Zespół KAMP! rozpalił rzeszowską publiczność. Fotorelacja Katarzyny Mieszawskiej

Stęskniliście się za dobrą zabawą? Jeśli tak to mam dla Was dobrą wiadomość, KAMP! właśnie ruszyli w drugą część trasy „Don’t Clap Hands”. Trzeba przyznać, że na wiosennych koncertach chłopaków, naprawdę czuć nadchodzącą wiosnę.

W miniony piątek, w rzeszowskim klubie Vinyl zebrał się naprawdę niezły tłum fanów dobrego grania. Z minuty na minutę pod sceną zaczynało pojawiać się coraz więcej ludzi, którzy czekali tylko na jedno (a właściwie na jednych) – muzyczne trio, które na dobre zmieniło polską scenę muzyczną.



Kilka minut po 21 można było usłyszeć intro z krążka Dare czyli 20813. Szybko na scenie pojawił się Radek, Michał i Tomek, których liczna publiczność powitała okrzykami i brawami. Po krótkim powitaniu przyszedł czas na prawdziwy ogień.



Na koncertach KAMP! bywam tak często, że raczej powinna dziwić moja nieobecność niż obecność, dlatego w Rzeszowie, czyli moim rodzinnym mieście nie mogło mnie zabraknąć! Mnie i mojego (nie)zawodnego towarzysza – aparatu. Zawsze gdy idę na koncert i zabieram ze sobą lustrzankę, zastanawiam się czy robić zdjęcia czy tańczyć… Czasami staram się robić i jedno i drugie, czego efektem są dość ciekawie, nieostre kadry… Ale mniejsza z pracą, wróćmy do tematu koncertu!



Wiadomo, że KAMP! to prawdziwa petarda i jeśli ktoś wybiera się na koncert chłopaków, nigdy nie wyjdzie z klubu rozczarowany. Dla niewprawionych fanów mam tylko jedną radę – weźcie coś na przebranie, gwarantuje, że w trakcie koncertu dosłownie będziecie opływać potem. Przy takich utworach jak Cairo, Don’t Clap Hands czy F.O.M.O nie można nie tańczyć!



Oprócz wspomnianych kawałków, Tomek, Michał i Radek zaserwowali rzeszowskiej publiczności także Race Gyal, Kitsune-Ken, Mañanę oraz moją ulubioną, genialną Dalidę, przy której pożyczyłam aparat koleżance – w końcu też chciałam się chwilę pobawić, a z ciężkim aparatem, skakanie jest trochę niewygodne. Myślicie, że robienie zdjęć na koncercie jest proste? Ha! Rada numer dwa: jeśli chcesz wybrać się na jakiś set z aparatem, to nie zapomnij o znajomych – w najbardziej energicznych momentach koncertu, będą mogli zaopiekować się lustrzanką.



Fani, jak i sami artyści, mogli na chwilę złapać oddech przy spokojniejszym numerze jakim jest Drunk. Ja z kolei ucieszyłam się, gdy usłyszałam Melt, bo chociaż płyty KAMP! często goszczą w moim samochodzie, to przyznam szczerze, że dawno nie odtwarzałam tego kawałka.

Na bis chłopaki wrócili na scenę z Distance of the Modern Hearts z płyty KAMP! oraz Dorianem z Ornety, a publiczność do ostatnich taktów bawiła się naprawdę smakowicie! Kto jeszcze zastanawia się nad najbliższymi koncertami tej trójki niech szybko łapie bilety na GoingApp, a dla zachęty warto obejrzeć poniższą fotorelację.





















































Chętnych zapraszam na wcześniejsze nasze relacje z trasy „Don’t Clap Hands”: Kraków, Poznań.


Katarzyna Mieszawska
Katarzyna Mieszawskahttp://sunsetandmusic.pl/
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Melomanka i miłośniczka dobrego kina. Opisuje emocje i codzienność za pomocą słów i zdjęć.

Czytaj również

Najczęściej czytane