Must Be the Music 7 – poznaj uczestników. Wywiad z zespołem Herson

Zespół HERSON jak sam o sobie mówi – to dobra dawka ukraińsko -polskiego pop-rocka. Pochodzą z Olsztyna i zawładnęli sceną Must Be the Music. W programie wykonali utwór Bereh riky z repertuaru zespołu Tercja Pikardyjska.  Przekonajcie się co jeszcze nam powiedzieli.

Łukasz Jaćkiewicz: Kim jest zespół Herson? Opowiedzcie coś o sobie

HERSON: Jesteśmy rockowym zespołem z Olsztyna, który w 2013 roku spotkał się na nowo po długiej przerwie. Zaczęliśmy grać już w 2001 roku jeszcze jako licealiści i przez kilka lat odnosiliśmy drobne sukcesy, nagrywaliśmy dema – graliśmy mniejsze i większe koncerty. Proza życia rozdzieliła nas na kilka lat, ale od zeszłego roku gramy na nowo, z nowymi ludźmi w zespole i z nową energią.

Łukasz Jaćkiewicz: Kiedy byliście dziećmi marzyliście o…

HERSON: Oczywiście, że o byciu gwiazdami rocka :)

Łukasz Jaćkiewicz:  Gdyby nie muzyka to…

HERSON: Wokalista ma firmę budowlaną, perkusista jest zarządcą nieruchomości, jeden gitarzysta kończy biotechnologię więc po za muzyką każdy „ogarnia” jakoś swoje życie. Dwóch pozostałych członków zespołu jeszcze studiuje. Starymi się godzić codzienne obowiązki z graniem w zespole, nie jest to łatwe i wymaga dużego zorganizowania, wysiłku i często poświęceń ale na pewno jest warte bo każdy sukces zespołu smakuje trzy razy lepiej. Mamy duże wsparcie fanów i naszych rodzin w tym co robimy więc to pozwala nam wierzyć, że to co robimy ma sens.

Łukasz Jaćkiewicz: Jak rozpoczęła się Wasza przygoda z muzyką, jakie były początki zespołu?

HERSON: Początki zespołu związane są z liceum, w którym się poznaliśmy, i w którym zaczęliśmy tworzyć podwaliny zespołu. Wokalista i perkusista znają się od dziecka, ale dopiero w liceum zaczęli działać razem w formie zespołu. Chcieliśmy grać rocka i nie patrzeć się na to co mówią ludzie – byliśmy jedynym rockowym zespołem w tamtym czasie w naszej okolicy. Zaczynaliśmy od małych występów, a skończyliśmy na graniu w Operze Leśnej w Sopocie dla 3 000 ludzi, więc już wtedy jako młody zespół odnosiliśmy sukcesy, którymi mogliśmy się pochwalić.

http://youtu.be/2U33eBYbyM0

Łukasz Jaćkiewicz:  2013 rok to reaktywacja zespołu. Skąd ten krok, tęskniliście się za sobą?

HERSON: Chyba tak. Był w nas pewien niedosyt tego, że nie zrobiliśmy z HERSON wszystkiego, co byśmy chcieli, że nie nagraliśmy profesjonalnie płyty, a mieliśmy dużo ciekawych piosenek. Chcieliśmy sprawdzić czy HERSON da radę funkcjonować w nowych czasach opanowanych przez social media i przywrócić trochę blasku piosenkom, które wykonywaliśmy 10 lat temu. Właściwie od samego początku reaktywacji los nam sprzyja – gramy coraz większe koncerty, wystąpiliśmy w „Must be the Music”, nagraliśmy debiutancką płytę, o której długo marzyliśmy, a której sfinansowanie udało się przez crowdfunding. Na portalu wspieram.to uzbieraliśmy pieniądze na nagranie płyty – to też ogromny sukces, nas i naszych fanów, którzy zostali integralną częścią tej płyty.

Łukasz Jaćkiewicz: Jesteście blisko związani z Ukrainą. Jak postrzegacie sytuację w tym kraju?

HERSON: Sytuacja na Ukrainie jest bardzo niepokojąca i szczerze przyznamy, że patrzymy na nią z niedowierzaniem. To co robi Rosja jest straszne i pokazuje ile tak na prawdę znaczą deklaracje pomocy składane przez inne państwa.

Łukasz Jaćkiewicz:  Uważacie, że Polska jako kraj i naród z całych sił wspiera naród ukraiński czy może mogliby zrobić coś więcej?

HERSON: Polska stanęła na wysokości zadania jak nikt inny – Polacy głośno mówią o poparciu dla Ukrainy o potrzebie niesienia pomocy i nagłaśnianiu aktów przemocy. To olbrzymia pomoc i duże wsparcie dla Ukrainy i każdego komu nie jest obojętny jej los. Jesteśmy bardzo wdzięczni za te gesty przyjaźni i wparcia – jest to nieoceniona pomoc.

Łukasz Jaćkiewicz:  W programie zagraliście cover, nie chcieliście zagrać własnego utworu?

HERSON: Zagraliśmy cover, ale zupełnie inaczej ta piosenka brzmi w oryginale, przez co zawsze myślimy o tej piosence jak o „swojej”. Program narzuca pewne wymagania – trzeba zagrać szybko i sprawnie, a my wybraliśmy do tego akurat „Bereh Riky” bo jest to piosenka krótka, melodyjna z fajnym refrenem – idealnie nadawała się do telewizji. Jeżeli dostalibyśmy się do półfinału to chcielibyśmy zagrać na pewno jakiś swój utwór.

Łukasz Jaćkiewicz:  Nagrywacie płytę. Jaka ona będzie, co się na niej znajdzie i w jakim kierunku chcecie się poruszać?

HERSON: Płyta jest już nagrana, będzie nosiła tytuł „FACEPUNK” – jesteśmy na etapie masteringu i do końca marca powinna już wyjechać z magazynów drukarni. Na płycie jest 12 utworów w języku polskim i ukraińskim, dominuje stylistyka rockowa. Chcieliśmy nagrać nowoczesną płytę z dobrym, pełnym brzmieniem żeby zadowolić nawet wybrednych słuchaczy. Stawiamy w naszym graniu na melodie i fajne gitarowe granie – ta płyta nie ma słabych punktów i jesteśmy naprawdę podekscytowani jej wydaniem.

Łukasz Jaćkiewicz:  Gdybyście mieli wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był i dlaczego właśnie oni?

HERSON: Billy Talent, Paramore, Happysad – za granie prostej rockowej muzyki, która dociera do serc i uszu wielu słuchaczy. Są przykładem na długą, owocną karierę bez skandali i innych niepotrzebnych sytuacji za to ciągle z dużą ilością dobrej muzyki. Te zespoły wydają wciąż ciekawe płyty na wysokim poziomie i są dla nas pewnym rodzajem drogowskazu.

Łukasz Jaćkiewicz:  Załóżmy, że wygracie „Must Be the Music”, co zmieni się w Waszym życiu?

HERSON: Wygranie to na pewno nie tylko duży przywilej, ale też presja by sprostać oczekiwaniom, które się pojawią. Nie każdemu się to udaje, bo na palcach można policzyć, kto po wygraniu różnych programów zdołał utrzymać swoją karierę. Chcielibyśmy rozwijać się jako zespół, grać koncerty i nagrywać płyty – sprawiać radość sobie i naszym słuchaczom – ewentualna wygrana może nam w tym bardzo pomóc.

Dziękujemy za odpowiedzi i życzymy powodzenia w dalszej części programu

Wywiad przeprowadził Łukasz Jaćkiewicz

Czytaj również