TuszNaRękach w czerwcu zasilił ekipę wrocławskiej wytwórni UrbanRec, 25 października premierę miała jego płyta W brzuchu bestii. O współpracy z mową wytwórnią, nowej płycie, a także o sytuacji hip hopu w Polsce czy swoich inspiracjach rozmawiał z nami TuszNaRękach.
Marta Mrowiec: W 2005 roku założyłeś niezależny label Brudne Południe a w 2011 kolejny Gruby kot. Istnieją one nadal, wydajecie coś?
TuszNaRękach: Obie te inicjatywy spełniły swoje zadanie, działając w określonych okolicznościach. ‘Brudne Południe’ było bardziej taką zabawą czy pierwszym kontaktem z działalnością wydawniczą, niż czymś co przyniosło jakiekolwiek wymierne efekty. Poza doświadczeniem oczywiście.
Natomiast ‘Grubego Kota’ zakładałem już bardziej świadomie, w dużym stopniu za sprawą wiedzy zdobytej na studiach w Anglii, jak również faktu, że po prostu byłem starszy. Na dzień dzisiejszy label ten przestał istnieć i nie planuję jego reaktywacji, nie mniej jednak jestem z jego działalności bardzo dumny i zadowolony, choćby dlatego, że m.in. w jego ramach udało mi się wypuścić niezależnie dwa albumy na płytach winylowych, które rozeszły się praktycznie od razu.
Marta Mrowiec: Doprowadziłeś do stworzenia projektu łączącego twórczości kieleckich artystów nurtu hip hop i jazz. Jesteś zwolennikom takich połączeń? Czy może była to jednorazowa inicjatywa?
TuszNaRękach: Tak, uwielbiam łączenie gatunków, szczególnie tych ‘czarnych’, stąd na moich płytach raczej zawsze pojawiały się jakieś akcenty r&b, czy soulowe w postaci gościnnych udziałów różnych wokalistek. Podobnie jeśli chodzi o ‘żywe‘ instrumenty, bo praca z muzykami/instrumentalistami, to zupełnie nowe doświadczenie, dodające mnóstwo energii, na scenie jak i w studio.
Generalnie moim marzeniem jest nagranie płyty w całości z zespołem, w którym łączylibyśmy elementy hip hopu, jazzu, soulu i wielu innych, by później ruszyć z taką twórczością w trasę koncertową.
Marta Mrowiec: W 2011 roku wypuściłeś dwie ep-ki. Wolisz wydawać minilbumy zamiast LP?
TuszNaRękach: Zdecydowanie jestem fanem spójności na płytach. Dlatego bardzo nie lubię gdy proces tworzenia albumu zbytnio się rozciąga, bo kawałki zaczynają się coraz bardziej różnić i wydaje mi się, że przede wszystkim na przestrzeni nawet 6 miesięcy nasz punkt widzenia na różne sprawy może się diametralnie zmienić. Więc czasami wolę zamknąć jakiś etap swojego życia, swoich przemyśleń w np. w formie EPki.
Marta Mrowiec: W czerwcu tego roku zasiliłeś szeregi wrocławskiej wytwórni UrbanRec. Jak układa się Wasza współpraca?
TuszNaRękach: Współpraca układa się bardzo dobrze, wszyscy są bardzo otwarci i co najważniejsze pozytywnie nastawieni do działania. Bardzo cenię też sobie dobry kontakt, którym mam ze Sławkiem, szefem UrbanRec jak i jego pomysły czy generalnie sposób działania.
Marta Mrowiec: Dużo się mówi o przekazie w rapie, dużą uwagę każdy zwraca na teksty. Uważasz, że to jest najważniejszy aspekt w tworzeniu rapu? Co dla Ciebie jest najważniejsze muzyka, wokal czy właśnie tekst?
TuszNaRękach: Dla mnie bez wątpienia zawsze elementem kluczowym było to co ja czy dany artysta ma do powiedzenia. Oczywiście forma jest również bardzo ważna, więc najlepiej jak ktoś sprawdza się i lirycznie i technicznie. To samo się tyczy warstwy muzycznej, bo jeśli jest ona źle dobrana czy po prostu słaba, wpływa na powyższe dwa elementy. Także ważne jest wszystko z naciskiem na przekaz.
Marta Mrowiec: Skąd czerpiesz inspiracje w swoich tekstach?
TuszNaRękach: Bardzo różnie. Czasami są to moje wspomnienia, innym razem jakaś sytuacja, której byłem świadkiem, lub w której bezpośrednio uczestniczyłem. Czasami punktem wyjścia do jakiejś myśli czy słowa klucza, na którego podstawie, napiszę tekst, może być książka lub film. Bardzo często inspiruje mnie też po prostu muzyka, którą dostaję od producentów, z którymi współpracuję.
Marta Mrowiec: 25 października ukazała się Twoja nowa płyta W brzuchu bestii. Powiedziałeś miasto jest bestią a my żyjemy w jego brzuchu. Miałeś na myśli jakieś konkretne miasto, w którym mieszkasz/mieszkałeś czy jest to ogólne spostrzeżenie?
TuszNaRękach: Na pewno w dużym stopniu ta płyta jest o Kielcach, o moim podwórku. Nie mniej jednak myślę, że każdy słuchacz znajdzie na niej jakieś analogie do miejsca, w którym sam żyje. Głównie za sprawą ludzi i ich marzeń, lęków i problemów.
Marta Mrowiec: Jakiego Tusza możemy usłyszeć na płycie? To będzie kontynuacja twoich dotychczasowych dokonań, czy raczej zmiana wizerunku?
TuszNaRękach: Trudne dla mnie pytanie. Zdecydowanie nie będzie zmiany wizerunku i w jakimś stopniu będzie to kontynuacja mojej wcześniejszej twórczości.
Marta Mrowiec: Bardzo długo tworzyłeś w podziemiu. Uważasz, że to ma duży wpływ na charakter wydanych pierwszych legali? Kształtuje w jakimś sensie osobowość i pozwala wydać świadomy i kompletny album?
TuszNaRękach: Jak najbardziej. Spotykam w ostatnim czasie wielu młodych raperów, którzy pomimo bardzo małego stażu w tzw ‘podziemiu’ lub nawet jego braku, stają się popularni i osiągają pewne sukcesy. I wnioski nasuwają się dla mnie takie, że zazwyczaj nie są oni na to po prostu gotowi. Bardzo często mają jeszcze naprawdę mało doświadczeń (życiowych jak i muzycznych), obycia z ludźmi czy popularnością, przez co często ich to szybko przygniata w ten czy inny sposób.
Druga sprawa, że często mocno fascynują ich kariery młodych raperów z za oceanu, którzy pojawiają się nagle podbijając świat i chcą być tacy sami, co polska rzeczywistość szybko weryfikuje. Trudno też przyjąć im krytykę, często zauważam, że jeśli chodzi o ich pewność siebie, to bazuje ona głównie na opiniach ich najbliższego otoczenia, a nie słuchaczy, którzy traktują ich muzykę z większym dystansem. Generalnie, moim zdaniem, teraz jako takie ‘podziemie’ przestaje funkcjonować za sprawą Internetu czy facebook’a, bo okazuje się, że dla młodych ludzi duże znaczenie odgrywa np. ilość wyświetleń na YouTubie, lajków etc.
Marta Mrowiec: Produkcję powierzyłeś praktycznie jednemu producentowi jest nim Szatt. Dlaczego? Nie wolałeś aby producentów było kilku?
TuszNaRękach: Jak wspomniałem wcześniej, bardzo cenię sobie spójność, a jak sobie łatwo wyobrazić dużo łatwiej jest osiągnąć jej efekt, pracując z jednym producentem.
Reszta przyczyn wzięła się już bardziej z pobudek osobistych, bo po prostu jesteśmy z Łukaszem (Szattem) przyjaciółmi, lubimy razem spędzać czas, gramy też wspólnie koncerty. Oczywiście najważniejsze jest też to, że bardzo cenię sobie jego twórczość, talent i wrażliwość muzyczną. Poza tym, jesteśmy też od siebie bardzo różni, z innych źródeł czerpiemy inspirację, myślę też, że słuchamy sporo zupełnie innej muzyki, przez co pracując nad wspólnymi kawałkami, dajemy ujście tym wszystkim kontrastom, co pozwala nam stworzyć coś bardziej oryginalnego, naszego.
Marta Mrowiec: Przyznam, że okładka tego albumu jest nieco przerażająca. Kto jest jej pomysłodawcą?
TuszNaRękach: Pomysłodawcą zdjęć na okładkę jestem ja. Wzięło się to z tego, że lubię odważne czy nawet lekko kontrowersyjne rozwiązania. Chciałem też żeby ta okładka było mocno widoczna i trochę wychodziła poza schemat okładek typowo hip hopowych. Nie lubię też rzeczy miałkich, mało wyraźnych, jak te wszystkie stonowane grafiki etc.
Marta Mrowiec: Wśród gości na Twoim najnowszym albumie są również kobiety. Myślisz, że jest miejsce na polskiej scenie rapowej dla Pań? ;)
TuszNaRękach: Oczywiście, że jest i z każdym rokiem jest tego miejsca coraz więcej. W zasadzie na prawie każdej z mojej płyt pojawia się jakaś wokalistka lub raperka, bo uważam, że jest to fajne połączenie. Jednym śpiewanym refrenem można w naprawdę ciekawy sposób, przełamać charakter całego utworu, nadając mu zupełnie inny wydźwięk.
Poza tym, ja prywatnie jestem wielkim fanem rapu w damskim wykonaniu i zawsze rapującym dziewczynom mocno kibicuję.
Marta Mrowiec: Jak ogólnie oceniasz polską rap scenę?
TuszNaRękach: Tak szczerze, to staram się jak najmniej wiedzieć o polskiej rap scenie. Miewałem takie momenty, że starałem się posłuchać więcej, ale szybko okazywało się, że płyty, które zyskują dużą popularność, są tak mocno przeciętne, że po prostu ja nawet nie chcę tego wiedzieć, bo działa to na mnie dołująco. Oczywiście są artyści, których twórczość zawsze sprawdzę, nawet jeśli by to były single czy teledyski, czasami też kupię jakiś album, ale są to naprawdę wyjątki. Może też jest tak dlatego, że jednak w dużym stopniu, polska rap scena to raczej młodzi ludzie, którzy niekoniecznie są, mnie jako słuchacza, w stanie zainteresować tym co mają do powiedzenia.
Marta Mrowiec: A połączenie mediów z hip-hopem? Czy hip-hop potrzebuje mainstremowych mediów?
TuszNaRękach: Ja bym bardzo chciał, żeby hip hop wyszedł trochę poza swój sos. Przede wszystkim chodzi o to, że w tym momencie polska rapgra bazuje na działalności kilku firm i inicjatyw, które na nich bazują, przez co funkcjonuje dużo układów, kolesiostwa itd. Z jednej strony fajnie, że polski hip hop jest ‘niezależny’, tylko pytanie czy jest niezależny tak naprawdę?
A z innej perspektywy uważam, że ludzie (tekściarze, ekipy od teledysków, producenci) tworzący w kręgach hip hopowych są często dużo zdolniejsi i bardziej pomysłowi od ludzi, którzy na co dzień działają w ramach tzw. Mainstreamu, a co za tym idzie ich udział mógłby pozytywnie wpłynąć w ogóle na jakość muzyki i przemysłu muzycznego w Polsce.
Marta Mrowiec: A Twoi muzyczni idole (niekoniecznie raperzy) ?
TuszNaRękach: Jejku, to są dla mnie najtrudniejsze pytania, bo jest ich tak wielu, że w tym momencie żaden nie przychodzi mi do głowy. Nie mniej jednak zazwyczaj są to ludzie, którzy osiągają jakiś tam sukces, dzięki swojej determinacji i wierze w marzenia.
Marta Mrowiec: Jeszcze wracając do Twojej twórczości. Masz jakiś kawałek, który na każdym koncercie grasz i przy którym publika eksploduje?
TuszNaRękach: Chyba jeszcze zagrałem za mało koncertów, żeby mieć taki kawałek, szczególnie, że na przestrzeni ostatnich 4 lat wydałem 5 albumów i 2 EPki, przez co materiał koncertowy często się zmieniał.
Marta Mrowiec: Planujesz trasę koncertową promującą W brzuchu bestii? Masz już jakieś pierwsze daty koncertów, gdzie będzie można Cię posłuchać?
TuszNaRękach: Tak, jesteśmy w trakcie planowania trasy i potwierdzania terminów, ale nie mogę jeszcze podać na ten moment konkretnych dat. Na pewno zagramy w Krakowie, we Wrocławiu, w Trójmieście, jest też duża szansa na Toruń, Poznań i Łódź, nie mniej jednak to wszystko chyba dopiero po nowym roku, także będziemy informować o szczegółach na bieżąco.
Dziękuję za rozmowę.



