Niedawno ukazał się nowy singiel Olivera Gigona Dla Fabuły, który otwiera przed wokalistą wiele nowych możliwości. Inny niż dotychczas teledysk, brzmienie z odrobiną pazura i wyjątkowa historia, która doprowadziła do powstania numeru…, ale o tym wszystkim i wielu innych rzeczach przeczytacie więcej w zapisie naszej rozmowy.
Adrianna Małolepszy: Serdecznie gratuluję nowego singla! Zaczynając może od początku, skąd w ogóle u Ciebie muzyka?
Mając już 5 lat mówiłem mamie o tym, że chcę śpiewać i grać na gitarze. A takie pierwsze próby tworzenia piosenek podjąłem mając około 13 lat. Szczerze nigdy nie widziałem dla siebie innej drogi. Pamiętam jakoś w drugiej klasie liceum zainstalowałem TikToka z myślą, że na pewno kiedyś mi się to przyda do dzielenia się moją muzyką z ludźmi.
AM:No i się udało! Dużo energii promocyjnej wkładasz właśnie w TikToka. Wspomniałeś gdzieś, że ma to swoje negatywne strony. Jakie?
Myślę, że jest wiele negatywnych stron. Głównie chodzi o to, że jeżeli chce się być na bieżąco to trzeba być tego konsumentem, a to jest niesamowity pochłaniacz czasu. Poza tym nabawiłem się też sporego dysonansu swojej osoby. Jeśli dużo się publikuje na TikToku, czy w ogóle w social mediach to troszkę można zgubić to kim się jest i co chce się tak naprawdę robić. Zadajesz sobie pytania “czy to jestem ja i czy to powinno tak wyglądać?”
AM: Czyli włącza Ci się showman i potem ciężko Ci go “wyłączyć”?
W jakimś stopniu na pewno.
AM: Wracając do muzyki, zaznaczmy, że piszesz zarówno teksty jak i muzykę. Bardzo mnie ciekawi od czego zaczynasz tworząc numery.
Zauważyłem, że te piosenki, z których potem jestem najbardziej dumny zaczynają się od jakichś dwóch rymujących się wersów, które później wiążę z jakąś konkretną myślą. Na przykład jeśli chodzi o Dla Fabuły wychodząc z samochodu nagrałem jeden wers z melodią na dyktafon w telefonie. Zwykle tak to wygląda. Są to niewielkie, chwytliwe fragmenty, z którymi potem pracuję.
AM: Kiedy nagrałeś te pierwsze wersy na dyktafon?
To było w czerwcu 2023 roku. Powstały po wypadku samochodowym. Byłem pasażerem. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Dla mnie ten numer jest swego rodzaju nawiązaniem do Idioty Dostojewskiego. O tych przemyśleniach tuż przed tym kiedy miał zostać ścięty i myślał o kruchości życia i o tym, że gdyby dane mu było przeżyć to chciałby spędzić życie inaczej, lepiej, a mimo wszystko jednak po powrocie do “normalności” niczego nie zmienia.
Po wypadku miałem bardzo podobne przemyślenia. Myślałem o tym, że jutro może mnie nie być i nie powinienem się przejmować, robić swoje i zrobić to jak najlepiej, ale teraz, kiedy upłynęło te kilka miesięcy jednak moje życie i myślenie zdecydowanie wróciło na te dawne tory. Mimo wszystko staram się o tym pamiętać, bo takie nastawienie przyniosło w moim życiu dużo pozytywów.
AM: Całe szczęście, że nic złego się nie stało Dla Fabuły jest znacznie mocniejsze niż poprzednie single. Skąd taki pomysł?
Zależało mi na takim rockowym “smaczku”. Moja muzyka rockiem nie jest, ale chciałem, żeby można było w tej piosence coś takiego odczuć. Chciałem trochę tej mocy i siły.
AM: Twoje teledyski bardzo przyciągają oko i się wyróżniają. Słyszałam, że to typowo Twoje pomysły.
Zdecydowanie. Zazwyczaj wkładam do nich ogrom pomysłów. Oczywiście nie byłem przy tym sam, ale spędzaliśmy z ekipą mnóstwo czasu, pokazywałem im swoje pomysły, próbowałem wytłumaczyć swoją wizję.
AM: Teledysk do Pisuarów wygląda zupełnie inaczej. Skąd wziąłeś filmiki w nim użyte?
Nie chciałem kręcić klipu do tej piosenki, bo wiedziałem, że tego typu numer musi mieć naprawdę specyficzny, zaskakujący teledysk, albo nie mieć go wcale. Wtedy pomyślałem o tym, żeby użyć filmików i wspomnień z okresu, o którym jest ta piosenka, bo jest w stu procentach oparta na faktach. Są to filmiki z okresu mojego gimnazjum i liceum, głownie z 2017-2019. Tylko na refrenie użyliśmy fimików mojej TikTokowej widowni, która nagrała je specjalnie na tą okazję.
AM: Bardzo ciekawe jest też Powiedz Mi To, bo w tym wypadku piosenka to jedno, a teledysk pokazuje zupełnie inną jej interpretację.
Myślę, że wspaniałe jest kiedy można opowiedzieć teledyskiem trochę inną historię i pokazać inną stronę utworu. Wiadomo, że każdy interpretuje sobie piosenki po swojemu, więc pięknie jest móc pokazać coś zaskakującego.
To też jest piosenka oparta na moich prywatnych przeżyciach i mimo, że sam utwór ma pozytywny wydźwięk to dla mnie ten numer opowiada o tym, że mimo wszystko ja nie znam tej osoby i się pomyliłem, a wszystko co dobre było w mojej głowie.
AM: Rozmawialiśmy o Twoich początkach, o mediach społecznościowych i promocji, a gdzie w tym wszystkim znalazła się wytwórnia? Jak się tam znalazłeś?
To chyba ciekawa historia, bo poza pisaniem muzyki dla siebie tworzę też dla innych i z innymi. Byłem na sesji z Margaret i Kacezetem, pisaliśmy dla nich numer i tak się sprawy potoczyły, żę wylądowałem w Gaja Hornby i Sony Music.
AM: Przed wejściem do wytwórni na pewno miałeś jakieś wyobrażenie jak to wszystko wygląda. Jak ono się ma do rzeczywistości? Co Cię najbardziej zaskoczyło?
Na pewno miałem duże oczekiwania co do ludzi, którzy pracują w branży muzycznej. Myślałem o nich w samych superlatywach i wyobrażałem sobie ich jako nietykalnych, którym wszystko się układa, a życie nieustannie trzymają w garści. Musiałem zrozumieć, że to są po prostu ludzie. Mają wady, mają zalety oraz swoje problemy. Tak jak my wszyscy.
AM: Chciałbyś teraz będąc po drugiej stronie zburzyć swoim odbiorcom tę ścianę i pokazać siebie jako normalnego człowieka z wadami i problemami?
Zdecydowanie w swoim ekwipunku mam parę numerów, które będą pełniły taką funkcję.
AM: Brzmi świetnie. Bardzo serdecznie Ci dziękuję i trzymam kciuki!
Dzięki!

