Will.i.am – #willpower (2013), recenzja Zuzanny Janickiej

Czwarta solowa płyta jednego z członków zespołu The Black Eyed Peas, will.i.am’a, miała ukazać się już w 2011 roku. Z początku jej tytuł miał brzmieć Black Einstein, ale sam will.i.am chyba zreflektował się, że porównywać się z Einsteinem mu nie wypada. Tym bardziej, że muzyk geniuszem na pewno nie jest.

Tytuł zmieniono i rozpoczęło się przekładanie premiery albumu. Z końcówki 2011 roku na początek 2012, potem na końcówkę ubiegłego roku aż w końcu doczekaliśmy się. #willpower ukazało się w kwietniu i możemy wreszcie nacieszyć nasze uszy tą wybitną muzyką. Dobra, nie będę już tak brutalnie żartować. Recenzję nowej płyty will.i.am’a mogłabym napisać i bez jej słuchania. Jednak postanowiłam się trochę nią pokatować.

Will.i.am’a na spokojnie można postawić w jednym rzędzie z Pitbullem czy Davidem Guettą. Bez feauturingów z innymi gwiazdami nie istnieje. Nic więc dziwnego, że na #willpower więcej niż połowę płyty stanowią duety. Chodziły słuchy, że will.i.am chce nagrać piosenki z Alicią Keys, Rihanną czy Ne-Yo. Nic z tego nie wyszło i musiał zadowolić się mniej popularnymi nazwiskami (Skylar Grey, Nicole Scherzinger) bądź artystami, których gwiazda powoli gaśnie (Britney Spears, apl.de.ap).

Pierwszym numerem promującym krążek było This Is Love z niejaką Evą Simons, którą od kilku lat bez większych sukcesów próbuje trafić do pierwszej ligi gwiazd. Jeśli nie wypracuje swojego stylu i nie popracuje nad wokalem – szans nie widzę. Śpiewa tragicznie. This Is Love jest słabym utworem. Zaczyna się bardzo obiecująco (pianino!), ale kończy jak zawsze – electropopowy szajs. Nieco tylko lepsze jest Scream & Shout z Britney Spears. Piosenka jest strasznie komputerowa. Nie brzmi jak śpiewana przez żywe osoby, ale roboty. Chociaż raczej Britney i jej pseudoseksownemu głosowi bliżej do Google Translatora. Tak to było nagrywane? Może… . Trzeci singiel ucieszył niemal wszystkie nastolatki. Został nim numer z Justinem Bieberem #thatPower. Co tu dużo mówić – znacznie bardziej wolę Justina solo. Po co babrać się w takich banalnych dźwiękach?

Co jeszcze znajdziemy na #willpower? Pospolicie brzmiące Hello, w którym podoba mi się jedynie chórek powtarzający co jakiś czas za will.i.am’em tytułowe słowo. Dalej otrzymujemy niczym nie wyróżniające się piosenki: Let’s Go, Gettin’ Dumb, Geekin’ i Freshy. Zawodzi też Fall Down, w którym gościnnie pojawia się Miley Cyrus. Piosence kompletnie brakuje energii i przebojowości. Spore nadzieje pokładałam w utworze ze Skylar Grey Love Bullets. Początek kawałka jest świetny. Aż szkoda, że chwilę później numer zamienia się w electropopowe nagranie, a sama Skylar nie czaruje swoim głosem. I ona śpiewała w I Need a Doctor Dr. Dre i Eminema? Ciężko w to uwierzyć. Byłam ciekawa piosenki z Nicole Scherzinger – Far Away From Home. Typowa taneczna sieczka.

Na szczęście album przed kompletną klapą ratuje kilka piosenek. Jedna z nich jest otwierające krążek nagranie Good Morning, gdzie miejsce tandetnej elektroniki zajęły żywe instrumenty a głos will.i.am’a brzmi nie irytująco. No i warto wspomnieć o chórku. Zdecydowanie jeden z najlepszych utworów na płycie. Szkoda, że taki krótki. Podoba mi się również stonowane, ale nie balladowe Ghetto Ghetto (ft. Baby Kaely). To jedyny numer na albumie, w dzięki któremu przypomniałam sobie, jaki will.i.am był jeszcze kilka lat temu.

Płyta will.i.am’a na pewno będzie hitem. Wystarczy popatrzeć, jakie zamieszanie wywołały takie piosenki jak Scream & Shout czy This Is Love. #willpower ma wszystko to, co w dzisiejszych czasach sprzedaje się najszybciej – taneczne, elektroniczne melodie, teksty o niczym i plejadę gwiazd. Radia, kluby, dyskoteki to pokochają. Ale co z tego, skoro  artystycznie płyta nic sobą nie reprezentuje? Will.i.am nie wymyślił nic nowego. Każda melodia na jego albumie brzmi znajomo. Aż szkoda patrzeć, w jaką stronę poszedł will.i.am, który jeszcze nie tak dawno tworzył dobre płyty (z Monkey Business na czele) The Black Eyed Peas. Dziś większe znaczenie mają dla niego zera na koncie niż muzyka.

will.i.am

Czytaj również