„Jestem pewien, że ta EP-ka to jest takie nowe rozdanie.” Wywiad z Mateuszem Gędkiem

Mateusz Gędek w tym roku wydał debiutancką EP-kę PO FAKCIE. Z pomocą najbliższych, ale na własnych zasadach, stworzył materiał surowy, osobisty i autentyczny. Wydawnictwo promuje singiel Garnitury. Z Mateuszem porozmawialiśmy o procesie tworzenia EP-ki, o utworach oraz o swoich przemyśleniach jako oficjalny debiutant.

Mateusz Gędek
Źródło: MAGIC RECORDS / materiały prasowe

Julia Maciąg: W końcu spotykamy się na premierze twojej EP-ki. Do trzech razy sztuka
można powiedzieć, bo to jest nasza trzecia rozmowa. Jak się czujesz jako debiutant?


Mateusz Gędek: Bardzo jestem szczęśliwy, że to wyszło. Mam wrażenie, że oddałem jakiś taki bardzo znaczący projekt w moim życiu w ręce ludzi. I chyba jest to
najważniejsza premiera w moim życiu. Jestem bardzo dumny z tego, że też udało mi się ten projekt dowieźć. Nie ponosząc jakichś ogromnych kosztów i nie angażując w to jakiejś ogromnej ilości ludzi. Bo na tym mi trochę zależało, żeby jednak to był bardzo indywidualny projekt. Projekt, który jest tworzony przez hermetyczne grono osób, które po prostu doskonale wiedzą, jaka jest wizja na cały ten projekt. I myślę, że to się udało.


JM: Jednak na tej EP-ce nie ma żadnej piosenki Twojej, którą wydałeś w zeszłych latach.
Dlaczego?


MG: Jestem pewien, że ta EP-ka to jest takie nowe rozdanie. Takie całkowite pokazanie, że ja się odnalazłem twórczo i gatunkowo. To jest swego rodzaju otwarcie nowego etapu w moim życiu. I nie powinno tam być tych utworów, do których ja nie do końca byłem
przekonany. Z których jestem dumny, wiadomo, ale to było poszukiwanie czegoś, to było
eksperymentowanie z dźwiękiem, to było eksperymentowanie ze słowem. Chciałem, żeby na tej EP-ce znalazły się rzeczy, które odnoszą się do bardzo konkretnych emocji w moim życiu. I są bardzo określone.


JM: Uważasz, że teraz jesteś w takim swoim najlepszym czasie muzycznym?


MG: Ciężko mi to powiedzieć, bo prawdopodobnie jest duża szansa na to, że obudzę się za rok i powiem, że to właśnie wtedy będę w najlepszym czasie muzycznym w swoim życiu. Ale na chwilę obecną tak, jest to najlepszy czas od dawna, w zasadzie od samego początku tej mojej drogi. Jednak to też nie jest tak, że zamykam się na jakieś dalsze kombinowanie z muzyką. W tym projekcie mi zależało, żeby on był po prostu spójny ze sobą. Jestem jak najbardziej otwarty na jakieś dalsze eksperymenty. Tutaj tylko chodziło o spójność całej wizji na EP-kę.


JM: Tytuł to PO FAKCIE. Właściwie po jakim fakcie?


MG: Tytuł odnosi się do tego, że właśnie każdą z tych rzeczy, o której ja śpiewam,
dowiedziałem się po prostu za późno o konsekwencjach tych działań. To były zwyczajnie złe decyzje i dotarło to do mnie zdecydowanie za późno i że moje decyzje były błędne. I to jest takie swego rodzaju rozliczenie się z tym, ze wszystkimi złymi decyzjami, które podjąłem przez dwa lata mieszkając tutaj w Warszawie, a mam wrażenie, że podjąłem ich bardzo dużo. Dostaje mi się za to, że wsiadając do takiego pędzącego pociągu i próbując się odnaleźć tutaj i tak pozostać na powierzchni, bardzo wiele rzeczy zaniedbałem. W bardzo wielu przypadkach się nie odezwałem, nie zaprotestowałem w jakiejś kwestii. I w wielu przypadkach też zwyczajnie skrzywdziłem kogoś, kto był mi naprawdę bliski.


JM: Czyli wyprowadzając się ze swojego rodzinnego domu w opolskim do Warszawy,
zmienił się też Twój światopogląd na wszystko, co się w tym dzieje?

MG: Definitywnie. Myślę, że ten mój światopogląd się na chwilę zgubił po wyjeździe z
mojego rodzinnego miasta. Miałem jakieś określone poglądy, po czym wyjeżdżając tutaj,
mam wrażenie, że zgubiłem je wszystkie na moment. I odnalazłem je chyba w momencie, kiedy skończyliśmy. Kiedy pozbierałem sobie te wszystkie swoje emocje. Wtedy się okazało, że rzeczywiście mam zdecydowanie inne podejście do wielu rzeczy. Wydaje mi się, że stałem się po tym albumie też w jakiś sposób dojrzalszy. Stałem się bardziej świadomym człowiekiem. Takim, który nosi trochę więcej na barkach, ale któremu też daję to pełno pewnego rodzaju świadomości.


JM: Tę EP-kę wyprodukowałeś Ty, Tyński oraz Krzysztof Baranowski. Jednak tu chcę się
skupić na Tobie, ponieważ jakie to jest uczucie pisać i produkować od zera dosłownie swoje
własne utwory?


MG: To jest fantastyczne uczucie. Tak jak mówiłem, mi bardzo zależało na tym, żeby to była taka moja EP-ka. Ja ją zrobiłem z bardzo dużą premedytacją, bo ja bardzo wielu osobom chciałem pokazać, że ja nie jestem chłopcem od popu. To nie jest niczym złym, podkreślmy to, ale że to nie jest tak, że ja potrafię robić tylko fajny, komercyjny pop, który jest fajny, ale w gruncie rzeczy to jest tego dużo i tak nie wiadomo, czy tego słuchać, czy nie słuchać. Takie informacje dostawałem z zewnątrz też, że tak to trochę wygląda.
Ja chciałem pokazać, że ja potrafię tworzyć naprawdę ambitną muzykę, która ma coś do
powiedzenia sobą i przy okazji jest fajna brzmieniowo. Super było to, że mogłem do tego
usiąść sam, że miałem na tyle wiedzy, żeby zrobić to samemu z pomocą chłopaków właśnie Tomka i Krzysztofa Baranowskiego. Jestem bardzo szczęśliwy, że to się wydarzyło, szczególnie, że my też to wszystko zrobiliśmy w domu. Nie pojechaliśmy ani razu do studia, tylko za każdym razem te sesje się odbywały u nas w mieszkaniu. Uważam, że mamy dosyć bijący artyzm w mieszkaniu i to dawało takie poczucie komfortu i pełnej swobody twórczej. Jak pojedzie się do studia to jest to poważne miejsce, tam robimy poważne rzeczy, poważną muzykę. My nie chcieliśmy, żeby podchodzić do tego poważnie. Chcieliśmy podejść do tego
tak najswobodniej, jak się dało.


JM: Cały ten projekt otwiera utwór Garnitury. Na swoim TikToku zapisałeś Uważam, że to
co dzieje się w polskiej polityce jest wybitnie żałosne.:)
Czy to był pretekst właśnie to, co się
dzieje obecnie do stworzenia tego utworu?


MG: Tak. Dosłownie pierwsze jakieś tam przedwyborowe afery, które zaczęły się pojawiać parę miesięcy temu, były dużym plusem do tego, żeby coś takiego powiedzieć w utworze. Gdyby ktoś mnie rok temu zapytał, co ja sądzę o polityce, to ja bym powiedział, że się w to nie mieszam, że w sumie to ja robię muzykę, ja chcę żyć sztuką, ja chcę żyć artyzmem i tym się zajmować. A polityka jest kwestią drugorzędną. Okazuje się, że to nieprawda, bo ta polityka ma realny wpływ na to, jak ja żyję, jak my żyjemy.
Myślę, że też na pewno wiesz, o co mi chodzi, kiedy jesteś człowiekiem, który przyjeżdża do dużego miasta realizować swoje marzenia, pasje. Często jest tak, że Ci ludzie, którzy
dowodzą tym całym cyrkiem po prostu nie zajmują się tym, tylko zajmują się tym, żeby
ścigać siebie nawzajem, zamykać się za coś, za jedno, za tamto. Prawda jest taka, że my nawet nie mamy gwarancji, czy będziemy mieli okazję i szansę na kupno swojego
mieszkania, jeśli się nie postaramy naprawdę bardzo, a chciałbym, żeby to było możliwe.

Chciałbym, żebyśmy my wszyscy jako młodzi ludzie z ambicjami mieli po prostu szansę się rozwijać, tylko ktoś musi powiedzieć, że coś jest nie tak, żeby z tym nie tak coś zrobić.


JM: Uważasz, że głos naszego pokolenia jest ważny, nawet dzięki muzyce?


MG: Tak. Uważam, że muzyka jest świetnym medium do przekazywania takich informacji i że o takich rzeczach też się powinno w muzyce mówić. Zdecydowanie wkręciliśmy się w ten wir piosenek o miłości. One są super, sam je kocham. Jednak myślę, że czasami
powinniśmy się nie bać zrobić czegoś takiego, porozmawiać o tematach społecznych.


JM: Jak już mamy garnitur, to inną częścią garderoby, którą masz…


MG: To jest fenomenalny żart, tak (śmiech).


JM: Wiem (śmiech). Płaszcz to jest kolejna i właśniwie ostatnia piosenka, która odnosi się do części garderoby. (śmiech) Wracając. Jest to właśnie ballada gitarowa z trochę takim depresyjnym tonem, takim przygnębiającym. Czym jesteś tak przygnębiony w tej piosence?


MG: „Płaszcz” opowiada o takim stanie dosyć przykrym, w którym byłem parę miesięcy przed wydaniem. Był to czas, kiedy ja popełniłem naprawdę głupią decyzję związkową. Przy okazji byłem bardzo, bardzo, bardzo zmęczony tym, co się dzieje dookoła. Miałem wtedy kłopoty z pracą. To był czas, kiedy naprawdę rozważałem to, czy rzeczywiście muzyka jest dla mnie. Zadzwoniłem tego wieczoru do mojej mamy i powiedziałem, że nie wiem, czy jestem w stanie, bo od dłuższego czasu nie potrafię nic napisać.
To był chyba trzeci miesiąc, kiedy ja już miałem w planie EP-kę, był ustalony deadline, a ja nie miałem nic, absolutnie nic. Byłem w takim dużym kryzysie twórczym i mówię, nie wiem, czy ja się nie skupię po prostu na studiach i czy to nie będzie to.
Może się wydawać, że ja mam te 21 lat i że jeszcze trochę o tej branży nie wiem nic. Tylko, że ja w niej jestem od 7 lat na dobrą sprawę, przez zespół 4Dreamers. Trochę już mi pewnych rzeczy naobiecywano, trochę o pewnych rzeczach już mi powiedziano.

I po prostu wszystko się tak jakoś ponakładało w danym momencie, że ja siedziałem zamknięty w tym pokoju i bardzo nie chciałem mieć kontaktu ze światem zewnętrznym. Pozamykałem się w tym pokoju z tymi potworami swoimi, tekstowymi.
To opisuje po prostu ten moment, w którym siedziałem w pokoju na balkonie, nie ruszałem się stamtąd i zwyczajnie próbowałem jakkolwiek przepracować to, co się działo w tym momencie mojego życia. To się udało koniec końców, ale cały utwór jest po prostu
zwyczajnie opisem tego, co się dzieje w tym pokoju.

JM: Rozmawialiśmy dwa lata temu o tym, co powiedziałbyś młodszemu sobie, kiedy zaczynałeś karierę muzyczną. I teraz, na dobrą sprawę, co teraz byś powiedział w sumie temu Mateuszowi dwa lata temu?


MG: Słuchaj siebie, myśl dużo, rozmyślaj dużo na temat tego, jak możesz zrobić
poszczególne rzeczy. Bądź uczciwy, mów prawdę. Nie zrezygnowałem, ja też z tego nie
zrezygnowałem. W ogóle nie myśl o tym, żeby kiedykolwiek z tego rezygnować.

JM: To jest akurat jedna z moja ulubiona piosenka na EP-ce i zarazem najbardziej
intrygująca, a konkretniej Masochizm. Skąd w ogóle pomysł na ten tytuł i czy to jest właśnie
takie romantyzowanie toksycznych relacji?


MG: Uważam, że to jest nadanie ludzkich cech, trochę uczłowieczenie pewnych rzeczy,
które można w życiu zrobić, które nie są dla siebie dobre. Ja z reguły staram się nie
opowiadać o tym numerze, bardzo dosłownie staram się nie dawać jego pełnego znaczenia, ponieważ ono jest dosyć, nie chcę mówić kontrowersyjne, ale jest definitywnie ciekawe. I uważam, że bardzo warto jest się zagłębić w ten utwór samemu i samemu znaleźć to drugie dno. Wydawałoby się, że ta piosenka opowiada o właśnie toksyczności relacji, w której się jest i jednoczesnym zachwycie nad tym, jak ta relacja na ciebie wpływa. Ale jakby się tak zamieniło pewne rzeczy, zamieniło się pewne osoby ludzkie na coś innego, można z tego wyrzucać zupełnie inne znaczenie. Są tu pochowane słowa, klucze, które mogą sugerować, o co tu może chodzić. Ja po prostu mogę powiedzieć o tym, że jest to piosenka o tym, czego się zrobić nie powinno, a co się tak po prostu zrobiło o jakichś takich rzeczach zakazanych, których nie powinno się robić, o stanach, w których nie powinno się być.


JM: Za to dobrym kontrastem są Na części pierwsze, które przy okazji są najpopularniejszą
piosenką na Spotify. Mimo takiej tematyki troszeczkę bardziej przygnębiającej, to jakoś
wyróżnia się na tle tej piosenki oraz Płaszcza.


MG: Wydaje mi się, że to jest po prostu piosenka, która ma najwięcej tej mojej wizji w sobie. To był numer, który powstał w ogóle bardzo na krótko przed premierą całej EP-ki. Ja nie miałem wtedy jeszcze gotowego numeru, miałem w planie wykorzystać coś ze swoich starszych projektów, ale jeden wieczór zadecydował o tym, że rzeczywiście ten numer powstał. I myślę, że to jest numer po prostu z najsilniejszą emocją, która towarzyszyła mi i owarzyszy w sumie w tym czasie. To jest numer o kobiecie, która bardzo, bardzo pomogła też w moim życiu i z którą jestem bardzo szczęśliwy.

To jest też utwór, do którego najmniej przyłożyła się cała reszta towarzystwa, z którą
współpracowałem. W zasadzie Tomek nie wnosił tutaj za dużo do produkcji, w zasadzie
Krzysiek nie uczestniczył przy projekcie, a Tomek zrobił mix master i zrobił kilka breaków
między poszczególnymi partiami. Ale poza tym to jest czysta moja produkcja, to jest dosłownie najczystsze brzmienie, który chciałem uzyskać. Ten utwór może być najpopularniejszym i moim ulubionym zarazem, bo po prostu nie ma
tam żadnych składników, których ja nie chciałem. Jest tam dosłownie wszystko, co mi się
tam założyło. Może z perspektywy czasu zrobiłbym tam więcej rzeczy, ale poza tym byłem bardzo zadowolony z tego utworu.


JM: Najkrótszą, a zarazem ostatnią piosenką jest Komunikat. Co chciałbyś nim właśnie przekazać światu?

MG: Poznałem tydzień temu na kampie Marcusa z Przebiśniegów. Jest świetnym człowiekiem, z którym już mamy duże plany. To Marcus właśnie powiedział mi, że ta EP-ka jest zrobiona z premedytacją. Jest fajna, ona jest super brzmi, ale jest zrobiona z premedytacją. Ja powiedziałem mu, że ma rację, bo nie myślałem o tym wcześniej. Ja chciałem komuś coś udowodnić, chciałem coś komuś pokazać, ale wydawało mi się, że głównie sobie to chciałem pokazać. Jednak była taka przekora, która powiedziała, a ja zrobię inaczej, ja wam wszystkim teraz pokażę. I to jest coś, co chciałbym wyrównać w sobie, w tym procesie twórczym, bo główne założenia EP-ki zostały spełnione, czyli odklejenie tych łatek zespołowo-popowych moich różnych tam przygód.
Bardziej kierowała mną premedytacja i taka silna emocja potrzeby udowodnienia czegoś, a nie takie sensowne, analityczne myślenie na temat tego, jak te utwory powinny brzmieć. Dlatego z perspektywy czasu uważam, że były one nie przesadzone, ale można by było je
zrobić delikatnie inaczej.

No i „Komunikat” jest taką esencją tej przekory, która tutaj była i taką
esencją tej premedytacji. Teraz zobaczycie, jak Gędek to robi. I to jest super, bo wydaje mi się, że to było po prostu potrzebne.
Ta EP-ka musiała mi ulżyć w pewien sposób, musiała mi dać lekarstwo na coś, co od dawna mnie męczyło i zrobiła to w świetny sposób. Komunikat jest takim absolutnym wyrzuceniem z siebie tych wszystkich emocji, które się we mnie kisiły przez dwa lata. To jest jakby dojście do tej furtki, która zamyka to, ale przejście przez nią, zostawienie absolutnie otwartej, bo wiem, że jest to otwarcie zupełnie nowego rozdziału w moim życiu. I
musiałem się wykrzyczeć na tym Komunikacie. To było takie, to jest nieładne określenie, ale takie wyrzyganie każdego żalu, który gdzieś tam się pojawiał.


JM: Co chciałbyś przekazać nowemu słuchaczowi, który zapoznaje się właśnie z Twoją EP-ką i odkrywa właśnie Twoje starsze piosenki?

MG: Słuchaczu, myślę, że masz do czynienia z jednym z najbardziej znaczących w mojej
karierze skoków rozwojowych. Przestałem się bać mówić pewnych słów, w zasadzie
przestałem się bać mówić o czymkolwiek. Zacząłem mówić o wszystkim i myślę, że Ci się to spodoba, więc zapraszam.


JM: Tym samym chciałabym podziękować za naszą rozmowę i przede wszystkim gratulacje.


MG: Dziękuję, bardzo mi jest miło.

Ostatnio opublikowane

Popularne

Julia Maciąg
Julia Maciąg
Działa głównie w Krakowie. Relacjonowanie koncertów, czy pisanie amatorskich recenzji to (zaraz po śpiewaniu) jej pasja. Kocha rozmawiać o muzyce i odkrywać nowe, muzyczne talenty. Tik Tok to jej zajawka i to właśnie ją widujecie najczęściej na naszym Tik Tokowym profilu. Otwarta na każdy gatunek muzyczny — od popu aż do rapu.