Grupa U2 to giganci rocka, zespół znany nie tylko prawdziwym fanom tego gatunku, ale też zwykłym „niedzielnym słuchaczom”, którzy kojarzą ich kilka kompozycji, dzięki regularnemu pojawianiu się w komercyjnych rozgłośniach radiowych. Są na pierwszym miejscu listy najbardziej dochodowych tras koncertowych w historii po tym, gdy 360° Tour przyniosła im zysk wynoszący ponad 760 mln dolarów. Dodam tylko, że dzienne utrzymanie trasy wynosiło ponad 300 tysięcy, a trwała ona 2 lata. Jeśli więc ktoś z czołówki legend muzyki rockowej miał wprowadzić rewolucję na rynku, to panowie z Irlandii nadawali się do tego idealnie. O jakiej rewolucji mowa? Przekonajcie się sami.
9 września 2014 roku odbyła się oficjalna premiera nowego dziecka firmy Apple- iPhone’a 6. Nie byłoby w tym nic znaczącego dla fanów muzyki gdyby nie to, że w związku z tym grupa U2 wydała swój trzynasty studyjny album zatytułowany Songs Of Innocence. Próżno było go jednak szukać na sklepowych półkach (tam pojawi się dopiero 13 października), gdyż został on udostępniony do pobrania ZA DARMO w serwisie iTunes. To pierwszy przypadek, gdy zespół tak znany decyduje się na wydanie swojego materiału (bez żadnych opłat) w sieci. Wybór Apple nikogo nie zaskoczył – Irlandczycy rozpoczęli współpracę z technologicznym gigantem przeszło dekadę temu.
Gdy pojawia się nowy album danego artysty, najważniejszą kwestią jest jego muzyczna zawartość. Paradoksalnie, w tym przypadku okazała się ona najmniej istotna. Portale muzyczne z całego świata skupiły się na swoistej rewolucji, jaką rozpoczął Bono i spółka. Czy mają rację? Oczywiście, że tak.
Oddajmy głos liderowi U2:
Wraz z firmą Apple pracujemy nad wprowadzeniem nowego formatu muzycznego, który zrewolucjonizowałby serwisy streamingowe.
Mocne słowa, ale zupełnie niesurrealistyczne. Wedle magazynu Billboard owy format ma wskrzesić ideę albumu, która powstała w roku 2009, oraz uniemożliwiać piractwo. O co chodzi z tym albumem? Ma to być połączenie zawartości muzycznej oraz graficznej, tzn. w trakcie odgrywania utworu pojawiać się mają obrazki, teksty utworów, itp. Ciężko mi sobie w jakikolwiek sposób wyobrazić jak ma to wyglądać, dlatego na ten moment możemy żyć jedynie spekulacjami.
Kolejna sprawa to uniemożliwienie piractwa. Bono wkracza w tym momencie na bardzo grząski grunt. Większość z muzyków, którzy rozpoczynali otwartą walkę z nielegalnym pobieraniem muzyki, traciło uwielbienie części fanów. Przykład: Lars Urlich z Metallici i proces wytoczony Napsterowi.
To, że płyty sprzedają się bardzo słabo wie chyba każdy fan muzyki wszelakiej. Inną sprawą jest to, iż artyści na nich nie zarabiają. Nie wiem czy wiecie, ale za każdy sprzedany album U2 otrzymuje jedynie 12%. To najwyższa stawka, jaka aktualnie funkcjonuje na rynku. Reszta idzie do kieszeni wytwórni płytowych. Irlandczycy za udostępnienie swojego najnowszego wydawnictwa otrzymali od Apple 100 MILIONÓW DOLARÓW. Jest to kwota astronomiczna, nie do zarobienia wydając materiał na płycie CD. Z biznesowego punktu widzenia U2 zrobili majstersztyk, sprzedali niepowalający na łopatki album za fantastyczne pieniądze. Już słychać głosy, że inne gwiazdy muzyki pójdą w ślady Irlandczyków i zaczną wydawać swoje utwory tylko w sieci, by zarabiać jeszcze więcej pieniędzy niż do tej pory. I trudno im się dziwić.
Czy w takim razie powinniśmy się żegnać z płytą CD? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jest wiele osób, które kochają kompakty. Ja sam do nich należę. Uwielbiam ten moment, gdy wyjmuję nowo zakupiony album z folii, otwieram go, podziwiam zawartość książeczki. Lecz nie ma co się oszukiwać – ludzie młodzi chcą kupować muzykę w sieci. Nie mówię tu o społeczeństwie polskim, rżnącym piracką muzykę na potęgę, ale o ludziach z zachodu, którym nie chce się ruszyć tyłka do sklepu, tylko wolą zakupić nową płytę swojego ukochanego zespołu przez iTunes’a.
Kiedyś mieszkańcy Ziemi nie potrafili wyobrazić sobie odtwarzania muzyki z czegoś innego niż płyty winylowej. Ona sama ostatnio przechodzi swój renesans, ale np. kasety magnetofonowe, które ją zastąpiły – już nie. Era płyt CD musi kiedyś dobiec końca, takie są prawa ewolucji. Dziś nie wiemy, czy nastąpi to za 10, 20 czy 30 lat. Lecz jeśli o nowy format muzyczny ma zadbać osoba tworząca tak genialną muzykę jak Bono, oraz firma, której owocem jest iPod czy MacBook, to ja jestem o niego spokojny. I Wy też powinniście.
PS. Irlandczycy już zapowiedzieli wydanie kolejnego albumu, zatytułowanego Songs Of Experience. Nie muszę chyba dodawać, że jego premiera odbędzie się w iTunes?


