Travis Scott: „nie czuje się winny”

Ponad miesiąc od tragedii na swoim koncercie Travis Scott w końcu zabiera głos. Jednak to, co ma do przekazania, może budzić spore wątpliwości.

Tegoroczny Astroworld Festival z radosnego wydarzenia celebrującego muzykę przybrał tragiczny wydźwięk. Przypomnijmy: to właśnie tam podczas koncertu Travisa Scotta zmarło 10 osób, stratowanych na śmierć. Najmłodsza z ofiar miała tylko 9 lat. Raper wyraził w social mediach swoje kondolencje, a także zaoferował rodzinom zmarłych, że pokryje koszty pogrzebu.

Teraz Scott w końcu w pełni odniósł się do wydarzeń. W blisko godzinnej rozmowie wyraża żal w związku z całą sytuacją… ale nie poczuwa się odpowiedzialnym zajścia mimo przyznania, że brał udział w planowaniu występu. Wyraźnie zaznaczył, że o szczegółach dotyczących tragedii dowiedział się tuż przed konferencją prasową. Na pytanie czy nie słyszał krzyków o pomoc oraz próśb o wstrzymanie koncertu, odparł:

Gdybym tylko zobaczył coś takiego, natychmiast przerwałbym koncert. Kilka razy już tak robiłem, by upewnić się, że nikomu nic się nie stało […]. [Na scenie] wszystko brzmi tak samo. Jedyne co słyszysz, to muzyka.

Scott przyznał, że dźwięki „ekscytacji” oraz „zagrożenia” były identyczne, a kiedy chwilowo wstrzymał występ, otrzymał odpowiedź, że wszystko jest w porządku.

Prowadzący wywiad zapytał rapera o „raging”, który był jedną z przyczyn tragedii, zauważając, że w przeszłości Travis wielokrotnie zachęcał do tego typu zachowań.

Nie czułem, żeby ludzie pojawili się na koncercie, by wyrządzić szkodę. Przyszli spędzić dobrze czas i stało się coś nieszczęśliwego, a my musimy zrozumieć, co to było.

Zaprzeczył również, wbrew niektórym opiniom, jakoby koncert podczas festiwalu był częścią „satanistycznego” rytuału.

Poniżej możecie obejrzeć pełen wywiad.

Czytaj również