„Mimo wzlotów i upadków, cały czas pozostawała nadzieja, że uda się”. Wywiad z Kasią Popowską

Odkąd wydała swój debiutancki singiel, jej przeboje nuci cała Polska. Kasia Popowska, bo o niej mowa, to przykład artystki, którą pokochała nasza publiczność, mimo że nie wygrała żadnego z talent show. W specjalnym wywiadzie dla naszego portalu opowiedziała nam o swojej płycie i jej reedycji, zapytaliśmy ją także o jej początki i udział w różnych programach. Zapraszamy!

Kasia Popowska, rocznik ’89, zwykła dziewczyna z gitarą. Na swoim koncie ma debiutancki album Tlen i cztery single: Przyjdzie taki dzień, Tlen, Lecę tam i jego angielską wersję Happy Days. Ostatnio na półki sklepowe trafiła reedycja tego krążka, wzbogacona o dodatkowe utwory i bonusy. Kocha ją publiczność, swoich fanów ujęła szczerością, skromnością i emocjami.

Łukasz Jaćkiewicz: Za nami premiera reedycji Twojej debiutanckiej płyty. Spodziewałaś się, ze Twój debiut przyniesie Ci takie pasmo sukcesów?

Kasia Popowska: Kompletnie nie i odpowiedź na to pytanie nigdy się nie zmieni. Cały czas nie wierzę w to, co się dzieje i prawdę mówiąc cały czas postrzegam się w kategorii debiutanckiej. Reedycja to kolejny krok naprzód. Na wszystko patrzę przez pryzmat rozwijania się, a nie ewentualnego sukcesu. To bardzo motywujące, że ludzie tak pozytywnie odbierają moją muzykę i występy.

Łukasz Jaćkiewicz: Czy gdybym 5 lat temu powiedział Ci, że wydasz debiutancką płytę, stacje radiowe będą grać Twoje piosenki, uwierzyłabyś mi?

Kasia Popowska: Od zawsze dążyłam w określonym kierunku. Mimo wzlotów i upadków, cały czas gdzieś tam pozostawała nadzieja, że uda się. Myślę, że bez tego poczucia nie udałoby mi się tego wszystkiego osiągnąć. Siła przyciągania i spełniania własnych marzeń… Co prawda, zaskoczył mnie moment i tempo, w którym to wszystko się wydarzyło, ale w końcu, to jest to, na co od dawna pracowałam.

Łukasz Jaćkiewicz: Wróćmy jednak do płyty. Twój pierwszy singiel „Przyjdzie taki dzień” był grany przez wszystkie polskie stacje radiowe. Jaka była Twoja pierwsza reakcja, gdy usłyszałaś go w radiu?

Kasia Popowska: Pamiętam dzień premiery. Dziwne uczucie. Podobne do tego, kiedy trzymasz w ręku swoją płytę. Patrzysz na każdy etap rozwoju danej piosenki, czy danego albumu… Z jednej strony nic Cię nie jest w stanie zaskoczyć, a z drugiej – patrzysz na to inaczej niż zwykle. W środku pojawia się mrowienie. Pojawia się myśl, że zaczyna się nowy etap.

Łukasz Jaćkiewicz: Zostałaś wtedy zaproszona również na wszystkie większe festiwale muzyczne. To chyba coś fajnego dla debiutującego artysty?

Kasia Popowska: Bardzo. Wielkie festiwale i duża publiczność, to coś o czym marzyłam będąc jeszcze dzieciakiem. Jednocześnie, głęboka woda jak na „pierwszy raz”.

Łukasz Jaćkiewicz: Na fali sukcesu tego singla, wydałaś na singla tytułowy „Tlen”.

Kasia Popowska: Ten utwór ma bardzo fajną historię, ponieważ powstawał jako jeden z pierwszych w ogóle w moim repertuarze. Był też jednym z pierwszych utworów, do których w ogóle napisałam sama tekst.

Łukasz Jaćkiewicz: O czym więc opowiada, jakie ma przesłanie?

Kasia Popowska: To historia miłosna… Nieszczęśliwa. Mówi o rozstaniu, które wisi w powietrzu, ale mimo wszystko, nadal trwamy w pustce i na rozstaju. Klasyk gatunku wzięty z życia.

Łukasz Jaćkiewicz: Swoje pięć minut ma właśnie Twój nowy singiel „Lecę tam”. Wiele stacji gra jego zremiksowaną wersję, było to celowe zagranie?

Kasia Popowska: Pierwszy singiel, „Przyjdzie taki dzień” doczekał się wielu remiksów w Internecie. Żaden jednak nie był naszego autorstwa. Postanowiliśmy więc, że kolejny singiel, który będzie się do tego nadawał, zostanie przez nas zremiksowany. W przypadku „Lecę tam” remiksem zajął się DJ Mandee. Głównie chcieliśmy wyjść na przeciw ludziom, którzy często remiksują utwory domowymi sposobami.

Łukasz Jaćkiewicz: Podobno angielska wersja tej piosenki powstała jako pierwsza… Czemu więc nie znalazła się na pierwszej wersji płyty?

Kasia Popowska: Po pierwsze, wtedy jeszcze jej nie nagraliśmy, a po drugie, moim priorytetem był album w całości po polsku. Wcześniej słuchacze znali mnie tylko z angielskich utworów, które coverowałam na YouTube, więc na albumie chciałam pokazać im siebie w normalnym, ojczystym wydaniu. Inną historią była reedycja, bo tutaj chciałam oddać ukłon w stronę zagranicznej publiczności, która oglądała moje filmy i wspierała mnie od wielu lat.

Łukasz Jaćkiewicz: Jest to zatem również próba sprawdzenia się za granicami naszego państwa?

Kasia Popowska: Nie o tym myślałam będąc w studio. Jeżeli jednak wyjdzie coś z tego więcej to będzie bardzo fajnie. Nie zakładam sobie kajdan by na kolejnych albumach śpiewać tylko po polsku.

Łukasz Jaćkiewicz: Twoje piosenki zostały również wykorzystane w dwóch serialach: w Lekarzach i Przyjaciółkach.

Kasia Popowska: Tak, i jeszcze w kilku innych… Cieszę się, że są one promowane, piosenka dzięki temu dociera do większej publiczności.

Łukasz Jaćkiewicz: Któryś z tych seriali oglądasz?

Kasia Popowska: Przyznam, że kompletnie nie jestem na bieżąco. Wszystko co oglądam to jest to, co muszę i co potrzebuję, a jedyny serial, z którym w ostatnim czasie jestem silnie związana to House of Cards.

Łukasz Jaćkiewicz: Reedycja Twojej płyty nazywa się „Tlen – KOLOR I MAJ”. Jak tytuł odnosi się do płyty, jak on kontrastuje z całym materiałem?

Kasia Popowska: Jest to fragment piosenki „Graj”, która znajduje się na reedycji. Chodzi w niej o dwie rzeczy. O to by iść do przodu mimo niepowodzeń i gorszych momentów, i o to że sukces jest tylko pozorem, więc nie warto się do niego przywiązywać. Wielokrotnie dostałam w życiu po tyłku i wielokrotnie wiele rzeczy uciekło mi z rąk. Nie pozwalam się sobie zachłysnąć własnymi osiągnięciami i jednocześnie nie łatwo mnie złamać.

Łukasz Jaćkiewicz: Na drugim krążku znalazły się cztery nowe utwory. Powstały one podczas sesji nagraniowej standardu czy w późniejszym okresie?

Kasia Popowska: Utwory powstały w tym roku, czyli kilka miesięcy po wydaniu debiutanckiej płyty. Utwory, „Prawda” i „Graj”, napisałam jeden po drugim w nocy, w hotelowym pokoju. To było bardzo emocjonalne kilkadziesiąt minut z mojego życia. W „Zostań” i „Kolory Nocy” udział mam jedynie w tekstach. Wszystkie utwory graliśmy na koncertach na długo przed premierą.

Łukasz Jaćkiewicz: A który z nich jest Ci szczególnie bliski?

Kasia Popowska: Odnosząc się nie tylko do reedycji, ale w ogóle wszystkich utworów, które napisałam, moim ulubionym jest „Graj”. Sposób w jaki powstawała ta piosenka był magiczny i taką samą magię czuję kiedy gramy go na koncercie. Wzrusza mnie, bo opowiada o czymś bardzo dla mnie ważnym. To mój taki mały hymn.

Łukasz Jaćkiewicz: Czy zatem możemy spodziewać się, że ten utwór zostanie Twoim kolejnym singlem?

Kasia Popowska: Szykujemy się do kolejnego singla, ale decyzja jeszcze nie zapadła. Cieszę się, że już teraz po premierze ludzie zwracają na niego uwagę.

Łukasz Jaćkiewicz: Miło wspominasz sesję RMF Live Session? Utwory, które tam zagrałaś znalazły się nawet na Twojej płycie.

Kasia Popowska: Brakowało mi na płycie takiego „oddechu” i czegoś jeszcze bardziej personalnego. Nagrania na żywo mają pewnego rodzaju szczególny urok.

Łukasz Jaćkiewicz: Wróćmy jednak na chwilę do Twoich początków. Dużo pomógł Ci w tym Internet. Miałaś wtedy poczucie, że ktoś Cię tam znajdzie, że ktoś Ci pomoże?

Kasia Popowska: Żyłam taką nadzieją. Kiedy zaczynałam, na zachodzie, było już wiele przykładów karier, które tak  właśnie się rozpoczynały. Internet przyniósł mi wiele kontaktów jak i wspierającej mnie publiczności.  Bardzo ważnej publiczności zresztą, bo ludzie w Internecie szukają i nie mają obowiązku oglądać czegoś co nie przypadnie im do gustu. To dobry wyznacznik tego czy na to co robisz jest popyt czy też nie.

Łukasz Jaćkiewicz: Zaskoczyły Cię wtedy liczby odsłon Twoich filmików?

Kasia Popowska: To nie stało się od razu. Długi czas oglądalność była poniżej 2 tysięcy. Kiedy jeden z fanów zamieścił mój cover „If I were a boy” Beyoncé na popularnym portalu, oglądalność wzrosła do 100 tysięcy w jedną noc. Tak, to było zaskoczenie.

Łukasz Jaćkiewicz: Brałaś udział w programie Mam Talent. Jak wspominasz tamten okres, wielu Cię chwaliło, od jurorów dostawałaś same pochwały?

Kasia Popowska: Po programie podjęłam kilka ważnych dla mnie decyzji, ale program sam w sobie nie ukształtował mnie jakoś szczególnie. Miłe było to, co mówili jurorzy, dla mnie jednak najważniejsza jest reakcja publiczności. Program telewizyjny ma się nijak do prawdziwego życia na scenie, grania koncertów i wydawania płyt. Cieszę się więc, że nie zagościłam tam na długo.

Łukasz Jaćkiewicz: Dziękuję za rozmowę!

Kasia Popowska: Dziękuję, a czytelników All About Music pozdrawiam, dziękuję za słuchanie mojej muzyki i wspieranie mnie. Przede wszystkim życzę Wam, abyście nieustannie dążyli do swoich marzeń i byli niezachwiani w tej drodze, na której jesteście.

Czytaj również