Jest osobą nie bojącą się muzycznych wyzwań, podążającą własną ścieżką muzyczną. Osobą, która wytrwale dąży do celu i ma przy tym wielu przyjaciół. Mowa o Ifi Ude, półfinalistce programu Must Be The Music, która dzięki fanom i sponsorom wydała swój debiutancki album. Dziś mieliśmy okazję z nią porozmawiać.
Ifi Ude to kompozytorka, producentka, autorka tekstów i wokalistka w jednym. Wyrazistość, wyjątkowość, gracja i lekkość poruszania się po skrajnych gatunkach muzycznych – to jej główne cechy. Odważnie sięga i konfrontuje ze sobą elektronikę, akustyczne brzmienie i stylistykę zaciągniętą od swoich nigeryjskich przodkach. Śpiewa w trzech językach: po polsku, po angielsku i w ibo, a jej muzykę nie da się zaszufladkować w gatunki muzyczne.
Łukasz Jaćkiewicz: Wydałaś właśnie swoją pierwszą płytę. Jakie uczucia towarzyszą debiutantce, która spełniła swoje największe marzenie?
Ifi Ude: Ekscytacja, zmęczenie i ciekawość – jak płyta zostanie przyjęta.
Łukasz Jaćkiewicz: Czujesz się w pewnym sensie spełniona, że udało Ci się to dokonać bez pomocy jakiejkolwiek wytwórni płytowej?
Ifi Ude: Uważam, że to duży sukces wydać pytę bez żadnego wydawcy czy sponsora w naszym kraju. Oczywiście takie przypadki już się zdarzały, ale na małą skalę i bez tak dużego zaangażowania słuchaczy.
Łukasz Jaćkiewicz: Bez pomocy fanów i sponsorów Twoja płyta mogłaby się tak szybko nie ukazać. Jesteś im bardzo wdzięczna za to?
Ifi Ude: Tak! I mam nadzieję, że oni to czują!
Łukasz Jaćkiewicz: Wystąpiłaś w programie Must Be The Music, gdzie byłaś bardzo chwalona przez jurorów. Nie posypał się wtedy grad propozycji współpracy? Oferowane były Ci kontrakty płytowe?
Ifi Ude:Dostałam dwie poważne propozycje od średniej wielkości wydawnictw. Jednak doszłam do wniosku, że jestem w stanie sama zrobić to, co oni mi proponują, bez konieczności wiązania się wieloletnim kontraktem. Małe i duże wytwórnie nie były zainteresowane.
Łukasz Jaćkiewicz: Od razu wiedziałaś jaki typ muzyki chcesz tworzyć czy to prawdziwa ewolucja napędzona latami doświadczeń?
Ifi Ude: To proces, który ciągle trwa. Nie jestem nastolatką, ale wciąż szukam. Nie jestem też monolitem. Najważniejsze dla mnie to wolność i możliwość nawiązywania współpracy z tymi artystami, z którymi chcę. Oczywiście To samo dotyczy muzyki.
Łukasz Jaćkiewicz: Płyta jest bardzo eksperymentalna jak na polski rynek. Nie boisz się, że może ona nie trafić w gusta innych?
Ifi Ude: Hmm… Jeżeli spojrzymy na polską muzykę lat ‘70 czy ‘80 to tam działy się większe eksperymenty.:) Nie dajmy sobie wcisnąć na głowę i uszy ramek, które za normę określają coś prostego i łatwego. Rodacy – stać nas na więcej!
Łukasz Jaćkiewicz: Hipnotyzujący trans, egzystencjalny minimalizm, sięganie po elektronikę, akustyczne instrumenty. Między innymi to znajdziemy na płycie. Łączysz takie skrajne stylistycznie dźwięki z elementami muzyki Twoich przodków. Ciężko jest stworzyć takie spójne połączenie?
Ifi Ude: Nie. To przychodzi samo.:)
Łukasz Jaćkiewicz: Twoja muzyka jest na tyle różna, że nie da się ją do końca zaszufladkować w kilka gatunków. Było to celowe zamierzenie? Widać w tym dużą dojrzałość…
Ifi Ude: To dla mnie komplement. To, że prawie każdy utwór jest inny, nie było zamierzone. Płyta jest jak mozaika, tak jak ja składa się z wielu często całkiem sprzecznych elementów. Stąd też taka ,a nie inna okładka. Hej, postaw się na moim miejscu. Jestem pół Polką, pół Nigeryjką – jak ja mam to wszystko pogodzić? Chociaż prawda jest taka, że dla Polaków jestem czarna, a dla Nigeryjczyków biała. Tak samo moja muzyka. I nie będę z tym walczyć, bo to walka z wiatrakami.
Łukasz Jaćkiewicz: Na krążku zawarłaś piosenki zarówno w języku polskim jak i angielskim. W którym z tych języków czujesz się lepiej? Czy i Ty uważasz, że po angielsku śpiewa się po prostu lepiej?
Ifi Ude: Lubię śpiewać w obu językach. A najczęściej jak improwizuję, śpiewam w swoim wyimaginowanym języku i w nim czuję się najlepiej :) Lubię pisać polskie teksty, dobrze się w tym czuję i myślę, że całkiem nieźle mi to wychodzi.
Łukasz Jaćkiewicz: Jesteś autorką tekstów i muzyki na albumie. Zapraszasz tym samym słuchaczy do swojego świata? Jaki on jest?
Ifi Ude: Każdy odbiera go inaczej. Jestem bardzo ciekawa ja na to pytanie odpowiedzieliby odbiorcy.
Łukasz Jaćkiewicz: Twój wizerunek sceniczny jest bardzo wyróżniający i bardzo spójny z muzyką, którą tworzysz. Jak bardzo jest on dla Ciebie ważny?
Ifi Ude: Tak jak kostium dla osoby występującej na scenie. Kora mówi „scena jest święta” – jest wiele prawdy w jej słowach.
Łukasz Jaćkiewicz: Kto jest Twoim autorytetem wokalnym, a kogo cenisz za wyszukany styl i wizerunek?
Ifi Ude: Między innymi Prince – we wszystkich tych kategoriach. ;)
Łukasz Jaćkiewicz: Sukcesem dla Ciebie muszą być też występy na różnych festiwalach (Festiwal Transkaukazja, Heineken Open`er czy Art Geni Festival). Czym dla Ciebie jest dzielenie się z ludźmi swoją energią na koncertach?
Ifi Ude: Przy dobrym koncercie – wiesz takim, kiedy ludzie krzyczą „chcemy dalej, więcej” – tak było np. na HOF2013 – uczucie ekscytacji jest podobne do orgazmu. ;)
Łukasz Jaćkiewicz: Wróćmy jeszcze do występu w Gruzji. Jak doszło w ogóle do Twojego występu w tym kraju? Opowiedz nam o kulisach tego występu
Ifi Ude: Miałam przyjemność występować wcześniej na festiwalu Transkaukazja w Warszawie. Organizatorzy i główne gwiazdy tego festiwalu postanowili zaprosić mnie do Gruzji na 10 Festiwal Art Gene w Tbilisi. To była magia. Najlepszy festiwal na jakim byłam.
Łukasz Jaćkiewicz: Wydałaś płytę, co teraz? W jaki sposób będziesz ją promować? Pracujesz już nad jakimiś innymi projektami?
Ifi Ude:W sieci premierę ma właśnie najnowszy teledysk do utworu „Miłościoszczelny”, a co dalej? Trochę pogram, trochę pośpiewam (zapraszam na najbliższe koncerty w Gdańsku i Warszawie), trochę poodpoczywam i zobaczymy co dalej.;) Jest wiele nowych projektów, ale o tym kiedy indziej. :)

