie dużą popularnością. Z niewiadomych powodów jednak muzyka grupy nie jest zbyt często grana przez najpopularniejsze polskie rozgłośnie radiowe – na Royal Blood można trafić raczej w stacjach o charakterze stricte rockowym. To spora strata, chociażby dla singla tytułowego, który ma w sobie ogromny power, genialnie łączy ostre brzmienie z muzyką dance i bardzo szybko wbija się do głowy. Jeśli ktoś nie słuchał – proszę, gwarantuje, że łatwo się od niego nie uwolni!
MARINA – Happy Loner
7 stycznia ukazała się wersja deluxe ostatniego albumy MARINY, czyli Ancient Dreams In A Modern Land. Edycja rozszerzona promowana była przepiękną, bardzo nowoczesną balladą Happy Loner. W numerze tym szczególną uwagę zwraca bardzo dźwięczny, wręcz krystaliczny głos artystki. Kompozycja ukazała się na początku grudnia, więc w okresie, gdy pojawiać się zaczęły wszystkie muzyczne podsumowania 2021 roku, utwór ten nie miał więc większej szansy na to, by zostać bardziej zauważonym.
Halsey – The Tradition
Absolutnym skandalem jest, że cały album If I Can’t Have Love, I Want Power nie zyskał dużo większego rozgłosu. Przyczyną tego jest przede wszystkim fakt, że Halsey nie zdecydowała się na typową promocję albumu, czyli wydawania kolejnych singli z teledyskami. Artystka przed premierą płyty dzieliła się tylko krótkimi fragmentami piosenek, które można było usłyszeć w trailerach filmu pod tym samym tytułem co płyta. Single pojawiały się już po premierze krążka jednak promowane były raczej w rozgłośniach radiowych o profilu alternatywno-rockowym. Nie da się ukryć, że Halsey podeszła do tego, bardzo dla niej wyjątkowego, wydawnictwa na swoich zasadach, a bardziej niż na popularności zależało jej na artystycznym aspekcie projektu. Każda pojedyncza piosenka z If I Can’t Have Love, I Want Power to takie małe muzyczne cudeńko, jednak otwierająca płytę, podniosła kompozycja The Tradition, to zupełnie inny poziom muzycznego przeżycia. Polecam też wersję live z koncertu w Los Angeles!
Sarsa – La La Las
Jeszcze w pierwszym kwartale 2022 roku swoją premierę ma mieć czwarty album studyjny Sarsy. Jednym z singli, zapowiadających płytę Runostany jest utwór La La Las, który ukazał się pod koniec listopada. Piosenka ma niesamowity charakter, trochę niepokojący, nie brak tu też ostrego, punkowego klimatu – ogromna w tym rola produkcji Pawła Smakulskiego i Marcina Borsa. Nie da się ukryć, że to zupełnie nowa odsłona artystki, która jest także autorką słów opowieści, którą opowiada w utworze. Rockowe brzmienie, świetne, ostre gitarowe brzmienie to coś, z czym nigdy wcześniej nie kojarzyłam Sarsy, ale co, jak się okazuje, bardzo pasuje do jej artystycznej wrażliwości. Z niecierpliwością i ciekawością czekam na album!
Natalia Przybysz – Oko Cyklonu
Wiadomo już, że 4 marca ukaże się wyczekiwany album Natalii Przybysz, zatytułowany Zaczynam się od miłości. Projekt ten jest wyjątkowy, gdyż znajdą się na nim niezaśpiewane nigdy wcześniej teksty autorstwa Kory, jak i autorskie kompozycje Natalii. Pierwszą zapowiedzią wydawnictwa został utwór Oko Cyklonu, który ukazał się w listopadzie 2021 roku. Aksamitny wokal artystki, śpiewający słowa autorstwa Kory, to zupełnie inne, wyjątkowe przeżycie. Muzycznie uwagę zwraca zwłaszcza świetna partia perkusji – zresztą sprawdźcie sami!
Maja Kapłon – Jak lato pragnie zbóż
W 2021 roku ukazał się pierwszy solowy singiel Mai Kapłon. Artystka znana szerszej publiczności z programu The Voice of Poland zachwyciła połączeniem popowo-elektronicznego brzmienia z dźwięcznym, delikatnym wokalem. Utwór już od pierwszego przesłuchania kojarzy się z klimatem późnego lata – powinno być go dużo więcej w stacjach radiowych zwłaszcza teraz, gdy za oknem tak nieciekawie – od głosu Mai od razu robi się cieplej na duszy.
Lordofon – Oz
Pod koniec 2021 roku, po roku przerwy, nowy numer zaprezentowała warszawska formacja Lordofon. Tworzący ją Maciej Poreda i Michał Jurek robią muzykę, będącą wyjątkowym połączeniem rapu i urban music. Muzycy nie dają się jednak szufladkować, co wyraźnie słychać w numerze Oz, który poza ciekawą warstwą muzyczną, wyróżnia się świetnym tekstem, który idealnie oddaje polską rzeczywistość. Fajnie słyszeć właśnie takie podejście do rapowego brzmienia.
Bass Astral x Igo – Satellite
W 2021 roku duet Bass Astral x Igo zakończył swoją działalność. Muzycy nie zostawili jednak swoich fanów z niczym i w sierpniu wydali dwój trzeci i równocześnie ostatni album studyjny, zatytułowany Satellite. Numer tytułowy to klimatyczne połączenie brzmienia R&B i elektroniki, udekorowane gładkim wokalem Igo. A te piękne zakończenie, w którym słychać świetną partię trąbki – cudo!
Maria Peszek – Szambo wybiło
Cały album Ave Maria to prawdziwy wstrząs dla słuchacza. Wszystko to za sprawą genialnych, ale równocześnie przerażających swą prawdziwością tekstów, które są wynikiem wnikliwej obserwacji naszej polskiej współczesności. Szambo wybiło, wbrew tytułowi, to jedna z lżejszych pozycji z płyty. Tekstowo to obraz obecnej, pandemicznej rzeczywistości, poruszający jednak pominięty przez opinię publiczną temat bezdomności i sytuacji osób nie mających miejsca zamieszkania właśnie w tych nowych, trudnych czasach. Muzycznie zaś, to, co zaskakujące, niemal kompozycja do tańca – optymistyczna, utrzymana w modnym teraz klimacie brzmienia lat ’80. Niech nikogo to jednak nie zwiedzie, gdyż utwór nie jest w żaden sposób optymistyczny – jest jak gorzka pigułka, ale za to właśnie słuchacze uwielbiają Marię Peszek – za, wyrażoną nawet w ostry sposób, prawdę.
Rysy, Justyna Święs – Starlink
W czerwcu, po trzy letniej przerwie, swój najnowszy album wydał duet RYSY, który tworzą Wojtek Urbański i Łukasz Stachurko. Na albumie 4GET znalazł się efekt współpracy z Justyną Święs, znaną z działalności w zespole The Dumplings. Ta kompozycja to idealna propozycja dla fanów elektronicznego brzmienia, udekorowanego pięknym wokalem – o tym kawałku powinno być zdecydowanie głośniej!
Michał Anioł – To samo
Michał Anioł zaskoczył brzmieniem wydanego w maju 2021 roku singla To samo. Utwór, w którym słychać wyraźny wpływ indie-rocka stanowić ma zupełnie nowy rozdział w karierze muzyka. Szczególną uwagę zwrócić może tu wokal – delikatny w zwrotkach, nabiera niesamowitego charakteru i ostrości w refrenie. To samo to także ważny utwór pod względem tekstowym, gdzie artysta zwraca uwagę na fakt fobii społecznych, które znacznie wzmogły się w obecnie trwającym czasie pandemii. To samo ma zachęcić słuchacza do śmiałego mówienia o problemach, które tłumione nie przynoszą niczego dobrego, a jedynie hamują wewnętrzny ogień każdego z nas.
