Kolejną uczestniczką The Voice of Poland, która odpowiedziała na nasze pytania jest Kasia Kołodziejczyk. Przeczytajcie co nam o sobie opowiedziała.
Wywiad
Marta Mrowiec: Kim jest Katarzyna Kołodziejczyk?
Katarzyna Kołodziejczyk: Katarzyna jest dziewczyną, która uwielbia uczyć się coraz to nowych rzeczy. Stara się poznawać wszystko co ja otacza z dziedzin często ze sobą zupełnie niezwiązanych. To dziewczyna, którą fascynuje nie tylko muzyka, ale także literatura i malarstwo i …prawo ;)
Marta Mrowiec: Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o…
Katarzyna Kołodziejczyk: Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o tym, żeby móc robić w życiu to co kocham i żeby mi za to płacili. Życie wyłącznie ze śpiewania byłoby zdecydowanie spełnieniem tego marzenia…
Marta Mrowiec:Gdyby nie muzyka to…
Katarzyna Kołodziejczyk: To nie pamiętałabym co robiłam przez całe życie, bo cały czas jestem z nią związana, od najmłodszych lat. Jako dziecko pamiętam kiedy Tata gotując śpiewał tenorem w kuchni i uczył mnie pierwszych piosenek. Sprowadzał dla mnie płyty z Niemiec w czasach kiedy tutaj były niedostępne, tylko po to żebym mogła poznać jak najwięcej muzyki, żebym potrafiła odróżnić dobrą muzykę od złej… Stał się dla mnie wzorcem niedoścignionym rozpoznawalności dobrego brzmienia.
Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?
Katarzyna Kołodziejczyk: Kiedy miałam 5 lat wystąpiłam na festiwalu przedszkoli w Amfiteatrze Miejskim. Potem, kiedy rodzice zobaczyli, że uwielbiam śpiewać tylko pielęgnowali we mnie tę miłość do muzyki. Kiedy trochę podrosłam zapisali mnie do Szkoły Muzycznej i tam spędziłam wiele lat grając na flecie poprzecznym. Dzięki Szkole Muzycznej poznałam dobrze muzykę klasyczną, co mi bardzo pomaga, bo bez jej znajomości trudno potem mieć punkt odniesienia do reszty…
Marta Mrowiec: Gdybyś miała wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był?
Katarzyna Kołodziejczyk: Mam mnóstwo idoli muzycznych, ale najwięksi z nich to chyba Bryan Ferry, który z każdym kolejnym albumem nie przestaje mnie zaskakiwać, David Gilmour, który gra na gitarze tak, że zapominam zawsze o wszystkim i mogę go słuchać w nieskończoność, David Sylvian za to, że jest cudownie bezkompromisowy, Edith Piaf za jej walkę z życiem i za jej chanson française, Edward Grieg za suitę Peer Gynt ;)
Marta Mrowiec: Jaki gatunek muzyczny jest Ci najbliższy, w jakich klimatach czujesz się najlepiej?
Katarzyna Kołodziejczyk: Najlepiej czuję się chyba śpiewając piosenkę francuską, moje życie jest przesiąknięte piosenką francuską. Zakochałam się we Francji w wieku 14 lat, kiedy to po raz pierwszy tam pojechałam i pokazano mi wszystko co we Francji najpiękniejsze, architekturę, malarstwo, rzeźby, no i piosenką francuską. Od tej pory jestem zafascynowana tym krajem, jego kulturą, pod wpływem tej fascynacji zdecydowałam się także na studiowanie Romanistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wszystko co związane z Francją ma dla mnie duże znaczenie.
Marta Mrowiec: Pracujesz wraz z zespołem nad debiutanckim albumem. Jaki materiał znajdziemy na tym albumie?
Katarzyna Kołodziejczyk: Rzeczywiście pracuję z zespołem nad materiałem, który mamy zamiar niedługo wydać. Jeśli miałabym porównać materiał, który znajdzie się na tej płycie z czymś co znamy z naszego krajowego rynku, to chyba byłaby to misja niewykonalna ( śmiech) . Będzie to coś z połączenia moich fascynacji muzycznych i wpływów muzycznych mojego zespołu, bowiem w moim zespole panuje demokracja i każdy muzyk jeśli ma pomysł na to jak wzbogacić płytę, może zaproponować swoje muzyczne fantazje i wdrażamy je w życie. Płyta będzie adresowana do różnych odbiorców, ale przede wszystkim do osób, które lubią dobre, pełne, kolorowe brzmienie, do osób, które cenią płyty za ich jakość brzmieniową i specyficzną atmosferę, która jest na niej oddana. Nie będzie to muzyka tak skompresowana, że wciska w fotel gdy wrzucimy płytę do odtwarzacza, jej zadaniem jest przede wszystkim dobrze brzmieć.
Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z tym zespołem. Możesz nam o nim coś opowiedzieć?
Katarzyna Kołodziejczyk: Z muzykami, z którymi obecnie pracuję zetknęłam się wiele lat temu kiedy to oni nagrywali płytę, jako zespół Daimonion, wtedy ja śpiewałam im chórki, teraz oni grają dla mnie i wszystko się zgadza. Mamy podobne gusta muzyczne i rozumiemy się bez słów. W tej chwili w zespole mam wspaniałych muzyków: Jakub Kępka, Adrian Tymanowski, Marcin Tymanowski, Marcin Gliszczyński.
Marta Mrowiec: Na jakim etapie są prace?
Katarzyna Kołodziejczyk: W tej chwili płyta jest już na ukończeniu. Większość instrumentów jest nagrana, ale ponieważ płytę nagrywam w swoim studio, to staram się dopieścić ją na każdym etapie i jeszcze przed jej ukończeniem zapraszam wielu muzyków, żeby dograli coś od siebie. W ostatni weekend świetny skrzypek Łukasz Januszewski, przyjechał na szybko dograć coś na płytę prosto z Frankfurtu bo stwierdził, że bez jego skrzypiec moja płyta nie będzie kompletna, a w pierwotnym planie skrzypiec na płycie w zasadzie nie było ;) Tak samo Grześ Sulikowski, którego specyficzne jazzowe brzmienie perkusji jest unikatowe pozostawił bardzo wiele pięknych dźwięków w tym materiale, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Ja wierzę, że im więcej energii włożymy w ten projekt, tym większe przełożenie będzie to miało przy jego odbiorze i cieszę się, że coraz więcej osób chce być w niego zaangażowanych.
Marta Mrowiec: Usłyszymy na niej piosenki w języku francuskim, angielskim i polskim, czy raczej tylko w polskim?
Katarzyna Kołodziejczyk: Piosenki napisałam w 3 językach, bo wszystkie te języki wyrażają mnie. Przez długie lata śpiewałam równocześnie po polsku, angielsku i francusku dlatego postanowiłam wszystkie te trzy języki dopuścić do głosu na mojej płycie. Jestem przekonana, że piosenkę opowiada nie tylko tekst, ale sama melodia języka, co najlepiej widzę śpiewając na koncertach choćby Non, je ne regrette rien- Edith Piaf, ten utwór zaśpiewany po polsku nigdy nie wywiera takiego efektu na widzach jak wtedy kiedy śpiewam go w oryginale. Zależy mi na tym, aby końcowy efekt odbioru danej piosenki był właśnie taki- zespolony z melodią języka w jakim jest napisana, muzyką i tekstem.
Marta Mrowiec: Piszesz i komponujesz sama. Skąd czerpiesz inspiracje?
Katarzyna Kołodziejczyk: Najczęściej pomysły podsuwa mi Kuba Kępka, podsyła mi jakiś 20 sekundowy fragment złożonych kilku akordów, a ja słuchając ich wymyślam melodię i tekst do piosenki. Dzięki takiej współpracy powstają kompozycje, które nawet mnie samą zaskakują, bo ja np. nigdy nie wpadłabym na dany ciąg akordów i tym samym na konsekwentnie pod nie ułożoną melodię, a ktoś z boku ma zawsze inne spojrzenie i dlatego tak cenię sobie naszą współpracę. Jeśli chodzi o teksty to czasami jestem w stanie napisać kilka piosenek w ciągu jednego dnia, innym razem czekam na to klika dni lub tygodni. Tak chyba musi być, że to przychodzi samo, bo inaczej pisanie zamienia się w rzemiosło, a tego bym chyba nie chciała.
Marta Mrowiec: Dlaczego w ogóle zdecydowałaś się na udział w programie The Voice of Poland?
Katarzyna Kołodziejczyk: Moi muzycy namówili mnie na udział w tym programie, ja sama pewnie nigdy bym się nie odważyła, ale oni myślą marketingowo ( ktoś musi ;) więc przekonali mnie, że sposobność pokazania się wokalnie milionom widzów musi mieć jakiś pozytywny odzew i dlatego znalazłam się w The Voice;)
Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrasz The Voice of Poland, co zmieni się w Twoim życiu?
Katarzyna Kołodziejczyk: Myślę, że wygrana w takim programie przede wszystkim zobowiązuje, bo z tego kto czego dokonał nie rozlicza się osób, które odpadły w trakcie programu, ale właśnie te które doszły do finału i jeśli tych osiągnięć nie ma dużo, wtedy trzeba się tłumaczyć ze zmarnowanej szansy. Ja postaram się wykorzystać swoją szansę na każdym etapie jaki będzie mi dany i pokazać się z najlepszej strony.


