Woodkid – S16 (2020), recenzja Patrycji Szydlak

Inne recenzje

Jego debiut muzyczny wyniósł go na szczyt. Chociaż już wcześniej był znany, jednak nie pod pseudonimem Woodkid, a pod swoim imieniem i nazwiskiem Yoann Lemoine – tworząc teledyski między innymi dla Lany Del Rey. Długo kazał czekać na swój powrót. Mogę już na wstępie zdradzić, że było warto – dostajemy artystę wszechstronnego, dojrzałego, pewnego tego co robi. Album S16 od kilku miesięcy gości na mojej playliście jako jeden z ciekawszych.

Wydanie tego krążka w 2020 to strzał w dziesiątkę. Jest mocna wizja, pełna szarości, industrialnego klimatu i surowych dźwięków ukazujących smutny obraz przyszłości. S16 to jak soundtrack ostatnich miesięcy. Mamy tutaj hipnotyzujący głos Francuza, który przyprawia o dreszcze. Mamy tu patetyczną dramaturgię, dość wydłużoną szczególnie w symfonicznych partiach. Mamy wulkan elektroniki. I to razem, w wybuchowej mieszance mrocznego oblicza ogromnego talentu muzyka.

Utworem otwierającym jest Goliath, singiel który ukazał się ładnych kilka miesięcy przed premierą płyty i od tego czasu nadal plasuje się wysoko w rankingu moich odsłuchań na Spotify. Jednak poza muzyką, spójrzcie na ten teledysk, nota bene nominowany do Grammy:

Przemysłowy, górniczy klimat, w którym utrzymana jest ostatecznie cała stylistyka wokół krążka pojawia się też w teledysku do In Your Likeness:

Przyznać muszę, że w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że cała ta płyta jest tak potwornie podobna do siebie na każdym etapie, że wszystko brzmi tak samo i po prostu na dłuższą metę mi się nudzi. Na szczęście to wrażenie było tylko chwilowe, bo doszłam do wniosku, że wcale nie potrzebuję zaskoczeń, udziwnień na tym krążku.

Dlatego też trudno mi wyróżnić lepsze i gorsze kawałki. Ten celowy jak mniemam zabieg utrzymania słuchacza w napięciu przez całe 48 minut jest perfekcyjnie wyważony i skuteczny.

Ok, mamy tutaj zachwycającego wspomnianego już Goliatha czy przepiękne, proste Horizons Into Battlegrounds, ale nie umniejszają one w żaden sposób świetności pozostałych elementów S16. Uważam, że cała płyta byłaby świetnym soundtrackiem jakiegoś futurystycznego post-apokaliptycznego filmu fantasy. Oh, chciałabym!

Swoją drogą, zobaczcie cudowny występ u Jimmiego Kimmela, właśnie z Horizons Into Battlegrounds. Magia.

S16 zostało nagrane w Abbey Road Studios w Londynie oraz w innych miastach: Berlinie, Paryżu, Los Angeles i Islandii. Nazwa płyty nawiązuje do chemicznego symbolu i liczby atomowej siarki. S16 kwestionuje samą materię: czym są nasze komórki? Z czego są stworzone nasze serca? Gdzie leży granica między rzeczywistością a fikcją? Siarka jest w rzeczy samej niezbędnym elementem dla żyjących stworzeń, ale może też bardzo łatwo zapłonąć. Jak żarliwe cierpienie podsycane muzyką, które można następnie uspokoić uczuciem dotyku kogoś bliskiego.

Ta płyta jest kompletna, w całej swej okazałości.

-
  • Data premiery:
  • Single:
Najlepsze utwory:
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Jego debiut muzyczny wyniósł go na szczyt. Chociaż już wcześniej był znany, jednak nie pod pseudonimem Woodkid, a pod swoim imieniem i nazwiskiem Yoann Lemoine – tworząc teledyski między innymi dla Lany Del Rey. Długo kazał czekać na swój powrót. Mogę już na wstępie...Woodkid - S16 (2020), recenzja Patrycji Szydlak