„Moją pierwszą terapeutką była muzyka” Wywiad z Nothing, Nowhere

W piątek w Hydrozagadce wystąpił Nothing, Nowhere. – 26-letni Amerykanin, który tworzy w bardzo ciekawym nurcie muzycznym, nazywanym przez niektórych emo rapem. On sam jednak nie lubi etykietek, bo jego muzyka ponoć płynie z samego serca. Tuż przed jego wyprzedanym koncertem w Warszawie, mieliśmy okazję chwilę porozmawiać.

Znalezione obrazy dla zapytania Nothing, Nowhere

Marta Umiejewska: Za chwilę zaczynasz koncert. Stresujesz się?

Nothing, Nowhere: Właściwie to nie. Chyba się już przyzwyczaiłem do grania koncertów, robię to coraz częściej. Czasem jestem lekko podenerwowany przed dużymi występami.

MU: A o jakim koncercie wciąż marzysz?

NN: Tak naprawdę marzę o każdym, który mam przyjemność grać, bo to zawsze było moje wielkie pragnienie. Cieszę się, że mam międzynarodową publiczność. Dziś jestem w Polsce, gdzie myślałem, że nikt mnie nie zna, a koncert się wyprzedał, to niezwykłe. W przyszłym roku gramy na festiwalu Rock Am Ring, bardzo na to czekam.

Znalezione obrazy dla zapytania Nothing, Nowhere


MU: A co z wykształceniem filmowym?

NN: Staram się łączyć muzykę i moją wiedzę filmową, więc nagrywam na przykład teledyski do moich piosenek. Chciałbym kiedyś nagrać film krótkometrażowy, ale póki co nie mam na to czasu. Muzyka jest łatwiej dostępna i każdy może ją tworzyć. Wystarczy tylko gitara i czasami przyda się mikrofon. Tymczasem do stworzenia filmu potrzebna jest cała ekipa. Ale jedno i drugie jest doskonałym medium do tego, żeby kreatywnie wyraźnie siebie.


MU: Tak naprawdę do stworzenia filmu teraz też wystarczy tylko telefon…

NN: Masz rację! Żyjemy w takich czasach, że każdy może wszystko. Wiele młodych Amerykanów myśli, że musi się przenieść do Nowego Jorku albo Los Angeles, żeby rozpocząć karierę. Ale to nieprawda. Możesz tworzyć z każdego miejsca na ziemi, wystarczy Ci tylko Internet.

MU: A czy filmy stanowią dla Ciebie inspirację przy tworzeniu muzyki?

NN: Zdecydowanie tak! Przed wydaniem mojego ostatniego albumu „ruiner” oglądałem „Zjawę” i słuchałem soundtracku do tego filmu. Momentami był on bardzo mroczny i ponury, a dla mnie – bardzo inspirujący.

MU: Te negatywne emocje, które pojawiają się w Twoich tekstach, to autentyczne uczucia?

NN: Tak, niczego nie udaję. Kiedyś nie potrafiłem mówić o uczuciach, więc radziłem sobie z nimi, zamykając je w piosenkach. Od niedawna stałem się trochę bardziej otwarty, ale nadal czuję ulgę, jak przeleje mój smutek na papier. Niektórzy radzą sobie z problemami pijąc albo zażywając narkotyki. Ja wolę tworzyć muzykę, medytować, świadomie oddychać. Moją pierwszą terapeutką była muzyka.

MU: Jesteś buddystą?

NN: Nie, ale dużo czerpię z buddyzmu. Jak byłem młodszy, to widziałem, jak ludzie z mojego kręgu niszczą sobie życie przez zażywanie różnych substancji. Podjąłem wtedy decyzję, że ja nie pójdę tą drogą.

MU: W dodatku jesteś weganinem.

NN: Tak, już od siedmiu lat. Weganizm w naszych czasach jest bardzo łatwy. Byłem zaskoczony, jak popularny jest też w Polsce. Byliśmy dziś w świetnej wegańskiej restauracji w Warszawie – jedzenie było pyszne, a ceny niskie.

MU: A co sobie myślisz, jak patrzysz na muzyków, którzy są uzależnieni albo przedawkowali?

NN: Czuję głęboki smutek. Wiem, że uzależnienie to choroba. Moim zdaniem za mało się o tym mówi i ludzie tak naprawdę nie rozumieją tego problemu.

MU: Jako artysta alternatywny gardzisz mainstreamem?

NN: Kiedyś się bardziej od niego odcinałem, ale odkąd zacząłem współpracować z różnymi muzykami, zobaczyłem jak świetni ludzie tworzą tę muzykę. Teraz bardzo modny jest rap i uważam, że utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Ale szanuję też inne gatunki. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak trudno jest napisać dobry, popowy przebój.

Znalezione obrazy dla zapytania Nothing, Nowhere

MU: A jak powstawał Twój styl?

NN: Intuicyjnie. Nigdy nie ograniczałem się do jednego gatunku i nie tworzyłem własnego świadomie. Moja muzyka płynie z mojego serca. Dlatego też na zdjęciach zakrywam twarz. Chcę, żeby to muzyka była w centrum zainteresowania, a nie moja osoba. Natomiast na koncertach nie noszę żadnych masek, ponieważ traktuję to jako intymne spotkanie ze słuchaczami. Również spotkania po koncertach to dla mnie bardzo pozytywne chwile.

MU: W takim razie życzę wspaniałego koncertu i miłych wrażeń z Polski!

Znalezione obrazy dla zapytania Nothing, Nowhere

Ostatnio opublikowane