Artystą się jest, a nie bywa, a jednak i artysta powinien co jakiś czas inaczej spojrzeć na swój twórczy proces. Tym samym nie dziwi fakt, że FKA twigs postanowiła stworzyć coś zupełnie innego, proponując nam wraz z początkiem nowego roku dzieło zatytułowane CAPRISONGS. Choć ta nazywa swój najnowszy projekt mixtapem, tak niezmiennie opowiada nam o swoich intensywnie ludzkich przeżyciach.

Kiedy dwa tygodnie temu usłyszałem, że Tahliah Debrett Barnett, znana powszechnie jako FKA twigs, wydaje swój mixtape, pomyślałem sobie o dwóch rzeczach. Po pierwsze, że CAPRISONGS powinien dać mi przyjemność ze słuchania szalonych i tanecznych piosenek, które niekoniecznie będą zobowiązywać do jakichś głębszych myśli. Po drugie zaś, jest to chwilowa ucieczka FKA twigs od wizerunku ekstrawaganckiej artystki, aby dać upust swoim bardziej prostolinijnym inspiracjom. Tym samym CAPRISONGS spełniło oba te warunki, a nawet podarował mi więcej, jak śmiałem w ogóle myśleć.
CAPRISONGS to niezwykle urocza podróż przez szarą, choć niezwykle barwną codzienność młodej kobiety z ogromnymi marzeniami o miłości i swoimi małymi dziwactwami. Choć z zasady mixtape nie wymusza tworzenia jakiejkolwiek narracji, tak FKA twigs ją i tak wykreowała, co wyszło jej jak zwykle znakomicie. Mixtape ten stanowi najwierniejszy zapis codzienności swojej autorki, kiedy po prostu żyje, chodzi na randki i zaprasza wieczorami do siebie swoich przyjaciół, którzy de facto pomogli w jego stworzeniu. Ponadto, twigs pozostała wierna swoim brzmieniom oraz stylowi. Mimo, że CAPRISONG jest dietetyczną wersją jej dotychczasowej twórczości, tak nie mógł go stworzyć nikt inny, jak właśnie Tahliah.
Choć ten mixtape można spokojnie zaliczyć do tych bardziej ambitnych dzieł, tak nie pozostawił we mnie silnego uczucia, aby do niego wrócić po więcej. Początkowa zabawa samą formą mixtapu oraz jego idea stanowi raczej krótkotrwały efekt. Choć CARPISONGS oferuje stosunkowo duże spektrum piosenek, tak cześć z nich niekoniecznie sprawdza się jako pojedyncze byty, których można by było słuchać w nieskończoność. Zapewne stąd też wynika fakt, że zaproponowano nam je pod postacią mixtape’u – w innym przypadku być może w ogóle byśmy nie mieli szansy ich poznać.
Czysto muzycznie, FKA twigs rozluźniła swoje arztowskie więzy, przeplatając je z tymi, które spokojnie można nazwać modnymi w internetowej przestrzeni. Tym samym usłyszymy tu najróżniejsze wcielania R&B, reggae, neo soulu oraz tego co określiłbym jako muzyka do chodzenia po wybiegu. Ekipa pod wodzą producenta El Guincho postawiła przede wszystkim na zabawę dźwiękami, które pomimo swojej ostrości i krzywości, niezwykle skutecznie zachęciły mnie do gibkich ruchów.
Tak jak już wspomniałem, CAPRISONGS warto słuchać od początku do końca, ponieważ trudno tu o piosenki, które wyróżniłyby się szczególnie na tyle tych pozostałych. Niemniej trzy piosenki urzekły mnie od samego początku, a mówię tu o singlowym Tears In The Club, Papi Bones oraz zamykający mixtape Thank You Song.
Duet z The Weekndem ma w zasadzie wszystko, czego potrzebuje moim zdaniem fajna piosenka – wyrazisty bit, prosty do zapamiętania refren i charyzmatyczny gość specjalny. Papi Bones natomiast skradł moje serce, bo pokazał zupełnie nowe oblicze FKA twigs, gdzie ta chce tańczyć w rytm hipnotyzującej biodra piosenki, również przy udziale wyśmienitej gościnii jaką jest Shygirl. No i Thank You Song, które spokojnie mogę nazwać jedną z najlepszych piosenek w karierze szalonej Brytyjki – po prostu cudowna.
CAPRISONGS autorstwa FKA twigs to dzieło w żadnym stopniu rewolucyjne, choć z pewnością jest rewolucją dla swojej twórczyni. To najbardziej eklektyczny, ale i taneczny kawałek muzyki, jaki udało się jej do tej pory stworzyć. Tym samym bańka wygórowanych oczekiwań pękła, więc można tworzyć jeszcze bardziej szalone rzeczy. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła FKA twigs, gdzie CAPRISONGS będzie umilać ten czas.
- Data premiery: 14 01 2022
- Single: Tears In The Club, Jealousy
